Drogi Użytkowniku,

Potrzebujemy Twojej świadomej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies. Wymaga tego od nas Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO) wchodzące w życie już 25 maja 2018 roku. Dzięki wprowadzonym zmianom będziemy jeszcze lepiej chronili Twoje dane osobowe! Poniżej wszystkie niezbędne informacje.

Administratorem danych jest Fundacja Polska Ziemia z siedzibą w Warszawie przy ulicy Kolejowej 45/135, 01-210 (KRS: 0000500475)
PODMIOTY, KTÓRYM POWIERZONO PRZETWARZANIE
Zaufani partnerzy – tutaj lista

Wyrażam zgodę na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies. Zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych i innych parametrów zapisywanych w plikach cookies, pozostawianych w trakcie przeglądania stron i serwisów internetowych, w celach analitycznych oraz w celach marketingowych (łącznie z profilowaniem) przez Fundację Polska Ziemia i jej zaufanych partnerów.
Przetwarzanie danych osobowych odbywa się na podstawie art. 6 RODO, a jego cele to:
1. Tworzenie statystyk i dopasowanie treści stron do preferencji Użytkownika
2. Marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
3. Wykrywanie botów i nadużyć
4. Świadczenie usług drogą elektroniczną

PODSTAWY PRAWNE:

1. Świadczenie usług drogą elektroniczną – brak możliwości świadczenia usługi bez niezbędnych danych
2. Marketing, w tym profilowanie i cele analityczne – zgoda Użytkownika
3. Pozostałe – uzasadniony prawnie interes administratora danych
Podanie moich danych osobowych jest dobrowolne a podstawą ich przetwarzania jest moja zgoda. Odbiorcami danych są Google Analytics, Google Ads, Facebook, Twitter, Instagram, Youtube, Freshmail, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.
Moje dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat do czasu wykorzystania możliwości marketingowych i analizy danych potrzebnych do prowadzenia działalności gospodarczej lub do odwołania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.

Jestem świadomy swoich praw:

1. Mam prawo do wycofania się z tej zgody w dowolnym terminie, a moje dane osobowe będą przetwarzane do czasu jej odwołania.
2. Mam prawo dostępu do moich danych osobowych
3. Mam prawo skorygowania niepoprawnych danych
4. Mam prawo do usunięcia informacji
5. Mam prawo do ograniczenia przetwarzania danych
6. Mam prawo do wniesienia skargi do organu nadzorującego, tj. do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych
7. Mam prawo do przenoszenia danych


Dane są wykorzystywane do profilowania marketingu za pomocą narzędzi Google Analytics, Facebook. W sytuacji wniesienia sprzeciwu wobec profilowania – prosimy skorzystać z ustawień przeglądarki.
Brak wyrażenia zgody uniemożliwi lub ograniczy dostęp do usług fundacji, może też wpłynąć na niektóre funkcjonalności strony.
Więcej o zasadach przetwarzania danych w „Polityce prywatności”

Swoją wcześniej wydana zgode możesz cofnąć klikając przycisk u dołu strony "Cofnij zgodę"
Wydarzenia

Świat rolnika

Michalkiewicz: Trzeba zredukować gatunek ludzki? [WIDEO]

Ludzie w okresie prenatalnym zostali pozbawieni ochrony obowiązującej w innym przypadku. Natomiast na zwierzęta coś w rodzaju tej ochrony zostało rozciągnięte – kura ma prawo, a embrion nie ma praw i to właśnie jest efekt doktrynerstwa…

Poprawność polityczna widoczna jest w rolnictwie, gdzie pod pretekstem walki o ochronę praw zwierząt próbuje się doprowadzić do wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych czy ponownego zakazu uboju rytualnego. Często ta poprawność polityczna wiąże się z podatnością polityków różnych opcji politycznych, którzy są skłonni przeforsować takie zakazy w imię tejże poprawności właśnie lub interesu w postaci zdobycia potencjalnego elektoratu wyborczego, bez uwagi na konsekwencje ekonomiczno – społeczne. Należy zaznaczyć, że likwidacja dwóch bardzo dochodowych gałęzi rolnictwa nie sprawi, że produkcja futer czy mięsa koszernego i halal zniknie, tylko przeniesie się, wraz z zyskami, do innego kraju. Skąd w takim razie tak częste kierowanie się obcym interesem?

 

- Tutaj wskazałbym dwie płaszczyzny. Pierwsza to jest ta doktrynerska, bo te wszystkie restrykcje, zwłaszcza w branży hodowlanej biorą się z przekonania, że zwierzęta są jak ludzie, ale to można odwrócić, że ludzie są jak zwierzęta. Pamiętam taką ustawę, która chyba jeszcze w latach dziewięćdziesiątych w Polsce została uchwalona, w której to ustawie zwierzę zostało określone jako istota czująca, więc taka „jeszcze nie człowiek, ale już prawie”. To jest ciekawe - w przypadku dzieci jeszcze nie urodzonych nie obowiązują żadne standardy ochrony praw człowieka. (…) Przy pomocy tej sztuczki semantycznej ludzie w okresie prenatalnym zostali pozbawieni ochrony obowiązującej w innym przypadku. Natomiast na zwierzęta coś w rodzaju tej ochrony zostało rozciągnięte – kura ma prawo, a embrion nie ma praw i to właśnie jest efekt doktrynerstwa

 

– tłumaczy Stanisław Michalkiewicz.

 

- Druga rzecz to jest oczywiście druga płaszczyzna, taka już ekonomiczna. W tym szaleństwie jest metoda i środowiska sprytne, mądre, cwane próbują przy pomocy właśnie takiego doktrynerstwa narzucać głupszym środowiskom, mniej przewidującym, rozwiązania prawne, które skrępują im ręce, np. w dziedzinie hodowli zwierząt futerkowych, bo tam jakieś wrażliwe osoby strasznie cierpią na widok futra. Ale zwierzęta futerkowe właśnie po to są, bo mają futerka ładne. Oczywiście można przy pomocy forsowania takiego doktrynerstwa, zwłaszcza nadawania mu postaci prawa, bo to właśnie o to chodzi, no to można rzeczywiście zablokować rozwój całych branż gospodarczych w krajach głupszych, których parlamentarzyści, których umiłowani przywódcy zostali tym doktrynerstwem porażeni. Ja się zastanawiam czy ci umiłowani przywódcy takie rzeczy robią bezinteresownie, nie mam takiej pewności, że to na pewno jest bezinteresowne. Bardziej możliwe, że tam są wrażliwi również na przekupstwo, na korupcję i że są korumpowani, że oni nie tylko z głupoty to robią, ale i z wyrachowania

 

– dodaje.

 

Zdaniem Stanisława Michalkiewcza poprawność polityczna jest metodą realizowania rewolucji komunistycznej innej niż strategia bolszewicka oparta na trzech elementach: gwałtownej zmianie stosunków własnościowych, masowym terrorze i masowym duraczeniu.

 

- Żeby dokonać rewolucji, trzeba zacząć od tzw. „ducha rozłamu w kulturze burżuazyjnej”, tzn. nadania pojęciom tradycyjnym zupełnie odmiennej treści. Krótko mówiąc, wymaga to w pierwszej kolejności zapanowania nad językiem mówionym i z takimi objawami mamy do czynienia

 

– wyjaśnia redaktor Michalkiewicz.

 

- Ta strategia, przy pozorach łagodności [teoria rewolucji Antonio Gramsciego – przyp. red.] jest groźniejsza, bo jest podstępna. Człowiek poddany terrorowi wie, że jest terroryzowany - trudno nie zauważyć tego - i myśli po swojemu, czeka, aż terror zelżeje, kiedy terror ustanie. Natomiast człowiek zoperowany nie wie, że jest zoperowany, on myśli, że jest to wszystko naprawdę i już na nic nie czeka. Także ta strategia jest znacznie groźniejsza

 

– dodaje.

 

- Ta rewolucja komunistyczna, o której mówię, dokonuje się w Europie przy wykorzystaniu instytucji Unii Europejskiej. Z tego, co się orientuję to ponad 80 proc. prawa, jakie u nas obowiązuje to są dyrektywy Komisji Europejskiej. Państwa członkowskie są bombardowane tymi dyrektywami z częstotliwością więcej niż jedna dziennie z tego co wiem. To dostrajanie systemów prawnych poszczególnych krajów członkowskich Unii Europejskiej do tych standardów politycznej poprawności cały czas się odbywa. (…) Ludzie postępują w stosunkach wzajemnych według takiego uznania, co jest słuszne, co jest sprawiedliwe, ale nigdy nie wiedzą, czy nie popełnili przestępstwa. I właśnie o to chodzi, żeby tak ich trzymać w niepewności!

 

- podsumowuje w kwestii poprawności politycznej Stanisław Michalkiewicz.

Jak zaznacza Stanisław Michalkiewicz, wśród organizacji ekologicznych mamy wiele skrajnych ugrupowań, które w swoich hasłach mają nawet redukcję liczby ludności, oczywiście w imię ochrony środowiska i ekologii. Pojawia się analogia do okresu hitlerowskiego czy stalinowskiego, gdzie najwięksi zbrodniarze w imię poglądów redukowali liczbę ludności dokonując masowej zagłady.

 

- Niedawno była w Watykanie taka konferencja pt. „Zagłada biologiczna” i ku zdumieniu świata opinii katolickiej do udziału w tej konferencji został zaproszony taki pan Erlich, który głosi pogląd, że należałoby w imię ekologii, zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska zredukować liczbę ludności świata do miliarda. (…) W porównaniu z tymi planami to ludobójstwo w okresie II Wojny Światowej było dziecinną igraszką! (…) Charakterystyczne jest to, że ci, którzy proponują redukcję liczby gatunku ludzkiego nie wpadli na pomysł, żeby od siebie zacząć…

 

- wyjaśnia publicysta.

Czym w takim razie jest ten „zrównoważony rozwój”?

 

- Nikt tego nie wie! To jest chimera, która się wylęgła w głowach jakichś doktrynerów no i wydaje im się, że jak się zredukuje liczbę gatunku ludzkiego to wtedy będzie raj na ziemi, to jest taka kolejna edycja utopii. Hitler uważał, że jak się Żydów wytępi to będzie wtedy dobrze, Stalin uważał, że jak się burżujów wytępi to będzie dobrze, a ci uważają, że jak się w ogóle ludzi wytępi tylko dlatego, że stanowią gatunek konkurujący z innymi gatunkami przyrodniczymi

 

– odpowiada.

Redaktor Michalkiewicz przytacza również przykład działania ekoterrorystycznego: podczas planowanej inwestycji rozpoczęły się masowe protesty ekologów, którzy rzekomo bronili zagrożonych gatunków zwierząt. Protesty natomiast ustały, gdy inwestorzy postanowili zapłacić organizacjom ekologicznym określoną kwotę pieniędzy. Wtedy nagle okazało się, że ów zagrożony gatunek spokojnie może zamieszkiwać inne tereny. O tego typu mechanizmach mówiliśmy TUTAJ.

 

- Masowość tych ruchów i to, że oni mają pieniądze, ktoś to finansuje, takie podejrzenia niestety wzbudza. A jeżeli ktoś finansuje takie rzeczy, to liczy na to, że mu się te nakłady zwrócą w jakiejś postaci i tutaj mamy właśnie już tę konkurencję gospodarczą, wyzbytą z wszelkich ekologicznych uzasadnień, tam już chodzi o pieniądze...

 

Redaktor: Ewa Zajączkowska

Zdjęcia: Piotr Dublański

Montaż: Barbara Goliasz

Fot.: swiatrolnika.info

Kochanka posła Pięty prozwierzęcą aktywistką. Założyła fundację i zbiera pieniądze na...  ,swiat rolnika, hodowla zwierząt, polityka rolna, rolnictwo, portal rolniczy
Izabela Pek znana jest ze zdjęć z prezydentem Dudą, ministrem Jakim, a zwłaszcza z burzliwego romansu...
Nalewka z pokrzywy. Przepis na wiosenny eliksir  ,swiat rolnika, hodowla zwierząt, polityka rolna, rolnictwo, portal rolniczy
Gdy wszystko dopiero budzi się do życia, powoli zieleni, jakoś bardziej chce nam się czegoś wzmacniającego...
Ostatnie dni na zgłoszenia do konkursu dla KGW  ,swiat rolnika, hodowla zwierząt, polityka rolna, rolnictwo, portal rolniczy
Przed nami kolejna edycja konkursu kulinarnego "Bitwa Regionów" dla Kół Gospodyń Wiejskich. ...

Świat rolnika

Michalkiewicz: Trzeba zredukować gatunek ludzki? [WIDEO]

Ludzie w okresie prenatalnym zostali pozbawieni ochrony obowiązującej w innym przypadku. Natomiast na zwierzęta coś w rodzaju tej ochrony zostało rozciągnięte – kura ma prawo, a embrion nie ma praw i to właśnie jest efekt doktrynerstwa…

Poprawność polityczna widoczna jest w rolnictwie, gdzie pod pretekstem walki o ochronę praw zwierząt próbuje się doprowadzić do wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych czy ponownego zakazu uboju rytualnego. Często ta poprawność polityczna wiąże się z podatnością polityków różnych opcji politycznych, którzy są skłonni przeforsować takie zakazy w imię tejże poprawności właśnie lub interesu w postaci zdobycia potencjalnego elektoratu wyborczego, bez uwagi na konsekwencje ekonomiczno – społeczne. Należy zaznaczyć, że likwidacja dwóch bardzo dochodowych gałęzi rolnictwa nie sprawi, że produkcja futer czy mięsa koszernego i halal zniknie, tylko przeniesie się, wraz z zyskami, do innego kraju. Skąd w takim razie tak częste kierowanie się obcym interesem?

 

- Tutaj wskazałbym dwie płaszczyzny. Pierwsza to jest ta doktrynerska, bo te wszystkie restrykcje, zwłaszcza w branży hodowlanej biorą się z przekonania, że zwierzęta są jak ludzie, ale to można odwrócić, że ludzie są jak zwierzęta. Pamiętam taką ustawę, która chyba jeszcze w latach dziewięćdziesiątych w Polsce została uchwalona, w której to ustawie zwierzę zostało określone jako istota czująca, więc taka „jeszcze nie człowiek, ale już prawie”. To jest ciekawe - w przypadku dzieci jeszcze nie urodzonych nie obowiązują żadne standardy ochrony praw człowieka. (…) Przy pomocy tej sztuczki semantycznej ludzie w okresie prenatalnym zostali pozbawieni ochrony obowiązującej w innym przypadku. Natomiast na zwierzęta coś w rodzaju tej ochrony zostało rozciągnięte – kura ma prawo, a embrion nie ma praw i to właśnie jest efekt doktrynerstwa

 

– tłumaczy Stanisław Michalkiewicz.

 

- Druga rzecz to jest oczywiście druga płaszczyzna, taka już ekonomiczna. W tym szaleństwie jest metoda i środowiska sprytne, mądre, cwane próbują przy pomocy właśnie takiego doktrynerstwa narzucać głupszym środowiskom, mniej przewidującym, rozwiązania prawne, które skrępują im ręce, np. w dziedzinie hodowli zwierząt futerkowych, bo tam jakieś wrażliwe osoby strasznie cierpią na widok futra. Ale zwierzęta futerkowe właśnie po to są, bo mają futerka ładne. Oczywiście można przy pomocy forsowania takiego doktrynerstwa, zwłaszcza nadawania mu postaci prawa, bo to właśnie o to chodzi, no to można rzeczywiście zablokować rozwój całych branż gospodarczych w krajach głupszych, których parlamentarzyści, których umiłowani przywódcy zostali tym doktrynerstwem porażeni. Ja się zastanawiam czy ci umiłowani przywódcy takie rzeczy robią bezinteresownie, nie mam takiej pewności, że to na pewno jest bezinteresowne. Bardziej możliwe, że tam są wrażliwi również na przekupstwo, na korupcję i że są korumpowani, że oni nie tylko z głupoty to robią, ale i z wyrachowania

 

– dodaje.

 

Zdaniem Stanisława Michalkiewcza poprawność polityczna jest metodą realizowania rewolucji komunistycznej innej niż strategia bolszewicka oparta na trzech elementach: gwałtownej zmianie stosunków własnościowych, masowym terrorze i masowym duraczeniu.

 

- Żeby dokonać rewolucji, trzeba zacząć od tzw. „ducha rozłamu w kulturze burżuazyjnej”, tzn. nadania pojęciom tradycyjnym zupełnie odmiennej treści. Krótko mówiąc, wymaga to w pierwszej kolejności zapanowania nad językiem mówionym i z takimi objawami mamy do czynienia

 

– wyjaśnia redaktor Michalkiewicz.

 

- Ta strategia, przy pozorach łagodności [teoria rewolucji Antonio Gramsciego – przyp. red.] jest groźniejsza, bo jest podstępna. Człowiek poddany terrorowi wie, że jest terroryzowany - trudno nie zauważyć tego - i myśli po swojemu, czeka, aż terror zelżeje, kiedy terror ustanie. Natomiast człowiek zoperowany nie wie, że jest zoperowany, on myśli, że jest to wszystko naprawdę i już na nic nie czeka. Także ta strategia jest znacznie groźniejsza

 

– dodaje.

 

- Ta rewolucja komunistyczna, o której mówię, dokonuje się w Europie przy wykorzystaniu instytucji Unii Europejskiej. Z tego, co się orientuję to ponad 80 proc. prawa, jakie u nas obowiązuje to są dyrektywy Komisji Europejskiej. Państwa członkowskie są bombardowane tymi dyrektywami z częstotliwością więcej niż jedna dziennie z tego co wiem. To dostrajanie systemów prawnych poszczególnych krajów członkowskich Unii Europejskiej do tych standardów politycznej poprawności cały czas się odbywa. (…) Ludzie postępują w stosunkach wzajemnych według takiego uznania, co jest słuszne, co jest sprawiedliwe, ale nigdy nie wiedzą, czy nie popełnili przestępstwa. I właśnie o to chodzi, żeby tak ich trzymać w niepewności!

 

- podsumowuje w kwestii poprawności politycznej Stanisław Michalkiewicz.

Jak zaznacza Stanisław Michalkiewicz, wśród organizacji ekologicznych mamy wiele skrajnych ugrupowań, które w swoich hasłach mają nawet redukcję liczby ludności, oczywiście w imię ochrony środowiska i ekologii. Pojawia się analogia do okresu hitlerowskiego czy stalinowskiego, gdzie najwięksi zbrodniarze w imię poglądów redukowali liczbę ludności dokonując masowej zagłady.

 

- Niedawno była w Watykanie taka konferencja pt. „Zagłada biologiczna” i ku zdumieniu świata opinii katolickiej do udziału w tej konferencji został zaproszony taki pan Erlich, który głosi pogląd, że należałoby w imię ekologii, zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska zredukować liczbę ludności świata do miliarda. (…) W porównaniu z tymi planami to ludobójstwo w okresie II Wojny Światowej było dziecinną igraszką! (…) Charakterystyczne jest to, że ci, którzy proponują redukcję liczby gatunku ludzkiego nie wpadli na pomysł, żeby od siebie zacząć…

 

- wyjaśnia publicysta.

Czym w takim razie jest ten „zrównoważony rozwój”?

 

- Nikt tego nie wie! To jest chimera, która się wylęgła w głowach jakichś doktrynerów no i wydaje im się, że jak się zredukuje liczbę gatunku ludzkiego to wtedy będzie raj na ziemi, to jest taka kolejna edycja utopii. Hitler uważał, że jak się Żydów wytępi to będzie wtedy dobrze, Stalin uważał, że jak się burżujów wytępi to będzie dobrze, a ci uważają, że jak się w ogóle ludzi wytępi tylko dlatego, że stanowią gatunek konkurujący z innymi gatunkami przyrodniczymi

 

– odpowiada.

Redaktor Michalkiewicz przytacza również przykład działania ekoterrorystycznego: podczas planowanej inwestycji rozpoczęły się masowe protesty ekologów, którzy rzekomo bronili zagrożonych gatunków zwierząt. Protesty natomiast ustały, gdy inwestorzy postanowili zapłacić organizacjom ekologicznym określoną kwotę pieniędzy. Wtedy nagle okazało się, że ów zagrożony gatunek spokojnie może zamieszkiwać inne tereny. O tego typu mechanizmach mówiliśmy TUTAJ.

 

- Masowość tych ruchów i to, że oni mają pieniądze, ktoś to finansuje, takie podejrzenia niestety wzbudza. A jeżeli ktoś finansuje takie rzeczy, to liczy na to, że mu się te nakłady zwrócą w jakiejś postaci i tutaj mamy właśnie już tę konkurencję gospodarczą, wyzbytą z wszelkich ekologicznych uzasadnień, tam już chodzi o pieniądze...

 

Redaktor: Ewa Zajączkowska

Zdjęcia: Piotr Dublański

Montaż: Barbara Goliasz

Fot.: swiatrolnika.info

Świat rolnika

Michalkiewicz: Trzeba zredukować gatunek ludzki? [WIDEO]

Ludzie w okresie prenatalnym zostali pozbawieni ochrony obowiązującej w innym przypadku. Natomiast na zwierzęta coś w rodzaju tej ochrony zostało rozciągnięte – kura ma prawo, a embrion nie ma praw i to właśnie jest efekt doktrynerstwa…

Poprawność polityczna widoczna jest w rolnictwie, gdzie pod pretekstem walki o ochronę praw zwierząt próbuje się doprowadzić do wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych czy ponownego zakazu uboju rytualnego. Często ta poprawność polityczna wiąże się z podatnością polityków różnych opcji politycznych, którzy są skłonni przeforsować takie zakazy w imię tejże poprawności właśnie lub interesu w postaci zdobycia potencjalnego elektoratu wyborczego, bez uwagi na konsekwencje ekonomiczno – społeczne. Należy zaznaczyć, że likwidacja dwóch bardzo dochodowych gałęzi rolnictwa nie sprawi, że produkcja futer czy mięsa koszernego i halal zniknie, tylko przeniesie się, wraz z zyskami, do innego kraju. Skąd w takim razie tak częste kierowanie się obcym interesem?

 

- Tutaj wskazałbym dwie płaszczyzny. Pierwsza to jest ta doktrynerska, bo te wszystkie restrykcje, zwłaszcza w branży hodowlanej biorą się z przekonania, że zwierzęta są jak ludzie, ale to można odwrócić, że ludzie są jak zwierzęta. Pamiętam taką ustawę, która chyba jeszcze w latach dziewięćdziesiątych w Polsce została uchwalona, w której to ustawie zwierzę zostało określone jako istota czująca, więc taka „jeszcze nie człowiek, ale już prawie”. To jest ciekawe - w przypadku dzieci jeszcze nie urodzonych nie obowiązują żadne standardy ochrony praw człowieka. (…) Przy pomocy tej sztuczki semantycznej ludzie w okresie prenatalnym zostali pozbawieni ochrony obowiązującej w innym przypadku. Natomiast na zwierzęta coś w rodzaju tej ochrony zostało rozciągnięte – kura ma prawo, a embrion nie ma praw i to właśnie jest efekt doktrynerstwa

 

– tłumaczy Stanisław Michalkiewicz.

 

- Druga rzecz to jest oczywiście druga płaszczyzna, taka już ekonomiczna. W tym szaleństwie jest metoda i środowiska sprytne, mądre, cwane próbują przy pomocy właśnie takiego doktrynerstwa narzucać głupszym środowiskom, mniej przewidującym, rozwiązania prawne, które skrępują im ręce, np. w dziedzinie hodowli zwierząt futerkowych, bo tam jakieś wrażliwe osoby strasznie cierpią na widok futra. Ale zwierzęta futerkowe właśnie po to są, bo mają futerka ładne. Oczywiście można przy pomocy forsowania takiego doktrynerstwa, zwłaszcza nadawania mu postaci prawa, bo to właśnie o to chodzi, no to można rzeczywiście zablokować rozwój całych branż gospodarczych w krajach głupszych, których parlamentarzyści, których umiłowani przywódcy zostali tym doktrynerstwem porażeni. Ja się zastanawiam czy ci umiłowani przywódcy takie rzeczy robią bezinteresownie, nie mam takiej pewności, że to na pewno jest bezinteresowne. Bardziej możliwe, że tam są wrażliwi również na przekupstwo, na korupcję i że są korumpowani, że oni nie tylko z głupoty to robią, ale i z wyrachowania

 

– dodaje.

 

Zdaniem Stanisława Michalkiewcza poprawność polityczna jest metodą realizowania rewolucji komunistycznej innej niż strategia bolszewicka oparta na trzech elementach: gwałtownej zmianie stosunków własnościowych, masowym terrorze i masowym duraczeniu.

 

- Żeby dokonać rewolucji, trzeba zacząć od tzw. „ducha rozłamu w kulturze burżuazyjnej”, tzn. nadania pojęciom tradycyjnym zupełnie odmiennej treści. Krótko mówiąc, wymaga to w pierwszej kolejności zapanowania nad językiem mówionym i z takimi objawami mamy do czynienia

 

– wyjaśnia redaktor Michalkiewicz.

 

- Ta strategia, przy pozorach łagodności [teoria rewolucji Antonio Gramsciego – przyp. red.] jest groźniejsza, bo jest podstępna. Człowiek poddany terrorowi wie, że jest terroryzowany - trudno nie zauważyć tego - i myśli po swojemu, czeka, aż terror zelżeje, kiedy terror ustanie. Natomiast człowiek zoperowany nie wie, że jest zoperowany, on myśli, że jest to wszystko naprawdę i już na nic nie czeka. Także ta strategia jest znacznie groźniejsza

 

– dodaje.

 

- Ta rewolucja komunistyczna, o której mówię, dokonuje się w Europie przy wykorzystaniu instytucji Unii Europejskiej. Z tego, co się orientuję to ponad 80 proc. prawa, jakie u nas obowiązuje to są dyrektywy Komisji Europejskiej. Państwa członkowskie są bombardowane tymi dyrektywami z częstotliwością więcej niż jedna dziennie z tego co wiem. To dostrajanie systemów prawnych poszczególnych krajów członkowskich Unii Europejskiej do tych standardów politycznej poprawności cały czas się odbywa. (…) Ludzie postępują w stosunkach wzajemnych według takiego uznania, co jest słuszne, co jest sprawiedliwe, ale nigdy nie wiedzą, czy nie popełnili przestępstwa. I właśnie o to chodzi, żeby tak ich trzymać w niepewności!

 

- podsumowuje w kwestii poprawności politycznej Stanisław Michalkiewicz.

Jak zaznacza Stanisław Michalkiewicz, wśród organizacji ekologicznych mamy wiele skrajnych ugrupowań, które w swoich hasłach mają nawet redukcję liczby ludności, oczywiście w imię ochrony środowiska i ekologii. Pojawia się analogia do okresu hitlerowskiego czy stalinowskiego, gdzie najwięksi zbrodniarze w imię poglądów redukowali liczbę ludności dokonując masowej zagłady.

 

- Niedawno była w Watykanie taka konferencja pt. „Zagłada biologiczna” i ku zdumieniu świata opinii katolickiej do udziału w tej konferencji został zaproszony taki pan Erlich, który głosi pogląd, że należałoby w imię ekologii, zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska zredukować liczbę ludności świata do miliarda. (…) W porównaniu z tymi planami to ludobójstwo w okresie II Wojny Światowej było dziecinną igraszką! (…) Charakterystyczne jest to, że ci, którzy proponują redukcję liczby gatunku ludzkiego nie wpadli na pomysł, żeby od siebie zacząć…

 

- wyjaśnia publicysta.

Czym w takim razie jest ten „zrównoważony rozwój”?

 

- Nikt tego nie wie! To jest chimera, która się wylęgła w głowach jakichś doktrynerów no i wydaje im się, że jak się zredukuje liczbę gatunku ludzkiego to wtedy będzie raj na ziemi, to jest taka kolejna edycja utopii. Hitler uważał, że jak się Żydów wytępi to będzie wtedy dobrze, Stalin uważał, że jak się burżujów wytępi to będzie dobrze, a ci uważają, że jak się w ogóle ludzi wytępi tylko dlatego, że stanowią gatunek konkurujący z innymi gatunkami przyrodniczymi

 

– odpowiada.

Redaktor Michalkiewicz przytacza również przykład działania ekoterrorystycznego: podczas planowanej inwestycji rozpoczęły się masowe protesty ekologów, którzy rzekomo bronili zagrożonych gatunków zwierząt. Protesty natomiast ustały, gdy inwestorzy postanowili zapłacić organizacjom ekologicznym określoną kwotę pieniędzy. Wtedy nagle okazało się, że ów zagrożony gatunek spokojnie może zamieszkiwać inne tereny. O tego typu mechanizmach mówiliśmy TUTAJ.

 

- Masowość tych ruchów i to, że oni mają pieniądze, ktoś to finansuje, takie podejrzenia niestety wzbudza. A jeżeli ktoś finansuje takie rzeczy, to liczy na to, że mu się te nakłady zwrócą w jakiejś postaci i tutaj mamy właśnie już tę konkurencję gospodarczą, wyzbytą z wszelkich ekologicznych uzasadnień, tam już chodzi o pieniądze...

 

Redaktor: Ewa Zajączkowska

Zdjęcia: Piotr Dublański

Montaż: Barbara Goliasz

Fot.: swiatrolnika.info

Świat rolnika

Michalkiewicz: Trzeba zredukować gatunek ludzki? [WIDEO]

Ludzie w okresie prenatalnym zostali pozbawieni ochrony obowiązującej w innym przypadku. Natomiast na zwierzęta coś w rodzaju tej ochrony zostało rozciągnięte – kura ma prawo, a embrion nie ma praw i to właśnie jest efekt doktrynerstwa…

Poprawność polityczna widoczna jest w rolnictwie, gdzie pod pretekstem walki o ochronę praw zwierząt próbuje się doprowadzić do wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych czy ponownego zakazu uboju rytualnego. Często ta poprawność polityczna wiąże się z podatnością polityków różnych opcji politycznych, którzy są skłonni przeforsować takie zakazy w imię tejże poprawności właśnie lub interesu w postaci zdobycia potencjalnego elektoratu wyborczego, bez uwagi na konsekwencje ekonomiczno – społeczne. Należy zaznaczyć, że likwidacja dwóch bardzo dochodowych gałęzi rolnictwa nie sprawi, że produkcja futer czy mięsa koszernego i halal zniknie, tylko przeniesie się, wraz z zyskami, do innego kraju. Skąd w takim razie tak częste kierowanie się obcym interesem?

 

- Tutaj wskazałbym dwie płaszczyzny. Pierwsza to jest ta doktrynerska, bo te wszystkie restrykcje, zwłaszcza w branży hodowlanej biorą się z przekonania, że zwierzęta są jak ludzie, ale to można odwrócić, że ludzie są jak zwierzęta. Pamiętam taką ustawę, która chyba jeszcze w latach dziewięćdziesiątych w Polsce została uchwalona, w której to ustawie zwierzę zostało określone jako istota czująca, więc taka „jeszcze nie człowiek, ale już prawie”. To jest ciekawe - w przypadku dzieci jeszcze nie urodzonych nie obowiązują żadne standardy ochrony praw człowieka. (…) Przy pomocy tej sztuczki semantycznej ludzie w okresie prenatalnym zostali pozbawieni ochrony obowiązującej w innym przypadku. Natomiast na zwierzęta coś w rodzaju tej ochrony zostało rozciągnięte – kura ma prawo, a embrion nie ma praw i to właśnie jest efekt doktrynerstwa

 

– tłumaczy Stanisław Michalkiewicz.

 

- Druga rzecz to jest oczywiście druga płaszczyzna, taka już ekonomiczna. W tym szaleństwie jest metoda i środowiska sprytne, mądre, cwane próbują przy pomocy właśnie takiego doktrynerstwa narzucać głupszym środowiskom, mniej przewidującym, rozwiązania prawne, które skrępują im ręce, np. w dziedzinie hodowli zwierząt futerkowych, bo tam jakieś wrażliwe osoby strasznie cierpią na widok futra. Ale zwierzęta futerkowe właśnie po to są, bo mają futerka ładne. Oczywiście można przy pomocy forsowania takiego doktrynerstwa, zwłaszcza nadawania mu postaci prawa, bo to właśnie o to chodzi, no to można rzeczywiście zablokować rozwój całych branż gospodarczych w krajach głupszych, których parlamentarzyści, których umiłowani przywódcy zostali tym doktrynerstwem porażeni. Ja się zastanawiam czy ci umiłowani przywódcy takie rzeczy robią bezinteresownie, nie mam takiej pewności, że to na pewno jest bezinteresowne. Bardziej możliwe, że tam są wrażliwi również na przekupstwo, na korupcję i że są korumpowani, że oni nie tylko z głupoty to robią, ale i z wyrachowania

 

– dodaje.

 

Zdaniem Stanisława Michalkiewcza poprawność polityczna jest metodą realizowania rewolucji komunistycznej innej niż strategia bolszewicka oparta na trzech elementach: gwałtownej zmianie stosunków własnościowych, masowym terrorze i masowym duraczeniu.

 

- Żeby dokonać rewolucji, trzeba zacząć od tzw. „ducha rozłamu w kulturze burżuazyjnej”, tzn. nadania pojęciom tradycyjnym zupełnie odmiennej treści. Krótko mówiąc, wymaga to w pierwszej kolejności zapanowania nad językiem mówionym i z takimi objawami mamy do czynienia

 

– wyjaśnia redaktor Michalkiewicz.

 

- Ta strategia, przy pozorach łagodności [teoria rewolucji Antonio Gramsciego – przyp. red.] jest groźniejsza, bo jest podstępna. Człowiek poddany terrorowi wie, że jest terroryzowany - trudno nie zauważyć tego - i myśli po swojemu, czeka, aż terror zelżeje, kiedy terror ustanie. Natomiast człowiek zoperowany nie wie, że jest zoperowany, on myśli, że jest to wszystko naprawdę i już na nic nie czeka. Także ta strategia jest znacznie groźniejsza

 

– dodaje.

 

- Ta rewolucja komunistyczna, o której mówię, dokonuje się w Europie przy wykorzystaniu instytucji Unii Europejskiej. Z tego, co się orientuję to ponad 80 proc. prawa, jakie u nas obowiązuje to są dyrektywy Komisji Europejskiej. Państwa członkowskie są bombardowane tymi dyrektywami z częstotliwością więcej niż jedna dziennie z tego co wiem. To dostrajanie systemów prawnych poszczególnych krajów członkowskich Unii Europejskiej do tych standardów politycznej poprawności cały czas się odbywa. (…) Ludzie postępują w stosunkach wzajemnych według takiego uznania, co jest słuszne, co jest sprawiedliwe, ale nigdy nie wiedzą, czy nie popełnili przestępstwa. I właśnie o to chodzi, żeby tak ich trzymać w niepewności!

 

- podsumowuje w kwestii poprawności politycznej Stanisław Michalkiewicz.

Jak zaznacza Stanisław Michalkiewicz, wśród organizacji ekologicznych mamy wiele skrajnych ugrupowań, które w swoich hasłach mają nawet redukcję liczby ludności, oczywiście w imię ochrony środowiska i ekologii. Pojawia się analogia do okresu hitlerowskiego czy stalinowskiego, gdzie najwięksi zbrodniarze w imię poglądów redukowali liczbę ludności dokonując masowej zagłady.

 

- Niedawno była w Watykanie taka konferencja pt. „Zagłada biologiczna” i ku zdumieniu świata opinii katolickiej do udziału w tej konferencji został zaproszony taki pan Erlich, który głosi pogląd, że należałoby w imię ekologii, zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska zredukować liczbę ludności świata do miliarda. (…) W porównaniu z tymi planami to ludobójstwo w okresie II Wojny Światowej było dziecinną igraszką! (…) Charakterystyczne jest to, że ci, którzy proponują redukcję liczby gatunku ludzkiego nie wpadli na pomysł, żeby od siebie zacząć…

 

- wyjaśnia publicysta.

Czym w takim razie jest ten „zrównoważony rozwój”?

 

- Nikt tego nie wie! To jest chimera, która się wylęgła w głowach jakichś doktrynerów no i wydaje im się, że jak się zredukuje liczbę gatunku ludzkiego to wtedy będzie raj na ziemi, to jest taka kolejna edycja utopii. Hitler uważał, że jak się Żydów wytępi to będzie wtedy dobrze, Stalin uważał, że jak się burżujów wytępi to będzie dobrze, a ci uważają, że jak się w ogóle ludzi wytępi tylko dlatego, że stanowią gatunek konkurujący z innymi gatunkami przyrodniczymi

 

– odpowiada.

Redaktor Michalkiewicz przytacza również przykład działania ekoterrorystycznego: podczas planowanej inwestycji rozpoczęły się masowe protesty ekologów, którzy rzekomo bronili zagrożonych gatunków zwierząt. Protesty natomiast ustały, gdy inwestorzy postanowili zapłacić organizacjom ekologicznym określoną kwotę pieniędzy. Wtedy nagle okazało się, że ów zagrożony gatunek spokojnie może zamieszkiwać inne tereny. O tego typu mechanizmach mówiliśmy TUTAJ.

 

- Masowość tych ruchów i to, że oni mają pieniądze, ktoś to finansuje, takie podejrzenia niestety wzbudza. A jeżeli ktoś finansuje takie rzeczy, to liczy na to, że mu się te nakłady zwrócą w jakiejś postaci i tutaj mamy właśnie już tę konkurencję gospodarczą, wyzbytą z wszelkich ekologicznych uzasadnień, tam już chodzi o pieniądze...

 

Redaktor: Ewa Zajączkowska

Zdjęcia: Piotr Dublański

Montaż: Barbara Goliasz

Fot.: swiatrolnika.info

Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.