środa
| 20 listopada 2019
Robert Wyrostkiewicz | 31 października 2019

NIEMCY. Imperium Zielonych: od zoofilii po VAT na mięso

NIEMCY. Imperium Zielonych: od zoofilii po VAT na mięso

Współczesna Rzesza Niemiecka całkiem serio podjęła dyskusję nt. podniesienia podatku VAT na produkty mięsne do 19 proc. Powód? Organizacje „ekologiczne” (czytaj: lobby ideologiczno-wegetariańskie) domagają się, by hodowle świń czy krów (jeśli już muszą istnieć do czasu ostatecznego eko-zwycięstwa i eko-rozwiązania) miały wystarczającą przestrzeń życiową i wyglądały bardziej jak Zoo niż hodowle. Retoryka Niemcom doskonale znajoma. Współcześnie Judaiczycy (mięsożercy) niech płacą więcej! Niech ich nie stać! Za to pieniądze z dodatkowego VAT-u mają pójść na powiększanie dobrostanu zwierząt hodowlanych, czyli różnego rodzaju wdrażanie, promowanie, wcześniej wymyślanie programów, szkoleń, edukacji, którą najlepiej poprowadzą za pozyskane z podatku miliony euro i tak już arcy-bogate organizacje prozwierzęce (w zależności od potrzeb, często także prośrodowiskowe, mylnie nazywane ekologicznymi).

Mogłoby się wydawać, że postulaty Zielonych (najnowsze badania wskazują, że są oni już drugą siłą polityczną u naszych zachodnich sąsiadów!), socjaldemokratów, a także części chadeków (Leon XIII przewraca się w grobie) dotyczące podwyższenia podatku VAT na mięso to egzotyka. Nic bardziej mylnego! To postulaty sceny europejskiej, które najmocniej wybrzmiewają w Niemczech, ale obecne są wśród polityków wszystkich europejskich państw (w Polsce za mięsnego inwkizytora robi Sylwia Spurek wywodząca się ze stajni Roberta Biedronia, która trzy dni temu opuściła Wiosnę, bo ta w koalicjach straciła – jak się Spurek zdaje – eko-wyrazistość).

Poglądy niemieckich Zielonych mają podłoże „naukowe”. Skrajnie lewacka i z ducha pseudoekologiczna ONZ, która na swoim koncie przy konfliktach zbrojnych i ludobójstwach ma głównie sukcesy w postaci „wyrażania głębokiego zaniepokojenia”, nie ma wątpliwości, że masowa hodowla bydła i trzody chlewnej to zło.

„Hodowla bydła jest według rolniczej agendy ONZ odpowiedzialna za 15 procent globalnej emisji gazów cieplarnianych. Dlatego rząd powinien podnieść ceny mięsa, np. likwidując ulgowy VAT na artykuły spożywcze pochodzenia zwierzęcego"

- twierdzi niemiecki dziennik "Tageszeitung".

Innymi słowy, hodowle zanieczyszczają środowisko i wpływają decyzdująco na globalne ocieplenie; topnieją lodowce, Planeta umiera – ergo, musimy przestać jeść mięso! Proste?

Wydawałoby się, że… (achtung, padną słowa niedyplomatyczne) większego imbecylizmu nie da się wykoncypować, ale jednak. Ów jest główną osią ideologii, jeśli nie dominującej, to jednej z wiodących na europejskiej scenie politycznej (pomimo, że za większość szkodliwych emisji odpowiadają USA, Chiny, Indie, a jedzenie czy niejedzenie mięsa w Niemczech ma taki wpływ na klimat, jak puszczenie bąka w Zakopanem na jakość powietrza na Podhalu).

Oczywiście, za całą tą ekologiczną mistyfikacją kryją się rozliczne biznesy i zwyczajna kasa (np. niemieckich firm branży OZE). To jednak temat na osobny artykuł. Wracając do źródeł eko-oszołomstwa (częściwo pozornego, skoro w tle pojawiają się pieniądze) warto przypomnieć, że niemieccy ekstremiści prozwierzęcy mają różne kanony nauki… W czasach rewolucji kulturowej 1968 roku doprowadzili w Reichu do rozwoju zoofilii (stąd w Niemczech dopiero około dekadę temu zdelegalizowano liczne tu jak nigdzie indziej w Europie zoofilskie burdele). I tak jak za popularyzację seksu ze zwierzętami odpowiadali woodstockowi z ducha przyjaciele stworzenia i miłości przekraczającej granice w duchu lat 60. i 70. tak już ich dzieci - także prozwierzęce na wskroś - doprowadziły do delegalizacji zoofislkich pomysłów swoich eko-ojców i eko-matek (delegalizacja miała jednak ten sam sztandar: „miłość do zwierząt”. Każda rewolucja zjada swoje dzieci… I tak jak kiedyś żyliśmy szkodliwym freonem i wyrzucaniem tradycyjnych żarówek w trosce o Matkę Ziemię, tak dzisiaj żyjemy szkodliwym dla Grenlandii mięsem z niemieckich hodowli…

Robert Wyrostkiewicz

graf. Ola Kasperska

Opublikował:
Robert Wyrostkiewicz
Author: Robert Wyrostkiewicz
O Autorze
Robert Wyrostkiewicz - publicysta wSensie.pl i redaktor naczelny "Warszawskiego Wieczoru", "Białostockiego Wieczoru" i "Sokólskiego Wieczoru", wcześniej dziennikarz śledczy, informacyjny, reporter m.in. w "Warszawskiej Gazecie", Polskim Radiu Radio dla Ciebie, "Niedzieli", "Naszej Polsce", Fronda.pl czy Prawy.pl; redaktor Naczelny serwisu Archeolog.pl i publicysta pism archeologiczno-historycznych (m.in. "Odkrywca", "Zakazana Historia"). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i były wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Muzealnik, nieskończony archeolog i poszukiwacz skarbów...
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.