Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Świat Rolnika 24-04-2015 14:22:00

Nic nie przebije polskich wyrobów mięsnych

Nic nie przebije polskich wyrobów mięsnych

Zakład mięsny Stanisława Katuszy to warsztat, w którym wytwarza się prawdziwe mięsne arcydzieła. Tradycyjny sposób przyrządzania produktów mięsnych sprawia, że szynki, polędwice, kiełbasy oraz...

Zakład mięsny Stanisława Katuszy to warsztat, w którym wytwarza się prawdziwe mięsne arcydzieła. Tradycyjny sposób przyrządzania produktów mięsnych sprawia, że szynki, polędwice, kiełbasy oraz kaszanki które wyjdą z mięsnego zakładu wiejskiego w Białej Górze pod Wartkowicami mogą uchodzić za wyjątkowe przysmaki polskiej wsi.

Przygotowywane według tradycyjnych wiejskich receptur, nad dymem unoszącym się z wolno palącego się drewna bukowego i dębowego nabierają niepowtarzalnego smaku i zapachu który przyciąga smakoszy dobrych wyrobów mięsnych.
Jednak by osiągnąć pozycję jaką obecnie firma Stanisława Katuszy ma pośród innych wiejskich zakładów mięsnych w regionie wiodła trudna i czasami bardzo wyboista droga.

Szybszy rozwój po 2000 roku
Nowe, czyste i przestronne pomieszczenia zakładu w Białej Górze zostały zbudowane w roku 2002 natomiast pierwszy zakład mięsny Stanisława Katuszy rozpoczął produkcję wyrobów mięsnych jeszcze w pierwszej połowie lat 80-tych. Ówczesny zakład mięsny obejmował ubojnię i masarnię w których zatrudnione było 60 osób. Ciasne i zadymione pomieszczenia starego zakładu nie nadawały się do modernizacji która była konieczna by zakład mógł funkcjonować w nowej unijnej rzeczywistości. Weterynaria czasowo wydawała pozwolenia na produkcję w zakładzie a właściciel po nabyciu działki pod nowy zakład w 1999 roku rozpoczął budowę nowej spełniającej wszystkie wymagania unijne masarni. Ostatecznie budowa zakładu została zakończona w roku 2005. Od tego momentu zakład mięsny w Białej Górze rozpoczął pracę pełną parą zdobywając szybko rynki zbytu na terenie woj. Łódzkiego.
Zakład mięsny Stanisława Katuszy posiada certyfikaty HACCP, GMP oraz inne niezbędne do działania na naszym rynku. Obecnie zakład produkuje od 120 do 250 ton  wyrobów mięsnych miesięcznie. Tylko w październiku 2014 roku zakład zakupił ponad 1200 sztuk świń i 800 sztuk bydła pomimo dużej konkurencji na rynku i dużych spadków cen artykułów mięsnych.
- W grudniu zamierzamy przeprowadzć dwie obniżki cen wieprzowiny, jedną o 50 gr na początku miesiąca i później w drugiej połowie miesiąca o następne 50 gr. Podobnie było w grudniu 2013 roku. Z naszych doświadczeń wynika, że pomimo tych obniżek będziemy mieli nadal bardzo dobrą sprzedaż naszych wyrobów - mówi Stanisław Katusza.

Hodowcy dostarczają najlepsze sztuki
Ponad 300 hodowców dowozi towar do punktów skupu firmy w Wartkowicach, Ostrowsku czy w Bąkach gmina Zadzim. Takich punktów skupu masarnia Katusza ma w okolicach Poddębic kilkanaście. Firma odbiera także pełne samochody mięsa bezpośrednio od 10 dużych  hodowców z rejonu Poddębic i Uniejowa. W przypadku odbioru żywca jest on dowożony własnym transportem ( star ciężarowy, 5 samochodów marki Lublin) do ubojni skąd tusze są dowożone do chłodni w firmie. Ponad 100 produktów zakładów mięsnych Katusza sprzedawana jest hurtowniom w Uniejowie, Kole, Poddębicach i Łęczycy. Spora część produkcji zakładu idzie do 15 firmowych sklepów w Łęczycy, Poddębicach, Zgierzu, Gostkowie, Sworawie i Łowiczu.
- Dostarczmy nasze wyroby do okolicznych szkół, domów pomocy społecznej, do szpitala w Poddębicach, przedszkoli do straży pożarnej w Wartkowicach a nawet do bazy jednostki kawalerii powietrznej w Leźnicy. Duże hurtownie odbierają co tydzień spore partie towaru bezpośrednio w naszym zakładzie. Jak dotychczas mamy na tyle duży zbyt, że nie próbujemy wchodzić z naszą ofertą do dużych sklepów spożywczych w których dostawcy mają problemy z długimi terminami płatności oraz z coraz częstszymi przypadkami niedotrzymywania umów przez supermarkety- dodaje właściciel zakładu mięsnego.

Nie narzekają na brak środków do rozwoju
Stanisław Katusza korzysta z kredytów w banku w Wartkowicach gdzie ostatnio dzięki dobrej sytuacji firmy nie miał żadnych problemów z otrzymaniem pożyczki w wysokości 100 tys. zł. Nie korzysta z kredytów udzielanych przez Agencję Rozwoju Regionalnego gdyż jak mówi w okolicy zakładu kilku hodowców wzięło kredyty i obecnie ma problemy z właściwym wykorzystaniem pożyczonych pieniędzy a kontrole z agencji odrzucają wszelkie nieprawidłowości w realizacji projektów hodowlanych.
- Firma jest obecnie w dobrej sytuacji finansowej. Zatrudniam 75 osób i wszyscy są na pełnych umowach o pracę co nie zdarza się zbyt często. Co miesiąc odprowadzam do ZUS-u 50 tys. zł składek. Co pewien czas mam kontrole z Inspekcji Pracy jednak inspektorzy nie dopatrzyli się żadnych uchybień. Otrzymałem nawet dyplom od Inspekcji Pracy za skrupulatne przestrzeganie wszystkich przepisów prawnych związanych z zatrudnieniem moich pracowników. Moim pracownikom czy to na produkcji czy w biurze nie grożą zwolnienia- tłumaczy S. Katusza.
Mimo ogólnego wzrostu kosztów paliwa, opłat za prąd, coraz wyższych cen potrzebnych do produkcji mięsnej peklosoli i przypraw Stanisław Katusza nie zamierza redukować kosztów poprzez redukcję obecnego stanu zatrudnienia w zakładzie.

Oprócz zakładu mięsnego Stanisław Katusza posiada także gospodarstwo rolne w Białej Górze o powierzchni 30 hektarów na którym uprawia pszenżyto i jęczmień które stanowią część materiału użytego jako pasze dla 170 sztuk bydła -120 byków i 50 jałówek rasy Limousin które Stanisław Katusza hoduje w swoim gospodarstwie. Pozostała część paszy – susz gorzelniany i sianokiszonki są przygotowywane w państwowej mieszalni pasz w Wartkowicach. Bydło odchowane do wagi 500 – 700 kg idzie na ubój i następnie zasila masarnię.
W planach właściciela zakładu jest dalszy rozwój asortymentu firmy oraz rozszerzenie terenu na którym produkty zakładu z Białej Góry są sprzedawane a także dalsza modernizacja masarni.
Poza pracą w zakładzie Stanisław Katusza swój wolny czas poświęca na hobby którym jest myślistwo. Należy do lokalnego koła myśliwskiego i aktywnie uczestniczy w jego działaniach na terenie gminy Wartkowice.  

Autor: Tomasz Kodłubański

 


Autor: Polska Agencja Prasowa 17-01-2022 09:24:01

Prognoza IMGW: W poniedziałek po południu powróci do nas zima

IMGW prognozuje powrót zimy. W poniedziałek w ciągu dnia będzie wietrznie, ale ciepło. Jednak po południu napłynie do Polski chłodne akrtyczne powietrze.

,,Początek tygodnia zapowiada się pod znakiem pogody pochmurnej i wietrznej, ale jeszcze ciepłej. W poniedziałek, po przejściu chłodnego frontu atmosferycznego, zacznie napływać chłodne powietrze pochodzenia arktycznego i będzie padać deszcz ze śniegiem i śnieg" – poinformował Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowy Instytut Badawczy w prognozie na trzeci tydzień stycznia. Końcówka tygodnia pochmurna, ale z przejaśnieniami, co związane będzie z obecnością nad Polską układu niżowego znad Skandynawii. 

IMGW przewiduje powrót zimy

Według prognozy IMGW, w kolejnych dniach IMGW wiatr 04ma się utrzymywać zimowa aura z okresowymi opadami śniegu i ujemną, szczególnie na południu kraju, temperaturą w nocy.

,,W poniedziałek zachmurzenie duże z opadami deszczu ze śniegiem i śniegu przechodzącymi w deszcz. W Karpatach grubość pokrywy śnieżnej może wzrosnąć o 10 cm do 15 cm, na wschodzie i w Sudetach o około 5 cm. Jeszcze ciepło, temperatura od 0 do 6 stopni C. Wiatr będzie silny i porywisty; nad morzem porywy wiatru do 110 km/h, na północy i w centrum kraju do 100 km/h i na pozostałym obszarze do 90 km/h. Wiatr powodował będzie, szczególnie w górach, zawieje i zamiecie śnieżne" – poinformował IMGW.

We wtorek na wschodzie pochmurnie ze słabymi opadami śniegu. Na zachodzie większe przejaśnienia i bez opadów, co zawdzięczać będziemy obecności wyżu znad Europy zachodniej. Nieco chłodniej, temperatura od -3 do 4 stopni C. Zachodni i północno-zachodni wiatr osłabnie i tylko na wschodzie kraju będzie jeszcze w porywach do 60 km/h.

W środę bez opadów i większe przejaśnienia. Nad ranem, temperatura powietrza wyniesie od -4 do 3 stopni C, tylko w rejonach podgórskich Karpat może być około -16 stopni C. W ciągu dnia temperatura wzrośnie do 5 stopni C na wybrzeżu, a w rejonach podgórskich do około -3 stopnie C. Nad morzem ponownie wzrost prędkości i porywistości wiatru.

Koniec tygodnia będzie pochmurny

W niedzielę większe przejaśnienia i znowu pogoda wyżowa. Miejscami, głównie na południowym wschodzie, słabe opady śniegu. Nad ranem temperatura od -12 do -1 stopnia C, ale w ciągu dnia będzie od -5 do 4 stopni C. Wiatr osłabnie.

,,Końcówka tygodnia pochmurna, ale z przejaśnieniami, co związane będzie z obecnością nad Polską układu niżowego znad Skandynawii. Okresami opady śniegu, na wybrzeżu także deszczu ze śniegiem. W nocy temperatura na przeważającym obszarze kraju od -5 do 0 stopni C; chłodniej w rejonach podgórskich, tam okresami spadek temperatury do -12. W ciągu dnia temperatura od -3 do 4 stopni C, jedynie w rejonach podgórskich około -8 stopni C. Na wybrzeżu utrzymywał się będzie silniejszy zachodni wiatr, który w porywach osiągał będzie do 70 km/h" – prognozują meteorolodzy.

Czytaj też: IMGW: Rosną poziomy wód na wybrzeżu, Zalewie Wiślanym i Żuławach

PAP/fot.pixabay


Autor: Polska Agencja Prasowa 17-01-2022 08:54:37

Zerowy VAT uderzy w małe sklepy. Duże dyskonty sobie poradzą

Poniedziałkowa "Rzeczpospolita" alarmuje, że wprowadzony przez rząd zerowy VAT, wzmocni sieci dyskontów, zmniejszając konkurencyjność drobnego handlu.

Jak opisuje "Rzeczpospolita", rząd PiS liczy, że obniżka VAT przysporzy mu zwolenników. Stąd też aktywna promocja pomysłu, by w sklepach obowiązkowo pojawiły się informacje o pomocy rządu i obniżce podatków. ,,Nie do końca jednak precyzyjne, ponieważ zerowa stawka obejmie tylko produkty opodatkowane obecnie na 5 proc. Tych z 23-proc. VAT – już nie. W efekcie statystyczny konsument zyska może kilkanaście złotych miesięcznie. Przy tak szybko zmieniających się cenach i drożejącej w dwucyfrowym tempie żywności te 5 proc. będzie mało zauważalne, do tego wielu producentów czy handlowców wykorzysta okazję, by kosztem obniżki nieco poprawić własne marże" – czytamy.

Zerowy VAT to tylko kilka złotych więcej w kieszeni

Gazeta dodaje, że wielkie sieci, na czele z dyskontami, Zerowy VAT 02rozegrają to po swojemu. W końcu mają większe możliwości wyegzekwowania obniżek od dostawców. Dziś kontrolują 38 proc. rynku, ale zapewne jeszcze zyskają. Zerowy VAT uderzy więc w małe sklepy, a dla dużych marketów… stanie się kolejną akcją marketingową.

,,Ofensywa marketingowa już ruszyła. Lidl już poinformował, że zetnie ceny 1 lutego – w przypadku jego oferty dotyczy to 2 tys. artykułów" – napisano.

Jak ocenia gazeta, konsumenci ruszą do sieci dyskontowych, bo ceny rosną rekordowo.

,,Z badania przeprowadzonego przez UCE RESEARCH, Grupę Blix i Hiper-Com Poland wynika, że w grudniu zakupy promocyjne w sklepach były droższe o 21,9 proc. niż rok wcześniej. Najmocniej zdrożały tłuszcze – niemal 70 proc., nabiał czy mięso – ponad 20 proc." – podano w "Rz". 

Czytaj też: Zerowy VAT na nawozy nie zrekompensuje wzrostu cen

PAP/fot.pixabay/fot.KPRM,Krystian Maj


Autor: Tomasz Racki 16-01-2022 21:09:13

Oni będą mieli w tym roku najtrudniej w kwestii podwyżki płac

 Jak prognozują ekonomiści, początek tego roku przyniesie podwyżki wynagrodzeń na poziomie nawet około dziesięciu procent.

Natomiast w drugim półroczu znacznie spadnie. Eksperci zaznaczają, że pod koniec ubiegłego roku mieliśmy do czynienia z presją płacową. Ona na pewno będzie w miejscach i branżach, gdzie jest najniższa stopa bezrobocia. Pracownicy domagają się wyższych pensji, aby ochronić się przed wysoką inflacją. A od 2022 roku przybyło czynników, które mogą jeszcze ją zwiększyć. Szacuje się, że maksymalnie kilkanaście procent pracowników otrzyma podwyżkę wyższą od inflacji. Jednak sytuacja pracodawców jest zróżnicowana. Najłatwiej o podwyżkę może być w sektorze logistycznym, kurierskim. Najtrudniej w handlu, turystyce i gastronomii.

Pracodawcy pod presją

W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się pytania, czy pracodawcy będą zmuszeni w 2022 roku podnosić pracownikom płace. Ekonomista Marek Zuber prognozuje, że początkowo prawdopodobnie nastąpi wzrost wynagrodzeń podobny do tego z końca 2021 roku, tj. w okolicach 10%. Natomiast w drugim półroczu będzie on już dużo mniejszy. Zdaniem eksperta, wzrost gospodarczy nie osiągnie 4,6%, co jest zakładane w budżecie przez rząd. I to właśnie spowolni ww. proces na rynku pracy.

„To nie jest tak, że z końcem czy z początkiem roku rusza się po podwyżki. Pracownicy nie decydują się na ten krok, jeżeli sądzą, że inflacja będzie krótkotrwała i niezbyt wysoka. Natomiast ona wyrwała się spod kontroli, ponieważ NBP spóźnił się z reakcją. Już teraz mamy spiralę cenowo-płacową. Do pracowników dotarło, że to, co się dzieje, nie jest chwilowe i spowodowane np. słabym urodzajem warzyw czy wyjątkowym wzrostem cen ropy naftowej po awarii jednej z dużych instalacji” – komentuje Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.inflacja anlitycy podwyzki 2

Jak zaznacza prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i były wiceminister finansów, już pod koniec 2021 roku mieliśmy do czynienia z presją płacową. W ostatnich miesiącach silnie rośnie produkcja przemysłowa. Natomiast jeżeli w sektorze usług nie pojawią się nowe obostrzenia i zacznie on stopniowo wracać do normalnej działalności, to automatycznie pojawi się problem wzrostu wynagrodzeń. I to przynajmniej na poziomie zbliżonym do inflacji. A ona, zdaniem eksperta, wzrośnie w styczniu i lutym. Wydaje się więc, że presja płacowa będzie narastać.

„Od początku 2022 roku obowiązuje wyższy, urzędowo wyznaczany, poziom płacy minimalnej, a to działa na rzecz podwyższania także pozostałych wynagrodzeń. Na pewno będzie presja płacowa w tych ośrodkach i branżach, gdzie są największe trudności z pozyskiwaniem pracowników, czyli tam, gdzie jest najniższa stopa bezrobocia albo nie ma go wcale. W takiej sytuacji pracodawcy chcąc pozyskać pracowników, muszą im oferować dostatecznie korzystne warunki płacowe. Jednak sama wyższa pensja niekoniecznie musi być rozstrzygającym czynnikiem. Istotny jest całokształt warunków pracy” – mówi prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Z kolei prof. Paweł Wojciechowski, były minister finansów, podkreśla, że ponad połowa pracowników zgłasza pracodawcom żądania płacowe, aby ochronić się przed wysoką inflacją. Jest to uzasadnione, zwłaszcza jeśli wynosi ona 8%, co jest porównywalne do utraty jednej pensji. Niektóre firmy już w 2021 roku zdecydowały się na 10% podwyżki. Natomiast w wielu nowych kontraktach pojawiają się klauzule inflacyjne, dlatego dochodzi również do zwiększenia rotacji pracowników.

Sposób na inflację

„Od 2022 roku pojawiają się czynniki, które mogą doprowadzić do dalszego wzrostu inflacji. To przede wszystkim wyższe ceny nośników energii. Do tego część podatkowa Polskiego Ładu, głównie składka zdrowotna, która dla małych i średnich firm będzie oznaczała wyższy koszt. Moim zdaniem, rozwiązania antyinflacyjne sprawią, że nieco niższy będzie szpic inflacji, ale ona pozostanie dłużej na relatywnie podwyższonym poziomie. To nie spowoduje jakiegoś dodatkowego bardzo mocnego efektu nacisku na wzrost wynagrodzeń, tylko kontynuację tego, co już obserwujemy” – analizuje Marek Zuber.

Natomiast prof. Mączyńska zwraca uwagę na branże, które pod koniec 2021 roku dokonały sporych podwyżek wynagrodzeń. Zrobiły to pod wpływem sytuacji na rynku, ale tym samym obecnie mają mniejszy potencjał, mniejszą przestrzeń do dalszego podnoszenia płac. Ekspert PTE podkreśla, że jeżeli np. informatyk uzyskał 10-20% lub więcej podwyżki wynagrodzenia, to dla takiej osoby obecna inflacja nie jest szczególnie dotkliwa. Ona dotyka przede wszystkim osoby najuboższe, mało wykwalifikowane, a także te, które mają bardzo ograniczone możliwości zmiany pracy czy wywarcia presji płacowej na pracodawcy.

Podwyżki dla nielicznych

„Z informacji, które do nas docierają, wynika, że mniej więcej dwie trzecie pracodawców liczy się z podwyżkami. I prawdopodobnie najczęściej wynagrodzenia zostaną zwiększone w stopniu zbliżonym do inflacji. Dzisiaj sięgnęła ona już 8%, a średnioroczna to 5%. W naszych głowach zakotwicza się pierwsza z tych wartości, bo myśli się o obecnej sytuacji, a nie o tym, co było jakiś czas temu. Natomiast co trzecia firma nie ma środków na wyższe płace. Moim zdaniem, kilka, maksymalnie kilkanaście procent pracowników, mających najbardziej poszukiwane na rynku kwalifikacje, może liczyć na podwyżki wyraźnie wyższe od inflacji” – dodaje Jeremi Mordasewicz.

Jak stwierdza prof. Gomułka, podwyżka płac powinna być większa od inflacji, ale mniejsza od inflacji połączonej ze wzrostem wydajności pracy. Jeżeli wynagrodzenia rosną zbyt szybko, to obroną ze strony przedsiębiorców może być tylko podnoszenie cen. Ekspert BCC zaznacza, że obecnie jesteśmy w chwili dużego odbicia gospodarczego. Ponadto rząd oczekuje dużego wzrostu PKB w 2022 roku. Powstała więc sytuacja, w której będziemy obserwować nie tylko wysoką inflację, ale także wzrost płac mniej więcej taki jak inflacja, może wyższy.
„Wzrost wynagrodzeń o 10% wydaje się satysfakcjonujący, ale trudno go będzie utrzymać. Po pierwsze, rosną różne koszty dla pracodawców. Po drugie, sądzę, że inflacja zacznie spadać w drugiej połowie roku. A jeżeli tak się stanie, to może oczekiwania pracowników będą mniejsze niż obecnie i nie spowoduje to jakichś napięć z pracodawcami” – mówi Marek Zuber.

Według prof. Wojciechowskiego, na podwyżki lepiej przygotowani są pracodawcy w sektorze logistycznym i kurierskim. Tak jest również w budownictwie, choć teraz zacznie hamować je ograniczenie inwestycji powiązanych ze środkami unijnymi, które są zamrożone wskutek konfliktu dot. niezależności sądownictwa. Do tego dochodzą jeszcze oczekiwane podwyżki stóp procentowych, co dodatkowo schłodzi rynek kredytów hipotecznych. Zdaniem eksperta, najtrudniej o podwyżki będzie w sektorach operujących na niskich marżach np. w handlu, a także tych, które przeżywają trudności związane z pandemią, m.in. w turystyce czy gastronomii.

Czytaj także: BADANIE: Blisko 30% Polaków jeszcze w tym roku ruszy do swoich pracodawców o podwyżki pensji

monday news/fot. monday news/pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.