niedziela
| 18 sierpnia 2019

Kancelarie odszkodowawcze poprzez swoich doradców potrafiły "wyrwać" pieniądze dla rolnika od bogatych ubezpieczalni nawet do 20 lat od zdarzenia. Głównym ograniczeniem była zazwyczaj niewiedzą poszkodowanych lub uczestników jakiejś objętej ubezpieczeniem sytuacji.

 

„Niestety, przy pracach rolnych brak świadomości po co jest to ubezpieczenie powoduje, że wypadki nie są zgłaszane. Istnieje bowiem mylne wyobrażenie, że będzie z tego tytułu więcej komplikacji, szczególnie jeśli chodzi o odpowiedzialność karną, która bardzo często nie występuje. Występują za to często uprawnienia i to daleko idące, bo to potrafi być np. renta dla osoby niepełnosprawnej wypłacana do końca życia”

 

- mówił w rozmowie z nami Bartłomiej Krupa, prezes Polskiej Izby Doradców i Pośredników Odszkodowawczych.

 

„Nie chodzi tylko o wyższe kwoty od ubezpieczycieli. Doradcy często uświadamiają, że różne świadczenia należą się nam nawet wtedy, kiedy nie mamy podpisanej tradycyjnej umowy czy polisy na papierze”

 

– przekonywał Krupa.

 

Kancelarie odszkodowawcze? Chodzi o wyspecjalizowanych doradców, a takich podmiotów jest w Polsce około tysiąc, którzy pomagają uzyskać lub odzyskać pieniądze, m.in. od ubezpieczycieli. To na tych ostatnich Polacy rokrocznie składają tysiące zażaleń. Sami jednak versus potężnego aparatu prawnego bogatych ubezpieczycieli  niewiele mogą.

 

„Funkcjonowanie kancelarii odszkodowawczych to sposób na zniwelowanie asymetrii w wiedzy i możliwości działania między zwykłym Kowalskim a wielką korporacją ze sztabem prawników i fachowców z innych dziedzin. Taka asymetria jest charakterystyczna dla rynku finansowego, ale tylko w tym jednym jego sektorze, czyli właśnie w ubezpieczeniach, wreszcie udaje się z nią skutecznie walczyć. Trudno się dziwić, że finansjera zgrzyta zębami”

 

– pisał dr Marian Szołucha, ekonomista, wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, członek Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i New York Academy of Sciences.

 

Zapewne dlatego w senacie pojawiła się propozycja zdmuchnięcia z powierzchni ziemi kancelarii odszkodowawczych. Co ciekawe, projekt jest autorstwa senatora Grzegorza Biereckiego, mocnej persony w świecie finansowym i politycznym, ale także osoby powiązaną ze stroną ubezpieczycieli, którzy nie pałają miłością do kancelarii odszkodowawczych. Bierecki jest członkiem rady nadzorczej w dwóch zakładach ubezpieczeń, należących do Polskiej Izby Ubezpieczeń.

 

Może ze względu na tę jednostronność w czerwcu okazało się, że Rada Ministrów jest za dalszymi pracami nad senackim projektem ustawy o świadczeniu usług dochodzenia roszczeń odszkodowawczych, ale chce zmian. Te jednak w dalszym ciągu, chociaż już nie tak radykalnie, ograniczają dostęp Polaków do pomocy prawnej, której wybór ograniczać powinna przede wszystkim ich wolna wola, a nie jednostronne i restrykcyjne przepisy prawa.


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.