środa
| 23 października 2019

O freeganach usłyszałam po raz pierwszy kilkanaście lat temu. Że jest taka moda wśród znudzonych yuppies, gdzieś w Hiszpanii, żeby nie kupować jedzenia, tylko prosić o nie w bogatych restauracjach, tuż przed zamknięciem. Spodobało mi się. Mój mózg zwizualizował zadbanego przystojniaka w garniturze, który za dnia zarabia krocie w korporacji, gdzie najdalej o trzy faktury od niego ktoś robi coś niemoralnego, za to nocą zwalcza system ratując niechciane jedzenie przed zmarnowaniem.


Potem zapomniałam o sprawie, póki nie spotkałam Dominiki. To młoda kobieta, mieszkająca w dużym mieście, która nie chciała robić standardowej kariery i wybrała rozwój osobisty zakładając własny biznes. To, co sprzedaje, jest jednocześnie jej pasją, i – jak to zwykle w takich sytuacjach bywa – notorycznie brakowało jej pieniędzy, nawet na najbardziej podstawowe potrzeby. Dowiedziałam się, że Dominika zaspokaja dół piramidy Maslowa wygrzebując jedzenie ze śmietników. To już mi się średnio podobało. Fajna, inteligenta dziewczyna, a zachowuje się jak jakiś kloszard, pomyślałam. Jednak temat zaczął interesować mnie coraz bardziej.

Nazwa freeganie nawiązuje do nazw grup żywieniowych typu weganie, wegetarianie (spora część freegan nie stroni jednak od mięsa), oraz angielskiego słowa „free”, co znaczy „wolny”, a także „gratis”. Freeganie rzeczywiście nie chcą płacić za jedzenie, więc szukają sposobów pozyskania go za darmo. Obowiązujące zasady to znajdowanie jedzenia przy śmietnikach, zazwyczaj w pobliżu dużych sklepów spożywczych lub targów i giełd warzywnych, oraz dzielenie się własnymi zapasami. Na wymianę lub całkowicie za darmo. Istnieją nawet specjalne miejsca zwane jadłodzielniami, gdzie można zostawić i skąd można wziąć jedzenie. Nikt za to jedzenie nie płaci i nikt na tym nie zarabia.


Brzmi kontrowersyjnie? Wielkie sieci supermarketów regularnie wyrzucają tony jedzenia, które bezużytecznie gnije, pozamykane i ogrodzone, bo już nie uda się go spieniężyć. Najwięcej jedzenia wyrzucane jest w restauracjach i hotelach. Jako konsumenci kupujemy go za dużo – niektóre dane wskazują, że w Polsce marnujemy około dziewięciu ton żywności rocznie! Ma ono wartość około 60 miliardów złotych. Ciekawe, że łatwiej jest nam wyrzucić do kosza jogurt niż trzy złote. Wyrzucający nie myśli o tym, że ktoś włożył w przygotowanie tego pożywienia swój czas, pracę, energię, ani że korzystamy z darów natury, która nas nimi obdarzyła.


Podstawową zasadą, którą głoszą freeganie, jest zapobieganie marnotrawstwu produktów spożywczych. Freeganizm wymaga sprytu, odwagi i sprawności fizycznej – dlatego najczęściej na ten sposób życia decydują się ludzie młodzi, przeważnie studenci, którzy mają dodatkową motywację w postaci permanentnego braku pieniędzy. Na wypad wystarczy jakiś mniej wyjściowy dres, plecak, lateksowe rękawiczki i latarka – potrzebna w nocy. Trzeba czasem przeskoczyć przez płot, pokonać ogrodzenie, podbiec i przede wszystkim dźwigać ciężary. Na śmietnikach lądują codziennie ogromne ilości dobrych do spożycia produktów, które tylko czekają na to, aby ktoś się nimi pożywił, zanim staną się nieprzydatne.


W Warszawie działa obecnie trzynaście jadłodzielni, a fejsbukowa grupa freegan ma prawie osiem tysięcy członków. Ogłaszają oni tam, co mają do oddania, najczęściej ze zdjęciem, i podają orientacyjne miejsce oraz porę odbioru. Zgłoszenia i rezerwacje oferowanych produktów trwają zazwyczaj do kilku minut, często kilkadziesiąt sekund. Ludzie podarowują sobie gotowe zupy, dania, sałatki, wędliny, pieczywo, warzywa, owoce, miody, przetwory własnej produkcji… właściwie wszystko. Oprócz tego dzielą się zdobytymi łupami, informacjami o obfitych miejscach do odwiedzenia, umawiają się na wspólne wypady, tak zwane skipy. Freeganizm to naprawdę sposób na życie.

 

Agnieszka Kledzik

fot. Pixabay


Polub Świat Rolnika na Facebooku i bądź na bieżąco



Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.