Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Tomasz Racki 03-12-2021 06:59:40

Sadownicy muszą postawić na najwyższą jakość jabłek

Sadownicy

Polscy sadownicy borykają się w ostatnich latach z licznymi problemami. Wciąż jednak należą do grona największych światowych producentów.

Niskie ceny jabłek nie leżą w interesie żadnego przedstawiciela branży sadowniczej. Jednak czynniki takie jak rosnące koszty produkcji, konkurencja ze strony producentów z innych krajów UE oraz brak pracowników sezonowych wywierają ogromny wpływ na obecną sytuację na rynku. Bez wątpienia w Polsce mamy już duże ilości jabłek wysokiej jakości, jednak krajowa marka sadownicza nadal powinna podejmować intensywne działania m.in. promocyjne, podkreślające walory jakościowe i smakowe, by polskie jabłka osiągały wyższe ceny.

Najnowsze dane z 27 krajów UE z listopada 2021 wskazują, że bieżące zbiory (2021/22) w UE-27 są o 5% wyższe od średniej w poprzednich 5 latach i wynoszą 11 619 ton. Są też o blisko 10 % wyższe od zbioru z poprzedniego roku gospodarczego (dane z WAPA dla 20 państw członkowskich, z Eurostatu dla pozostałych 7 państw członkowskich). Po dwóch latach poniżej średniej wielkości zbiorów i stosunkowo wysokich cenach, nowy rok gospodarczy może mieć ceny z normalnego poziomu; w przypadku Polski, państwa członkowskiego o największym wolumenie, ceny już zbliżyły się do tej wartości. Według danych z UE ogromnym wyzwaniem w tym sezonie nadal jest logistyka eksportu Sektor stoi w obliczu kilku wyzwań: wysokich stawek frachtu morskiego, braku siły roboczej (w szczególności kierowców ciężarówek) oraz rosnących kosztów (zwłaszcza energii i innych nakładów rolnych).

Jednym z największych wyzwań dla polskiego rynku jest zbudowanie silnej marki eksportowej dla polskich jabłek oraz stworzenie silnej reprezentacji branży do rozmów z zagranicznymi partnerami handlowymi. Według ekspertów dużym wyzwaniem dla polskich sadowników jest też zachowanie jednolitych standardów jakościowych w długofalowej perspektywie oraz zapewnienie bardzo wysokiej, jakości produkcji do podróży w kontenerach, tak by polskie jabłka docierały na odległe rynki eksportowe w doskonałym stanie.

„Konieczne jest zapewnienie stabilności rynku poprzez stymulowanie krajowej konsumpcji oraz pobudzenie eksportu. Konsument zarówno w kraju jak i zagranicą musi poznać najwyższą jakość polskich jabłek, których w Polsce nie brakuje. Niski stopień zorganizowania sadowników w grupy producenckie utrudnia negocjacje z zagranicznymi partnerami handlowymi. Staramy się zdobywać nowe dalekie rynki, ale w tym celu musimy oferować niezmienną jakość i owoce, które dotrą w dobrym stanie do Egiptu, Arabii Saudyjskiej a nawet do Indii czy Tajlandii. Dostarczane przez cały czas, jednolite partie wysokiej jakości owoców pozwoliłyby na utrzymanie długotrwałych relacji handlowych. Jednocześnie Polska powinna obecnie znacznie więcej środków przeznaczać na promocję własnej marki sadowniczej na rynkach zagranicznych, gdyż pomimo bycia liderem w eksporcie pod kątem ilościowym, polskie jabłka nadal nie są postrzegane jako produkt premium, za który można uzyskać wysoką cenę.” – podkreśla Arkadiusz Gaik z Unii Owocowej.

Sadownicy walczą o markę polskich jabłek

Obecnie w Europie i na świecie rozpoczyna się wielka batalia o smaki i gusty konsumentów. Coraz większy prym wiodą odmiany klubowe, konsumenci poszukują nowości i unikatowego smaku. Na półkach również polskich sklepów, pojawiają się niespotykane wcześniej odmiany, takie jak Crimson Crisp.sadownicy 1 wyzwania dla sektora

Z jabłek deserowych Polacy lubią też Golden Delicious, Galę, Red Jonaprince, Szampion, Ligol, Jonagold, Jonagored, Mutsu oraz całkowicie niemal specyficzny dla Polski na tle Europy Zachodniej – Idared. Wśród odmian wczesnych, trafiających na rynek krajowy w czerwcu prym wodzą: Early Geneva, Paulared i Piros oraz nieco późniejsze Cortland i Lobo. Z odmian kulinarnych największą popularność ma Szara Reneta. Niestety mimo zmieniającego się popytu konsumentów w kierunku jabłek słodszych, odmian klubowych oraz lokalnej organicznej produkcji, w polskich sadach, mimo postępujących zmian w strukturze odmianowej nasadzeń, nadal dominują odmiany Idared, Jonagold, Szampion i Ligol. Zmianą w dobrym kierunku jest z pewnością rosnąca liczba nasadzeń popularnych na rynkach azjatyckich odmian Red Jonaprince oraz Gala.

„Branża sadownicza w Polsce powinna śledzić światowe trendy w konsumpcji jabłek, tak aby móc dostosowywać własną produkcję do wymagań konsumentów, zarówno polskich jak i zagranicznych. Na przykład Niemcy – kraj będący największym importerem jabłek na świecie pod względem wartości to bardzo trudny rynek dla eksporterów. Odmiany poszukiwane na tym rynku to: Golden Delicious (86%) i Belle de Boskoop (83%), Granny Smith (80%), Jonagold (79%) i Elstar (75%). Tymczasem polski rynek proponuje naszym sąsiadom z zachodu jabłka, których sami Niemcy produkują z nadwyżką.” – podkreśla Paulina Kopeć z Unii Owocowej.

Na eksport tylko jabłka wysokiej klasy

Konsumpcja jabłek w Polsce wzrosła w porównaniu z ubiegłym rokiem, ale rodzimy rynek ciągle nie jest na tyle chłonny, aby zagospodarować wszystkie wyprodukowane owoce – jednym słowem, potrzebujemy dodatkowych rynków zbytu. Niestety, według statystyk, na światowych rynkach wzrasta konkurencja ze strony owoców uważanych za egzotyczne, takich jak: kiwi, winogrona, borówki. Odbiorcy coraz częściej poszukują, nie tylko odmian atrakcyjne wyglądających na półkach, ale również dłużej zachowujących świeżość.

„Sadownicy powinni inwestować w innowacje wspierające utrzymanie przez owoców świeżości atrakcyjnego wyglądu. Jednocześnie owoce zebrane w odpowiednim momencie, o wysokiej, jakości lepiej zniosą przechowanie i transport i o tym powinniśmy pamiętać” – dodaje Paulina Kopeć.

Według statystyk z Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej, poza eksportem na wschód, najwięcej jabłek eksportowaliśmy do Egiptu - w pierwszym kwartale 2021 r. ponad 40 tys. ton jabłek., do Rumunii ok. 21 tys. ton, Niemiec ok. 18 tys. ton oraz Holandii ponad 17 tys. ton i Kazachstanu ok. 13 tys. ton. Na dalszych miejscach znalazły się takie kraje jak Czechy, Hiszpania, Jordania i Wielka Brytania.

„Musimy bardzo intensywnie walczyć o nowe rynki eksportowe by utrzymać dzisiejszy poziom wymiany handlowej. Wynika to m.in. z bardzo trudnej sytuacji na Białorusi. Spadek eksportu postępuje tu bardzo dynamicznie wraz z pogarszająca się sytuacją polityczną” – dodaje Paulina Kopeć.

Na eksport najbardziej poszukiwaną obecnie odmianą jabłek jest Gala. Jednak wielu polskich producentów zdecydowało się przechowywać tę odmianę do chłodni, w oczekiwaniu na wyższe ceny w przyszłości.
„Trudno dziś przewidywać, czy strategia przechowania jabłek w oczekiwaniu na wyższe zyski w przyszłości sprawdzi się przy wysokiej podaży jabłek na światowych rynkach. Zdaniem ekspertów rynku przy obecnym nastawieniu konsumentów na owoce sezonowe i świeże powinno się sprzedawać jabłka wówczas, gdy jest na niezainteresowanie i popyt na rynku. Mamy wówczas szansę wygrywać z silną światową konkurencją. Na przykład na bardzo dalekie rynki, takie jak np. Indie sprzedajemy najwięcej jabłek wtedy, kiedy nie są dostępne jabłka z drugiej półkuli (mniej więcej do marca). Magazynowanie jabłek ma, więc tylko wtedy sens, gdy światowa podaż drastycznie spada a składowane owoce są bardzo wysokiej jakości, w przeciwnym razie przetrzymywane w chłodniach jabłka nigdy nie przyniosą spodziewanych zysków.” –komentuje Paulina Kopeć, Sekretarz Generalna Unii Owocowej.

Rośnie popyt na jabłka klubowe

W eksporcie poza jabłkami klubowymi, spory popyt jest też na takie odmiany jak: Golden Delicious i Red Delicious. W Stanach Zjednoczonych popularne są również odmiany Granny Smith, Fuji oraz Honeycrisp. Rynki azjatyckie oczekują natomiast odmian twardych, o słodkim smaku, mocno wybarwionych, takich jak: Gala Royal lub podobna do niej Gala Brookfield. Dużym zainteresowaniem cieszy się także odmiana Red Jonaprince. Znacznie gorzej na rynku eksportowym radzą sobie natomiast Gloster i Idared.

Najpopularniejsze odmiany jabłek eksportowych według danych z UE (dane WAPA – 20 krajów członkowskich największych producentów jabłek oraz Wielka Brytania).
Według prognoz WAPA na nadchodzący sezon odmiany, które odnotują wzrost produkcji to: Boskoop (26%), Gloster (24%), Jonagold (34%), Pinova (14%), Elstar (10%), Shampion (10%), Ligol (33%). Spadek natomiast będzie dotyczył takich odmian jak: Jonathan (-21%), Granny Smith (-18%), Cox (-18%) oraz Cripps pink (-12%).

Sadownicy zmagają się z silną konkurencją

Niestety wraz ze wzrostem podaży rośnie również konkurencja na światowych rynkach. Coraz więcej państw sąsiadujących z Unią Europejską zwiększa swoją produkcję jabłek. Stwarza to zagrożenie dla eksportu z UE do Azji Centralnej, Bliskiego Wschodu i Azji Południowo-Wschodniej. Cierpią na tym polscy sadownicy.

Wolumen eksportu tureckich jabłek wzrósł o 47% w sezonie 2020/21 (sierpień-lipiec). Dogodna lokalizacja i przede wszystkim cena towaru sprawia, że Turcja staje się coraz poważniejszym zagrożeniem dla eksportu polskich jabłek, szczególnie do krajów Bliskiego Wschodu i Azji.

Niepokoi też wzrost produkcji w takich krajach jak Serbia (z 180 000 ton do 570 000 ton w ciągu dekady) czy Mołdawia (z 250 000 ton do 600 000 ton w ciągu dekady). Eksperci nie mają wątpliwości, że kraje te będą dywersyfikować eksport, który może konkurować z Unią Europejską na Bliskim Wschodzie, Indiach czy w południowej części Azji Wschodniej.

„Grupy producenckie i inne podmioty walczą o to, aby rynków eksportowych dla polskich jabłek było coraz więcej, jednak należy pamiętać, że otwarcie się nowego kraju na nasze owoce to często proces długotrwały, któremu towarzyszą skomplikowane procedury i koszty. Znów odpowiedzią na problemy z konkurencją może być inwestycja, w jakość i nasza zwinność rynkowa. Budowanie polskiej marki oraz podejmowanie szybkich zwinnych decyzji i dostarczanie tam, gdzie aktualnie jest popyt na nasze owoce może być odpowiedzią na presję ze strony konkurentów.” – komentuje prezes Unii Owocowej, Arkadiusz Gaik.

Polskie jabłko do przemysłu – czy powinniśmy z tym walczyć?

Polska jest dużym rynkiem zbytu dla produkcji sadowniczej przeznaczonej dla przemysłu. Od wielu lat jabłek przeznaczonych do przetwórstwa jest więcej niż świeżych jabłek deserowych. Jabłka przeznaczonych w Polsce do przemysłu to niemal połowa rynku - 55% w minionym sezonie. Na ten rok prognozy m.in. z Prognosfruit były wyższe i sięgały nawet 60% produkcji. To znacznie więcej niż u pozostałych naszych rynnowych konkurentów.sadownicy 2 wyzwania dla sektora

„Patrząc na powyższe wykresy istotne jest nie tyle zaprzestanie produkcji dla przetwórstwa, które nadal szybko się rozwija i cały czas inwestuje w innowacje rynkowe, by utrzymać wysoką pozycję rynkową, ile zmiana proporcji i zwiększenie udziału jabłek deserowych poprzez budowę wizerunku marki premium dla polskich owoców. Tylko w ten sposób możemy nie niszcząc naszej gałęzi przemysłowej zarobić więcej na produkcji sadowniczej.” – komentuje Arkadiusz Gaik.

Bardzo istotnym elementem w dzisiejszej grze rynkowej jest stabilna, wysoka jakość, którą jako cały sektor musimy zapewniać w długofalowej perspektywie. Cały sektor musi śledzić doniesienia ze światowych giełd owoców i odważnie inwestować w technologie, które oszczędzają koszty produkcji i podnoszą nasza konkurencyjność – automatyzację, technologie utrzymujące świeżość i oszczędzające energię i wodę.

„W Polsce mamy już wiele przykładów innowacji na światowym poziomie. Według tygodnika TIME, polskie rozwiązania znalazły się nawet na liście 100 najbardziej innowacyjnych rozwiązań technologicznych za rok 2021 m.in. projekt realizowany przez NCBR w Instytucie Ogrodnictwa – PIB pt. „Innowacyjny system racjonalnego gospodarowania wodą w uprawach roślinnych (Innovative system for rational water management in plant cultivation)”. Takich projektów może być u nas więcej, a te najlepsze powinny znaleźć miejsce najpierw w naszych rodzimych sadach za nim zainwestują w nie inne kraje.” – podkreśla Paulina Kopeć.

Dane za październik pokazują, że produkty z krajów o zbudowanej marce producentów owoców uzyskują znacznie wyższe ceny pomimo obiektywnie porównywalnej, jakości. Październikowe średnie ceny z rynku francuskiego to 132,60 Euro centów za kg, Włochy 81,85 Euro centa za kg. a polskie 27, 20 Euro centa za kg. owoców.

„Marki francuskie mocno pozycjonują swój rynek w duchu idei „odpowiedzialności ekologicznej” i zrównoważonego rozwoju. Dlatego ich cena pnie się w górę. W kontekście Polski panuje powszechne przekonanie, że jabłka z naszego kraju są po prostu tanie. Tymczasem ich jakość wcale nie odbiega od tych, zbieranych np. we Francji” – podkreśla Paulina Kopeć.

Konieczna mądra wycena polskich produktów

Sytuacja na rynku jabłek w obecnym sezonie jest bardzo trudna. Na ten stan rzeczy wpływ mają głównie – wysoka podaż i rosnące koszty produkcji. Zaczynając od początkowych faz sprzedaży jabłka: wzrasta cena nawozów, które często są nieodzownym elementem do zachowania równowagi w sadzie. Kiedy owoce są już gotowe do zbioru, pojawia się kolejny problem – brak pracowników. Mimo że stawki za godzinową pracę wzrosły o 30% w ciągu ostatnich dziesięciu lat, to jednak rosnące koszty życia w Polsce, a także masowe wyjazdy na Zachód obywateli Ukrainy (najliczniejsza grupa pracowników w sadach), sprawiają, że chętnych do pracy w sadzie jest coraz mniej. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku transportu: koszty transportu lądowego wzrosły w porównaniu do roku ubiegłego o 20%, morskiego – o 50%. Brak także chętnych do kierowania ciężarówkami z towarem. Rosną także koszty surowców – w niektórych krajach trzeba zapłacić za energię, ropę czy gaz aż 300% więcej. Istotnym elementem wzrostu kosztów produkcji sadowniczej są również wymagania UE i rosnące koszty wdrażania wytycznych dot. zrównoważonego rozwoju. Drożeją materiały używane do opakowań owoców – naklejki papierowe o 32%, biodegradowalna folia o 300%, kartonowe tacki oraz pokrywki (w 100% nadające się do recyklingu) o 40%.

„Koszty produkcji wzrastają i to w zastraszającym tempie, co budzi niepokój w branży nie tylko w Polsce, ale i na świecie, jednak producenci jabłek powinni przede wszystkim umieć policzyć wszystkie koszty bezpośrednie i pośrednie produkcji, by oceniać pełną planowaną opłacalność produkcji. Powinni oni w swoich strategiach uwzględniać również wydatki marketingowe oraz planowane inwestycje w nowe technologie. Drugą istotną kwestią jest ustalenie własnej strategii rynkowej i wybór owoców, które zostaną zasadzone. Tu konieczne jest monitorowanie rynku, korzystanie z fachowych doradców oraz współpraca wszystkich podmiotów” – podkreśla Paulina Kopeć.

Sadownicy, a Europejski Zielony Ład

Dużym wyzwaniem, ale jednocześnie szansą dla polskiego sadownictwa są nowe strategie UE dotyczące zrównoważonego rozwoju. Warto przyjrzeć się mocnym stronom polskiej produkcji sadowniczej w tym obszarze. Mamy wiele rodzinnych gospodarstw, wysoką bioróżnorodność i dobre warunki klimatyczne. Stosujemy także mniej środków ochrony roślin niż inne kraje europejskie. To zdecydowanie przeważa na korzyść polskich jabłek szczególnie w smaku, ale także w aspekcie zdrowotnym. Ze względu na nasze atuty oraz wiele poprzednich kampanii promocyjnych prowadzonych zarówno dla Polski, jako kraju jak i polskich produktów spożywczych możemy być również wiarygodni w pozycjonowaniu naszych jabłek jako lokalnych i naturalnych.

„Istnieje potrzeba dokładnej oceny skutków strategii „Od pola do stołu” przez UE w celu zabezpieczenia dochodów rolników. Istotne jest stopniowe dochodzenie do przedstawionych w obu dokumentach założeń. Warto na przykład przeanalizować 25% próg dla produkcji organicznej, na który wydaje się, że dziś europejski konsument nie jest gotowy” – podkreśla Paulina Kopeć, Sekretarz Generalna Unii Owocowej.

Sadownicy muszą zadbać o marketing

Wśród ekspertów panuje przekonanie, że potrzebne są zmiany dotyczące polityki promocyjnej. Kluczowe powinno być ustalenie spójnych celów marketingowych, zarówno dla rynku wewnętrznego jak i rynków międzynarodowych i promowanie polskiej marki, jako marki wysokiej jakości. Niezwykle ważne przy tym jest również zwrócenie uwagi na klasę naszych owoców. Jednak tylko oferowanie stabilnej i jednolitej jakości może zapewnić polskim jabłkom sukces za granicą.

Dla branży istotną kwestią powinno być dostosowywanie się do nowych wymagań społecznych i oczekiwań płynących od Zielonego Ładu (Green Deal) oraz Farm to Fork, czyli strategii „Od pola do stołu”. Z drugiej strony programy te maja na celu stymulowanie wewnętrznej konsumpcji owoców i warzyw w UE, więc na taki wzrost sadownicy również muszą być przygotowani. Konieczna jest stała obserwacja rynku, współpraca i długofalowe planowanie strategiczne dla całej branży.

Niezbędne jest dostrzeżenie zmian i skutków Covid-19, bardzo widocznych w branży. Wzrost cen energii, kosztów transportu, brak rąk do pracy w sadzie – warto planować swoje kolejne działania, mając na uwadze niestabilność otoczenia wokół sektora.

Polski rynek sadowniczy bardzo dużo może zyskać na Zielonym Ładzie. Branżę tę w szczególności wyróżnia bioróżnorodność i konkurencyjność w tym zakresie na arenie międzynarodowej. Wdrożenie elementów zawartych w Zielonym Ładzie może spowodować podniesienie cen jabłek i pozycjonowanie polskiego rynku jako lidera w branży sadowniczej.

Ważne dla naszej branży może być również angażowanie się w działanie takich inicjatyw jak np. forum współpracy sektora CORE TEAM, które umożliwiają dostęp do rzetelnych i wiarygodnych informacji dotyczących branży, ma na celu wypracowanie wspólnej polityki promocyjnej, działanie na rzecz sektora w relacjach z organami administracji publicznej oraz wspólne radzenie sobie z wyzwaniami, przed jakimi stajemy jako branża. Dziewięć inicjatyw strategicznych dla sektora owoców i warzyw zaproponowane przez Core Team to:

1. Upowszechnienie w branży idei produkcji zrównoważonej. Zapewnienie powszechnej i praktycznej informacji o ekoschematach, Zielonym Ładzie, nowej Wspólnej Polityce Rolnej.
2. Opracowanie założeń projektu cyfrowego zbierania danych branżowych. Uporządkowanie informacji na temat wielkości produkcji, struktury odmianowej w podziale na deser oraz przemysł, eksport i konsumpcję w kraju. Projekt jest realizowany dla jabłka.
3. Plan podniesienia konsumpcji krajowej jabłek.
4. Program spójnego marketingu jabłka w kraju i za granicą.
5. Promocja postaw i dobrych praktyk produkcyjnych i handlowych. Promocja ekonomiki, sprzedaży poprzedzającej produkcję, modeli współpracy i konsolidacji handlowej. Wypracowanie wspólnej narracji i zestawu danych, które kształtowałyby opinie na temat sektora.
6. Komunikacja roli warzyw i owoców w żywieniu człowieka. Wdrożenie wypracowanych w ramach Połowy Sukcesu rozwiązań integrujących projekty finansowane z Funduszu Promocji Owoców i Warzyw. Plan integracji wokół wspólnych aktywności całego środowiska producentów i przetwórców.
7. Koncepcja zadaniowania badań i współpracy z nauką. Identyfikacja źródeł finansowania i założenia dla funduszu, który miałby wpływ na ukierunkowanie prac badawczo-rozwojowych.
8. Koncepcja forum współpracy sektora. Uwzględniająca różnice np. w produkcji na rynek świeży, dla przetwórstwa, eksport i współpracę w celu podniesienia konkurencyjności każdego z segmentów.
9. Kontynuacja współpracy branży jagodowej

Dla rozwoju rynku sadowniczego w Polsce istotne jest zaangażowanie całej branży w wyżej wymienione priorytetowe działania, szczególnie dedykowane dla rynku jabłek. W ramach Core Team działają też zespoły dedykowane analizom rynku i badaniom oraz nowym technologiom. Dołączenie do nich pozwala na lepsze prosperowanie sadów oraz skutkuje obfitszymi zbiorami.

Czytaj także: Francuskie jabłka 3 razy droższe od polskich. Powodów jest kilka

Opublikował:
Tomasz Racki
Author: Tomasz Racki
O Autorze
Rolnik, absolwent dziennikarstwa, zapalny kolarz. Wielbiciel przyrody, pieszych wędrówek i córki – Zosi.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora


Autor: Kamila Ciężka 27-01-2022 23:00:56

Polski herbicyd z godłem Najwyższa Jakość Quality International

Fundamentum 700 WG, trójskładnikowy polski herbicyd firmy INNVIGO, został nagrodzony godłem Najwyższa Jakość Quality International w prestiżowym konkursie.

30 listopada 2021 roku w Katowicach, w ramach Europejskiego Forum Biznesu, odbyła się Gala Finałowa, podczas której wręczone zostały nagrody przyznane w Programie Najwyższa Jakość Quality International oraz Liderzy Społecznej Odpowiedzialności. Patronat nad Programem objęły: Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Polski Komitet Normalizacyjny oraz Katedra Zarządzania Procesowego Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Preparat zwalcza bardzo szerokie spektrum uciążliwych chwastów dwuliściennych, w tym przytulię czepną, chwasty rumianowate, komosę, rdestówkę powojowatą i wiele innych. 

Polski herbicyd nagrodzony

Fundamentum 700 WG, unikalny, trójskładnikowy polski herbicyd firmy INNVIGO, został nagrodzony Godłem Najwyższa Jakość Quality International w XV edycji największego ogólnopolskiego ponadbranżowego konkursu, który promuje zarządzanie jakością oraz najwyższe standardy produktów i usług.

,,Kilka lat temu podjęliśmy ważną decyzję, aby rozpocząć prace badawcze nad zupełnie nowym, kompletnym środkiem do zwalczania chwastów w zbożach. Dzięki temu w 2019 roku do portfolio produktowego firmy INNVIGO dołączyliśmy Fundamentum 700 WG, trójskładnikowy herbicyd do zwalczania całego kompleksu chwastów dwuliściennych. To wyjątkowy produkt, jakiego do tej pory nie było na rynku. Nasza kombinacja trzech substancji aktywnych jest unikalna i została objęta ochroną patentową. Polscy rolnicy docenili to innowacyjne rozwiązanie i włączyli Fundamentum 700 WG do swoich programów ochrony zbóż, co jest najlepszym potwierdzeniem skuteczności naszego środka. Dziś mogę z dumą powiedzieć, że produkt zyskał również uznanie środowiska biznesowego i otrzymał godło Najwyższa Jakość Quality International 2021” – mówi Krzysztof Golec, Prezes Zarządu INNVIGO.

Polski herbicyd zwalcza szerokie spektrum chwastów

Fundamentum 700 WG, polski herbicyd selektywny Polski herbicyd Fundamentum 700 WG nagroda 02o działaniu układowym, przeznaczony jest do stosowania nalistnego w zbożach jarych i ozimych. Zawiera trzy substancje aktywne: tribenuron metylowy, metsulfuron metylowy i florasulam. Preparat zwalcza bardzo szerokie spektrum uciążliwych chwastów dwuliściennych, w tym przytulię czepną, chwasty rumianowate, komosę, rdestówkę powojowatą i wiele innych. Wykazuje wysoką aktywność także w niskich temperaturach i jest całkowicie bezpieczny dla roślin uprawnych. Herbicyd działa z najwyższą skutecznością, gdy jest aplikowany na młode, intensywnie rosnące chwasty. Może być stosowany w szerokim zakresie faz rozwojowych zbóż.

,,Nagroda ta jest dla nas tym bardziej istotna, ponieważ została przyznana w międzybranżowym konkursie, w którym mogą startować firmy z różnych sektorów polskiej gospodarki, a instytucje, które objęły patronat nad Programem, gwarantują obiektywizm oceny” – dodaje Krzysztof Golec.

Czytaj też: Herbicydy do zwalczania chwastów w uprawach letnich

fot.INNVIGO


Autor: Emilia Gromczak 27-01-2022 13:00:09

Witold Boguta: Większość odmian jabłek przynosi sadownikowi straty

W rozmowie z portalem ŚwiatRolnika.info Prezes Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw Witold Boguta mówił o obecnych problemach polskich sadowników.

Bogucki zwrócił uwagę, że obecnie sadownicy w Polsce muszą mierzyć się z wieloma problemami. Chodzi m.in. o embargo rosyjskie i białoruskie, problemy z pogodą czy też problemy strukturalne dot. odmian. Obecnie jednak polskie sadownictwo zmaga się z brakiem opłacalności produkcji. Koszt produkcji jednej sztuki, za którą sadownik dostaje 30 gr,  przekracza nawet 1 zł. 

ŚwiatRolnika.info: Z jakimi problemami mierzą się obecnie sadownicy w Polsce?

Witold Boguta: Tych problemów jest dużo. Część z nich ma charakter bardziej wynikający z bieżących sytuacji. Część to są problemy strukturalne, na które pracowaliśmy ponad 20 lat. Jest to wielkość i struktura nasadzeń. Przez lata byliśmy zadowoleni, mówiąc, że jesteśmy europejskim liderem w produkcji jabłek. Natomiast pomijaliśmy to, że to liderstwo polegało na ilości produkowanych ton, a nie na jakości i dostosowaniu tej produkcji do oczekiwań rynku. Efektem tego było i jest, że teraz nawet 60-70% rocznej produkcji trafia do przetwórstwa. 

Witold Boguta: Istotnym problemem systemowym jest to, że nasza produkcja przez długie lata była dostosowana do wymogów wschodnich. Embargo rosyjskie spowodowało, że mieliśmy o wiele bardziej utrudniony dostęp do tego rynku, a w związku z tym pewne wcześniejsze decyzje produkcyjne, które poczynili sadownicy już niekoniecznie przynosiły oczekiwane efekty. Można było oczekiwać, że rosyjskie embargo stanie się impulsem prorozwojowym naszego sadownictwa. To się stało, ale moim zdanie w wysoce niezadawalającym zakresie. Teraz sytuacja jest jeszczeWitold_Boguta_rynek_jabłek.jpg trudniejsza przez dodatkowe embargo białoruskie. Dzieje się to równolegle z rozwijaniem się produkcji w Europie wschodniej. Tutaj trzeba wskazać Mołdawię, ale również inne kraje, gdzie produkcja jabłek się rozwija. W tej sytuacji wchodzimy w aktualną sytuację, kiedy generalnie produkujemy tych jabłek (uznawanych przez producentów za deserowe) 3,5-4 mln t. Z potencjałem produkcyjnym nawet do 6 mln t. Problemem strukturalnym odmianowym jest to, że nie ma zapytać o odmiany, które u nas dominują w nasadzeniach. Na to nakładają się jeszcze inne problemy m.in. z pogodą, susze, przymrozki, problemy z brakiem siły roboczej, ale i również rosnące ceny środków do produkcji. Jednocześnie ceny, które producenci otrzymują za swoje produkty, a odbiorcami są głównie sieci handlowe i przetwórcy, nie pokrywają bardzo często kosztów produkcji.

ŚwiatRolnika.info: Jakie powinny pojawić się rozwiązania prawne, aby poprawić pozycje sadowników w starciu z sieciami handlowymi? 

Witold Boguta: Jest to problem podstawowy, jeśli chodzi o jabłko deserowe kierowane na rynek krajowy. Wszystko przez wzgląd na to, że głównym odbiorcom są sieci. Mają zdecydowany udział w rynku również jabłek i działają na zasadach, na jakich weszły do kraju. Wydawało się, że trwające przez lata dyskusje KE dot. całej UE, że będą w dyrektywie unijnej jakieś rozwiązania, które będą mogły istotnie zmienić pozycję dostawcy, sadownika, producenta względem sieci. Natomiast to, co zostało wypracowane, to jest coś takiego, jak ktoś kiedyś powiedział w odniesieniu do jednego z przepisów: "Macie, ale i tak z tego nie korzystacie". Wprowadzony przepisy, wdrożono je nawet do naszego prawa, natomiast problem, jak był tak, pozostaje. Sieci funkcjonują na określonych zasad, są wielkim kapitałem.  

ŚwiatRolnika.info: Jak kształtuje się obecnie opłacalność produkcji jabłek? 

Witold Boguta: Jeśli chodzi o jabłka deserowe, to z pobieżnych analiz wynika, że jeszcze względnie opłacalne są dwie odmiany: Gala Paskowana i Golden Delicious. Natomiast większość odmian przynosi sadownikowi straty. Już nie mówię o tym, że te produkowane, jako jabłka deserowe, trafiają do przetwórstwa. Jeżeli koszt produkcji przekracza 1 zł, a jabłko jest sprzedawane po 30gr, to nie wymaga to komentarza.

Czytaj także: Jabłka – poznaj światowe trendy w marketingu na tym rynku

fot.pixabay.com


Autor: Sebastian Wroniewski 27-01-2022 01:00:00

Brunatna plamistość liści – charakterystyka choroby i sposoby jej zwalczania

Brunatna plamistość liści, to grzybowa choroba zbóż wywołana przez gatunek Pyrenophora tritici-repentis. Zwana jest również brunatną plamistością liści.

Jest to pospolita choroba zbóż, powszechnie występująca w rejonach ich uprawy o klimacie chłodnym i wilgotnym. Po raz pierwszy pojawiła się w latach 80. XX wieku i jej szkodliwość ciągle wzrasta. Coraz częściej występuje również w Polsce. Duże nasilenie tej choroby obserwowano w Polsce w latach 90. Może ona spowodować straty w uprawach sięgające nawet 50 procent.

Brunatna plamistość liści może wywołać znaczne straty

Brunatna plamistość liści rozwija się głównie na pszenicy, życie i pszenżycie. Może spowodować straty w plonie sięgające 5-50%. Na jęczmieniu pojawia się rzadko i w niewielkim nasileniu. Objawy choroby pojawiają się w okresie strzelania w źdźbło i wyrastania liści flagowych. Rozwój choroby odbywa się głównie wiosną i jesienią.

Pierwsze objawy pojawiają się na liściach najstarszych (dolnych), potem stopniowo choroba opanowuje coraz wyższe liście. Objawy mają postać brunatnych plam o soczewkowatym, lub nieregularnie owalnym kształcie, otoczonych chlorotyczną obwódką. Czasami plamy nie posiadają obwódki, lub występuje tylko chloroza. W środku plamy często występuje niewielka nekroza. Przy dużym nasileniu choroby plamy zlewają się z sobą, a porażony liść obumiera

Warto przypomnieć, że Fusarium to najgroźniejsza choroba grzybową zbóż.

Charakterystyczne objawy pojawienia się choroby

Patogen zimuje na resztkach pożniwnychBrunatna plamistosc lisci 02, na porażonym ziarnie, na dziko rosnących trawach oraz na oziminach. Wiosną rozwijają się na nich pseudotecja. Wytwarzane w nich płciowe zarodniki (askospory) dokonują infekcji pierwotnej. Przenoszone są przez wiatr. W sezonie wegetacyjnym na porażonych roślinach tworzone są bezpłciowo zarodniki konidialne. Przenoszone przez wiatr dokonują infekcji wtórnych, dzięki czemu rozprzestrzenia się brunatna plamistość liści.

Pyrenophora tritici-repentis może się rozwijać w szerokim zakresie temperatur. Do zakażenia roślin potrzebuje jednak dość długiego okresu wilgotnej pogody. Niezbędny czas zwilżenia liści wynosi 12 -24 godzin, w zależności od podatności danej odmiany zbóż na tę chorobę. Kiełkowaniu zarodników sprzyja także wysoka temperatura – 20-28 stopni Celsjusza. W sprzyjających patogenowi warunkach okres inkubacji choroby wynosi 3-8 dni.

W jaki sposób można chronić zboża?

Zapobiega się chorobie lub ogranicza jej rozwój przez:

– dokładne przyorywanie resztek pożniwnych
– stosowanie zabiegów agrotechnicznych przyspieszających rozkład resztek pożniwnych
– uprawa odmian mniej podatnych na chorobę
– przy uprawie odmian podatnych stosowanie przedplonów innych, niż zboża

Takie zabiegi mogą sprawić, że brunatna plamistość liści zostanie wyeliminowana lub znacznie ograniczona. Jeśli jednak zachodzi konieczność ochrony chemicznej stosuje się fungicydy chloronitrylowe (chlorotalonil), triazolowe (np. epoksynazol), strobilurinowe (np. azoksystrobina), imidazolowe (prochloraz). Opryskiwanie dokonuje się głównie w fazie liścia flagowego, a przy masowym pojawieniu się choroby – jeszcze wcześniej.

Czytaj też: Pałecznica zbóż i traw – jak rozpoznać i zwalczać groźną chorobę upraw

cdr.gov.pl/fot.Wikimedia

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.