Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Świat Rolnika 08-07-2014 12:00:00

Polacy w komisjach Parlamentu Europejskiego ds. przemysłu, rolnictwa i transportu

Polacy w komisjach Parlamentu Europejskiego ds. przemysłu, rolnictwa i transportu

Parlament Europejski zatwierdził w czwartek skład swoich komisji i podkomisji na nową kadencję. Najwięcej europosłów z Polski - po pięcioro - będzie w komisjach: przemysłu, badań i energii, rolnictwa oraz transportu...

Polacy w komisjach Parlamentu Europejskiego ds. przemysłu, rolnictwa i transportu

Parlament Europejski zatwierdził w czwartek skład swoich komisji i podkomisji na nową kadencję. Najwięcej europosłów z Polski - po pięcioro - będzie w komisjach: przemysłu, badań i energii, rolnictwa oraz transportu.

W PE pracuje 20 komisji i dwie stałe podkomisje (bezpieczeństwa i obrony oraz praw człowieka). Ich skład powinien odzwierciedlać kompozycję Parlamentu Europejskiego, a proporcjonalny podział miejsc w komisjach pomiędzy grupy polityczne powinien być tak dokładny, jak jest to możliwe.

Z reguły jeden eurodeputowany może być pełnoprawnym członkiem tylko jednej komisji. Zasada ta nie dotyczy czterech tzw. komisji neutralnych (spraw konstytucyjnych, petycji, kontroli budżetowej i praw kobiet) - członkostwo w nich można łączyć z pracą w innej komisji PE. Europosłowie mogą też uczestniczyć w pracach komisji w charakterze zastępców pełnoprawnych członków.

Najwięcej polskich eurodeputowanych było zainteresowanych komisjami: przemysłu, badań naukowych i energii; rolnictwa i rozwoju wsi oraz komisja transportu.

W tej pierwszej pracować będą Jerzy Buzek i Janusz Lewandowski (obaj PO), którzy podzielą się też funkcją jej przewodniczącego - Buzek będzie szefem przez 2,5 roku, a na drugą połowę kadencji zastąpi go Lewandowski. Do komisji przemysłu weszli także: Adam Gierek (SLD), Marek Gróbarczyk i Dawid Jackiewicz (obaj z PiS).

W skład komisji rolnictwa weszli: Czesław Siekierski (będzie przewodniczącym) i Jarosław Kalinowski (obaj PSL), Zbigniew Kuźmiuk, Janusz Wojciechowski i Beata Gosiewska (wszyscy troje z PiS).

Z kolei członkami komisji transportu będą: Elżbieta Łukacijewska (PO), Bogusław Liberadzki i Janusz Zemke (obaj SLD), Mirosław Piotrowski i Tomasz Poręba (obaj z PiS).

W komisji spraw zagranicznych, liczącej w sumie najwięcej członków (aż 71) pracować będzie czworo polskich eurodeputowanych: Jacek Saryusz-Wolski (PO), Anna Fotyga i Ryszard Legutko (oboje z PiS), a także lider Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke, który w PE należy do grupy posłów niezrzeszonych.

Czterech europosłów z Polski zasiądzie także we wpływowej komisji spraw gospodarczych i monetarnych: Danuta Huebner i Dariusz Rosati (oboje z PO), Stanisław Ożóg (PiS) i Michał Marusik (Nowa Prawica).

Taka sama liczba polskich eurodeputowanych weszła w skład komisji zatrudnienia i spraw socjalnych: Danuta Jazłowiecka, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz i Marek Plura (cała trójka z PO) oraz Zdzisław Krasnodębski (PiS).

Czworo europosłów z Polski będzie liczyć też komisja ochrony środowiska, zdrowia publicznego i bezpieczeństwa żywności (Andrzej Grzyb z PSL i troje polityków PiS: Ryszard Legutko, Bolesław Piecha i Jadwiga Wiśniewska).

We wszystkich pozostałych komisjach PE zasiądzie po trzech bądź dwóch eurodeputowanych z Polski, z wyjątkiem komisji rybołówstwa, gdzie jedynym Polakiem będzie Jarosław Wałęsa (PO).

Komisje zbiorą się na pierwszych posiedzeniach 7 lipca i wówczas wybiorą one swoich przewodniczących i wiceprzewodniczących.

żródło: PAP



Autor: Monika Faber 07-12-2021 12:27:00

Zarząd #EUnitedAgri przekłada zaplanowany protest rolników w Brukseli

#EUnitedAgri podjął decyzję o przełożeniu terminu, w którym ma odbyć się protest rolników w Brukseli. Podkreślił jednak, że to nie koniec walki o rolnictwo.

,,W odróżnieniu od części polityków europejskich, którzy chcąc zaspokoić własne ambicje i aspiracje ideologiczne, nasze działania cechują się przede wszystkim odpowiedzialnością. Na co dzień jesteśmy bowiem odpowiedzialni za bezpieczeństwo żywnościowe oraz utrzymanie łańcucha produkcyjnego w złożonym systemie gospodarki rolnej – tym systemie, którego nie rozumieją urzędnicy i komisarze” – przekazał zarząd.

Protest rolników w Brukseli przełożony

Zarząd #EUnitedAgri po nocnych obradach poinformował, że przekłada zaplanowany na 13. i 14. grudnia protest rolników w Brukseli.

,,Na wczorajszym, trwającym do późnych godzin nocnych, posiedzeniu Zarządu #EUnitedAgri, czyli platformy zjednoczonego europejskiego rolnictwa, w skład której wchodzą organizacje i związki z 13 krajów Unii Europejskiej, podjęliśmy decyzję o przełożeniu zapowiedzianego na 13. i 14. grudnia protestu rolników w Brukseli” – poinformowali organizatorzy.

,,Najważniejszy cel – jakim jest stworzenie Platformy #EUnitedAgri, czyli sojusz rolników pochodzących z różnych państw, którzy są odważni, zdesperowani i zdecydowani, aby walczyć o przyszłość europejskiego rolnictwa oraz o bezpieczeństwo europejskiego konsumenta – został osiągnięty” – dodano.

,,Czas, jaki zyskaliśmy, planujemy wykorzystać do budowy jeszcze większego poparcia, budowania struktur, zbierania kapitału ludzkiego oraz poszerzenia współpracy z nowymi krajami, tak, aby platforma #EUnitedAgri stała się znaczącą siłą w Unii Europejskiej reprezentacją rolników” – wyjaśnia zarząd .

#EUnitedAgri zapowiada dalsze zrzeszanie się europejskich rolników

Przypomnijmy, że do platformy #EUnitedAgriProtest rolnikow 0212, zainicjowanej przez Instytut Gospodarki Rolnej, już teraz przyłączyli się rolnicy reprezentujący 13 państw Unii Europejskiej. Zapowiadają, że będą mówić wspólnym, a zatem zdecydowanie bardziej donośnym głosem.

,,Jako prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, organizacji, która wyszła z inicjatywą zjednoczenia europejskiego rolnictwa wobec zagrożenia, jakimi są szkodliwe projekty takie jak: zakaz chowu klatkowego, Fit For 55 oraz inne ograniczenia produkcji rolnej, zapewniam, że spotkają się one ze zdecydowaną reakcją unijnych rolników skupionych wokół naszej, zorganizowanej wokół Polski inicjatywy. Usilne sugestie policji brukselskiej, kolejne komunikaty na temat rozwoju pandemii, a także zapowiedzi dotyczące planowanych lockdownów w kolejnych krajach, w tym w Belgii, zmuszają nas do zmiany kierunku planowanych działań. Odpowiedzialność nakazuje nam wprawdzie walczyć o interesy konsumentów i producentów, ale mamy również świadomość podejmowanych prób w celu utrudnienia przeprowadzenia naszej manifestacji. Nie sztuką jest bowiem wyprowadzić na ulice kilkadziesiąt tysięcy rolników i zablokować dojazd do kilku miast za pomocą ciągników i maszyn rolniczych – robiliśmy to już w Polsce podczas prób wprowadzenia „Piątki dla zwierząt”” – mówi Szczepan Wójcik Prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

,,Jako nowa organizacja na europejskim rynku, zawsze będziemy stali po stronie europejskich – w tym polskich – rolników, a wszystkie próby uderzenia w rolnictwo spotkają się ze zdecydowaną reakcją naszej organizacji” – dodał.

,,Uważamy, że grupy antyhodowlane, które dziś działają w Brukseli, mają zbyt duży wpływ na komisarzy oraz unijnych biurokratów. Decyzje podejmowane pod ich wpływem mają destrukcyjny wpływ na rolnictwo i rozwój gospodarczy poszczególnych państw Unii Europejskiej. W odpowiedzi na szkodliwe projekty rolnicy połączyli się. Pierwszym wydarzeniem miała być organizacja protestu w Brukseli, lecz w trosce o powodzenie tego ważnego projektu, zdrowie uczestników stawiamy na pierwszym miejscu” – wyjaśnił Szczepan Wójcik.

,,Nasz protest rolników ma być głosem wsi i ostatnią rzeczą, której byśmy chcieli, to jego niekontrolowane przejście w regularną bitwę z brukselską policją. Manifestacja dojdzie do skutku na początku przyszłego roku, dłużej rozgoryczonych ludzi nie będziemy w stanie i tak utrzymać. Unia Europejska jest dziś bowiem pozbawiona jednego z najważniejszych przymiotów stanowiących o bezpieczeństwie wolnych narodów – produkcji żywności. Nie pozwolimy, aby utopijne wizje komisarzy zachwiały filarem bezpieczeństwa, za który odpowiadamy! Organizujemy się nadal!” – mówi Szczepan Wójcik Prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

Czytaj też: Przeworska: Eksperci potwierdzają, że Zielony Ład nie będzie dobry dla rolników


Autor: Polska Agencja Prasowa 07-12-2021 10:30:00

Zamek w Stobnicy tematem sądowego sporu. Interwencja Sądu Najwyższego

Zamek w Stobnicy stał się tematem kolejnego sporu. Sąd Najwyższy musi zdecydować, gdzie rozpocznie się proces ws. budowy.

Akt oskarżenia w tej sprawie skierowano w grudniu ub. roku, jednak sąd w Obornikach (woj. wielkopolskie) uznał, że nie jest właściwym do jego rozpoznania. Budowa tzw. zamku w Stobnicy (pow. obornicki, woj. wielkopolskie) jest zlokalizowana na obszarze Natura 2000. Inwestorem jest poznańska spółka D.J.T. O inwestycji zrobiło się głośno latem 2018 roku. Wówczas CBA rozpoczęło badanie prawidłowości wydanych decyzji w związku z jej realizacją.

Budowa zamku okazała się dużą aferą

W sierpniu 2018 r. minister środowiska polecił Generalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska wszczęcie pilnej kontroli procesu wydania decyzji ws. budowy obiektu jakim jest zamek w Stobnicy. Sprawa została też skierowana do prokuratury.

Pod koniec grudnia ub. roku Prokuratura Okręgowa w Poznaniu skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko sześciu osobom, związanym z budową tzw. zamku w Stobnicy – urzędnikom i przedstawicielom inwestora. Zarzucono im m.in. poświadczenie nieprawdy, niedopełnianie obowiązków oraz prowadzenie budowy zagrażającej środowisku i prowadzeniu jej wbrew przepisom ustawy o ochronie środowiska.

Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Poznaniu sędzia Aleksander Brzozowski powiedział w poniedziałek PAP, że Sąd Rejonowy w Obornikach, który został wskazany w wyniku rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego jako właściwy do rozpoznania sprawy, wystąpił do Sądu Najwyższego o skierowanie jej do innego, równorzędnego sądu, "z uwagi na dobro wymiaru sprawiedliwości".

Sędzia przyznał, że do momentu rozpoznania wniosku obornickiego sądu przez SN proces ws. tzw. zamku w Stobnicy nie może się rozpocząć. "Dopiero gdy Sąd Najwyższy zdecyduje, czy sprawa ma się jednak toczyć w Obornikach i tego wniosku nie uwzględni - wtedy sąd w Obornikach będzie musiał przystąpić do procedowania" – zaznaczył Brzozowski dodając, że SN może też wyznaczyć inny sąd.

"To już nie jest spór kompetencyjny, bo Sąd Okręgowy wskazał Sąd Rejonowy w Obornikach jako właściwy do rozpoznania sprawy. Ale sąd w Obornikach postanowił skorzystać z innej możliwości. Chwilowo nie może wszcząć kolejnego sporu kompetencyjnego, ponieważ nie pojawiły się żadne nowe okoliczności, które wskazywałyby na właściwość innego sądu niż sąd w Obornikach" - powiedział rzecznik.
Sędzia Brzozowski wyjaśnił, że akt oskarżenia ws. zamku w Stobnicy początkowo wpłynął do Sądu Rejonowego Poznań - Grunwald i Jeżyce w Poznaniu, który to sąd uznał, że jest niewłaściwym miejscowo do rozpoznania sprawy i w styczniu przekazał sprawę do sądu w Obornikach.

"W tym postanowieniu wskazano, że właściwym jest Sąd Rejonowy w Obornikach, albowiem czyny objęte aktem oskarżenia zostały popełnione na obszarze dwóch sądów: Grunwald i Jeżyce w Poznaniu oraz SR w Obornikach. Generalnie właściwy jest sąd miejsca popełnienia przestępstwa, ale jeżeli popełniono je w okręgu kilku sądów, to właściwy jest sąd, w którym wszczęto jakieś czynności w ramach postępowania przygotowawczego" – wyjaśnił.

Zamek w Stobnicy problemem administracyjnym

Dodał, że poznański sąd uznał, iż skoro zawiadomieniezamek w stobnicy 2 o przestępstwie wpłynęło do prokuratury w Obornikach, to tamtejszy sąd jest właściwym do rozpoznania sprawy. Jednak sąd w Obornikach w marcu wszczął w tej materii spór kompetencyjny wskazując, że obornicka prokuratura nie podjęła w sprawie Stobnicy żadnych czynności tylko przekazała zawiadomienie Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu, a ta wszczęła postępowanie.

"Ten spór (o zamek w Stobnicy) został rozstrzygnięty w kwietniu przez Sąd Okręgowy w Poznaniu, który jako właściwy wskazał Sąd Rejonowy Poznań Stare Miasto w Poznaniu" – powiedział Brzozowski. Wyjaśnił, że sąd okręgowy stanął na stanowisku, iż skoro prokuratura okręgowa, która wszczęła śledztwo ws. tzw. zamku, ma siedzibę na obszarze SR Stare Miasto, to ten sąd powinien rozpoznać sprawę.

SR Stare Miasto uznał jednak, że nie jest właściwym do przeprowadzenia procesu ws. Stobnicy, bowiem na obszarze jego działania nie popełniono żadnego przestępstwa ujętego w akcie oskarżenia i sprawę powinien rozpoznać sąd w Obornikach.

"Sąd w Obornikach wszczął kolejny spór kompetencyjny, tym razem z SR Stare Miasto w Poznaniu i ten spór ostatecznie w październiku przegrał. SR w Obornikach został wskazany przez sąd okręgowy jako właściwy do rozpoznania sprawy" – podkreślił sędzia Brzozowski.

Rzecznik sądu okręgowego powiedział PAP, że tego typu spory kompetencyjne zdarzają się, podobnie jak wystąpienia do Sądu Najwyższego o przeniesienie sprawy do innej jednostki z uwagi na dobro wymiaru sprawiedliwości. "To nie jest instytucja, której się nie używa" – zaznaczył.

Sędzia Brzozowski nie potrafił ocenić, ile czasu zajmie Sądowi Najwyższemu rozpatrzenie wniosku obornickiego sądu. Decyzja SN będzie ostateczna i nie można się od niej odwołać.

Historia zamku w Stobnicy

Budowa tzw. zamku w Stobnicy to inwestycja poznańskiej spółki D.J.T. prowadzona na obszarze Natura 2000. Powstający na skraju Puszczy Noteckiej obiekt ma liczyć 14 nadziemnych kondygnacji i mieć kilkudziesięciometrową wieżę. W sierpniu 2018 r. minister środowiska polecił Generalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska wszczęcie pilnej kontroli procesu wydania decyzji dotyczących budowy. Sprawa została skierowana do prokuratury, zaczęło też ją badać CBA.

Pod koniec kwietnia 2019 roku Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu poinformowała, że uchyliła decyzję z maja 2015 r. określającą warunki prowadzenia robót dla przedsięwzięcia polegającego na budowie tzw. zamku w Stobnicy i wniosła sprzeciw wobec jej realizacji. W 2015 r. RDOŚ uznała, że inwestycja nie będzie miała negatywnego wpływu na środowisko.

Powodem wznowienia postępowania i uchylenia poprzedniej decyzji oraz wniesienia sprzeciwu wobec realizacji przedsięwzięcia, było ujawnienie w trakcie realizacji inwestycji okoliczności dotyczących powierzchni przekształconej na potrzeby przedsięwzięcia, odbiegającej od deklarowanej wcześniej przez inwestora powierzchni ok. 1,7 ha. Według RDOŚ faktyczna powierzchnia inwestycji przekroczyła 2 ha.

Regionalna Dyrekcja podkreśliła, że ma to wpływ na klasyfikację przedsięwzięcia jako "mogącego potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko, dla którego wymagana jest decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach, której inwestor nie przedłożył w toku postępowania pierwotnego".

GDOŚ 31 lipca 2019 r. utrzymał w mocy decyzję RDOŚ w Poznaniu. Inwestor odwołał się w tej sprawie do sądu. Wskutek zaskarżenia decyzji GDOŚ przez inwestora, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z 11 marca ub. r. uchylił tę decyzję. 30 czerwca 2020 r. GDOŚ złożył skargę kasacyjną od wyroku WSA do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

W połowie lipca ub.r. w związku z inwestycją zatrzymano i przedstawiono zarzuty siedmiu osobom - urzędnikom i przedstawicielom firmy budującej tzw. zamek w Stobnicy. Według poznańskiej prokuratury, pozwolenie na budowę zostało wydane pomimo niezgodności projektu budowlanego z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, z przepisami techniczno-budowlanymi, a także pomimo braku wymaganych prawem budowlanym opinii, uzgodnień, pozwoleń i sprawdzeń.

Pod koniec grudnia ub. roku Prokuratura Okręgowa w Poznaniu skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko sześciu osobom, związanym z budową tzw. zamku w Stobnicy. Zarzuty dot. m.in. poświadczenia nieprawdy, niedopełniania obowiązków oraz prowadzenia budowy zagrażającej środowisku i prowadzeniu jej wbrew przepisom ustawy o ochronie środowiska. Oskarżeni, urzędnicy i przedstawiciele firmy budującej w Stobnicy, nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im przestępstw.

W sierpniu po rozpatrzeniu odwołań Prokuratury Okręgowej w Poznaniu i Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Poznaniu oraz inwestora Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego unieważnił pozwolenie na budowę wydane w 2015 r. przez starostę obornickiego i uchylił zaskarżoną w tej sprawie decyzję wojewody wielkopolskiego z 2020 r. Prace przy budowie tzw. zamku zostały wstrzymane. Inwestor odwołał się od decyzji GINB do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Czytaj również: Zamek w Stobnicy doprowadził do odwołania wielkopolskiego wojewody

PAP/fot.twitter.com/Wincent19589186


Autor: Michał Rybka 07-12-2021 10:00:00

Ostrzeżenie GIS: Salmonella Enteritidis na skorupkach i w treści jaj

Główny Inspektorat Sanitarny wydał nowe ostrzeżenie – stwierdzenie Salmonella Enteritidis na powierzchni skorupek oraz w treści jaj konsumpcyjnych.

Na podstawie badań przeprowadzonych przez Państwową Inspekcję Sanitarną stwierdzono obecność pałeczek Salmonella Enteritidis na powierzchni skorupek oraz w treści jaj. Spożycie produktu bez właściwej obróbki termicznej może powodować przeniesienie bakterii z jaj na inne powierzchnie, może prowadzić do zakażenia człowieka i wystąpienia salmonellozy. Ostrzeżenia GIS dotyczą zawsze określonych produktów lub ich partii, dlatego zwróć uwagę na te informacje.

Szczegóły zepsutego produktu:

Produkt: 10 Świeżych jaj z chowu klatkowego, klasa A, klasa wagowa L, Jaja młodości Genowefa Kowieskasalmonella2

– Numer partii/ Data minimalnej trwałości: 06.12.2021
– Kod na skorupkach jaj: 3PL 14261338

Producent: Produkcja Jaj Konsumpcyjnych Genowefa Kowieska, Żelków Kolonia, ul. Siedlecka 35, 08-110 Siedlce, numer zakładu pakowania jaj: PL 14265903

Wygląd omawianej wytłaczanki widoczny na grafice. 

Decyzje przedsiębiorcy i organów urzędowej kontroli

Producent poinformował wszystkich odbiorców przedmiotowej partii jaj celem ustalenia stanów, zabezpieczenia, wycofania z rynku i przekazania do utylizacji. W dniu 03.12.2021 r. PLW w Siedlcach pobrał urzędowe próby z podejrzenia z kurnika o numerze identyfikacyjnym 14261338. Producent oświadczył, iż do dnia otrzymania wyników prób urzędowych nie będzie wprowadzał na rynek jaj z kurnika o nr WNI 14261338.

Organy Inspekcji Weterynaryjnej oraz Państwowej Inspekcji Sanitarnej monitorują działania podejmowane przez przedsiębiorców. Warto dodać, że kilka dni temu salmonella została wykryta w filetach z piersi kurczaka.

Bakteria Salmonella Enteritidis – co robić po jej wykryciu?

Nie należy spożywać partii jaj określonej w tym ostrzeżeniu, szczególnie na surowo, z uwagi na potencjalne zagrożenie dla zdrowia. Należy również pamiętać, że bakterie obecne na powierzchni skorupek mogą zostać przeniesione na inne powierzchnie w wyniku kontaktu z zanieczyszczonymi jajami.

Zasady ostrożności w obchodzeniu się z jajami znajdują się na stronie internetowej Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu.

Czytaj także: Metka tatarska wycofana ze sklepów z powodu wykrycia salmonelli

źródła:gov.pl/fot.gov.pl

 

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.