wtorek
| 23 lipca 2019

Jeśli nie mądrość i rozsądek, to co? Jeśli nie troska o rolnictwo, jako filar eksportu, to co?

Jeśli nie opiekuńczość Państwa wobec swych obywateli żyjących z pracy na roli, to co?

No to może zwykła kalkulacja, przemawiająca do władz PIS-u, że to najzwyczajniej się nie opłaca.

Może instynkt samozachowawczy, który podpowiada, że sprawa śmierdzi na kilometr i przyniesie same straty polityczne.

Za chwilę, poznamy telewizyjnych obrońców rolników, którzy „zatroskani” o ich los, będą krzyczeli, jak bardzo martwią się o „sól ziemi”…

Pojawi się Agrounia, działacze PSL-u, POKO zjednoczeni niecodzienną „miłością” do swych „naturalnych” wyborców…

Zgniłe jajo, jakie podrzuca nam Unia Europejska, ale i rodzime ustalanie pułapów DJP w przeliczeniu na metry, matematyczne wzory, uczone wywody, które per saldo dla rządzących, najzwyczajniej się nie opłacają, mogą sprawić, że podczas jesiennych wyborów, zabraknie paru, albo parunastu procent głosów.

To chyba najlepsze uzasadnienie dla zaprzestania prac nad ustawą lub zmianą jej założeń, do którego i tak decydenci przed kamerami się nie przyznają.

Właśnie dlatego, że pecunia non olet…, gra nie jest warta świeczki.

Jest jeszcze czas, aby w duchu koncyliacji wycofać się z zapisów Ustawy.


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.