PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Polityka / Krzysztof Bosak: Kalkulacja rosyjskiej agresji na Ukrainę była błędna

Krzysztof Bosak: Kalkulacja rosyjskiej agresji na Ukrainę była błędna

Autor: Oliver Pochwat 2022-04-25 18:00:00
Krzysztof Bosak

Krzysztof Bosak ocenił w rozmowie z redaktorem Oliverem Pochwatem działania Rosji na Ukrainie, jak również stanowisko państw Europy wobec konfliktu.

Zaatakowanie Ukrainy wymusiło na Unii Europejskiej i krajach członkowskich zrewidowanie swojej polityki wobec Rosji. Czy zmiana podejścia do Federacji Rosyjskiej będzie miało długofalowe skutki? O ocenę poprosiliśmy posła Konfederacji.

ŚwiatRolnika.info: Czy Rosja przeliczyła się w sprawie Ukrainy i myślała o łatwym zwycięstwie?

Krzysztof Bosak: Po ponad 50 dniach wojny jest oczywiste, że kalkulacja rosyjskiej agresji na Ukrainę oparta była na błędnych przesłankach. Jest to rzecz niezwykle interesująca, jak mogło dojść do tak poważnych błędów w planowaniu. Chodzi o ocenę nastrojów społecznych, skale zaangażowanych wojsk i sprzętu, przygotowanie logiczne. Wygląda na to, że rosyjskie dowództwo i być może kierownictwo polityczne całkowicie nie doceniło państwa ukraińskiego i jego przygotowań do ewentualnej konfrontacji z Rosją. Nie doceniono również stopnia determinacji społeczeństwa ukraińskiego do utrzymania niepodległości własnego państwa. Nie doceniono również determinacji państw zachodnich do wsparcia Ukrainy w walce o swoja niepodległość.

ŚwiatRolnika.info: Skoro mowa o państwach zachodnich, jak zachowuję się one wobec wojny na Ukrainie. Czy Ukraińcy rzeczywiście są za głupi, żeby obsłużyć niemiecki sprzęt?

Krzysztof Bosak: Wydaje mi się, że wypowiedzi Olafa Scholza tkwi taka pewna niemiecka pogarda do narodów Europy Środkowowschodniej. My jako Polacy przez lata się z nią zderzaliśmy. Ukraina jest państwem europejskim i jest w stanie nauczyć obsługiwać się dowolnie skomplikowanego sprzętu. Jest to kwestia czasu, odpowiedniego wyszkolenia, treningu i instruktażu, a nie kompetencji intelektualnych, czy kulturowych. Dlatego całkowicie odrzucam myśl Olafa Scholza.

Jeżeli chodzi o same postawy państw zachodnich, to myślę, że każde państwo zasługuje na indywidualną ocenę. Wyklarowało się kilka grup państw.

Są państwa najbardziej zaangażowane w pomoc Ukrainie, tak dyplomatycznie jak i militarnie. Do takich państw należą Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Polska. Niektóre państwa kontynentalnej Europy, ale onieśmielałbym się zestawiać zaangażowania któregokolwiek z państw kontynentalnej Europy z państwami, które wymieniłem.

Następne państwa, to grupa państw "mocno zaangażowanych". To są państwa skandynawskie, to jest Litwa, Łotwa, Estonia, to są Czechy. Wspomniane państwa robią więcej, niż mogą w stosunku do swoich gospodarek i wielkości swoich armii. Następnie jest grupa państw zaangażowanych "średnio", nienazbyt skwapliwie, ale też udzielających konkretnego wsparcia militarnego. Myślę, że w tej grupie robiących pewne rzeczy, ale niechcących wywoływać szumu byłoby całkiem sporo państw europejskich takich, jak np.: Francja, Włochy. Następnie mielibyśmy państwa "oporne", które nie chcą wspierać Ukrainy, a w szczególności poprzez przekazywanie uzbrojenia. Tutaj najbardziej widocznymi przykładami są Węgry i Niemcy. Maja one postawę biegunowo przeciwną do tych państw, które wymieniłem w pierwszej grupie. Z Europy jest to Polska, Wielka Brytania, państwa bałtyckie.

Można również oceniając wparcie państw, rozbijając to na kilka poziomów. To jest wsparcie militarne, postawa dyplomacji w Unii Europejskiej, ONZ oraz postawa sankcyjna. Można jeszcze dodać kwestie pomocy humanitarnej, stosunku do uchodźców, wsparcia humanitarnego. Myślę, że tutaj również każde państwo europejskie można rozpatrywać indywidualnie, gdyż są państw, które więcej udzielają wsparcia militarnego, ale są państwa mocniej zaangażowane w pomoc humanitarną, czy nacisk na poziomie politycznym lub wsparcie na poziomie dyplomatycznym. Każde państwo może tu odegrać swoją rolę. Myślę, że obecna sytuacja jest niezwykle ciekawym przykładem, jak działa ta wspólnota międzynarodowa, w której istnienie przez ostatnie dziesięciolecia często zaczęliśmy wątpić. Natomiast obecnie moim zdaniem można uczciwie powiedzieć, że taka wspólnota istnieje i widać wyraźnie, że ona funkcjonuje i ma bardzo bogate życie wewnętrzne. Praktycznie każdy dzień przynosi interesujące informacje. Ostatnio dla przykładu dowiedzieliśmy się z wystąpienia rzecznika Pentagonu, że szykuje się spotkanie reprezentantem Polski. Dziś już wiemy, że chodziło o ministra Błaszczaka. Z wystąpienia tego wiemy również, że ostatecznie Ukrainie zostały przekazane samoloty. Nie wiemy, którego państwa były to samoloty, ale że taki fakt miał miejsce. Każdy dzień przynosi nowe znaczące informacje.  

ŚwatRolnika.info: A gdzie w tym wszystkim Unia Europejska? Czy inwazja Rosji na Ukrainę zrewiduje politykę względem Moskwy? Co z planami dotyczącymi neutralności klimatycznej?

Krzysztof Bosak: Myślę, że kryzys żywnościowy czeka państwa, które maja deficyt produkcji. Mówi się tutaj o Afryce i Bliskim Wschodzie. W tym kontekście problemem jest, że dwa główne państwa zaangażowane w wojnę, czyli Rosja i Ukraina są istotnymi eksporterami żywności. To komplikuje sytuację.

Osobiście jestem bardzo sceptyczny nastawiony do jakichś nadziei, spekulacji obecnych głównie wśród sympatyków obozu rządzącego, że konsekwencja wojny na Ukrainie wpłynie istotnie na modyfikacje kierunków Unii Europejskiej. Nie widzę do tego podstaw. Moim zdaniem o ile w Polsce wojna na Ukrainie stała się tematem numer jeden i jest nim od blisko dwóch miesięcy, o tyle w Europie Zachodniej jest nim w dużo mniejszym stopniu. Polityka Unii Europejskiej w tych swoich tendencjach uznawanych za proekologiczne jest moim zdaniem bardzo mocno uargumentowana w klasach politycznych i społeczeństwach zachodnich. Nie dostrzegają one w tym istotnego zagrożenia, do tego momentu wzrost kosztów życia wynikających z tych polityk europejskich nie jest też istotnym tematem w debacie publicznej państw zachodnich. Poziom życia jest tam wyższy i mają inaczej zestrojone gospodarki. Nie spodziewam się jakiegoś przełomu stety, czy niestety.

Czy zmieni się coś w strategicznym podejściu Unii Europejskiej do Rosji?  Również uważam, że nieszczególnie. Oczywiście pewne zmiany zaszły. Wynikają one z pewnego przeważenia w opinii publicznej. Jest zupełnie jasne w tej chwili i nie da się już dłużej trzymać linii, że Rosja jest takim państwem pragmatycznie, z którym poprzez dyplomacje da się załatwiać sprawy i tak naprawdę jest to państwo, które zbliża się do standardów zachodnich tylko w swoim takim tempie. Nie da się tak twierdzić, widać, że to jest państwo działające metodami bandyckimi, absolutnie nieprzestrzegające żadnych reguł prawa międzynarodowego, stosujące zbrodnicze metody, które znamy z praktyce państw totalitarnych w XX w. Rosja robi to w sposób absolutnie bezwstydny. Uprawia załganą dyplomację, kłamiąc i manipulując w żywe oczy. My to w Polsce wiemy, ponieważ byliśmy pod władzą Rosji Sowieckiej przez długi czas. Świat zachodni nie był pod władzą Rosji Sowieckiej, ale był przez nią filtrowany na poziomie społeczeństwa, kultury, polityki przez różne grupy radykalnej lewicy w trakcie Zimnej Wojny, sowicie finansowane przez KGB. W świecie zachodnim mimo rozwoju demokracji, kapitalizmu świetnie sobie radziły i funkcjonowały partie o profilu komunistycznym. Świat zachodni podchodził do Rosji dużo bardziej bezkrytycznie i w tej chwili złudzenia zderzają się z realiami. Myślę, że nastąpiło pewne przewartościowanie w społeczeństwach europejskich względem Rosji. Natomiast przewartościowanie odbędzie się krótkotrwale, tak jak wszystkie wcześniejsze. Przypomnijmy, że do łamania prawa międzynarodowego przez zbrodnie na cywilach dochodziło już wielokrotnie wcześniej i żaden z tych czynników  nie spowodował trwałej zmiany polityki wobec Rosji. Nie widzę powodów, żeby w tej chwili miało się stać inaczej. Wojna na Ukrainie kiedyś się skończy, a nastroje opadną. Po kilku latach przeważą głosy, że gospodarkę trzeba rozwijać, trzeba próbować Rosje cywilizować poprzez kontakt gospodarczy. To podejście gospodarcze weźmie górę nad strategicznym, a Rosja starty powstałe w wyniku wojny na Ukrainie może odrabiać.

Unia Europejska jest tak skonstruowana, że nie ma mechanizmów instytucjonalnego wypracowania wspólnej polityki zagranicznej, czy bezpieczeństwa. Mechanizmy, które powstały w traktacie lizbońskim w celu koordynacji wspólnej polityki obronnej, czy zagranicznej są bardzo słabe. W sprawach polityki obronnej i zagranicznej nie ma jednogłośności i nie ma jednomyślności wśród członków Unii Europejskiej. To również dotyczy kwestii energetycznych. Mimo wpisania do Traktatu Lizbońskiego solidarności energetycznej, co było przedstawione jako sukces negocjacyjny ekipy prezydenta Lecha Kaczyńskiego, bez odpowiedniego mechanizmu wykonawczego nie za skutkowało w żadne sposób. Niemcy prowadziły politykę energetyczną ze szkodą dla państw Europy Środkowowschodniej, obchodząc je w relacjach z Rosją i lekceważąc zapisy solidarności energetycznej.

Jeszcze raz podkreślę, że nie spodziewam się przełomu, ponieważ np. nakładanie sankcji wymaga jednomyślności, która jest ekstremalnie trudna do wypracowania. Mamy jawne informacje o zbrodniach wojennych , a ciągle nie jest to wystarczający argument, żeby przyjąć sankcję. Jeżeli ta wojna się skończy i zapanuje pokój nie ma żadnego powodu żeby reakcja była twardsza niż obecnie. Moim zdaniem obecnie jest najtwardsza, jaką udało się wypracować i wcale nie jest szczególnie radykalna. Ciągle miliardy euro w zamian za surowce energetyczne płynną od najsilniejszego państwa Unii Europejskiej, czyli Niemiec do Rosji i pozwalają funkcjonować gospodarce rosyjskiej w sposób nienaruszający podstaw swojej równowagi budżetowej.

Czytaj także: Jarosław Sachajko: Rosja bierze Ukrainę ogniem i gwałtem

  


Autor: Polska Agencja Prasowa

Prezes PSL: Oczekujemy obniżenia marży przez PKN Orlen






Autor: Polska Agencja Prasowa

Morawiecki dla "SE": Pieniądze z KPO po prostu się Polsce należą






Autor: Polska Agencja Prasowa

Premier Morawiecki: Czternasta emerytura powinna być co rok






BULT SMOGOWICZE