movie-icon

Video

Talk icon

POLSKA NA SERIO – POLITYKA

03-03-2021

Autor: Sebastian Wroniewski

Gastronomia jest w agonalnym stanie i musi zostać otwarta!

Polska gastronomia jest w agonalnym stanie. Rządowe obostrzenia przewidują wyłącznie dostawy na wynos. Niestety dla większości lokali to nie wystarczy. Polskie restauracje – zamknięte już od 4 miesięcy – muszą zostać otwarte. W przeciwnym razie branżę czeka zapaść, przekonuje Jacek Czauderna, prezes Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej w programie Polska na serio BIZNES Łukasza Warzechy.

Gastronomia jest w agonalnym stanie

Polska gastronomia jest jedną z branż, które najbardziej ucierpiały przez rządowe obostrzenia i lockdown. Od jesiennego – drugiego z kolei – zamknięcia na dwa tygodnie minęły już cztery miesiące. Jak wskazują eksperci, straty tej branży sięgają już 2 miliardy złotych.

To tylko szacunki, że jest około dwóch miliardów strat. Natomiast jeśli weźmie pod uwagę przedsiębiorców, którzy mają zamknięte biznesy teraz i mieli zamknięte podczas pierwszego lockdownu, ale też otworzyli swoje biznesy tuż przed lockdownem, to jest duża grupa przedsiębiorców, którzy zainwestowali bardzo duże środki na remont swoich lokali i na ich wyposażenie, a nie mieli w ogóle szans odpracowania inwestycji. Właśnie ta grupa nie otrzymała ani złotówki od państwa jako rekompensaty za niedziałające biznesy. Trochę nie wiemy z jakich powodów, bo możemy mówić, że to jest powód pandemii. Natomiast jesteśmy nieczynni teraz 4 miesiące, a liczba zakażeń i tak rośnie, czyli gastronomia chyba nie jest powodem zwiększających się zachorowań na koronawirusa. Dlaczego nie odmrażamy gastronomii, która jest w totalnej zapaści finansowej? Mówi się już o hekatombie gastronomii.

– opisuje Jacek Czauderna.

Lockdown – co przedsiębiorcy mogą zrobić by dochodzić swoich praw?

Gastronomia musi zostać otwarta

Jak zauważa redaktor Warzecha, gastronomia obecnie może działać jedynie z dostawami na wynos. Sęk w tym, że dla większości lokali taka działalność jest niewystarczająca do przetrwania. Część z biznesów od zawsze stosowała taki rodzaj dostaw i w zasadzie dla nich nic się nie zmieniło. Jednak lokale stacjonarne nie dadzą rady się utrzymać.

Mamy można powiedzieć takie dwa segmenty gastronomii. Jeden segment to są właśnie lokale, które mają w swoim DNA wpisane dowozy czy sprzedaż do samochodów, tak zwany segment drive-thru, który wszyscy dobrze znamy. Te restauracje zawsze dobrze działały i one sobie doskonale radzą we wszystkich przypadkach. Natomiast mamy też drugą kategorię lokali jak restauracje tradycyjne. Takich restauracji w Polsce jest 65%, które są zamknięte. Taka w mediach pojawia się bardzo ciekawa historia, że przecież restauracje właśnie mają wywozy, więc sobie radzą No niestety jest to około 20% rynku i w większości przypadków te wywozy i wynosy tych, którzy próbują właśnie teraz w pandemii funkcjonować, nie pozwalają na kompensatę kosztów stałych. Generalnie jest to próba zapłacenia wynagrodzenia pracownikom żeby nie siedzieli w domach, żeby nie popadali w jeszcze większą depresję, ponieważ ten brak perspektyw naszej branży jest chyba najbardziej przerażający i wywołuje też troszeczkę wściekłość gastronomii.

– dodaje Czauderna.

swiatrolnika.info 2023