O tym co ważne dla polskiej wsi.

Talk icon

Opinie

17-07-2026

Autor: Monika Przeworska

Fiskalizm ślepy na realną gospodarkę.

Dlaczego podwyżka akcyzy uderzy w polską wieś?

W debacie publicznej projekty podatkowe bardzo często przedstawiane są jako czysto techniczne, odrealnione operacje na liczbach.
Urzędnicy Ministerstwa Finansów, kreśląc kolejne nowelizacje ustaw, zdają się wierzyć, że zmiana jednej stawki w tabeli podatkowej wywoła jedynie prosty skutek: wzrost wpływów do budżetu. To fundamentalny błąd myślenia o gospodarce jako o zbiorze odizolowanych od siebie szuflad.

Najlepszym tego dowodem jest sprzeciw organizacji rolniczych wobec projektu ustawy UD418, zakładającego podwyższenie akcyzy na alkohol. Głos Instytutu Gospodarki Rolnej (IGR) oraz wspierających go środowisk Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników to nie jest zwykła branżowa obrona własnych interesów. To twardy, poparty liczbami głos ekonomicznego realizmu, który zderza się z dogmatycznym, doraźnym fiskalizmem państwa.
 

Rolnictwo i przetwórstwo jako system naczyń połączonych

Podstawowym grzechem autorów projektu UD418 jest całkowite zignorowanie faktu, że przemysł spirytusowy, browarniczy i winiarski nie funkcjonują w próżni gospodarczej. Są one kluczowym ogniwem i stabilizatorem polskiego rynku rolnego. Każda regulacja, która sztucznie ogranicza popyt na legalne produkty tych branż, automatycznie odcina polskich rolników od rynków zbytu.
 
Skalę tego powiązania obrazują twarde dane za 2024 rok przedstawione przez IGR:
  • Sektor spirytusowy i gorzelniczy zużył do produkcji alkoholu etylowego około 1,6 miliona ton krajowych zbóż (w tym aż 954 tysiące ton kukurydzy) oraz 38 tysięcy ton ziemniaków. Dla wielu gospodarstw gorzelnie są kluczowym odbiorcą, ratującym stabilność finansową w latach nadpodaży ziarna.
  • Browarnictwo przetworzyło około 440 tysięcy ton słodu, 75 tysięcy ton innych zbóż oraz blisko 2,9 tysiąca ton chmielu. Do tego dochodzi około 30 tysięcy ton jabłek wykorzystywanych w formie koncentratu soków.
  • Branża winiarska i sadownictwo opierają się na przetwarzaniu około 36 tysięcy ton jabłek rocznie, a dynamicznie rozwijające się polskie winnice dostarczają na rynek około 3–4 tysięcy ton winogron.
Wprowadzenie kolejnych obciążeń w te sektory to bezpośrednie uderzenie w sadowników, producentów kukurydzy, zbóż, ziemniaków i chmielu. Ministerstwo Finansów, szukając szybkich wpływów budżetowych, de facto niszczy bazę surowcową polskiego rolnictwa.
 

Kontekst geopolityczny i kryzys konkurencyjności

Nie można analizować projektu UD418 w oderwaniu od obecnej, i tak już dramatycznej sytuacji na polskiej wsi. Polscy producenci rolni od dłuższego czasu funkcjonują w warunkach skrajnie nierównej konkurencji. Masowy napływ surowców rolno-spożywczych z Ukrainy, produkowanych bez unijnych obostrzeń środowiskowych i przy znacznie niższych kosztach pracy, zdestabilizował krajowy rynek.
W tej sytuacji obowiązkiem państwa powinno być wzmacnianie pozycji krajowych przetwórców i ochrona stabilnych łańcuchów dostaw. Tymczasem proponowane zmiany podatkowe idą w dokładnie odwrotnym kierunku. Zamiast tarczy ochronnej dla polskiego rolnictwa, resort finansów proponuje kolejne obciążenie, które osłabi krajowy popyt i postawi polskich producentów w jeszcze trudniejszej sytuacji wobec zagranicznej konkurencji.

Pułapka podatkowa i wzrost szarej strefy

Analiza ekonomiczna uczy, że prosty mechanizm „wyższa stawka równa się wyższe wpływy” ma swoje bardzo wyraźne granice. Przekroczenie optymalnego poziomu opodatkowania (opisywane w ekonomii jako krzywa Laffera) przynosi skutki odwrotne do zamierzonych.
Jak wskazuje Instytut Gospodarki Rolnej, dane z ostatnich lat wyraźnie pokazują, że dotychczasowe podwyżki akcyzy nie przełożyły się na proporcjonalny wzrost wpływów budżetowych. Wchodzimy w fazę, w której dalsze podnoszenie stawek zaczyna niszczyć legalną bazę podatkową.
 
„Istnieje realne ryzyko spadku legalnej sprzedaży, przesunięcia części popytu do szarej strefy, wzrostu zakupów transgranicznych oraz ograniczenia produkcji. W takim scenariuszu państwo nie tylko nie osiągnie zakładanych wpływów, ale dodatkowo osłabi legalną gospodarkę i zmniejszy popyt na krajowe surowce rolne.”
 
Sankcjonowanie prawa, które wypycha konsumentów do szarej strefy, jest kapitulacją państwa wobec nielegalnego handlu. Tracą na tym wszyscy: budżet, legalni przedsiębiorcy, rolnicy oraz bezpieczeństwo konsumentów.
 

Postulaty środowisk rolniczych: Potrzeba systemowej reformy

Zarówno Instytut Gospodarki Rolnej, jak i działacze Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników nie odrzucają samej idei odpowiedzialnej polityki fiskalnej czy zdrowotnej. Sprzeciwiają się jednak chaosowi regulacyjnemu i wprowadzaniu nagłych zmian poza stabilną, przewidywalną mapą drogową.
 
Rolnicy i przetwórcy podejmują decyzje inwestycyjne oraz kontraktacyjne z wieloletnim wyprzedzeniem. Gwałtowne i nieprzemyślane zmiany podatkowe niszczą zaufanie obywatela do państwa i uniemożliwiają jakiekolwiek planowanie gospodarcze.
 
Organizacje rolnicze domagają się:
  1. Wstrzymania prac nad projektem UD418 w jego obecnym, szkodliwym kształcie.
  2. Przeprowadzenia rzetelnej oceny skutków regulacji (OSR) dedykowanej stricte sektorowi rolnemu, uwzględniającej ceny skupu i poziom kontraktacji.
  3. Podjęcia prac nad systemową, sprawiedliwą reformą akcyzy, wzorowaną na dojrzałych modelach europejskich – w tym nad harmonizacją stawek w ścisłej korelacji do rzeczywistej zawartości alkoholu w produkcie, zamiast utrzymywania obecnych nierówności.
Projekt UD418 w obecnej formie jawi się jako klasyczny przykład polityki krótkowzrocznej. Próba doraźnego ratowania budżetu kosztem stabilności polskiego rolnictwa i przetwórstwa jest błędem, za który w dłuższej perspektywie zapłacimy wszyscy. Czas, aby decydenci w Warszawie zaczęli słuchać tych, którzy realnie tworzą polskie PKB, zanim koszty tych błędów staną się nieodwracalne.
 
 

swiatrolnika.info 2023