niedziela
| 19 maja 2019

„Problem modyfikacji ras zwierząt domowych doprowadził do deformacji fizycznych i różnych chorób typowych dla wielu ras oraz do nieustannej miniaturyzacji” – powiedział Piotr Kłosiński, prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego w rozmowie ze „Światem Rolnika Biznes”.

 

Robert Wyrostkiewicz: Temat hodowli psów powraca coraz częściej w związku z narracją o pseudohodowlach. Czasami jest wykorzystywany do biznesu (są już pierwsze wyroki za kradzież psów przez tzw. organizacje prozwierzęce) i propagandy politycznej. Portal NaTemat.pl opisał przykład prezentu od prezydenta Andrzeja Dudy i pierwszej damy Agaty Kornhauser-Dudy dla odchodzącej kucharki, która w Pałacu Prezydenckim pracowała od 20 lat. Yorkshire Terrier miał pochodzić z pseudohodowli, która nie jest zarejestrowana w Związku Kynologicznym w Polsce.

 

Piotr Kłosiński: Były polityczne zakusy, aby traktować Związek Kynologiczny w Polsce jako jedynie słuszny i jedyny, ale ta absurdalna sytuacja na szczęście powoli się zmienia. Ale nie w tym rzecz. Dziennikarz okazał się dyletantem, który za wszelką cenę chciał napisać coś niekorzystnego o prezydencie, a nadanie artykułowi manipulacyjnego tytułu mówiło już samo przez się o intencjach NaTemat.pl.

 

Pamięta Pan ten tytuł?

 

„Para prezydencka kupiła pracownicy pieska. Szkoda tylko, że z pseudohodowli...”

 

Manipulacja dotyczy zapewne słowa „pseudohodola”?

 

Rzecz w tym, że dziennikarz niby sprawdził, że hodowca nie należy do Związku Kynologicznego w Polsce, ale Związek  w nie prowadzi żadnych centralnych rejestrów hodowców, a lokalne rejestry są często nieaktualne. Do tego ZKwP nie jest jedynym związkiem kynologicznym. Dziennikarz nic nie sprawdził i napisał stek kłamstw, z niewiedzy lub intencjonalnie. Polskie Porozumienie Kynologiczne jest drugim co do wielkości związkiem w Polsce, kto wie, może w przyszłym roku będziemy najliczniejsi. Hodowca, od którego Pałac Prezydencki zakupił yorka, był zrzeszony w PPK, a nie w ZKwP, ale dziennikarz już na to nie wpadł. Rzecz w tym, że w Polsce coraz częściej nadużywa się słowa „pseudohodowla”, a osoby, które piszą o hodowcach, nie mają o hodowli zielonego pojęcia.

 

Pseudohodowle nie są problemem?

 

Są, dlatego w Polskie Porozumienie Kynologiczne dokonuje setek kontroli. Zawsze są to kontrole niezapowiedziane. Rzadko kończą się stwierdzeniem uchybień, ale pseudohodowle też się zdarzają. Wtedy żegnamy się z takim hodowcą. Jesteśmy prestiżowym związkiem i wchodzimy w skład międzynarodowej organizacji World Kennel Union, dlatego z dumą mogę powiedzieć, że bycie członkiem PPK zobowiązuje do przestrzegania wysokich standardów w hodowlach.

 

Jesteście też potężnym ogniwem rynkowym. Pojedyncze, średniej wielkości hodowle, np. buldogów francuskich, ostatnio bardzo modnych, to jednostkowo często wartość ok. 100 tys. złotych.

 

To prawda. Psy to obowiązek, ale też pasja. Niekoniecznie tania, jeśli mowa o psach rasowych. Zarówno przy zakupie, jak i utrzymaniu. Trzeba być pozytywnie zakręconym na punkcie zwierząt. A co do wartości rynkowych PPK, rzeczywiście jesteśmy bardzo dużym podmiotem, a naszą siłą jest potencjał dziesiątków naszych członków, hodowców czy małych stowarzyszeń hodowców wchodzących w skład naszego związku. Polskie Porozumienie Kynologiczne wraz ze wszystkimi organizacjami zrzeszającymi hodowców zwierząt towarzyszących, firmami okołohodowlanymi sprzedającymi karmy, pasze, środki higieny i różne akcesoria wnoszą do budżetu państwa miliardowe środki. Hodowla zwierząt domowych pozwala na uzupełnienie budżetów domowych osób prowadzących amatorskie hodowle. Pojawiło się jednak poważne zagrożenie dla stowarzyszeń i hodowców. Ekoterroryzm.

 

To znaczy?

 

W Polsce organizacje, które określam mianem ekoterrorystycznych, są zasilane olbrzymim kapitałem firm zachodnich i potrafią sobie tylko znanymi sposobami docierać do pewnych grup posłów. Robią to pod przykrywką dobra zwierząt. Lobbują niekorzystne dla polskich hodowców zapisy w ustawach. Niestety niektórzy posłowie, zmanipulowani przez te organizacje, zapominają, że Polska jest od wieków krajem rolniczym, gdzie szeroko pojęta hodowla jest poważną pozycją w rolnictwie prowadzonym od wielu pokoleń. Mam na myśli nie tylko o psy czy koty, ale także o trzodę chlewną  i bydło, czyli obszary, gdzie coraz częściej interweniują tzw. organizacje prozwierzęce. a Problem polega na w tym, że nierzadko nie chodzi o zdrowie czy dobre traktowanie zwierząt, ale o zwyczajny biznes. A dzisiaj na niczym tak łatwo się nie zarabia, jak na źle pojętej empatii dla zwierząt.

 

Wspomniał Pan o legislacyjnym lobbingu na rzecz organizacji prozwierzęcych czy ekoterrorystycznych. Nie prowadzicie swoich akcji, powiedzmy, przeciwdziałających – jak Pan to nazwał – ekoterroryzmowi?

 

Jako organizacja społeczna, której na sercu leży dobro zwierząt i polskich hodowców, bardzo liczymy na wsparcie rządu w pracach nad ustawą o ochronie zwierząt. Mamy pierwsze pozytywne sygnały. Ministerstwo Rolnictwa pozytywnie odniosło się do naszych pomysłów i zastrzeżeń dotyczących proponowanych zmian w ustawie o ochronie zwierząt, a negatywnie do pomysłów grupy posłów, którzy forsują szkodliwe zapisy. Polskie Porozumienie Kynologiczne uważa, że nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt jest bardzo ważna dla tysięcy hodowców i setek tysięcy właścicieli zwierząt, i powinna być przeprowadzona. Nie wolno jednak ulegać naciskom organizacji działających w Polsce i podających się za prozwierzęce, a działających na zlecenie podmiotów zagranicznych. Nasze postulaty i zamysły Ministerstwa Rolnictwa znalazły poparcie wśród wielu organizacji zajmujących się hodowlą zwierząt, i to nie tylko towarzyszących, ale też futerkowych i gospodarczych.

 

Polska jest silna w dziedzinie kynologii. Przyszło mi do głowy, że skoro były ataki na polskie jaja, tzw. trójki, polską wołowinę, polski przemysł futerkowy, czy odchodząc od rolnictwa, np. na polski węgiel, czyli te dziedziny, w których jesteśmy europejskimi liderami, to może również  z tego samego powodu zagraniczne podmioty lobbują przeciwko polskiej kynologii?

 

W kynologii może nie jesteśmy jeszcze numerem jeden,  ale Polska bez wątpienia jest silna i może stać się światowym liderem w dziedzinie kynologii, badań DNA zwierząt towarzyszących i zachowania dobrostanu zwierząt. Mamy ku temu wszelkie atuty.

 

W ujęciu PPK dobrostan zwierząt oznacza stop dla miniaturyzacji psów.

 

To prawda. Problem modyfikacji ras zwierząt domowych doprowadził do deformacji fizycznych i różnych chorób typowych dla wielu ras oraz do nieustannej miniaturyzacji. Wiemy, jak można zmienić ten stan rzeczy. Wspólnie z World Kennel Union oraz firmą GENE VET rozpoczęliśmy projekt badań molekularnych zwierząt. W bazie DNA tworzonej przez Porozumienie i GENE VET będą dane dotyczące przebadanych zwierząt z Polski oraz innych państw, co w nie w tak wcale odległej perspektywie czasowej podniesie poziom hodowli zwierząt towarzyszących, i ograniczy choroby dziedziczne oraz stworzy możliwość hodowli tylko zdrowych osobników. Właśnie dzięki temu nowatorskiemu projektowi pojawia się realna szansa na niesamowity wzrost pozycji Polski na świecie w tej dziedzinie.

 

Wywiad ukazał się w nr 1(1)/2019 magazynu "Świat Rolnika Biznes"

 


Polub Świat Rolnika na Facebooku i bądź na bieżąco


Opublikował:
Robert Wyrostkiewicz
Author: Robert Wyrostkiewicz
O Autorze
Robert Wyrostkiewicz - publicysta wSensie.pl i redaktor naczelny "Warszawskiego Wieczoru", "Białostockiego Wieczoru" i "Sokólskiego Wieczoru", wcześniej dziennikarz śledczy, informacyjny, reporter m.in. w "Warszawskiej Gazecie", Polskim Radiu Radio dla Ciebie, "Niedzieli", "Naszej Polsce", Fronda.pl czy Prawy.pl; redaktor Naczelny serwisu Archeolog.pl i publicysta pism archeologiczno-historycznych (m.in. "Odkrywca", "Zakazana Historia"). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i były wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Muzealnik, nieskończony archeolog i poszukiwacz skarbów...
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.