Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Świat Rolnika 29-07-2014 05:00:00

Czy wędzonki legalnie zostaną na naszych polskich stołach?

Czy wędzonki legalnie zostaną na naszych polskich stołach?

Komisja Europejska ma od 1 września zezwolić na wędzenie tradycyjnych wędlin według dotychczasowych norm. Dobra wiadomość jest taka, że z polskich stołów nie znikną tradycyjnie wędzone szynki, boczki czy kiełbasy, zła, że polscy producenci będą mogli sprzedawać...

Czy wędzonki legalnie zostaną na naszych polskich stołach?

Komisja Europejska ma od 1 września zezwolić na wędzenie tradycyjnych wędlin według dotychczasowych norm. Dobra wiadomość jest taka, że z polskich stołów nie znikną tradycyjnie wędzone szynki, boczki czy kiełbasy, zła, że polscy producenci będą mogli sprzedawać swoje produkty tylko na rynku krajowym.

Zdaniem wicemarszałka podkarpackiego Lucjana Kuźniara, gdyby nie aktywne działania na rzecz zachowania tradycyjnego wędzenia wędlin tamtejszym zakładom wędliniarskim, których jest najwięcej w Polsce, groziłyby dotkliwe straty, a w efekcie zapaść.

Przeprowadziliśmy badania na zawartość substancji smolistych w wyrobach, które wykazały, że nie wszystkie zakłady mogłyby sprostać tym trudnym wyzwaniom. W przypadku wejścia w życie tego restrykcyjnego rozporządzenia KE mogłyby nastąpić duże straty w podkarpackich firmach przetwarzających mięso – a należy zauważyć, że funkcjonuje ich na Podkarpaciu ponad 200. To z kolei doprowadziłoby do zmniejszenia zatrudnienia w tych firmach – akcentował Kuźniar.

Wystarczy weterynarz
Tymczasem Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi ogłosiło właśnie, że trwają prace nad rozporządzeniem dotyczącym wdrażania w życie nowych unijnych przepisów. Ma ono ułatwić obrót wędlinami producentom, którzy do 1 września nie zdążą z wpisaniem swoich wyrobów na Ministerialną Listę Produktów Tradycyjnych. Dotychczas na tej liście 162 produktów tradycyjnych z Podkarpacia znajduje się zaledwie 21 wędzonek, a decyzja KE spowodowała, że w ostatnim czasie o miejsce na liście ubiega się już 89 wyrobów wędzonych. Jest to jednak żmudny i skomplikowany proces wymagający m.in. udowodnienia, że produkcja danego wyrobu rzeczywiście ma swój rodowód w dawnej tradycji.

Fryderyk Kapinos przyznaje, że złagodzenie przepisów i uznanie tradycyjnego wędzenia, choć nie do końca spełnia oczekiwania producentów, bo ogranicza eksport, to w porównaniu z sytuacją, jaka miała miejsce jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy w ogóle nie było mowy o jakimkolwiek złagodzeniu unijnych norm, jest pewnym krokiem naprzód.

Dla nas jest to pewien postęp. W innym wypadku ludzie zostaliby bez pracy, bo trzeba byłoby likwidować zakłady, a nasze polskie kulinarne dziedzictwo kultywowane przez wieki ległoby w gruzach. Pozostałyby nam mielonki i inne wyroby wędlino-pochodne polewane preparatem wędzarniczym, których jakość każdy zna – tłumaczy Fryderyk Kapinos.

Derogacja dotycząca norm produktów tradycyjnie wędzonych na terenie Polski ma obowiązywać przez trzy lata.

Jeżeli w tym czasie zostanie stwierdzone, że nadal nie jesteśmy w stanie osiągnąć lepszych parametrów, przy zachowaniu tych samych walorów smakowych, a nie jesteśmy, to złagodzenie przepisów zostanie przedłużone na czas nieokreślony – dodaje Kapinos.

Od września zgodnie z przepisami rozporządzenia proponowanymi przez resort rolnictwa producenci wędlin będą je mogli bez przeszkód sprzedawać w kraju. Wystarczy, że dany producent przygotuje listę produktów, odpowiednio je oznakuje i zgłosi ten fakt do powiatowego lekarza weterynarii tak, aby było wiadomo, że nie są one przeznaczone na eksport. Projekt rozporządzenia wkrótce ma trafić do konsultacji.

W rękach europarlamentarzystów
Żeby ta derogacja mogła dotyczyć także eksportu polskich wyrobów wędliniarskich, muszą się zgodzić wszystkie kraje, tymczasem na razie takiej zgody nie ma. Dlatego producenci liczą na pomoc polskich europarlamentarzystów. – W Parlamencie Europejskim mamy 51 eurodeputowanych, tymczasem Łotwa ma tylko pięciu, a mimo to trzy lata temu udało jej się wywalczyć korzystne warunki dla wędzonych szprotek. Liczymy, że również polscy europarlamentarzyści staną na wysokości zadania i pomogą nam, wypracowując korzystne dla Polski rozwiązania, które uchylą drzwi dla eksportu naszych tradycyjnych wędlin – stwierdza Kapinos.

źródło: Nasz Dziennik



Autor: Polska Agencja Prasowa 08-12-2021 12:40:23

Wścieklizna w Warszawie. Stołeczny ratusz ostrzega

W Warszawie i na Mazowszu nadal odnotowuje się coraz to nowe przypadki wścieklizny u zwierząt – poinformował stołeczny ratusz.

Jednocześnie władze Warszawy apelują o zachowanie czujności i ostrożności oraz proszą, by dbać o siebie i swoje zwierzęta. Wścieklizna to groźna choroba zakaźna może doprowadzić do śmierci, dlatego ratusz apeluje do mieszkańców "o zachowanie ostrożności w sytuacji spotkania dzikich zwierząt na swojej drodze".

Szczepienie psów w Polsce jest zabiegiem obowiązkowym

"Pamiętajmy o tym, że lisy, jeże, nietoperze i inne mogą być zarażone wścieklizną" – przekazano. Nie wolno dotykać zwierząt, nawet rannych, które potrzebują pomocy. W takich przypadkach należy powiadomić odpowiednie służby.wscieklizna2 08.12

Urząd przypomina też, że szczepienie przeciw wściekliźnie psów jest obowiązkowe, a kotów zalecane. W Polsce obowiązkowemu ochronnemu szczepieniu przeciwko wściekliźnie podlegają psy powyżej 3. miesiąca życia, a następnie nie rzadziej niż co 12 miesięcy od dnia ostatniego szczepienia. Wskazane są również szczepienia kotów. Szczepień psów i kotów przeciwko wściekliźnie dokonują lekarze weterynarii świadczący usługi weterynaryjne w ramach zakładu leczniczego dla zwierząt. Brak szczepienia psa jest wykroczeniem, za które grozi mandat karny w wysokości do 500 zł. O roztropność apeluje również Główny Lekarz Weterynarii.

W Warszawie obszary zagrożone wścieklizną to Wawer, Wesoła, Targówek (część dzielnicy ograniczona od zachodu ul. Radzymińską), Rembertów, Praga Południe (część dzielnicy ograniczona od południa linią kolejową przebiegającą wzdłuż ul. Makowskiej).

W tym roku wścieklizna została odnotowana w 98 przypadkach

Na obszarze zagrożonym wścieklizną obowiązuje m.in.: zakaz organizowania targów, wystaw, konkursów, pokazów z udziałem psów, kotów oraz innych zwierząt wrażliwych na wściekliznę oraz polowań i odłowów zwierząt łownych, za wyjątkiem odstrzałów sanitarnych dzików oraz polowań indywidualnych na dziki bez udziału psów i nagonki oraz nakaz trzymania psów na smyczy lub na ogrodzonym terenie zamkniętym, a kotów w zamknięciu, pozostawiania zwierząt gospodarskich w okólnikach i na zamkniętych wybiegach.

2 grudnia 2021 r. Mazowiecki Wojewódzki Lekarz Weterynarii poinformował o wykryciu 98 przypadku wścieklizny u zwierząt wolno żyjących na terenie województwa mazowieckiego w 2021 r. Ostatnie przypadki wścieklizny odnotowano w powiecie otwockim oraz na terenie warszawskich dzielnic: Wilanów i Wawer.

Czytaj też: Wścieklizna – odnotowano 95 przypadków wśród dzikich zwierząt

źródła: PAP/ fot. pixabay.com


Autor: Polska Agencja Prasowa 08-12-2021 12:31:41

Ogromny przemyt papierosów na Podlasiu. Pół miliona paczek zamiast ryb

Ogromny przemyt papierosów bez polskich znaków akcyzy udaremnili funkcjonariusze KAS z Budziska (województwo podlaskie), przy granicy z Litwą.

Zabezpieczono ponad pół miliona paczek nielegalnych papierosów, a wartość rynkowa zabezpieczonej kontrabandy to ponad 7,5 mln zł. Jak poinformował w środę st. asp. Maciej Czarnecki, oficer prasowy podlaskiej KAS, kierowcą ciężarówki na litewskich numerach rejestracyjnych, która wjechała do kraju z Litwy, był 50-letni Białorusin. Deklarowanym ładunkiem miały być mrożone ryby.

Ogromny przemyt papierosów

Pojazd został prześwietlony urządzeniem rtg i poddany szczegółowej kontroli. Podczas rewizji okazało się, że w naczepie – zamiast ryb – przewożone są nielegalne papierosy z białoruskimi znakami akcyzy. Był to ogromny przemyt papierosów, ponieważ odkryto aż 520 tys. paczek papierosów o wartości ponad 7,5 mln zł.

,,Gdyby trafiły na rynek, straty Skarbu Państwa wyniosłyby 12,5 mln zł" – dodał Czarnecki.

Śledztwo w sprawie przemytu nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Suwałkach. Białoruskiemu kierowcy, który został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące, grozi do 10 lat więzienia.

Od początku roku podlaska KAS zabezpieczyła już ponad 8 mln paczek nielegalnych papierosów o szacunkowej wartości rynkowej niemal 120 mln zł.

Powszechne zjawisko

Przemyt papierosów w deklarowanym ładunku ciężarówek Przemyt papierosow podlasie ryby to powszechna forma działań grup przestępczych trudniących się przerzutem papierosów ze Wschodu, zwłaszcza przez granicę z Litwą, czyli wewnętrzną granicę UE, gdzie nie ma kontroli paszportowo-celnych. W wykryciu takich prób na drogach i przejściach granicznych (na granicy z Białorusią, która jest zewnętrzną granicą UE) – oprócz doświadczenia funkcjonariuszy służb i pracy operacyjnej – pomagają urządzenia rtg do prześwietlania ładunków i szkolone psy.

Z danych podlaskiej KAS wynika, że jej funkcjonariusze zabezpieczyli w tym roku ponad 8 mln paczek nielegalnych papierosów. To dużo więcej, niż w dwóch minionych latach, gdy udaremniony przemyt ze Wschodu był na poziomie 2,5 mln paczek.

Czytaj też: Eksport papierosów – Polska stała się liderem na świecie!

PAP/fot.Podlaska KAS


Autor: Polska Agencja Prasowa 08-12-2021 11:46:51

Polacy chcą pracować maksymalnie 4 dni w tygodniu

Polacy chcą pracować mniej. Jak pokazuje najnowsze badanie idealnym rozwiązaniem – zdaniem respondentów – byłby czterodniowy system pracy.

Już 68 proc. pracowników jest zdania, że skrócenie tygodnia pracy do czterech dni wpłynęłoby pozytywnie na ich zdrowie – wynika z badania zleconego przez Personnel Service. Przeciwne są m.in. osoby prowadzące działalność gospodarczą i osoby po 55 roku życia.

Polacy chcą pracować tyle, co Islandczycy

Eksperci Personnel Service wskazali, że rewolucja w postaci skrócenia tygodnia pracy wymagałaby czasu, ale doświadczenia związane z pracą zdalną pokazują, że Polacy są w stanie szybko i sprawie dostosować się do zmian na rynku pracy. "Po wymuszonym przez pandemię eksperymencie, jakim było przejście na pracę zdalną, stopniowy powrót do przedpandemicznej rzeczywistości może być dobrym punktem wyjścia do kolejnego wyzwania, jakim jest wprowadzenie 4-dniowego tygodnia pracy. Doświadczenia z innych krajów, m.in. Islandii potwierdzają, że taki eksperyment pozytywnie wpływa na wydajność i samopoczucie pracowników. Zwolennikami tego rozwiązania jest większość Polaków, którzy twierdzą, że taka decyzja może pozytywnie wpłynąć na ich zdrowie" – napisano.forma zatrudnienia polacy czas pracy 2

Zdecydowanie za tą opcją opowiada się 53 proc. osób w wieku 25-34 lata i 45 proc. w wieku 35-44 lata. Wskazano też, że liczba zwolenników tego rozwiązania rośnie wraz z ich wykształceniem: tylko 30 proc. pracowników z wykształceniem podstawowym jest za skróceniem czasu pracy, natomiast w przypadku osób z wykształceniem wyższym i średnim, takie rozwiązanie ucieszyłoby 43 proc. zatrudnionych. Badanie wykazało, że najwięcej zwolenników skróconego tygodnia pracy można znaleźć wśród zatrudnionych w największych firmach, gdzie już niemal co druga osoba uważa, że taka decyzja pozytywnie wpłynęłaby na ich zdrowie. Dla porównania, w najmniejszych firmach zatrudniających do 9 osób 4-dniowego tygodnia pracy chciałoby 31 proc.

Przedsiębiorcy nie chcą skrócenia tygodnia pracy

Skrócony wymiar pracy nie spotkał się natomiast z aprobatą 17 proc. pracowników (głównie powyżej 55 roku życia). Wśród nich co czwarty uważa, że skrócony tydzień pracy nie wpłynie na zdrowie pracowników. Przeciwnikami 4-dniowego tygodnia pracy jest również 40 proc. osób prowadzących własną działalność gospodarczą.

"To, że za opcją krótszego tygodnia pracy opowiedzieli się przede wszystkim ludzie młodzi i z wyższym wykształceniem, wcale nie dziwi. To właśnie ich cechuje najbardziej elastyczne podejście i gotowość na zmiany. Kluczowy jest również fakt, że osoby po studiach wykonują zwykle prace biurowe, które łatwiej zoptymalizować i wykonać w 4 dni. W przypadku m.in. budowlańca skrócenie pracy o jeden dzień może spowodować opóźnienia, a szybsze tempo to ryzyko błędów" – wyjaśnia ekspert rynku pracy, Personnel Service Krzysztof Inglot.

Polacy zapracowanym narodem

Napisano, że skrócony do czterech dni tydzień pracy może wpłynąć na obniżenie poziomu stresu, na który w czasie pandemii narzeka niemal co drugi Polak. Przypomniano, że w „Barometrze Polskiego Rynku Pracy” już 46 proc. pracowników przyznało, że od wybuchu pandemii mierzy się ze zwiększonym stresem w pracy. Mocniej są na to narażone kobiety – już 54 proc. z nich jest bardziej zestresowana wykonując swoje obowiązki, w przypadku mężczyzn ten odsetek wynosi 38 proc.

W informacji zaznaczono też, że Polacy są jednym z najbardziej zapracowanych narodów. Według danych OECD, w 2020 roku polski pracownik przepracował średnio 1766 godzin, co plasuje go w czołówce obok USA (1767 godzin), Chorwacji (1834 godzin) czy Rosji (1874 godzin). Na drugim biegunie znaleźli się m.in. Niemcy, którzy przepracowali w zeszłym roku najmniej, bo 1332 godzin oraz Duńczycy ze średnią 1346 godzin.

Czytaj także: Czas pracy pracownika sezonowego – normy i ogólny wymiar

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.