Informacje

Soja, Chiny i EUDR. Co globalny handel oznacza dla polskiego rzepaku?

Soja, Chiny i EUDR. Co globalny handel oznacza dla polskiego rzepaku?

Porozumienie USA–Chiny, dostawy brazylijskiej soi i unijne przepisy o wylesianiu (EUDR) zmieniają układ sił na rynku roślin oleistych. Te procesy mogą wpłynąć na ceny rzepaku w Polsce, a EUDR może zmienić warunki konkurencji między soją a innymi źródłami białka.

Chiny kupują soję w USA, ale Brazylia nadal dominuje

Handel produktami rolnymi stał się ważnym elementem relacji gospodarczych USA i Chin. Po okresie napięć oba państwa wróciły do rozmów, a soja znalazła się w centrum ustaleń.

Według Białego Domu Chiny zobowiązały się kupować co najmniej 25 mln ton amerykańskiej soi rocznie do 2028 r. Do tego mają dokupować inne produkty rolne za co najmniej 17 mld dolarów rocznie. Ta kwota jest dodatkowa wobec zobowiązania sojowego, ale według przedstawiciela USA ds. handlu może obejmować także dodatkowe zakupy soi. Pekin nie potwierdził publicznie tych liczb w takim zakresie jak Waszyngton, a realizacja szerszego zobowiązania pozostaje niepewna.

Chińskie dane celne pokazują, że amerykańska soja wraca na rynek, ale powoli. We wrześniu 2026 r. Chiny sprowadziły z USA około 361 tys. ton, a rok wcześniej nie sprowadziły stamtąd ani tony. Od stycznia do września import z USA wyniósł jednak 11,1 mln ton i był o 34% niższy niż przed rokiem. Z Brazylii przypłynęło w tym czasie 65,8 mln ton, czyli o 3,4% więcej. Według handlowców Chiny zakontraktowały już ponad 60% zakładanych 25 mln ton na sezon 2026/27, a dostawy ruszyły we wrześniu.

Brazylia pozostaje więc głównym dostawcą. Jeśli Chiny przesuną część zakupów do USA, eksporterzy z Ameryki Południowej mogą intensywniej szukać odbiorców na innych rynkach, także w Europie. O kierunkach dostaw zdecydują ceny, wielkość zbiorów, koszty transportu i polityka handlowa.

Soja z Mercosuru w polskich paszach

Soja z Ameryki Południowej to ważny surowiec europejskiego przemysłu paszowego, zwłaszcza w produkcji pasz dla drobiu i trzody chlewnej. Skalę tego handlu pokazują dane Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Od maja do sierpnia 2026 r. Polska sprowadziła z państw Mercosuru makuchy i śrutę sojową za 1,221 mld zł. Wartość spadła o 9,8% rok do roku, a ilość o 20%, co wskazuje, że przeciętna tona była droższa. Import samych ziaren soi wyniósł w tym czasie 47,9 mln zł.

Ziarno i śruta pełnią różne role. Ziarna soi trafiają do tłoczni, gdzie powstają olej i śruta. To właśnie śruta jest głównym źródłem białka w żywieniu zwierząt.

Dla gospodarstw ma to dobre i złe strony. Tanie białko z importu obniża koszty pasz, a te stanowią dużą część kosztów produkcji drobiu i wieprzowiny. Jednocześnie łatwy dostęp do importowanej soi osłabia bodźce do rozwijania krajowych upraw roślin białkowych. Pojawia się więc pytanie o różnicowanie źródeł białka i odporność łańcuchów dostaw.

Jak soja wpływa na cenę rzepaku

Soja i rzepak to nie są odrębne rynki. Śruta rzepakowa, która powstaje przy tłoczeniu nasion, konkuruje ze śrutą sojową jako źródło białka w paszach. Olej rzepakowy konkuruje z sojowym i innymi olejami roślinnymi, także w produkcji biopaliw. Na tłoczenie rzepaku wpływają więc jednocześnie ceny śruty i ceny oleju.

Tańsza śruta sojowa może zatem obniżać wartość śruty rzepakowej i marże tłoczni, a to przekłada się na ceny, jakie zakłady mogą zapłacić za nasiona. Nie oznacza to jednak, że każdy wzrost importu soi automatycznie obniża ceny rzepaku. Siła tego wpływu zależy od relacji cenowych między produktami i bieżącej sytuacji na rynku.

Ceny w polskich skupach są powiązane z notowaniami kontraktów na rzepak na paryskiej giełdzie MATIF, ale nie są ich prostym odbiciem. Wpływają na nie także kurs euro, lokalna podaż, koszty transportu i warunki dostawy, popyt zakładów przetwórczych oraz sytuacja na rynku olejów roślinnych i biopaliw.

W zestawieniach z 22 października 2026 r. średnie ceny rzepaku wynosiły około 2 381–2 454 zł za tonę, zależnie od źródła i metodologii. Różnice wynikają m.in. z liczby uwzględnionych skupów i sposobu liczenia średniej. Producent powinien więc patrzeć nie na pojedynczą liczbę, lecz na zmianę ceny w czasie, lokalne warunki sprzedaży i własne koszty produkcji.

EUDR: obowiązki dla dostawców soi, nie dla rzepaku

Unijne rozporządzenie o produktach niepowodujących wylesiania (EUDR) obejmuje m.in. soję i część produktów pochodnych. Rzepak nie jest nim objęty. Przepisy mają ograniczyć udział rynku UE w światowym wylesianiu.

Rozporządzenie będzie stosowane od 30 grudnia 2026 r. w dużych i średnich firmach oraz w mikro i małych firmach z sektora drzewnego, a od 30 czerwca 2027 r. w pozostałych mikro i małych przedsiębiorstwach. Przegląd uproszczeń, który Komisja Europejska opublikowała w maju 2026 r., tych terminów nie zmienił.

Objęte regulacją firmy będą musiały wykazać należytą staranność i identyfikowalność towaru, w tym to, że soja nie pochodzi z terenów wylesionych po 31 grudnia 2020 r. Partie, które tego nie spełnią, mogą nie zostać dopuszczone do obrotu w UE.

EUDR nie zamyka jednak automatycznie unijnego rynku dla brazylijskiej soi. Towary spełniające wymogi nadal mogą na niego trafiać. Skutki przepisów będą zależeć od tego, czy eksporterzy i importerzy zdołają je spełnić, ile będzie kosztować dostosowanie i jak prawo będzie egzekwowane. Jeśli te koszty wzrosną, może się zmienić konkurencyjność soi względem innych źródeł białka, w tym śruty rzepakowej. Na ocenę skali tego efektu trzeba poczekać na dane po rozpoczęciu stosowania przepisów.

Co to oznacza dla polskich producentów rzepaku

Światowy rynek roślin oleistych jest silnie powiązany. Decyzje USA i Chin mogą zmieniać kierunki przepływu soi, a ta wpływa na koszty pasz i relacje cenowe w całym sektorze. Dla Polski liczą się tu przede wszystkim trzy sprawy.

Pierwsza to opłacalność upraw. Producenci potrzebują cen, które pokrywają koszty i pozwalają utrzymać gospodarstwa. Dlatego warto obserwować jednocześnie ceny skupu, notowania MATIF i ceny olejów roślinnych.

Druga to bezpieczeństwo dostaw białka. Import obniża koszty pasz, ale nadmierna zależność od zewnętrznych dostawców zwiększa podatność na zakłócenia w handlu, transporcie i polityce. Krajowe źródła białka, w tym śrutę rzepakową, warto oceniać pod kątem realnej opłacalności i przydatności w żywieniu zwierząt.

Trzecia to skutki EUDR. Rozporządzenie może zmienić organizację łańcuchów dostaw soi, ale jego wpływ na import i ceny będzie można ocenić dopiero po rozpoczęciu stosowania.

Zmian cen rzepaku nie da się przypisać wyłącznie brazylijskiej soi ani porozumieniu USA–Chiny. Na bieżąco warto natomiast śledzić relację cen śruty sojowej i rzepakowej, notowania MATIF razem z kursem euro oraz to, czy Chiny rzeczywiście kupują soję w USA w zapowiadanej skali. To one najlepiej pokażą, czy globalne przetasowania dotrą na polskie pola.

‍

O tym, co ważne dla polskiej wsi

Subskrybuj na YouTube

Polecane