PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Polityka / Ardanowski: Rolnictwo stało się elementem przetargowym i jest chłopcem do bicia

Ardanowski: Rolnictwo stało się elementem przetargowym i jest chłopcem do bicia

Autor: Oliver Pochwat 2022-05-16 16:26:00
Jan Krzysztof Ardanowski

Jan Krzysztof Ardanowski ocenił dla SwiatRolnika.Info inicjatywę "End The Slaughter Age", której celem jest likwidacja w Unii Europejskiej hodowli zwierząt.

Twórcy inicjatywy mają rok na zebranie minimum miliona wymaganych podpisów z najmniej siedmiu krajów Unii Europejskiej. Jeżeli im się to uda, to Komisja Europejska będzie musiała rozpatrzyć wniosek w tej sprawie.

ŚwiatRolnika.info: Do Komisji Europejskiej trafił wniosek o zarejestrowanie nowej unijnej inicjatywy obywatelskiej. Jej celem jest zlikwidowanie hodowli zwierząt do celów służących człowiekowi. Czy to nie zaczyna iść w złym kierunku?

Jan Krzysztof Ardanowski: To, co od kilku lat dzieje się wokół rolnictwa w Europie jest wyjątkowo ważnym zagrożeniem. Również ta inicjatywa, będąca kolejną odsłoną skoordynowanych działań neomarksistowskiej lewicy europejskiej, potwierdza kierunek, który dla produkcji żywności i opartego na rolnictwie rodzinnym trwania wsi europejskiej jest śmiertelnym zagrożeniem. Jest to kontynuacja wcześniejszych zapowiedzi ruchów lewicowych, które czasami dla niepoznaki określają siebie jako "ekologiczne". Szczególny atak idzie na hodowlę i chów zwierząt gospodarskich.  Wynika to zapewne z prostej kalkulacji: zwierzęta towarzyszące, to jest koty, psy, różne ptaszki i gryzonie, czy żółwiki są w ogromnej ilości domów. Zaatakować prawo ludzi do zajmowania się z nimi i wykorzystywania ich dla ludzkiej przyjemności napotkałoby zapewne opór milionów Europejczyków. Rolnicy natomiast stanowią niewielką, a w niektórych krajach znikomą, część elektoratu, niewiele w UE mają do powiedzenia, a i ich obrońców społeczeństwach raczej nie widać, więc można im "przyłożyć". Właściwie w ramach chorej ideologii "troski o zwierzęta" zaczynają być one traktowane jako coś wartościowszego niż ludzie.

Próbuje się to zalegalizować jako europejską inicjatywę obywatelską. W tej chwili będzie realizowany przekaz, że inicjatywę należy traktować poważnie, bo to nie tylko politycy, ale i społeczeństwo się wypowiada za zlikwidowaniem hodowli zwierząt. Jest to ogromne zagrożenie dla produkcji żywności pochodzenia zwierzęcego, z której ludzkość korzysta od początku świata. Człowiek od tysięcy lat wykorzystuje zwierzęta do wielu  różnych celów. Inicjatywa europejska, o którą Pan pyta, Chce prawnie zabronić "wykorzystywania zwierząt do celów określonych przez człowieka". Zatem nie jest to tylko kwestia mięsa pozyskiwanego z hodowanych zwierząt, ale również w dalszej kolejności jest to kwestia spożywania mleka i używania innych produktów pochodzenia zwierzęcego takich jak skóry, wełna, czy praca zwierząt, a w społecznościach pasterskich w surowym klimacie także np. ciepła zwierząt, przebywających z ludźmi w tych samych pomieszczeniach. Planowany zakaz wykorzystywania zwierząt dla potrzeb człowieka jest i nielogiczny, i sprzeczny z tradycją ludzkości i immanentnym prawem człowieka, który od początku swojego istnienia wykorzystuje zwierzęta do swoich celów.

Owszem, powinniśmy starać się, by te zwierzęta żyły w warunkach dla siebie jak najlepszych, z odpowiednim pożywieniem, piciem, ściółką, temperaturą,  itd. Co to tego nikt przy zdrowych zmysłach nie protestuje. Natomiast zakaz wykorzystywania zwierząt przez człowieka jest zaprzeczeniem rozwoju ludzkości. Należy pytać w takim razie, co w dalszej kolejności będzie się działo z tymi zwierzętami, które się rozmnażają, których w sposób nieuchronny będzie przybywało. Czy dbając o zwierzęta, zostaną wprowadzone związki małżeńskie ze zwierzętami (takie przykłady już na świecie się pojawiają), a może zostanie usankcjonowana zoofilia, czy zwierzęta nabędą  prawo do udziału w wyborach itd.? Przecież to wszystko jest jakimś zaawansowanym absurdem. Nie pojawił się on w ostatnim czasie. Środowiska lewackie prowadzą te działania od dawna. Wyraźnie wpisuje się to również w niszczenie podstaw cywilizacji europejskiej. Bardzo duży i negatywny wkład wnosi neomarksistowska tzw. szkoła frankfurcka, która mówi, że trzeba stworzyć nowego człowieka europejskiego przez zanegowanie wszystkiego, co Europę do tej pory tworzyło.

Europa jest oparta na trzech filarach. To grecka filozofia, rzymskie prawo i religia judeochrześcijańska stworzyły spoiwo naszej cywilizacji. Epigoni Marksa i jego komunistycznych naśladowców chcą ciągłość cywilizacji zachodniej przerwać. Czynią to wieloma skoordynowanymi działaniami. Mają być zniszczone więzy rodzinne, ponieważ rodzina jest ona naturalnym miejscem kształtowania postaw i zachowań młodych ludzi. Rodzinę trzeba rozbić poprzez promowanie rozwodów, a także zakwestionowanie relacji rodzice-dzieci. Obecnie wrogowie tradycji europejskiej i chrześcijaństwa działają na rzecz zakwestionowania relacji kobieta-mężczyzna i funkcji społecznych, które były z płcią związane. Kwestionuje się wręcz samo pojęcie płci jako elementu rozróżniającego ludzi. Zniszczenie kultury europejskiej i struktur społecznych ma się odbyć poprzez sprowadzenie do Europy milionów imigrantów pochodzących z innych kręgów kulturowych. To wszystko dzieje się na naszych oczach. Do zniszczenia tradycji i cywilizacji europejskiej będą wykorzystywane relacje ludzi do zwierząt. Toczy się cyniczna gra wokół umysłów dzieci i młodzieży, czyli  istot wrażliwych i empatycznych, jednak bez doświadczenia i wiedzy o prowadzonej manipulacji, nierozumiejących złożoności życia ludzkiego i zagrożeń cywilizacji. Wracając do europejskiej inicjatywy, która chce doprowadzić do zakazania hodowli zwierząt, to chciałbym wiedzieć, jaka jest reakcja Komisji Europejskiej na ten wniosek? Jaka jest reakcja komisarza  odpowiedzialnego za rolnictwo w Unii Europejskiej, w które takie inicjatywy uderzają bezpośrednio.

Chciałbym, żeby Komisja Europejska nie pouczała Polski i  wymuszała jakieś chore ideologie na Polsce i innych krajach, tylko żeby się odniosła do tych zagrożeń, które się pojawiają. Brak reakcj jest bardzo niebezpieczny, choć może symptomatyczny i dający dużo do myślenia.

ŚwiatRolnika.info: Inicjatorzy tej petycji mówią wprost o tym, że rolnictwo odpowiada za katastrofę klimatyczną. Znowu rolnik ma być kozłem ofiarnym?

Jan Krzysztof Ardanowski: Rolnictwo stało się elementem przetargowym i jest w pewnym stopniu przysłowiowym chłopcem do bicia. Rolnictwo, które zapewniało przez tysiące lat wyżywienie zwiększającej się ilości ludzi, jest jedyną odpowiedzią na zwiększającą się w tej chwili populację ludzi na świecie i zjawisko głodu. Żadne fabryki syntetycznego mięsa nic takiego nie są w stanie spełnić. Tylko rozwój rolnictwa. Oczywiście zrównoważonego, nie niszczącego zasobów ziemi, minimalizującego oddziaływanie na środowisko. Tylko rozwój rolnictwa może wyżywić ludzi na świecie. W przeciwnym razie strefa głodu będzie się poszerzała. Ludzie będą umierali z głodu, ale tego nie rozumieją bogaci, którym poprzewracało się w głowach. Znamy zapewne mądrość występującą w wielu powiedzeniach, że syty głodnego, a bogaty biednego nie rozumie. To jest cyniczne zachowanie ludzi bogatych. Pytanie, gdzie jest w tym reakcja Komisji Europejskiej. Niszczenie rolnictwa uderza nie tylko w rolników, ale de facto także w konsumentów żywności. Mówimy tutaj o kwestionowaniu wykorzystywania zwierząt, ale sprawa dotyczy także upraw. Pola uprawne i lasy sadzone w ramach racjonalnej gospodarki leśnej, zdaniem ideologów ekologicznych nie są przyrodą i trzeba ograniczać ich powstawanie. Czyż nie takie są założenia strategii bioróżnorodności do 2030 roku i strategii od pola do stołu?przecież tam chodzi o zmniejszenie ilości pól uprawnych, rozszerzanie stref terenów ochrony przyrodniczej, gdzie nie można będzie prowadzić żadnej działalności gospodarczej człowieka, w tym rolnictwa. Już teraz widzimy utrudnienia prowadzenia nawet bardzo ekstensywnego rolnictwa na terenach różnego rodzaju chronionych form przyrody. Jeżeli społeczeństwa się nie obudzą, to muszą być świadome głodu na świecie i wielkich ruchów migracyjnych głównie z Północnej Afryki. Ludzi, którzy przed widmem głodu będą uciekali do bogatego świata i bogatej Europy. Komuś na tym zależy, żeby powtórzyć to, co miało miejsce kilka lat temu, kiedy miliony ludzi z krajów biedy zostało zachęconych przez Kanclerz Merkel do napływu do UE, by w ramach polityki multi-kulti  ubogacić społeczeństwo Europy.

Czytaj także: Ochnik na celowniku. Aktywiści antyhodowlani uderzają w firmę