Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Polska Agencja Prasowa 07-12-2021 09:30:00

PSL ma być silny i samodzielny – Kosiniak-Kamysz kreuje przyszłość partii

PSL

PSL ustami swojego prezesa Władysława Kosiniaka-Kamysza zapowiedział rozwój. Podstawą ma być budowa silnej i samodzielnej partii.

Drugim celem jest budowa Koalicji Polskiej i współpraca w ramach opozycji – stworzymy dwie listy z szansą na wygraną – mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Był również pytany przez "Rz", czy jest zadowolony z przebiegu kongresu PSL, który odbył się w ten weekend.

Lider ludowców o przyszłości

"Jeżeli trzeci raz z rzędu zostaję wybrany na prezesa Stronnictwa i dostaję 90 proc. głosów delegatów po sześciu trudnych latach, kiedy nie rządzimy, to jest to wyraz ogromnego zaufania. Wierzyłem w zwycięstwo, ale skala sukcesu, który odniosłem na tym kongresie, jest ogromna i bardzo za to dziękuję" – powiedział lider ludowców.

Pytany o plany i cel PSL, podkreślił, że merytoryczny program zaczyna się od wsi i rolnictwa. Zwrócił uwagę, że nawiązano nie tylko do korzeni, ale też pokazano, gdzie dzisiaj nierówności są bardzo duże.

"Raport Klubu Jagiellońskiego jasno pokazuje, że nie ma już dzisiaj podziału na Polskę wschodnią i zachodnią. Zrodził się nowy podział: wielkie metropolie, które zasysają wszystko – siłę, energię i umiejętności – a z drugiej strony mamy mniejsze miejscowości, które zostają wydrenowane, gdzie kobieta nie ma dostępu do ginekologa, nie mówiąc o opiece psychologicznej w szkołach. Nie ma możliwości funkcjonowania w podstawowych sferach, jak np. transport – wykluczenie komunikacyjne wciąż jest realnym problemem. Rolnicy zostali oszukani przez PiS" – ocenił Kosiniak-Kamysz.

Jak dodał, "dzisiaj polska wieś nie ma gospodarza, to rządzący są panem na włościach". "Rządzący mają na celu wyłącznie gromadzenie dóbr dla siebie, a nie jakiekolwiek rozwiązywanie problemów. Jeżeli chodzi o cele polityczne, to dalej będziemy budować silny i samodzielny PSL, rozbudowywać Koalicję Polską i współpracować w ramach opozycji – stworzymy dwie listy z szansą na wygraną" – zapowiedział Kosiniak-Kamysz.kongres psl 02

PSL o Łukaszu Mejzie

Na uwagę, że z listy PSL do Sejmu trafił Łukasz Mejza, podkreślił, że nie posiadano wówczas wiedzy o tym, że "pan Mejza tak oszuka swoich wyborców i swoją formację, czyli Bezpartyjnych Samorządowców".

"Na szczęście dla PSL nie zapraszaliśmy go później do klubu, to już było po wydarzeniach, które są dzisiaj opisywane, dotyczących złudnych nadziei na leczenie – one nie miały miejsca przed wyborami 2019 r. Startując do wyborów, mieliśmy obraz pana Mejzy jako zwycięzcy wyborów samorządowców – dostał najlepszy wynik w Lubuskiem w wyborach samorządowych. Oszukał wyborców, PSL oraz swoich kolegów i koleżanki" – powiedział lider ludowców.

Pod koniec listopada Wirtualna Polska podała, że Mejza założył w przeszłości firmę medyczną, która miała się specjalizować w kosztownym leczeniu nowatorskimi metodami chorych na raka, Alzheimera czy Parkinsona. Jak twierdzi portal, Mejza miał osobiście przekonywać potencjalnych pacjentów, w tym dzieci, o skuteczności stosowanych przez firmę metod, które jednak zarówno w Polsce, jak i na całym świecie uznawane są za niesprawdzone i niebezpieczne. Według portalu interes Mejzy nie wypalił, za to pozostawił po sobie wielu oszukanych pacjentów i ich rodziny.

Na wiceministra spadła ostra krytyka ze strony ugrupowań opozycyjnych. O tym, że sprawa będzie wyjaśniona, zapewniali m.in. premier Mateusz Morawiecki oraz szef PiS Jarosław Kaczyński.

Sam Mejza zapowiedział, że treść artykułu WP będzie przedmiotem postępowań sądowych oraz że podjął kroki prawne, mające na celu ochronę jego dobrego imienia i reputacji.

Czytaj również: Zgorzelski (PSL): Wynik potwierdza przywództwo Kosiniaka-Kamysza w partii

PAP/fot.twitter.com/nowePSL



Autor: Oliver Pochwat 17-01-2022 11:00:00

Krzysztof Ciecióra: Pierwszy raz w historii mamy tak dużą obniżkę podatków

Krzysztof Ciecióra skomentował dla portalu ŚwiatRolnika.info wprowadzenie tarczy antyinflacyjnej i jej korzyści dla rolników. Zdaniem wiceministra rząd spełnia swoje zadanie.

Obniżenie stawek VAT ma związek z wprowadzeniem przez rząd tarczy antyinflacyjnej. Jak ocenił Marcin Klucznik z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, tarcza antyinflacyjna 2.0 ma obniżyć średnią inflację w 2022 r. o 0,3 punktu procentowego.

ŚwiatRolnika.info: Co rolnicy zyskają na tarczy antyinflacyjnej?

Krzysztof Ciecióra: W pakiecie, który został zaprezentowany przez premiera Mateusza Morawieckiego, znajdują się obniżki VAT na paliwo, gaz. Jest to najwyższa w historii obniżka podatku na surowce, w tym również obniżenie 8 proc. VAT na nawozy. Jest to pierwsza i najważniejsza kwestia, która możemy podjąć jako rząd w zakresie próby zbicia ceny nawozu dla rolników.

ŚwiatRolnika.info: Michał Kołodziejczak stwierdził, że postulat obniżki podatku VAT od nawozów to postulaKrzysztof Cieciora konferencjat AgroUnii. Czy rzeczywiście był to pomysł AgroUnii?

Krzysztof Ciecióra: Dzisiaj nie ma to znaczenia, czyj był to pomysł. W sytuacji, w której dochodzi do daleko idącej inflacji, to pierwszym pomysłem jest obniżanie podatków.

Pierwszy raz w historii dochodzi do tak gwałtownej obniżki podatków. Na nawozy jest to rzeczywiście z 8 procent na zero. VAT na paliwo z 23 proc. spada na 8 proc. Obniżamy VAT na żywność do zera. Obniżamy obniżkę VAT na prąd do 5 proc.

To są elementy tarczy, które będą dotyczyły rolników i osób mieszkających na wsi. To będzie do nich docierało.

Jeśli AgroUniia twierdzi, że to ona była pomysłodawcą obniżki podatku na nawozy, to nie mam nic przeciwko. Mogą tak myśleć i mówić. Myślę, że nie ma to najmniejszego znaczenia, kto ten pomysł wymyślił. Najważniejsze jest to, kto go wdraża i realizuje.

Myślę, że dzisiaj rząd spełnia swoje zadanie. Myślę, że oczywiście nie jest to wszystko i nie są to pełne oczekiwania rolników. Dalej pracujemy i dalej pochylamy się nad problemem wysokich cen nawozów i środków ochrony roślin.

Czytaj także: Jan Krzysztof Ardanowski: Rolnicy, jak każdy inny konsument, ponoszą konsekwencje drożyzny

Fot. Facebook Krzysztof Ciecióra 


Autor: Oliver Pochwat 17-01-2022 09:11:50

Mirosław Maliszewski: Rynek rosyjski jest stracony politycznie, nie gospodarczo

Mirosław Maliszewski ocenił dla ŚwiatRolnika.info możliwe rynki eksportowe polskich jabłek. Poseł PSL zauważy, że w Rosji nadal jest dla nich miejsce.

Polska jest największym producentem jabłek w UE. Nasza pozycja czołowego eksportera spadła jednak przez rosyjskie embargo. Czy to jednak całkowicie zamknięty rynek? Okazuje się, że, mimo licznych inwestycji, w Rosji brakuje jabłek. 

ŚwiatRolnika.info: Gdzie Polska może i powinna eksportować jabłka, ale tego nie robi?

Mirosław Maliszewski: Najgorsze jest to, że tam, gdzie możemy, to nie możemy sprzedawać. Mowa tutaj o Rosji i Białorusi.

ŚwiatRolnika.info: Warto wspomnieć o tym, że już niedługo możemy stracić rynek egipski przez tańsze jabłka z Ukrainy.

W Polsce rosną koszty produkcji. Na Ukrainie są one dużo niższe. Jeżeli będziemy mieli te same warunki dostępu do rynku egipskiego, czyli eksport na takim samym poziomie cła, to możemy tę rywalizację przegrać, ponieważ mamy wyższe koszty produkcji. Może się również zdarzyć, że z tego rynku będziemy sukcesywnie wypierani przez dostawy z Ukrainy.
Inne rynki jak np.: Niemiecki są dla nas bardzo atrakcyjne, bo jest to rynek dużego importera, ale mamy słabą ofertę, jeżeli chodzi o odmiany, aby na ten rynek wejść.

Niemcy mają inne preferencje konsumenckie niż my. Odmiany, które by ich zadowalały. Mamy odmiany pod rynek rosyjski, białoruski i ogólny kierunek wschodni.Sady

ŚwiatRolnika.info: Czy polscy rolnicy przespali moment na zmianę odmiany, czy cały czas liczyli na rynek rosyjski?

Mirosław Maliszewski: Uprawy sadownicze są uprawami wieloletnimi. Zbiory następują w czwartym lub piątym roku od posadzenia drzewek. Wymiana sadu na nowe odmiany to nie jest kwestia jedno lub dwóch sezonów tylko kilku.

Dostęp do drzewek i materiału szkółkarskiego był ograniczony. Ta rekonstrukcja nie mogła szybko nastąpić, jednak cały czas się dzieje. Tempo jest natomiast za małe w stosunku do potrzeby do wejścia na rynek niemiecki.

Nowe sady, które są zakładane, w większości składają się z odmian, które mogą być sprzedane na rynku niemieckim i na dalekich rynkach, łącznie z rynkiem azjatyckim.
Proces takiej rekonstrukcji trwa i jest bardzo kosztowny. Nie każdego sadownika na to stać. Nie każdego stać też na to, aby szybko przestawić swoje gospodarstwo na to, aby produkować inne odmiany.

ŚwiatRolnika.info: Wiele osób nadal myśli, że w Rosji brakuje jabłek. Rosja jednak zainwestowała i założyła ogromne sady. Może ten rynek został już stracony?

Mirosław Maliszewski: Rynek rosyjski jest stracony z punktu widzenia politycznego niż gospodarczego i rynkowego. Rosja inwestuje w nowe sady. Importuje jabłka z krajów, które nie są objęte embargiem, ale w jednym i drugim nie radzi sobie.

Rosja w 2013 r. zaimportowała ponad 1,2 mln ton jabłek, które na rynku rosyjskim były dość tanie. Prawie 100 proc. tych jabłek pochodziło z Polski. Rosja zastąpiła je tymi pochodzącymi z krajów takich jak: Turcja, Iran, Serbia, Białoruś jednak wolumen importu zmniejszył się. Rosja nie zaspokoiła w całości zapotrzebowania konsumentów jabłkami importowanymi z innych krajów. Cena jabłek w Rosji bardzo wzrosła. Dlatego wielu konsumentów nie stać i spadło spożycie.

Rosja z tytułu nałożonego na Polskę embarga poniosła stratę rynkową. Kreml myśli, że uzupełni brak jabłek z Polski własną produkcją. Obserwujemy, to co wydarzyło się w Rosji w minionych 10 latach. Nie obserwujemy dynamicznego wzrostu produkcji jabłek. Nie jest to stan, który pozwoliłby za pięć lat być Rosji samowystarczalnym w produkcji jabłek.

Teoretycznie na rynku Rosyjskim nadal istnieje miejsce dla polskich jabłek, więc dlatego zaryzykowałem stwierdzenie, że nie ma miejsca z przyczyn politycznych niż z przyczyn gospodarczych.

Wydaje się, że dla gospodarki rosyjskiej byłoby bardziej atrakcyjne, żeby tego embarga nie było, ale polityka w tym przypadku przeszkadza.

Czytaj także: Jan Krzysztof Ardanowski: Rolnicy, jak każdy inny konsument, ponoszą konsekwencje drożyzny


Autor: Polska Agencja Prasowa 16-01-2022 18:00:42

Woś: projekt o wolności słowa w internecie jest gotowy do przyjęcia przez rząd

Projekt o wolności słowa w internecie przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości jest gotowy do przyjęcia przez rząd – przekazał wiceszef MS Michał Woś.

Zastrzegł przy tym, że dalsze decyzje ws. projektu nie należą wyłącznie do Ministerstwa Sprawiedliwości i wskazał, że to Kancelaria Premiera decyduje o porządku obrad Rady Ministrów. Przekonywał, że projekt jest ważny i jak najszybciej powinien zostać skierowany do parlamentu. Woś przypomniał w tym kontekście o usunięcia profilu Konfederacji z Facebooka. "Ta ustawa jest bardzo ważna z perspektywy ochrony wolności słowa i z perspektywy ochrony użytkowników portali społecznościowych" – podkreślił wiceszef MS.

Projekt o wolności słowa w internecie gotowy

W niedzielę w Programie Pierwszym Polskiego Radia Woś poinformował, że projekt o wolności słowa w internecie przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości jest gotowy do przyjęcia przez rząd, a następnie do skierowania do parlamentu jako projekt rządowy.

"Projekt ustawy został wysłany do Kancelarii Premiera, ale bardzo długo nie był mu nadawany właściwy bieg, później został skierowany do konsultacji międzyresortowej" – powiedział wiceszef MS.

"Projekt jest na końcowym etapie rządowym. Ministerstwo Sprawiedliwości, minister Ziobro, minister Kaleta, ja też osobiście uważamy, że jak najszybciej powinien on stać się projektem rządowym i zostać skierowany do parlamentu, po to, żeby stał się obowiązującym prawem" – podkreślił Woś. Zastrzegł przy tym, że dalsze decyzje ws. projektu nie należą wyłącznie do Ministerstwa Sprawiedliwości i wskazał, że to Kancelaria Premiera decyduje o porządku obrad Rady Ministrów.

Konfederacja doświadczyła ataku ze strony Facebooka

Woś przypomniał w tym kontekście projekt o wolności słowa w internecie o usunięcia profilu Konfederacji z Facebooka. "Ta ustawa jest bardzo ważna z perspektywy ochrony wolności słowa i z perspektywy ochrony użytkowników portali społecznościowych" – podkreślił wiceszef MS.

Facebook usunął stronę Konfederacji, z powodu powtarzających się naruszeń zasad dotyczących mowy nienawiści poprzez publikowanie "treści bezpośrednio atakujących inne osoby na podstawie tzw. cech chronionych, takich jak narodowość czy orientacja seksualna" oraz zasad dotyczących dezinformacji na temat COVID-19.

Opracowany w resorcie sprawiedliwości projekt o wolności słowa w internecie został przedstawiony przed rokiem; w ostatnich miesiącach trwały konsultacje nad nim. Jego główne założenia to m.in.: powołanie Rady Wolności Słowa złożonej z pięciu członków wybieranych przez Sejm oraz możliwość wniesienia reklamacji od decyzji serwisów społecznościowych o blokowaniu treści. Wiceszef MS Sebastian Kaleta informował, że RWS miałaby zostać umiejscowiona w strukturach Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Zapowiedział ponadto wprowadzenie tzw. podmiotów sygnalizacyjnych. Chodzi – jak tłumaczył – o to, żeby urzędy mogły certyfikować organizacje, samorządy, instytucje, które mają szczególną wiedzę i znaczenie w poszczególnych dziedzinach życia. I te podmioty będą mogły zgłaszać Radzie ewentualne naruszenia dot. publikacji w mediach społecznościowych.

Czytaj też: Konfederacja: mamy już na Facebooku profil naszego koła poselskiego

 PAP/fot.fb Michał Woś/fot.fb Artur Dziambor 

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.