PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Rolnictwo / Mirosław Maliszewski: Rynek rosyjski należy traktować jako utracony

Mirosław Maliszewski: Rynek rosyjski należy traktować jako utracony

Autor: Oliver Pochwat 2022-06-24 12:00:00
Mirosław Maliszewski

Mirosław Maliszewski ocenił w rozmowie z red. Oliverem Pochwatem, w jaki sposób wojna na Ukrainie oddziałuje na polski rynek sadowniczy w Polsce.

Sytuacja polskich sadowników nie napawa optymizmem. Oprócz utraty rynku rosyjskiego pojawiają się problem z Egiptem. Nawarstwiają się problemy z płatnościami. Ekonomia Egiptu jest niestabilna. Doprowadziła ona do ograniczenia importu produktów, które nie są podstawową żywnością np. jabłek. Aktualnie kilkaset kontenerów z polskimi jabłkami oczekuje w porcie na odbiór ich przez egipskich importerów.

ŚwiatRolnika.info: Jak wojna na Ukrainie oddziałuje na polski rynek sadowniczy i sadowników?

Mirosław Maliszewski: Konflikt ten ma ogromne oddziaływanie na sadownictwo w Polce co najmniej w dwóch aspektach. Pierwszy to sprzedaż produktów. Rosja, Białoruś i inne kraje tego regionu tak jak np. Kazachstan były odbiorcami polskich jabłek, a konflikt powoduje, że granice są zamknięte i wspomnianego eksportu praktycznie nie ma. Mamy ogromny problem z zastąpieniem rynku rosyjskiego, białoruskiego, kazachskiego, jeśli chodzi o dywersyfikacje sprzedaży. To ma ogromnie negatywne znaczenie w zakresie sprzedaży owoców. Drugie negatywne znaczenie związanie jest z dostępem siły roboczej pochodzącej z Ukrainy. Dzisiaj odczuwamy bardzo duży brak mężczyzn do pracy w naszych gospodarstwach.

Z przyczyn mobilizacyjnych nie mogą oni przyjechać do Polski. Prace nie są wykonywane terminowo. Zbliża się okres największych zbiorów takich owoców jak czereśnie, borówki amerykańskie. Brakuje również kobiet pochodzących z zachodniej Ukrainy, które chciałby przyjechać i te prace podjąć. To właśnie w tym aspekcie zwracamy się do rządu o pomoc w zakresie umożliwienia przyjazdu pracowników np. z Uzbekistanu. To właśnie w tych dwóch aspektach, konflikt na Ukrainie ma ogromnie negatywny wpływ na polskie sadownictwo.

Mirosław Maliszewski

ŚwiatRolnika.info: Czy konflikt ten może być "szansą" dla polskich sadowników? Czy możemy poszukać innych rynków zbytu, czy na tym etapie jest już za późno?

Mirosław Maliszewski: Niestety na tym etapie nie ma możliwości zastąpienia utraconych rynków wschodnich innymi rynkami. Po 2014 r. zrobiliśmy "przegląd rynków" światowych. Podjęliśmy intensywne działania promujące polskie jabłka na tych rynkach i inne gatunki polskich owoców. Niektóre kraje otworzyliśmy, czyli umożliwiliśmy pod względem administracyjnym dostęp do tych rynków. Takim krajem był np. Egipt, który stał się jednym z największych importerów polskich jabłek, ale uwaga Egipt w tej chwili ze względu na drożejące zboża nie chce kupować polskich jabłek i obok tych rynków wschodnich odpadł nam kolejny bardzo duży odbiorca. Nie ma dzisiaj niestety szansy zastąpienia tych utraconych rynków szybko czymś nowym i równie atrakcyjnym.

ŚwiatRolnika.info: Może czas na "transformacje" sadownictwa w Polsce?

Mirosław Maliszewski: Rynek rosyjski należy traktować jako bezwzględnie utracony. Odmiany, które były na tym rynku sprzedawane i które mieliśmy w dużej części w produkcji, dzisiaj mają ogromny problem ze znalezieniem alternatywnego miejsca do sprzedaży. Najczęściej lądują one na produkcji koncentratu, czyli jako jabłka przemysłowe. Warto pamiętać o tym, że sadownictwo opiera się o rośliny wieloletnie. Proces owocowania trwa kilka lat. Żeby zmodernizować trzeba mieć środki finansowe. Transformacja sadownictwa to kilkanaście lat i to robimy już od 2014 r. Dostosowaliśmy swoją produkcję do wymagań Egiptu i teraz znowu nieoczekiwana utrata rynku egipskiego powoduje, że nasze plany i restrukturyzacja wzięła w łeb. Oczywiście przygotowujemy się. Mamy dobrą analizę rynku światowego. Wiemy, gdzie możemy sprzedawać. Alternatywnym miejscem są, chociażby Niemcy. Na rynku niemieckim będziemy oferować coraz więcej naszej produkcji. Ma on jednak specyficzne wymagania. Mówiąc krótko, to jest zupełnie inny rynek niż rynek rosyjski, wymagający zupełnie innego produktu niż wymagali Rosjanie, czy Egipcjanie.

Transformacja polskiego sadownictwa ma polegać na tym, że i odmiany i technologie produkcji należy mieć w ofercie, żeby móc zaistnieć w dużych ilościach na rynku niemieckim.

Czytaj także: Eksport polskich jabłek odczuł embargo białoruskie i wojnę na Ukrainie


Andrzej Gantner: Produkcja żywności w Polsce nie została ograniczona

Autor: Oliver Pochwat 2022-06-28 13:30:00

Dworczyk: Efektywny transport zboża z Ukrainy wymaga czasu

Autor: Polska Agencja Prasowa 2022-06-27 23:00:00

Piotr Lisiecki: Polska nigdy nie będzie wolna od ptasiej grypy

Autor: Oliver Pochwat 2022-06-27 19:00:00

BULT SMOGOWICZE