Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Oliver Pochwat 13-01-2022 09:17:53

Michał Urbaniak: Jest przyzwolenie na wypychanie prawicy z dyskursu publicznego

Michał Urbaniak

Michał Urbaniak w obszernej rozmowie z portalem ŚwiatRolnika.info odniósł się do skasowania przez giganta medialnego profilu Konfederacji jak również do działań rządu w związku z praktykami Facebooka.

Profil Konfederacji mimo ponownego założenie pod nazwą "Konfederacja - Koło Poselskie" również został skasowany po siedmiu godzinach funkcjonowania. Kilka dni temu  Facebook skasował oficjalny profil partii politycznej liczący blisko 670 tys. polubień  z powodu wielokrotnego naruszania standardów społeczności, w szczególności dotyczących zasad walki z COVID-19 i środków ostrożności z tym związanych oraz mowy nienawiści".

ŚwiatRolnika.info: Jak skomentuje Pan fakt skasowania profilu Konfederacji przez giganta, jakim jest Facebook

Michał Urbaniak: Przede wszystkim należy zacząć od tego, że Facebook nadużywa swojej pozycji jako monopolista na rynku mediów społecznościowych. Nie powinien czegoś takiego zrobić, gdyż Meta ma już inną społeczną odpowiedzialność swojego biznesu niż firma, która dostarcza jednego z wielu podobnych produktów.

Ograniczanie kontaktu pomiędzy legalnie działającą partią polityczną a wyborcami jest wprost wpływaniem na system polityczny danego państwa. To nigdy nie powinno mieć miejsca. W tym wypadku państwo polskie powinno też naturalnie reagować. Pamiętajmy o tym, że przy podmiotach takich jak Facebook potrzebna jest jakaś nowa ustawa antymonopolowa. Jeśli pozwolimy na to, żeby globalna korporacja rządziła i decydowała, jak w Polsce ma wyglądać dyskurs polityczny, to jesteśmy "ugotowani" a państwo polskie jest jeszcze mniej suwerenne.

Rozumiem, że Facebook, to firma prywatna, ale nie działa ona na zasadach rynkowych, tylko na zasadach monopolisty. Dlatego ma też inne obowiązki wobec całej społeczności, którą obsługuje.

Być może trzeba popracować nad prawem, które chroniłoby system polityczny, czyli propozycja Konfederacji dotycząca ochrony podmiotów politycznych, które są w mediach społecznościowych. Oczywiście nie chodzi tylko i wyłącznie o Konfederację, ale wszystkie możliwe podmioty. Należy również podnieść aspekt techniczny dotyczący komunikacji pomiędzy systemami pomiędzy platformami społecznościowymi.
Lata temu firmy telekomunikacyjne i firmy telefoniczne zostały zobowiązane do tego, żeby udostępniać swoje linie telefoniczne po to, aby abonenci i osoby korzystające z nich mogły po prostu wykorzystywać infrastrukturę do połączenia między operatorami. W tym wypadku Facebook/Meta będący operatorem powinien być zobowiązany do tego, by umożliwiać ludziom komunikację pomiędzy platformami.

Oczywiście to nie ma miejsca, a platformy są zamknięte. Jest to kolejne utrudnienie i ograniczanie wymiany informacji, co również jest praktyką monopolistyczną.

ŚwiatRolnika.info. Wspomniał Pan, że dużo osób podnosi argument, że Facebook, to prywatna firma i może robić, co chce. Zapominają jednak o tym, że Facebook nie ma siedziby w kosmosie. Sygnał nie jest wysyłany z księżyca na ziemie. Dlatego nie ma nad nimi żadnej jurysdykcji. Facebook ma swoje siedziby i przedstawicielstwa. Firma, która chce legalnie działać na danym rynku, musi się dostosować do obowiązującego tam prawa.

Michał Urbaniak: Dokładnie tak. Zarabia na polskich użytkownikach duże pieniądze, więc automatycznie taki podmiot powinien przestrzegać polskiego prawa. Facebook po prostu tego nie robi. Ewidentnie to prawo łamie, ponieważ stosowanie cenzury prewencyjnej nie jest zgodne z polskim prawem. To czy podmiot państwowy, czy prywatny stosuje cenzurę prewencyjną, dalej jest działaniem bezprawnym.

Jeżeli chodzi o rząd, to pewne pozorowane działania zostały podjęte. Minister Cieszyński napisał do Facebooka. Zbigniew Ziobro przedstawił projekt ustawy dotyczącej wolności słowa w Internecie. Padły informacje o proteście Mateusza Morawieckiego. Jest również mowa o tym, żeby wprowadzić odpowiednie regulacje na poziomie Unijnym.

Jest pewna logika w tym, że to wielkich korporacji trzeba podchodzić z odpowiednio dużą siłą organizacyjną. Tu jest oczywiście zgoda. Pytanie, czy w Unii Europejskiej coś serio powstanie.

Zmiany legislacyjne są konieczne. Nie może być tak, że Facebook może zarabiać na Polakach, ale Polacy w dużej części nie mogą z niego korFacebookzystać, bo dla prawie 700 tys. konto Konfederacji było źródłem informacji lub opinii, z którego korzystali, a nagle zostało im to ograniczone. Jest to patologia, która jest do rozwiązania. To nie jest żadne wolnorynkowe działanie, tylko jest to działanie monopolisty, który wykorzystuje swoją przewagę.

ŚwiatRolnika.info: Wspomniał Pan o działaniach rządu. O ile dobrze pamiętam, to minister Adam Andruszkiewicz miał być odpowiedzialny za kontakty z Facebookiem. Czy minister Andruszkiewicz spełnił pokładane w nim nadzieje?

Michał Urbaniak: Minister Andruszkiewicz stworzył kiedyś w ramach działania Ministerstwa Cyfryzacji formularz odwoławszy od decyzji Facebooka. Na razie wiele się nie wydarzyło. Konfederacja wysłała odwołanie od decyzji Facebooka właśnie za pośrednictwem tego formularza.

Wychodzi na to, że będziemy musieli złożyć dwa pozwy przeciwko Facebookowi. W wyniku skasowania naszego profilu ucierpiał podmiot partyjny, ale ucierpiało również koło poselskie, ponieważ nowy profil, który zebrał 35 tys. osób również został zamknięty.

ŚwiatRolnika.info: Powoli zaczyna to przypominać zabawę w kotka i myszkę...

Michał Urbaniak: Oczywiście, że przypomina taką zabawę. Próbujemy w normalny i cywilizowany sposób rozmawiać z naszymi wyborcami. Próbujemy w jakiś cywilizowany sposób rozmawiać z Facebookiem, ale on niekoniecznie chce rozmawiać z nami.
Automatyczny komunikat, który dostaliśmy od Facebooka przy zamknięciu drugiego profilu brzmiał mniej więcej tak " cieszymy się, że złożyliście odwołanie, ale że mamy dużo pracy, to może odpowiemy a może nie". Poziom obsługi klienta jest na poziomie ujemnym.

Światrolnika.info: Wiele osób, z którymi rozmawiałem o Waszym "problemie" mówi wprost, że jest to element wojny ideologicznej.

Michał Urbaniak: Nie ma wielkiej tajemnicy w tym, że Mark Zuckerberg i jego firma jest firmą o pewnym światopoglądzie. Mają konkretne cele światopoglądowe i wiąże się to z tym, że "tematy" takie jak chrześcijaństwo, konserwatyzm są przez Facebooka rugowane. W korporacji tej pracuje wiele osób o określonym światopoglądzie, przez który też przechodzi weryfikacja wielu danych.

Wygląda na to, że jest przyzwolenie na to by szeroko pojęta prawica była wypychana z dyskursu publicznego.

ŚwiatRolnika.info: Wiele osób od lat ostrzegało, że globalizacja postępuje w sposób niekontrolowany. Żyjemy w czasach, w których algorytmy, sztuczna inteligencja decyduje o tym, czy "coś" skasować. Gdzie w tym wszystkim jest człowiek?

Michał Urbaniak: Problem z algorytmami i automatami jest taki, że muszą i powinny mieć weryfikator człowieka. To jest bardzo wygodne, gdy wiele rzeczy jest zautomatyzowanych. Jeżeli algorytm na podstawie określonych czynników robi dużo za nas, to jest ro po prostu wygoda, niższe koszty utrzymania firmy, lepsza efektywność. Moim zdaniem jednak w takich sytuacjach brakuje admina, który jest w stanie po ludzku weryfikować, bo maszyna może się w wielu sprawach pomylić. Jeżeli mówimy o reakcjach międzyludzkich, to częściej są one oparte na emocjach niż na cyfrach i liczbach.

Nie jestem przeciwnikiem sztucznej inteligencji, czy algorytmów i automatów natomiast nad tym wszystkim musi czuwać człowiek.

ŚwiatRolnika.info: Wspomniał Pan o tym, że "maszyna" może się pomylić. Kilka lat temu była głośna sprawa o tym jak sztuczna inteligencja została bez kontroli wpuszczona do Internetu. Po kilku tygodniach okazało się, że sztuczna inteligencja bardzo się zradykalizowała.

Michał Urbaniak: To chyba wynikało z tego, jak działają takie automaty. Sztuczna inteligencja ma być inteligentna i szukać utylitarnego i pragmatycznego dobra. Brakuje jej jednak etyki i empatii i nigdy nie będzie tego mieć, bo jest maszyną. Zawsze jest ryzyko, że hipotetycznie może kiedyś dojść do buntu maszyn.



Autor: Oliver Pochwat 25-01-2022 14:00:00

Krzysztof Tuduj: W Polsce każdy boi się protestów środowisk proekologicznych

Krzysztof Tuduj skomentował dla portalu ŚwiatRolnika.info odstrzał wilków w Skandynawii. Poseł  wyjaśnił również, dlaczego w Polsce są możliwe protesty.

Poseł Konfederacji wyjaśnił również, dlaczego w innych krajach jest możliwa redukcja populacji wilka. Norwegia, Szwecja i Finlandia planują odstrzelić tej zimy część populacji wilka w swoich krajach. W opozycji do redukcji populacji tego drapieżnika stoją organizacje ekologiczne, które mówią o łamaniu prawa Unii Europejskiej.

ŚwiatRolnika.info: Kraje skandynawskie postanowiły zredukować swoją populację wilka. Dlaczego w Polsce nie można przyjąć podobnych rozwiązań?

Krzysztof Tuduj: W Polsce każdy boi się reakcji i protestów środowisk proekologicznych, które są małe, ale bardzo głośne. Sprawa rosnących problemów z populacją wilka jest przekierowywana z torów analizy problemu na tory emocjonalne. Mądrej debaty brak. Robi się z wilka jedyne dobro godne chronienia. Uderza się w myśliwych i ich przedstawia jako żądnych krwi i wilczych skalpów złych ludzi. Jak dalekie jest to od prawdy, to wie każdy, kto ma coś wspólnego z myślistwem. Ignoruje się bardzo poważne argumenty za kontrolą populacji.

Co ciekawe, w kontekście Finlandii, obecnie wilków jest tam około 300, a organizacje proekologiczne uznają za pożądaną i graniczną liczbę 500 szt. W Finlandii, w której lesistość jest na poziomie 69%, a przy niewiele większej powierzchni kraju niż polskiej, gęstość zaludnienia to 16 osób na kilometr kwadratowy. Porównując, w Polsce lesistość wynosi 30%, gęstość zaludnienia to 122 osoby na kilometr kwadratowy, a wilków jest co najmniej 1500 sztuk, może 2500 sztuk, a może i jeszcze więcej, bo nikt dokładnie nie wie. Sytuacja jest więc znacznie bardziej poważna niż w krajach skandynawskich, które jednak wilka już redukują.

Szkoda, że w Polsce zawsze miotamy się od skrajności do skrajności. Mówiłem o tym w zeszłym roku, i będę to powtarzał, że mamy moment, w którym należy wypracować politykę wobec wilka i określić pożądaną wielkość populacji. Szkody hodowców, właścicieli psów, poczucie zagrożenia mieszkańców to istotne czynniki zasługujące wzięcie w obronę.

W dniu 7 grudnia 2021 r. złożyłem do Ministerstwa Klimatu i Środowiska interpelację poselską szeroko traktując tą sprawę i czekam z niecierpliwością na odpowiedź. Ciekawi mnie m.in. jak minister wytłumaczy sposób liczenia wilków. Na ile są to szacunkowe dane, a na ile pewne i jaką dokładnie metodą liczenie jest prowadzone. Odpowiedź po przedłużeniu terminu jest zapowiedziana na 1 lutego b.r. Postawiłem 28 dość szczegółowych pytań, które mam nadzieję, przyczynią się znacznie do monitoringu problemu i polepszą jakość polskiej debaty w tej materii. Jeśli będzie trzeba, to będę kierował kolejne interpelacje. Sprawa jest rozwojowa.Wilk Piotr Lutyk

ŚwiatRolnika.info: Kraje skandynawskie dostrzegają zagrożenia płynące z dużej ilości wilka. Dlaczego Polska ma być rezerwatem przyrody w Unii Europejskiej?

Krzysztof Tuduj: Dostrzegam takie ryzyko. Marginalizowanie nas, wykluczanie z możliwości rozwoju i rywalizacji, pisanie scenariusza dla Polski ale nie takiego, który za punkt wyjścia bierze dobro Polaków. Widzę bezpośrednie zagrożenie dla przemysłu drzewnego. Polska jest potęgą, jeżeli chodzi o produkcję drzewa. Lasy Państwowe są ogromny graczem na arenie europejskiej. Stawiam roboczą hipotezę, że kierunek działań ekologicznych polega na namnożeniu wilka i stworzeniu dla niego stref ochronnych. Powstanie takich stref oznaczałoby brak możliwości prowadzenia gospodarki leśnej.

Z artykułu dotyczącego redukcji populacji wilka w krajach skandynawskich wynika, że są podniesione trzy argumenty przemawiające za odstrzałem. Jednym z argumentów jest zagrożenie dla zwierząt gospodarskich. Powiedzmy sobie otwarcie, że populacja wilka w krajach skandynawskich nie jest wielka w porównaniu do Polski, a liczba hodowców jest znacznie mniejsza, niemniej problem jest poważnie potraktowany już na wczesnym etapie. Drugim argumentem w krajach skandynawskich jest zagryzanie przez wilka psów myśliwskich, w ich ocenie są to ogromne straty. Trzecim bardzo ważnym argumentem jest to, że redukcja populacji wilka ma ogromne znaczenie dla społeczności lokalnej, pod kątem poczucia, że ktoś panuje nad tą populacją. Pojawia się aspekt psychologiczny, poczucie bezpieczeństwa na wspólnot lokalnych. Moim zdaniem jest to aspekt szalenie ważny, ale nie doceniany w Polsce. U nas obawy ludności są zakrzyczane i wykpiwane. Będzie tak do pierwszej tragedii, obym się mylił.

ŚwiatRolnika.info: Różnica między nami a krajami skandynawskimi jest jednak taka, że u nich są to zagrożeniach u nas powoli rzeczywistość.

Wracając do organizacji pseudoekologicznych. Inicjatywa Dzikie Karpaty blokowała wjazd do lasu i domagała się utworzenia Turnickiego Parku Narodowego. Władze lokalne miały związane ręce podobnie jak mieszkańcy i Lasy Państwowe. Kiedy państwo polskie zacznie być poważne?

Krzysztof Tuduj: Zadał Pan pytanie natury filozoficznej. Odpowiem politycznie. Stanie się poważne kiedy my zaczniemy rządzić. Mnie również irytuje słabość państwa polskiego i taka bezradność, która moim zdaniem jest związana z kryzysem przywództwa w Polsce. Przejawiającym się poprzez niewielką liczbę osób w samorządach i ministerstwach, które czują, że odpowiadają za dany wycinek polskiej rzeczywistości i chcą się z tego jak najlepiej wywiązać. To jest nienormalne, że grupa ekoanarchistów przejmuje władztwo nad jakimś terenem lasu i wymusza jakieś rozwiązania, a  państwo sobie z tym nieradzi.

W trakcie swojej działalności politycznej dowiedziałem się od strażnika leśnego o praktyce ekologów do wynajęcia. W trakcie protestu przeciwko wycince Puszczy Białowieskiej, w której tzw. "ekolodzy" brali czynny udział, doszło do ciekawych okoliczności. Podczas swojej służby, gdy "wynosił" protestujących z lasu, jedna z kobiet się popłakała. Nie dlatego, że potraktował ją brutalnie, ale dlatego, że jak sama stwierdziła, nie zdążyła przekłuć się do maszyn, służących do prowadzenia wycinki. Za jeden dzień zwykłego protestu otrzymywała 200 zł, a za protest z przykuciem do maszyny to już 500 zł więc stawka znacznie bardziej atrakcyjna.

Płatne zlecenia tych protestów było też potwierdzone w inny sposób. Pseudoekolodzy, którzy długo tam bytowali przy bliższym kontakcie z miejscową ludnością i po potraktowaniu alkoholem szerzej rozprawiali o realnych powodach protestu, którym były atak na polskie lasy i profesora Jana Szyszko.

Oczywiście protest nie był uzasadniony ekologicznie, tylko politycznie. Państwo polskie powinno umieć bronić się przed takimi sytuacjami, skutecznie zabezpieczać własne interesy, nawet jeśli busami zwozi się prawników do obrony takich protestujących, co miało miejsce na protestach w Puszczy Białowieskiej.

ŚwiatRolnika.info: Jednak organizacje "ekologiczne" cechuje duża hipokryzja. Puszcza Białowieska i wieli protest, ustawa LexSzyszko wielkie oburzenie z drugiej strony mamy zamek w Stobnicy i nie ma ekologów, nad Wisłą trwa wycinka drzew na obszarze Natura2000 pod budowę kładki pieszo-rowerowej i cisza. Skąd ta chwilowa ślepota?

Krzysztof Tuduj: Z hipokryzji zapewne. Nie znalazł się nikt, kto by za protest zapłacił, a z czegoś żyć trzeba. Żeby zorganizować takie protesty i mówię to jako osoba doświadczona w pracy społecznej, potrzebne są nakłady finansowe, wysoka motywacja ideowa i ludzki czas na to poświęcony. Protesty, które są długotrwałe, są trudne do zrobienia i zorganizowania. Bez względu, jakie są idee, musi być ogromna determinacja społeczna. Widać, że protesty pseudoekologów pojawiają się najczęściej w miejscach, gdzie jest jakaś gra większych interesów i ktoś jest gotów zainwestować. Można zaryzykować twierdzenie, że bez zlecenia żadne większe protesty się nie odbywają.

ŚwiatRolnika.info. Do odstrzału wilka w Skandynawii odniosła się również Magdalena środa, która na swoim Facebooku napisała, że gdy Skandynawowie pozabijają wilki, to wtedy Konfederacja z Ziobrem przejmie władzę. Czy Konfederacja z Solidarna Polska jest już gotowa do przejęcia władzy?

Krzysztof Tuduj: Myśl, jaką Magdalena Środa raczyła obdarzyć Polaków za pośrednictwem swojego konta na fb to zwykły bełkot. Przejaw fobii i oderwania od rzeczywistości. Jedyny pozytyw jak z tego wpisu można wyciągnąć to świadomość autorki, że to Konfederacja jest liderem drugiego bieguna ideowego.

Prawdą jest, że gdyby rządziła Konfederacja, to problem właściwego zarządzania wielkością populacji wilków w Polsce zostałby szybko rozpracowany.

Czytaj także: Krzysztof Tuduj (Konfederacja): Lewackie pseudoekologiczne działania opóźniają debatę na temat wilków


Autor: Polska Agencja Prasowa 25-01-2022 11:30:00

Piotr Müller o "Fit for 55": Polska nie zaakceptuje pakietu klimatycznego

Rzecznik rządu Piotr Müller poinformował, że Polska nie poprze pakietu "Fit for 55" w obecnym kształcie, ponieważ wiąże się to z dużymi kosztami.

Według rzecznika rządu przystanie na obecnie warunki zaproponowane w pakiecie klimatycznym oznaczałyby bardzo duże obciążenie dodatkowymi opłatami osób biedniejszych, średnio zamożnych, a także polskich przedsiębiorców. Rzecznik rządu w Polskim Radiu 24 był pytany, czy nasz kraj poprze unijny pakiet "Fit for 55".

Polska zamierza blokować "Fit for 55"

"W tym kształcie to absolutnie nie ma o tym mowy. W tym kształcie ten program oznaczałby bardzo duże obłożenie dodatkowymi opłatami osoby biedniejsze, osoby średnio zamożne, polskich przedsiębiorców" – odpowiedział.fitfor552 25.01

Jak dodał, Polska obecnie buduje koalicję krajów, które chcą niektóre rozwiązania powstrzymać.

"Zresztą stąd też te ostatnie różne rozmowy premiera Mateusza Morawieckiego" – zauważył. Zbigniew Ziobro także skrytykował pakiet klimatyczny.

"To oczywiście nie jest łatwy proces, bo te decyzje w wielu obszarach zapadają kwalifikowaną większością głosów i Polska nie ma w nich weta. Natomiast w niektórych obszarach faktycznie możemy taki rodzaj blokady zastosować" – zaznaczył Müller.

"Fit for 55" to ogłoszony w lipcu ub. roku przez Komisję Europejską pakiet propozycji legislacyjnych dostosowujących akty prawne w zakresie klimatu i energii do podwyższonego celu redukcji emisji gazów cieplarnianych w UE do 2030 r. z 40 do 55 proc. – względem poziomu z 1990 r. Będzie on wymagać inwestycji szacowanych na ok. 500 mld euro rocznie do 2030 r. (o 350 mld euro więcej niż w latach 2011-2020).

Wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin mówił kilka tygodni temu w Sejmie, że Polska podejmie "wszelkie działania w Brukseli i w Polsce, by ochronić Polaków przed skutkami błędnej polityki, jaką serwuje Komisja Europejska". "Zrobimy wszystko, aby pakiet “Fit for 55” nie wszedł w życie" – powiedział Sasin.

Czytaj także: Pakiet klimatyczny Timmermansa w obecnej formie nie ma szans?

źródła: PAP/fot,twitterpolskieradio24,pixabay.com

 


Autor: Monika Faber 25-01-2022 10:00:00

Ardanowski: Realizacja Zielonego Ładu skończy się dla rolnictwa Armagedonem

Realizacja utopijnej wizji Komisji Europejskiej, czyli Zielonego Ładu skończy się dla naszego rolnictwa Armagedonem – powiedział Jan Krzysztof Ardanowski.

Były minister rolnictwa oraz przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” podkreślił, że Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu, Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN w Warszawie oraz Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach – a więc bardzo poważne ośrodki naukowe w Polsce – przygotowały raport, który jednoznacznie potwierdzają tę tezę.

Ardanowski: Zielony Ład spowoduje spadek produkcji rolnej o 13%

Rada ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP omówiła zasady „Europejskiego Zielonego Ładu”. Od dawna ostrzega Pan przed jego realizacją.

“To było bardzo interesujące spotkanie, tym bardziej że wzięli w nim udział nie tylko przedstawiciele świata rolniczego. Razem z nami debatowali członkowie drugiej prezydenckiej Rady – ds. Środowiska, Energii i Zasobów Naturalnych, którą kieruje minister Paweł Sałek. Wypowiedzi członków obu rad, a także referaty ekspertów przygotowane na tę okoliczność są jednoznaczne: „Europejski Zielony Ład” – i przypisane do niego strategie – są projektem ideologicznym i mogą przynieść spustoszenie polskiego rolnictwa. Do tej pory mogliśmy głównie korzystać z opracowań zagranicznych ośrodków naukowych. Negatywną ocenę EZŁ wystawiły m.in. Uniwersytet w Kolonii, dział naukowy Komisji Europejskiej czy departament rolnictwa USA. Rolnicy i naukowcy przestrzegali przed projektem, ale ciągle brakowało polskich opracowań. Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu, Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN w Warszawie oraz Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach – a więc bardzo poważne ośrodki naukowe w Polsce – przygotowały raport, który jednoznacznie pokazuje, że realizacja utopijnej wizji Komisji Europejskiej skończy się dla naszego rolnictwa armagedonem” – powiedział Jan Krzysztof Ardanowski.

A jak to wygląda na konkretnych przykładach?

“Przewiduje się, że spadek produkcji rolniczej w Polsce – uśredniony w odniesieniu do wszystkich najważniejszych upraw – wyniesie około 13 proc., a w poszczególnych grupach, np. w uprawie pszenicy – ponad 20 proc. To przełoży się na produkcję zwierzęcą. Należy spodziewać się spadków. Na rynku będzie dużo mniej mleka i mięsa, a gdy żywności będzie za mało, to wzrosną jej ceny. Czeka nas duża drożyzna. Dzisiaj rolnicy są gwarantem bezpieczeństwa żywnościowego Polski i potrafią pokryć nasze potrzeby. To zostanie zachwiane. Utracimy rynki eksportowe, tym samym dojdzie do uderzenia w poważny dział naszej gospodarki. To czeka nas już od 2023 r., bo wtedy strategie EZŁ mają być szeroko wdrażane” – zaakcentował Ardanowski.

Komisja Europejska mówi, że zależy jej na produkcji żywności ekologicznej.

“Kwestionowanie nawożenia upraw jest dowodem na nierozumienie rolnictwa. Przecież jest to jedno z najważniejszych osiągnięć rolnictwa. Rośliny potrzebują makro i mikroelementów. Od dostarczenia składników odżywczych zależy, jakie będą plony. Rośliny trzeba również chronić przed chorobami, bakteriami i szkodnikami. Chwasty jeszcze da się zwalczać mechanicznie. Zmniejszenie o 50 proc. ochrony roślin spowoduje, że plony będą małe i nędznej jakości. To podkreślają eksperci! Czasami się zastanawiam, czy moja ocena „Europejskiego Zielonego Ładu” jest prawidłowa, bo może mam – o czym nie wiedziałem – charakter czarnowidza. Okazuje się, że moje analizy są trafne, a to dlatego, iż wszyscy eksperci zabierający głos w debacie, a było to kilkadziesiąt osób, mówili dokładnie to samo co ja” – oznajmił polityk.

Ardanowski: Polacy chcą zdrowej żywności, ale w niskiej cenie

Uprawy ekologiczne mogą przecież stanowić pewnegoArdanowski 027 rodzaju wartość.

“Wokół tego pojawia się wiele kłamstw i niedomówień. W Europie aż 25 proc. upraw ma być przeznaczonych na produkcję ekologiczną. Już nie usłyszymy, że to sprawi, iż nie będziemy w stanie wyżywić ludzi – czy to Europejczyków, czy to mieszkańców innych części globu. Możemy być pewni, że liczba ludzi na świecie będzie znacznie wzrastać. Szacuje się, że już w 2050 r. na świecie będzie 10 mld osób. Jeden z profesorów podkreślał, że jeżeli mielibyśmy uprawiać ekologicznie rzepak i buraki, to ich plony spadną o 50-60 proc., a więc rolnicy nie znajdą żadnego ekonomicznego uzasadnienia prowadzenia upraw. Rolnictwo jest również działalnością gospodarczą, która musi być oparta na zasadach ekonomicznych” – powiedział przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP.

Wszyscy chcemy jeść tanią, ale i dobrą żywność. Takie są teraz trendy na świecie, także w Polsce.

“Badania pokazują, że Polacy chcą zdrowej żywności, ale nie chcą za nią więcej płacić. Może inaczej: nie są w stanie za nią więcej płacić, bo ciągle jesteśmy krajem na dorobku. Jeżeli będzie spadać produkcja żywności – wymuszona przepisami UE – a konsumenci nie są skłonni do płacenia większych pieniędzy za żywność, uderzy to w gospodarstwa rolne. Już w tej chwili mamy poważny problem z zastępowalnością pokoleń w gospodarstwach. Wielu rolników chce zaprzestać produkcji rolniczej. To już jest prawdziwa plaga. Każdy z nas zna rolnika, który szuka nowej pracy. Chcą zajęcia, które gwarantuje im nawet niewielką, ale stałą i pewną pensję. Są gotowi porzucić swoje dotychczas dobrze funkcjonujące gospodarstwa. EZŁ doprowadzi do zwiększenia skali odejść z rolnictwa” – stwierdził Ardanowski.

W tym kontekście warto wspomnieć o „Krajowym planie strategicznym” (KPS), ponieważ ten dokument – opracowany przez Polskę – ma być podstawą do wdrożenia „Europejskiego Zielonego Ładu” i przypisanych do niego strategii.

“Eksperci podczas naszego spotkania również zwracali uwagę, że polski KPS wymaga przeredagowania. Co prawda, Polska wysłała już ten dokument do Brukseli do akceptacji, ale uważamy, że bardziej aktywne programy, która są m.in. związane z węglem organicznym czy biomasą, muszą być bardziej wyeksponowane. Zdaję sobie sprawę, że jeżeli na cały KPS jest za mało środków, to w tym momencie jesteśmy w sytuacji szarpania za krótkiej kołdry. Jeżeli dołożymy do roślin białkowych, żeby wyeliminować z rynku soję GMO, to trzeba zabrać burakom cukrowym, a przecież one są nam również bardzo potrzebne. Jeżeli mamy spełnić wymagania Komisji Europejskiej – a jak wiemy, ta nam nie popuści – i brakuje na wszystko pieniędzy, to sensowny KPS będzie bardzo trudno zbudować. Ale już teraz mogę poinformować, że „Krajowym planem strategicznym” bardzo szczegółowo zajmiemy się podczas następnego posiedzenia Rady, które odbędzie się już w lutym. Każdy punkt planu będzie przez nas omówiony” – wskazał Jan Krzysztof Ardanowski.

Zielony Ład kwestionuje sens racjonalnej gospodarki leśnej

Komisarz Janusz Wojciechowski w mediach społecznościowych poinformował, że zwrócił się do Pana z prośbą o ocenę polskiego „Krajowego planu strategicznego”. Udzieli Pan odpowiedzi na zadane pytania?

“Tak, przedstawię odpowiedź. Chociaż to pismo nigdy do mnie nie trafiło. Z Twittera dowiedziałem się, że komisarz zwrócił się do mnie z taką prośbą i pewnie jedynie tą drogą je do mnie wysłał. To jest widocznie nowy sposób komunikowania się urzędników europejskich z państwowymi. Przejrzałem pytania, które komisarz do mnie skierował i opracuję odpowiedź. Jednak jest to niestandardowa sytuacja. Komisja Europejska tworzy EZŁ i obliguje kraje członkowskie do opracowania swojego KPS, który by realizował jej wolę. Potem komisarz zwraca się do mnie z pytaniem, czy plan jest dobry. Jeżeli powiem, że plan jest dobry, to na zasadzie szukania współwinnego Janusz Wojciechowski będzie twierdził, iż przecież nawet Ardanowski powiedział, że KPS jest dobrze przygotowany. Jeżeli skrytykuję KPS, a ma on wiele mankamentów, będzie to mogło posłużyć do skłócenia mnie z ministrem rolnictwa, Henrykiem Kowalczykiem, którego bardzo cenię i wspieram. Wiem dobrze, w jak skomplikowanej sytuacji jest polski minister rolnictwa i każdego innego kraju UE. Trwa właśnie próba zrzucenia odpowiedzialności z Komisji Europejskiej na kraje członkowskie. Uważam się za człowieka odpowiedzialnego i bardzo szanuję rolników oraz doceniam znaczenie ich pracy, dlatego w lutym Rada zajmie się „Krajowym planem strategicznym”. Zaproszę na to posiedzenie najlepszych specjalistów od rolnictwa i strategii rolnych, a potem przygotujemy merytoryczną ocenę KPS. Kopia tego dokumentu trafi również do komisarza Janusza Wojciechowskiego” – podkreślił.

Wieś to nie tylko rolnictwo, lecz także lasy. Tę kwestię również omawiano?

“Tak, był to bardzo istotny punkt naszego spotkania. „Europejski Zielony Ład” kwestionuje sens racjonalnej gospodarki leśnej: odtwarzania lasów, nowych zasadzeń. Aż 10 proc. gruntów leśnych ma być poddanych ścisłej ochronie, która wyklucza jakąkolwiek działalność człowieka. W polskiej kulturze jest to coś absurdalnego. Ponad 2 mln ha lasów trzeba wyłączyć z użytkowania, zamknąć, ogrodzić, a ludzie nie będą mieli tam wstępu. Lasy są elementem nie tylko przyrodniczym, ale też gospodarczym, z których w mądry sposób korzystają społeczności lokalne. Wprowadza on także zasady użytkowania gruntami leśnymi, które uderzą w Lasy Państwowe. Dla mnie bardzo ważne jest to, że zarówno ja, jak i członkowie drugiej prezydenckiej Rady ds. Środowiska, Energii i Zasobów Naturalnych wskazują na zagrożenia i nielogiczność EZŁ” – zaakcentował Ardanowski.

Co możemy w tej sytuacji zrobić?

“Wspólnie z ministrem Pawłem Sałkiem postanowiliśmy, że przedstawimy nasze rekomendacje do resortu rolnictwa i rozwoju wsi. Pamiętajmy, że obie rady przedstawiają tylko swoje rekomendacje. Od podejmowania decyzji są już politycy: premier, wicepremierzy i szefowie poszczególnych resortów. Rada daleka jest od uprawiania polityki. Chcę, żeby jedna kwestia bardzo mocno wybrzmiała: po wszystkich przejściach rolników z Prawem i Sprawiedliwością, po propozycji tzw. Piątki dla zwierząt, po braku zainteresowania sprawami rolnictwa ze strony byłego ministra rolnictwa Grzegorza Pudy i przy skomplikowaniu sytuacji gospodarczej spowodowanej wysokimi cenami energii i nawozów, jeżeli teraz kierownictwo PiS będzie chciało być żyrantem EZŁ, to niech zapomni o jakimkolwiek poparciu na wsi. Już nigdy nie otrzymamy szansy zbudowania wzajemnego zaufania. Badania już teraz pokazują, że PiS ma najmniejsze poparcie na wsi od wielu lat. Tak niskiego poparcia nigdy nie było” – podsumował Jan Krzysztof Ardanowski.

Czytaj też: Ardanowski: Europejscy rolnicy są przerażeni Zielonym Ładem

radiomaryja.pl/fot.Twitter/Pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.