niedziela
| 17 listopada 2019

Naukowcy pracujący w kilku placówkach naukowych ulokowanych w Puszczy Białowieskiej zapominają, że są tutaj nie gospodarzami a gośćmi.

Na tym tle w ostatnich latach dochodzi do sporów o szczególnym nasileniu i arogancji wobec mieszkańców regionu. Społeczność lokalną usiłuje się zepchnąć do statusu niewiele znaczących autochtonów, ludzi, którzy nie powinni mieć wpływu na los swój i los przyrody, która ich otacza od wieków.
W sposób szczególny uwydatniło się to zjawisko podczas prób podjęcia przez Lasy Państwowe wali z gradacją kornika drukarza, prób popieranych zresztą przez społeczność zamieszkującą region Puszczy Białowieskiej.

 

To między innymi aktywiści byli wspierani właśnie przez ludzi ze świata nauki piastujący ważne stanowiska i funkcje w takich placówkach jak Stacja Geobotaniczna Uniwersytetu Warszawskiego w Białowieży, czy Instytut Badania Ssaków z siedzibą również w Białowieży.
Do popierania aktywistów blokujących prace ratunkowe związane z gwałtownym zamieraniem drzewostanów przyłączyło się ponadto kilkudziesięciu naukowców z różnych placówek naukowych i uczelni z całej Polski. Niektóre z tych osób czynnie uczestniczyły w skarżeniu Polski przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu nie biorąc absolutnie pod uwagę silnego lokalnego głosu społecznego, który popierał działania specjalistów w zakresie ochrony lasu, czyli leśników.


W przeciągającym się sporze, jak postępować z Puszczą Białowieską, jaka ma być jej przyszłość, wizerunek oraz jakie mają być stosowany zasady jej ochrony niektórzy naukowcy całkowicie zatracili „zmysł równowagi” zapominając o tym, że nie są ani właścicielami Puszczy Białowieskiej, ani nawet jej gospodarzami. Dają sobie natomiast prawo do decydowania o jej przyszłości i wymuszania za pomocą różnych zewnętrznych środowisk aktywistycznych do wpływania na jakość życia mieszkańców, między innymi ograniczając ich prawa i utrudniając realizację podstawowych potrzeb bytowych, jak choćby dostępność do pełnowartościowego surowca drzewnego a nawet drewna opałowego.


Idea utworzenia parku narodowego na całym obszarze Puszczy Białowieskiej w sposób wybitny wpłynęła na alienację środowiska naukowego od lokalnej społeczności powodując niechęć jednych do drugich i całkowity niemal brak zaufania do naukowców ze strony mieszkańców.
Powstaje szereg dysonansów pomiędzy tymi środowiskami, jak choćby ostatnie wydarzenia związane z pojawieniem się niedźwiedzia brunatnego w polskiej części Puszczy Białowieskiej, gdzie między innymi pracownicy IBS chcieliby, by zwierzę to na stałe zagościło w tych lasach.


Tutejsza społeczność, tak dalece źle doświadczona działaniami naukowców w oparciu o całkowity niemal brak zaufania do nich nie ma pewności, czy pracownicy tej instytucji nie będą usiłować różnymi sposobami wpłynąć na zachowanie niedźwiedzia w taki sposób, by nie tylko przebywał w tych lasach jak najdłużej, ale osiedlił się na stałe. Skąd takie obawy? Właśnie stąd, że część naukowców w ogóle nie traktuje mieszkańców jako integralnej składowej Puszczy Białowieskiej a ludzi tutaj mieszkających traktuje jako „zbędny element”. Zwłaszcza tych mieszkańców, którzy nie chcą rozszerzenia parku narodowego na cały obszar Puszczy Białowieskiej.


Niedźwiedź brunatny jest cenną składową ekosystemów i bez wątpienia ma prawo mieć w nich swoje miejsce, o ile w tak silnie penetrowanym przez mieszkańców i turystów kompleksie leśnym jego pojawienie się nie jest dziełem sztucznym, polegającym na zwabieniu, czy zachęcaniu zwierzęcia do pozostania na tym obszarze a tego właśnie mieszkańcy obawiają się najbardziej.


Być może obaw takich by nie było, gdyby cześć naukowców nie stałą w opozycji do mieszkańców i nie traktowała ich jak przysłowiowych „Indian w rezerwacie”.
Arogancja tychże naukowców wobec mieszkańców, którzy zapomnieli, że są w Puszczy Białowieskiej jedynie gośćmi i wykonując różnorodne badania na tym terenie korzystają z gościnności tutejszych mieszkańców powoduje to, że mieszkańcy jeżeli nie stracili do nich zaufania całkowicie, to co najmniej zaufanie to jest bardzo silnie ograniczone.

 

 

Artur Hampel
fot. Pixabay


Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.