wtorek
| 12 listopada 2019
Świat Rolnika | 22 października 2019

Bazar Olimpia w Warszawie: leki bez recepty, stare mięso i sery... Cwaniaki biorą stąd zabytki i sprzedają na Kole

Bazar Olimpia w Warszawie: leki bez recepty, stare mięso i sery... Cwaniaki biorą stąd zabytki i sprzedają na Kole

Ten zapach to jeszcze nie jest smród. Choć już niepokojący, słodkawy. - Pani mi da szyneczki, takiej najlepszej - prosi starszy mężczyzna i wyciąga drobne w trzęsącej się dłoni. Oprócz tego Polacy na śniadanie zjedzą jeszcze przeterminowany od pięciu dni tatar i kiełbasę. Podleczą się przeterminowanymi od dwóch lat lekami, które są dostępne tylko na receptę, ale nie tu. I nie, nie jesteśmy na wsi, gdzieś w Polsce B. To czarny rynek na stadionie Olimpii, w środku Warszawy, w sercu zjednoczonej Europy - relacjonuje w swoim materiale Wirtualna Polska.

 

"Niedziela niehandlowa. Większość sklepów jest zamknięta. Ale tu nie obowiązuje prawo, żadne. O 6:30 rano jest jeszcze dość ciemno, a na warszawskim bazarze Olimpia już mrowią się ludzie stojący w kolejkach"

 

- napisała Magda Mięśnik z wp.pl

 

"Gdy wchodzisz na Olimpię od Prymasa Tysiąclecia, wciąga cię w swoje chodniki i korytarze pchli targ jakich wiele. W kartonach leżą podniszczone patelnie, "schodzone" staniki, wybrakowane książki. Popsute zabawki, lampki, słoiki. Meble i szmaty. Ostatnie dobra rodowe ludzi zżeranych przez nałóg. Albo biedę. Jeśli jednak zanurzysz się nieco głębiej, odkryjesz prawdziwe serce tętniącego życiem czarnego rynku Olimpii"

 

- dodaje.

 

"Zmianę rozpoznasz najpierw po zapachu. To słodkawy i lepki melanż przeterminowanych mięs i wędlin, dojrzewających w cieple i z dala od lodówek serów, a wszystko to w ciężkim akompaniamencie potwornie śmierdzącego tytoniu z kontrabandy"

 

- w reporterskim stylu obrazuje Olimpię red. Mięśnik.

 

"Surowe mielone mięso leży w plastikowych opakowaniach w przybrudzonych kartonach. Na pierwszym planie parówki i kabanosy w kilogramowych opakowaniach, oślizgłe pod lepiąca się do nich folią. Kupujemy je. Kalendarz pokazuje 20 października. Na opakowaniu data ważności to jednak: 06.10.2019. Obok leży boczek w plasterkach. Ważny jeszcze jeden dzień. Paczuszka za dwa złote. Jak weźmiesz pięć, płacisz po złotówce. Do tego jeszcze kiełbaski, które przeterminowały się tydzień temu. Cena? Tylko złotówka. Emerytka pakuje do siatki dwa opakowania. Bierze też naleśniki z serem. Ich termin przydatności do spożycia minął dwa dni wcześniej. Nie wyglądają jeszcze tak źle, żeby człowiek miał się brzydzić. Jest też chleb. W różnych stadiach czerstwości. Ukraińcy biorą ten w workach, po pięć bochnów. Tu wyjątkowo ktoś wystawił cenę. 2 złote"

 

- pisze dziennikarz Wirtualnej Polski.

 

Olimpia to także handel starociami. Różnego rodzaju tzw. badziewie jest przeglądane przez fachowców, by prawdziwe zabytki za psie pieniądze kupione tutaj były sprzedane za porządne pieniądze na Kole.

 

wp.pl/RW

fot. FB


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.