środa
| 20 listopada 2019

Polscy producenci rolni zajmujący się chowem i hodowlą zwierząt są nieustannie atakowani przez organizacje mieniące się jako prozwierzęce oraz proekologiczne. W ostatnim czasie ataki te nasilają się. Rolnicy powiedzieli dość i zaczynają współpracować… ponad podziałami.

Polskie środowisko rolnicze najwyraźniej zdało sobie sprawę z tego, że bez zaistnienia w przestrzeni medialnej w sposób nowoczesny, może zapomnieć o skuteczności w docieraniu ze swoimi komunikatami do społeczeństwa –  a co najważniejsze – do polityków. Nie da się ukryć, że większość komunikacji prowadzonej dotychczas przez różne sektory polskiego rolnictwa była jałowa i zdecydowanie słabsza od tej, którą przygotowywali i prowadzili "ekolodzy". Sytuacja, z którą mieliśmy do czynienia zazwyczaj, to powtarzające się od lat łany zbóż, bydło pasące się na łąkach, czy uśmiechnięty rolnik wraz z rodziną na tle swojego gospodarstwa. Szczytem wprowadzonych nowinek było skorzystanie z drona.

Wydaje się jednak, że w końcu coś drgnęło. Od pewnego czasu w Internecie swoją działalność rozpoczęła z wielkim przytupem grupa młodych rolników oraz ich przyjaciół z miasta, którzy wprawdzie nie posiadają praktycznej wiedzy o uprawianiu ziemi czy hodowli zwierząt, ale wiedzą co zrobić, aby skutecznie działać w Internecie na rzecz polskiego rolnictwa. Wydaje się, że jest to najskuteczniejsza mieszanka wybuchowa. Praktycy rolnictwa i spece od mediów.

Pierwszy raz zrobiło się o nich głośno, gdy w emitowanym na żywo na antenie telewizji TRWAM programie wystąpił młody, nikomu nieznany mężczyzna w czerwonym pulowerze. Jego merytoryczna, ale i ekspresyjna wypowiedź w obronie polskiego przemysłu futrzarskiego (który jest 2 na świecie) dotarła do kilkudziesięciu milionów odbiorców i całymi tygodniami krążyła w sieci. To właśnie po tym sukcesie do Fundacji Polska Ziemia zaczęły zwracać się kolejne grupy producentów rolnych z prośbą o wsparcie.

 

"Była to potrzeba chwili i nawet nie wiem dokładnie, w którym momencie nasz zespół powiększył się kilkukrotnie" 

– mówi Szczepan Wójcik, Prezes Fundacji Polska Ziemia.

"Oczywiście mogliśmy nic nie robić i przyglądać się biernie, jak za pomocą kłamstw, fałszywych danych, a co najgorsze z pobudek ideologicznych grupa dwudziestolatków, mieniący się ekologami, swoimi działaniami zagraża rozwojowi polskiego rolnictwa"

– kontynuuje Wójcik.

Nie pozostało więc nic innego niż zebrać silny zespół i zacząć odkręcać trwające od co najmniej kilkudziesięciu lat efekty wszystkich zaniedbań komunikacji polskiego rolnictwa. Ich kampanie są dynamiczne, nowoczesne, ale przede wszystkim skuteczne. Trzeba szczerze przyznać, że takiego PR-u polskie rolnictwo w sieci nie miało nigdy. Ekipa Fundacji produkuje filmy dokumentalne i reportaże o zagrożeniach płynących z działań tzw. ekologów, ale przede wszystkim kampanie internetowe, które cieszą się ogromną popularnością. Prześmiewczy filmik pod tytułem "jest ferma - nie ma fermy" dotarł do blisko 1,5 mln odbiorców.

Tymczasem grupa komunikująca polskie rolnictwo nie zwalnia. Od kilku dni na ulicach Warszawy obserwujemy bilbordy przygotowane przez stowarzyszenie "Otwarte klatki", mające zachęcać wyborców do głosowania na tych polityków, którzy w nowej kadencji parlamentu zajmą się likwidacją wszelkich hodowli klatkowych. "Każda inicjatywa wyborcza, nawet tak nudna, jak ta tworzona przez zielonych – powinna mieć spot. Wyszliśmy więc naprzeciw oczekiwaniom aktywistów i oto Marzena. Marzena Znoś – Jajko. Kandydatka aktywistów ekologicznych. Jakie środowisko – taka kandydatka, jaka kandydatka – takie postulaty." Wczoraj wrzucili do Internetu spot zachęcający do głosowania na kandydatkę Marzenę Znoś – Jajko. I nie byłoby w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że Marzena jest kurą i to w dodatku feministką. Film znalazł się w sieci kilkanaście godzin temu, a dotarł już do ponad 60 tys. odbiorców.

Kampania "Otwartych Klatek" zbiegła się w czasie z ostatnim Kongresem Kobiet, podczas którego aktywiści ekologiczni zorganizowali panele dyskusyjne na następujące tematy: płeć jako wyrok, ciało jako towar, sztuczna inseminacja, wymuszone i przerwane macierzyństwo, spieniężona laktacja, niechciana starość, traktowanie samic zwierząt hodowlanych i tego, że przemoc ma płeć, także u zwierząt.

Efektem wspólnych działań "ekologów" oraz feministek była dosyć ciekawa konstatacja, sprowadzająca się do tego, że rolnicy wymuszają gwałty na kurach, nie mówiąc już o tym, co robią inseminatorzy…
Koniecznym stało się przygotowanie spotu kolejnej kandydatki Pani Dobrosławy Mleka – Niedaje. Ekipa Fundacji Polska Ziemia ma więc dużo pracy… Kolejne spoty wyborcze powstają!

Źródło: wSensie.pl

Fot. Agnieszka Radzik

 


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.