Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Świat Rolnika 26-09-2014 20:22:00

Przygotowanie drzew do zimy

Przygotowanie drzew do zimy

Czas pomiędzy zbiorem owoców a nastaniem mrozów nie jest dla drzew w sadzie okresem odpoczynku – oprócz tworzenia się nowych pąków kwiatowych (do samego kwitnienia będzie zachodził proces różnicowania) wykorzystywany...

Przygotowanie drzew do zimy

Czas pomiędzy zbiorem owoców a nastaniem mrozów nie jest dla drzew w sadzie okresem odpoczynku – oprócz tworzenia się nowych pąków kwiatowych (do samego kwitnienia będzie zachodził proces różnicowania) wykorzystywany jest na przygotowanie do spoczynku zimowego. Na kondycję drzew wpływa między innymi stan odżywienia, który zależny jest nie tylko od dostępności składników pokarmowych, ale również od terminu zbioru i ilości owoców, które drzewo musiało wykarmić. Im większe plonowanie tym większy wysiłek drzewa włożony w ich wyżywienie. Opóźnienie zbiorów, spowodowane na przykład słabym wybarwianiem lub niewyrastaniem jabłek znacznie skraca czas potrzebny roślinom na przygotowanie się do zimy. Dobrze, jeśli jesień jest ciepła i długa, ale często się zdarza, że zima wcześnie zaatakuje i dni potrzebnych na poprawę kondycji jest zdecydowanie zbyt mało. Zwłaszcza, że już 2-3 krotne przechłodzenie liści (np. w wyniku przymrozków) powoduje przyspieszone wytwarzanie się tkanki oddzielającej ogonek liściowy od pędu. Wiemy, że przed zimą drzewa intensywnie wycofują składniki pokarmowe z liści do części stałych. Jeśli więc wytworzy się tkanka oddzielająca przepływ soków ustaje i drzewa nie mogą już z nich skorzystać, nawet jeśli później znów następują ciepłe dni. Musimy się liczyć z tym, że w przypadku ostrej zimy może dojść do znacznych uszkodzeń mrozowych. Trochę lepszą sytuację mają podziemne części roślin – korzenie jabłoni nadal pracują jeśli tylko temperatura gleby jest wyższa niż 4ºC. Ponieważ gleba schładza się powoli, pozwala to funkcjonować korzeniom nawet wtedy, gdy „na górze” drzewa odczuwają już zimę i spadnie pierwszy śnieg.

Jak możemy wspomóc drzewa przed zimą?
Tylko zdrowe i dobrze odżywione rośliny mogą dobrze przetrwać zimę, a później wydać obfity i dorodny plon. Jeśli więc kondycja drzew w sadzie została nadszarpnięta przez bardzo obfite plonowanie albo z powodu opanowania przez choroby lub szkodniki – konieczne jest intensywne ich dokarmianie również po zbiorach. Jeśli drzewa są w dobrej kondycji – dokarmianie ma na celu głównie poprawę jakości pąków kwiatowych na następny rok. Jesienią standardowo dokarmiamy drzewa dolistnie azotem, borem i cynkiem. Jeśli jest taka potrzeba, bo np.: wystąpiły objawy niedoborów na liściach (lub wskazuje na to badanie liści fluorymetrem) albo analizy gleby wykazały niedobory jakiegoś składnika – dokarmiamy też innymi składnikami. W ostatnich latach uzasadnione jest dokarmianie magnezem, ponieważ dwie ostatnie wiosny były obfitujące w opady, a w czasie poprzedniej zimy, w długim okresie czasu nie doszło do zamarznięcia gleby. Spowodowało to znaczne wymycie tego składnika, warto więc go uzupełnić zarówno doglebowo, jak i dolistnie. Pamiętajmy, że wykorzystanie składników pokarmowych podanych przez liście zależy w dużym stopniu od ich sprawności, a ta się obniża wraz ze spadkiem temperatury, osłabieniem przez choroby i szkodniki. Ważne jest więc, aby zabiegi dokarmiające wykonać na sprawne, zielone liście. Podanie składników zbyt późno, tuż przed albo w trakcie opadania liści jest już mało efektywne. Ważne też, aby zastosować nawozy szybko działające. Czas goni zwłaszcza w przypadku pierwiastków powoli przemieszczających się w roślinie (bor, cynk) ponieważ dni są coraz krótsze i coraz mniej jest słońca. W przypadku azotu stosujemy dokarmianie mocznikiem w kilku dawkach w stężeniu niepowodującym oparzeń – wtedy roślina pobierze azot i zgromadzi go w częściach stałych, z których to zapasów będzie korzystała w okresie wiosennym (do końca kwietnia). Stosowane często zabiegi 5% roztworem mocznika powodują sparzenie liści, co uniemożliwia wykorzystanie azotu do ich dokarmiania. Zabieg taki powinien być jednak stosowany obowiązkowo i corocznie po zakończeniu wegetacji (gdy zaczynają opadać liście) – jego celem jest „zaazotowanie” liści w celu szybszego ich rozkładu przez mikroorganizmy, co bardzo mocno ogranicza wiosną źródło infekcji pierwotnych parcha jabłoni. Badania wykazują pozytywny efekt takiego zabiegu wykonanego nawet w okresie zimowym (jeśli jest to możliwe) na leżące liście, skuteczność jednak zależna jest od warunków występujących w późniejszym okresie.

Nawóz nawozowi nierówny…
To, w jakim stopniu rośliny wykorzystają podane składniki pokarmowe jest silnie uzależnione od jakości użytego nawozu i formy, w jakiej w danym nawozie składniki występują. Stosowanie słabych jakościowo nawozów w niesprzyjających warunkach jest wysoce nieefektywne i nieuzasadnione ekonomicznie. Najtańsze są oczywiście nawozy, w których składniki pokarmowe występują w postaci zwykłych soli. Niestety, są to duże cząsteczki mogące przedostać się do liścia tylko przez przetchlinki występujące głównie na spodniej stronie liścia, ich pobieranie trwa nawet kilka dni, co naraża je na ryzyko spłukania przez deszcz. Podanie niektórych składników w formie chelatów daje zazwyczaj (nie zawsze!) lepsze efekty, ale to też nie jest idealne rozwiązanie, ponieważ chelaty również są dużymi cząsteczkami, przed którymi roślina się broni, traktując je jako ciało obce. W dodatku, aby wykorzystać składnik pokarmowy, roślina musi rozerwać silne wiązanie białkowe, co wymaga poświęcenia pewnej ilości energii. Później pozostaje jeszcze otoczka białkowa – sztuczne białko, którego roślina nie wykorzysta. Powstaje pytanie, co się z tą otoczką dalej dzieje – odpowiedzi budzą coraz więcej niepokoju.

Obecna wiedza wskazuje, że najlepsze są te nawozy, w których składniki pokarmowe są skompleksowane aminokwasami (szczególnie polecam aminokwasy pochodzenia roślinnego). Jest to bezpieczna forma, bardzo szybko działająca – składniki pokarmowe są pobrane przez liście w przeciągu zaledwie kilku godzin (do 6 godzin). Składniki pokarmowe tworzą z aminokwasami małe cząsteczki, które mogą być pobierane nie tylko przez przetchlinki, ale i przez tzw. przestrzenie międzykutikularne występujące w wielokrotnie większych ilościach i to po obydwu stronach liści. Rośliny nie bronią się przed aminokwasami traktując je jakby własne, naturalne elementy składowe. Rozerwanie wiązania aminokwasowego nie wymaga od rośliny zużycia wiele energii (może ją wykorzystać do innych celów, np. tworzenia pąków kwiatowych), a po oderwaniu składnika pokarmowego pozostaje aminokwas, który jest „półfabrykatem” wykorzystywanym dalej do budowy potrzebnych białek.

Swoistą „elitą” wśród nawozów aminokwasowych są odżywki na bazie alg morskich – oprócz odżywiania mogą też wykazywać działanie biostymulujące. Szczególnie polecam produkty z gamy Fertileader, w składzie posiadające (oprócz składników pokarmowych) opatentowany kompleks Seactiv, a w nim: aminokwasy, glicynę-betainę, IPA (izo-pentyl-adeninę). Jesienią (gdy liczy się czas) kompleks ten nabiera specjalnego znaczenia: aminokwasy pozwalają na szybkie pobranie składników, IPA – naturalny hormon z grupy cytokinin, istotnie wspomaga w roślinie tempo transportu składników pokarmowych, zaś glicyna-betaina – bardzo silny antystresant, pomaga roślinie „pracować” pomimo trudnych warunków atmosferycznych. Typowym preparatem do stosowania po zbiorach jest Fertileader Leos – zawiera kompleks Seactiv oraz bor i cynk. W przypadku, gdy mieliśmy do czynienia ze słabszym owocowaniem i silnym wzrostem wegetatywnym drzew, warto sięgnąć po Fertileader Axis (najlepiej jeszcze przed zbiorem jako zabieg poprawiający wybarwianie owoców), który między innymi przyspiesza drewnienie pędów, a potężna dawka cynku znacznie poprawia mrozoodporność. Oba preparaty zaleca się w dawce 3 L/ha.

Nawożenie doglebowe
Oddzielnym zagadnieniem jest stosowanie po zbiorach nawozów doglebowych. Powszechnie stosowane jest w tym czasie wapnowanie sadów, a tuż przed zimą stosuje się sól potasową (w okresie zimowym ma dojść do wypłukania szkodliwego dla roślin sadowniczych chloru). Osobiście zalecam, aby dawka soli potasowej nie przekraczała 100-150 kg/ha. Daje to nam dawkę 60-90 kg potasu/ha – pozostałą ilość należy podać wiosną w postaci siarczanowej. Mogą to być wieloskładnikowe nawozy ogrodnicze o bardzo niskiej zawartości chloru – tzw. bezchlorkowe.

Niektórzy producenci jabłek i gruszek stosują nawozy wieloskładnikowe już jesienią, robią to od przynajmniej kilku lat i są zadowoleni z efektów. Działanie takie wydaje się być uzasadnione zwłaszcza w przypadku odmian wcześniej „schodzących” z pola (połowa września) – wtedy drzewa zdążą jeszcze je pobrać w danym sezonie. Zazwyczaj stosuje się wówczas niewielkie dawki tych nawozów (200kg/ha ), które oczywiście nie zwalnia nas od standardowego nawożenia wiosną. Stosowanie większych dawek jesienią jest dyskusyjne, zwłaszcza w późniejszym czasie, kiedy to rośliny przechodzą już w stan spoczynku zimowego. Wykorzystanie nawozów może być wówczas bardzo znikome, a straty do wiosny, zważywszy na kapryśny charakter naszych zim – znaczne.

Jeśli chodzi o nawożenie wapniem, w sadach zazwyczaj stosuje się wapno węglanowe (np. kredę). Wapno tlenkowe wykorzystuje się tylko na glebach zwięzłych, w niewielkich dawkach. Jako zasadę powinno się przyjąć, że lepiej jest stosować wapnowanie coroczne, mniejszymi dawkami, niż raz na kilka lat dużą dawką. Sadownicy często stosują wapno hydratyzowane, które było wstawione do komór przechowalniczych w celu wychwytywania z atmosfery dwutlenku węgla. Warto tu zauważyć, że wstawialiśmy wapno tlenkowe, a wyjmujemy w dużej części węglanowe… ale ile jest którego – trudno określić (zależy od czasu przebywania w komorze i ilości dwutlenku węgla).

Polecam wyjątkowe, wysokoreaktywne i bezpieczne wapno węglanowe Physiomax 975, z którego wapń przynajmniej w 80% dostępny jest dla roślin już w pierwszym sezonie i dodatkowo wzbogacone jest w aminopurynę – substancję poprawiającą pobieranie i transport wapnia, powodującą zwiększony rozrost korzeni włośnikowych, wspomagającą proces fotosyntezy w roślinie. Zalecana dawka w sadach (pozwalająca w pełni wykorzystać dobrodziejstwo substancji biostymulującej) to tylko 300-600 kg/ha. Jeśli analizy wykażą konieczność podania wyższych dawek – można je uzupełnić jakimś innym (tańszym) nawozem wapniowym.

Stosowanie nawozów powinno być poprzedzone analizami gleby – uważam, że w intensywnym sadzie powinno się je przeprowadzać co 2 lata. Nie są one kosztowne, a pozwalają precyzyjniej nawozić potrzebnymi składnikami. Służy to zarówno środowisku naturalnemu, jak i naszym portfelom. Zalecenia nawozowe warto skonsultować z doradcą sadowniczym (standardowe opisy, które dostajemy ze Stacji Chemiczno-Rolniczej nie są wystarczające, tak jak i metody określania zawartości składników pokarmowych stosowane w laboratoriach nie są doskonałe). Zakres analizy warto rozszerzyć o zawartość przyswajalnego wapnia, którego w sadach nagminnie brakuje. Specjaliści od odżywiania roślin sadowniczych wskazują, że nowoczesny, w pełni owocujący sad jabłoniowy pobiera rocznie 180-220 kg czystego wapnia, a więc więcej niż potasu! Koniecznym jest w tym miejscu zwrócenie uwagi, że wysokie pH gleby nie musi wcale oznaczać wysokiej zawartości przyswajalnego wapnia.

Autor: Zbigniew Marek



Autor: Sebastian Wroniewski 06-12-2021 23:00:00

Polacy zrobią zakupy świąteczne na ostatnią chwilę. Ceny zadecydują o wyborze

Najnowsze badanie pokazuje, że ośmiu na dziesięciu Polaków, mimo wzrostu zakażeń, zamierza zrobić zakupy świąteczne w sklepach stacjonarnych.

Co trzecia ankietowana osoba zrealizuje je na tydzień przed świętami. I to będzie częstszą praktyką niż rok temu. Kluczowe znaczenie odegra cena i tu też widać wzrost. Do tego jeden na czterech konsumentów planuje przeznaczyć średnio pomiędzy 100 zł a 200 zł na świąteczną żywność na osobę. Z kolei dziewięciu na dziesięciu rodaków skorzysta z tzw. listy zakupów, żeby precyzyjnie dokonać wyboru w samej placówce.

Zakupy świąteczne skoncentrują się w sklepach stacjonarnych

Z badania przeprowadzonego przez UCE RESEARCH dla programu branżowego „BLIX AWARDS – Wybór Konsumentów” wiemy, gdzie Polacy zamierzają przed tegorocznym Bożym Narodzeniem zrobić spożywcze zakupy świąteczne. 80% respondentów z grupy ponad 1100 konsumentów odpowiedzialnych za codzienne zakupy w swoich gospodarstwach domowych wybierze sklepy stacjonarne. Z kolei 18% ankietowanych planuje część towarów nabyć w sklepach internetowych, a resztę – w tradycyjnych. Tylko dla 1% nie ma to znaczenia. Z kolei po 0,5% mają e-sklepy i odpowiedzi bez wskazania miejsca.

“Ponad 95% zakupów FMCG dokonywana jest w Polsce w sklepach stacjonarnych i przed świętami ten trend tym bardziej się nie zmieni. Pomimo że konsumenci skracają średni czas spędzony w takich miejscach i chcą dokonywać bardziej zaplanowanych transakcji, to właśnie tradycyjne placówki handlowe pozwalają na wybranie najlepszych produktów na świąteczny stół. Widać też, że wśród konsumentów jest coraz mniej odczuwalny strach przed zakupami realizowanymi osobiście” – komentuje Marcin Lenkiewicz, współautor badania z Grupy BLIX.

Polacy odkładają wizyty w sklepach na prawie ostatnią chwilę

Wiemy też, kiedy Polacy zrobią największe zakupyZakupy swiateczne 02 świąteczne. 33% ankietowanych dokona ich na tydzień przed Bożym Narodzeniem. Z kolei 22% respondentów zamierza kupować na kilka dni przed świętami. Po 19% mają odpowiedzi na 2 tygodnie przed Bożym Narodzeniem oraz na początku grudnia. 5% konsumentów jeszcze tego nie wie, a dla 2% nie ma to znaczenia. Jak podkreśla Marcin Lenkiewicz, opcja „na tydzień przed” była również w ubiegłym roku najczęściej wybierana. Jednak teraz zyskała 5 p.p. więcej. To może być związane nie tylko z chęcią poczekania na lepsze oferty, ale również z obserwacją sytuacji pandemicznej i decyzją o tym, ile osób zasiądzie przy świątecznym stole.

Tegoroczne wyniki potwierdzają często słyszaną tezę, że Polacy oswoili się z koronawirusem i zawierzyli szczepieniom. Nie boją się spiętrzenia klientów w ostatnim tygodniu czy nawet w kilku dniach przedświątecznych. Dodatkowo liczą na szybko uruchamiane promocje. Nie bez znaczenia jest też to, że ludzie po prostu pracują. Koniec roku i perspektywa świąt podgrzewają temperaturę pracy w firmach, co przesuwa decyzje o rozpoczęciu przygotowań zakupów – mówi dr Andrzej Maria Faliński, wiceprezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego, były wieloletni dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD).

Z badania wiemy też, co zadecyduje o zakupie artykułów spożywczych na święta.

Największe znaczenie ma cena – 78%. Ekspert z Grupy BLIX zaznacza, że ten czynnik wzrósł aż o 4 p.p. w porównaniu z ubiegłorocznymi deklaracjami. Jest to dość oczywista odpowiedź w kontekście zauważalnych podwyżek cen, również w formatach sklepów, które dotychczas kojarzyły się z tanimi zakupami, np. w dyskontach. Natomiast na kolejnych miejscach w zestawieniu pojawia się promocja – 71%, jakość – 50%, własne doświadczenie klienta – 38% oraz dostępność towaru – 24%.

“Cena zawsze była ważna, a w czasie rekordowej inflacji – tym bardziej taką jest. Jednak to nie znaczy, że nie liczy się jakość, której ludzie poszukują. Klienci chcą za nią zapłacić mniej. Szukają spełnienia zasady price pro value na jak najkorzystniejszym poziomie. Oczywiście liczy się doświadczenie zakupowe, które najlepiej sprawdza się w czasie wizyty w sklepie. Tym bardziej ma ono znaczenie, bo produkty są raczej wszędzie dostępne, a klienci chcą dokonać trafnych jakościowo i cenowo wyborów danego towaru” – dodaje dr Faliński.

Większość ankietowanych zapowiedziało robienie zakupów z listą

Polacy wskazali też, ile wydadzą pieniędzy na zakupy świąteczne. 25% respondentów planuje przeznaczyć 101-200 zł na osobę. 19% zapowiada wydatki wynoszące 201-300 zł, a 13% – do 100 zł. Z kolei 12% jeszcze nie wie, a po 11% mają odpowiedzi 401-500 zł oraz 301-400 zł. Natomiast 9% ankietowanych wybiera powyżej 500 zł.

“Przeznaczenie 101-200 zł na osobę wydaje się dość rozsądną wartością. W ubiegłym roku Polacy na zakupy świąteczne dla całej rodziny najczęściej deklarowali budżet 401-500 zł. Nie widać zatem wzrostów w tych wydatkach. Jednocześnie występuje duże prawdopodobieństwo, że w ramach tej kwoty przeciętne gospodarstwo domowe zaopatrzy się w mniejszą ilość produktów ze względu na podwyżki i inflację. Do tego dochodzi czynnik niepewności, bo liczba zakażeń znowu dynamicznie rośnie” – zaznacza Marcin Lenkiewicz.

Ponadto z badania wynika, że 90% respondentów planuje kupować z listą zakupów. 5% badanych nie zamierza z niej korzystać. Dla 2% ankietowanych nie ma to znaczenia, czy użyją takiego narzędzia. Pozostali konsumenci jeszcze nie wiedzą, czy posłużą się nim. Według eksperta z Grupy BLIX, Polacy wolą mieć listę zakupów, bo wówczas nie zapomną o kupieniu czegoś im potrzebnego. Do tego dochodzi oczywiście fakt kontrolowania wydatków, bo z taką listą niewiele więcej spontanicznie włożą do swoich koszyków.

“Jest inflacja i ona skłania do planowania i przemyślanego wyboru. Można więc oczekiwać, że sprzedaż produktów impulsowych spadnie, ale poczekajmy jeszcze z kategorycznymi tezami. Wzrost płac pozwoli na podtrzymanie poziomu świątecznych zakupów, ale jednocześnie inflacja budzi głos rozsądku. Jak będzie, zobaczymy zaraz po świętach” – podsumowuje dr Faliński.

Warto przypomnieć, że według Barometru Providenta, czeka nas niezwykle oszczędne Boże Narodzenie.

Czytaj też: Analiza: Na zakupy świąteczne pracujemy średnio 5 dni

mondaynews.pl/fot.Pixabay


Autor: Polska Agencja Prasowa 06-12-2021 22:00:00

Badanie: Negatywne skutki pandemii odczuło 65 proc. polskich firm

65 proc. średnich i dużych firm negatywnie odczuło skutki pandemii – podają wyniki opublikowane podczas 7. edycji Bilansu Kapitału Ludzkiego.

Dodatkowo prawie połowie firm spadły obroty. W branżach związanych z handlem, zakwaterowaniem, gastronomią i usługami spadek obrotów dotknął 70 proc. firm. Badanie Bilans Kapitału Ludzkiego realizowane jest przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości we współpracy z Uniwersytetem Jagiellońskim od 2009 r. Opublikowany w poniedziałek raport jest oparty na wynikach dwóch fal badań: z jesieni 2019 r., czyli sprzed pandemii oraz z jesieni 2020 r.

Pomimo pandemii forma wykonywanej pracy nie zmieniła się

W przypadku zdecydowanej większości uczestników badania (90 proc.) aktywność zawodowa na przestrzeni lat 2019–2020 nie uległa zmianie. Osoby, które w 2019 r. pracowały, ale przestały to robić w 2020, stanowiły 5 proc. Odwrotna sytuacja (tj. ktoś, kto nie pracował w 2019, zaczął w 2020) miała miejsce w 4 proc. przypadków. Osoby, które znalazły się na bezrobociu, stanowiły niecały 1 proc. badanych. Największy spadek zatrudnienia (9,5 pkt proc.) zauważono wśród osób wykonujących prace, których funkcjonowanie było najsilniej ograniczone przez skutki pandemii, tj. pracowników usług i sprzedawców.skutkipandemii2

Dla większości pracowników pandemia nie zwiększyła możliwości wykonywania pracy zdalnej. Przed wybuchem pandemii ok. 8 proc. pracowników deklarowało wykonywanie pracy zdalnej, głównie z przewagą tradycyjnej formy świadczenia pracy. Wybuch pandemii zwiększył zakres pracy zdalnej w wypadku ok. 30 proc. pracowników, głównie tych, którzy mieli wcześniejsze doświadczenie z tego typu pracą. Zazwyczaj im bardziej specjalistyczny zawód wykonywały te osoby, tym szansa na pracę zdalną była wyższa. Jak podkreślono, największą transformację przeszedł zawód nauczyciela, który przed pandemią w bardzo małym stopniu był wykonywany zdalnie. W przypadku większości (71 proc.) pracowników pandemia nie przyniosła zmiany formy wykonywanej pracy.

Wzrost obciążenia pracą w 2020 r. częściej deklarowali mężczyźni niż kobiety, w tym szczególnie mężczyźni specjaliści, a także panowie posiadający dzieci. Jak podkreślili autorzy raportu, może to wynikać z większego „przyzwyczajenia” kobiet do równoległego łączenia wielu aktywności (w tym opieki nad dziećmi), ale też z częstszego przejmowania przez nie pełnej opieki nad dziećmi. Oprócz dużego obciążenia pracą, mężczyznom dolega również samotność, głównie rolnikom.

Skutki pandemii najmocniej odczuły gastronomia i hotelarstwo

Badanie objęło też średnie i duże firmy. W porównaniu z poprzednimi okresami wyraźnie wzrósł odsetek przedsiębiorców twierdzących, że na swoją działalność poświęcają więcej czasu niż przed rokiem. Dotyczyło to zwłaszcza branż związanych z usługami specjalistycznymi, jak działalność prawnicza, doradztwo z zakresu gospodarki i zarządzania, rachunkowość i podatki czy usługi informatyczne, a więc tych rodzajów usług, na które popyt mógł wzrosnąć w czasie zmagania się przedsiębiorców z pandemicznymi restrykcjami.

Wśród głównych utrudnień działalności gospodarczej w 2020 r. na pierwszym miejscu firmy wymieniały ograniczenia covidowe, które w takiej lub innej formie dotknęły ponad połowę firm, a dla co piątej stanowiły najważniejszy problem, z jakim trzeba było się mierzyć. Dopiero na kolejnych miejscach znalazły się wysokie podatki, uciążliwe przepisy i zbyt duża konkurencja.

W badaniu odnotowano też radykalne pogorszenie dynamiki obrotów średnich i dużych firm. Z ponad 50 proc. do 30 proc. zmalał odsetek firm deklarujących utrzymanie obrotów na dotychczasowym poziomie, a znacząco wzrósł odsetek – z kilkunastu do prawie 50 proc. – firm, którym obroty spadły. W branżach związanych z handlem, zakwaterowaniem, gastronomią i usługami taki spadek deklarowało 70 proc. firm. W zdecydowanej większości spadki obrotów wiązane były z sytuacją epidemiczną.

W kolejnych 12 miesiącach spadku obrotów spodziewało się ponad 40 proc. firm, a wzrostu – 12 proc. (rok temu nastroje były odwrotne: spadku obrotów obawiało się 17 proc. firm, a na wzrosty liczyło ponad 30 proc.).

65 proc. średnich i dużych firm przyznało w badaniu, że doświadczyło negatywnych skutków pandemii. Najczęściej deklarowała to branża handlowa, hotelarska i gastronomiczna, w dalszej kolejności przemysł i górnictwo. W najmniejszym stopniu negatywnych skutków pandemii doświadczyło budownictwo i transport.

Zobacz też: Sklepy w Polsce nie mogą się pozbierać po pandemii koronawirusa

źródła:PAP/fot.pixabay.com


Autor: Polska Agencja Prasowa 06-12-2021 20:00:00

IMGW: Prognoza pogody na 7 i 8 grudnia; duże zachmurzenie i opady śniegu

Jak podaje IMGW, wschodnią część Morza Śródziemnego, Bałkany i częściowo Europę wschodnią będzie obejmował niż znad Morza Egejskiego.

Krańce zachodnie kontynentu znajdą się w zasięgu bardzo głębokiego i aktywnego niżu znad Irlandii. Resztę Europy będą obejmowały wyże. Polska znajdzie się pod wpływem słabego klina związanego z wyżem nad Rosją, tylko na południowym wschodzie zaznaczy się oddziaływanie zatoki niżowej. Ze wschodu zacznie napływać suchsze i chłodniejsze powietrze pochodzenia arktycznego.

IMGW: prognoza pogody na 7 grudnia

Jak podaje IMGW, ciśnienie w Warszawie w południe wyniesie 1002 hPa i będzie rosło.

We wtorek na południu kraju zachmurzenie duże. Na pozostałym obszarze zachmurzenie duże z większymi przejaśnieniami. Miejscami opady śniegu. Temperatura maksymalna od -9 st. na północnym wschodzie do -2 st. w centrum i 1 st. miejscami na południu. Wiatr słaby i umiarkowany, z kierunków północnych i wschodnich.

We wtorek w Warszawie zachmurzenie duże z większymi przejaśnieniami. Możliwy słaby śnieg. Temperatura maksymalna -2 st. Wiatr słaby, północno-wschodni. W nocy zachmurzenie duże z większymi przejaśnieniami. Temperatura minimalna -6 st. Wiatr słaby, północno-wschodni i wschodni. W środę zachmurzenie na ogół umiarkowane. Temperatura maksymalna -3 st. Wiatr słaby i umiarkowany, wschodni

Prognoza pogody na 8 grudnia

IMGW informuje, że w nocy z wtorku na środęIMGW mroz 5 zachmurzenie duże, miejscami większe przejaśnienia. Na północy oraz południowym zachodzie również rozpogodzenia. W centrum oraz na wschodzie miejscami słabe opady śniegu. W kotlinach górskich lokalnie mgła osadzająca szadź i ograniczająca widzialność do 200 metrów. Temperatura minimalna od -14 st. na północy kraju do -7 st. w centrum i -2 st. na krańcach północno-zachodnich. Wiatr słaby i umiarkowany, na wybrzeżu porywisty, z kierunków wschodnich.

Jak podaje IMGW, w środę zachmurzenie małe i umiarkowane, jedynie na południowym wschodzie okresami duże i tam słabe opady śniegu. Początkowo na południu mgła osadzająca szadź i ograniczająca widzialność do 400 metrów. Temperatura maksymalna od -8 st. na północnym wschodzie oraz lokalnie na Kujawach do -4 st. w centrum kraju i około -1 st. na zachodzie i południu. Wiatr umiarkowany, na wybrzeżu porywisty, wschodni i południowo-wschodni.

Przypomnijmy, że dzisiaj oprócz opadów śniegu jest również bardzo ślisko. Synoptyk IMGW Grażyna Dąbrowska ostrzega w rozmowie z PAP, że topniejący śnieg spowodowuje, że w poniedziałek może być ślisko nie tylko na drogach.

Czytaj też: Synoptyk IMGW: W poniedziałek pochmurno; w Karpatach spadnie nawet 10 cm śniegu

PAP/fot.pixabay

 

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.