PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Opinie / Rolnictwo / Weterynarze mają dość! Grzegorz Puda szykuje im armagedon! „To atak na naszą grupę zawodową”

Weterynarze mają dość! Grzegorz Puda szykuje im armagedon! „To atak na naszą grupę zawodową”

Autor: Monika Faber 2021-06-23 06:05:25
Weterynarze

Lekarze weterynarii wyrazili w specjalnym liście otwartym, który otrzymali między innymi Grzegorz Puda, Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński, Michał Dworczyk, Tomasz Grodzki oraz szereg ministrów i redakcji, swój głęboki sprzeciw wobec Rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie warunków i wysokości wynagrodzenia za wykonywanie czynności przez lekarzy weterynarii i inne osoby wyznaczone przez powiatowego lekarza weterynarii. Weterynarze na państwowych posadach, w myśl tego dokumentu , zarabiać mają jeszcze mniej. To może zniszczyć budowane od lat struktury.

Weterynarze zapowiadają problemy na rynku żywności

Wejście w życie rozporządzenia Grzegorza Pudy może przynieść znaczne ograniczenia w funkcjonowaniu ubojni, obrocie zwierzętami oraz znaczne utrudnienia na rynku żywności odzwierzęcej.

Będą to poważne utrudnienia na rynku żywności pochodzenia zwierzęcego, począwszy od pogorszenia sytuacji hodowców zwierząt, przez problemy podmiotów zajmujących się obrotem zwierzętami, problemy ubojni, zakładów przetwórstwa, aż po zagrożenia dla sektora handlu żywnością oraz ograniczenia w eksporcie żywności i produktów pochodzenia zwierzęcego. W konsekwencji wpłynie to negatywnie na dostępność i cenę żywności dla konsumentów

– piszą weterynarze.grupa azoty badania

Weterynarze będą zarabiać jeszcze mniej?

Urzędowi lekarze weterynarii w myśl rozporządzenia mają zarabiać jeszcze mniej niż do tej pory. Praktyka polityki wynagrodzeń miała jednak wyglądać zupełnie odwrotnie. Od kilku lat trwa debata nad koniecznością dofinansowania Inspekcji Weterynaryjnej, co miało przełożyć się na wzrost płac szczególnie wśród przedstawicieli jej niższych szczebli ze szczególnym uwzględnieniem struktur powiatowych.

Czytaj także: Sara Meskel i Maria Sowińska o Inspekcji Weterynaryjnej i sprawie słynnego transportu tygrysów

To – jak wskazują – sami zainteresowani powinno być priorytetem w walce z epidemiami choćby afrykańskiego pomoru świń i wirusa grypy ptaków. Wzrost wynagrodzeń, który odczuć mieli weterynarze, miał przyczynić się do wzrostu zatrudnienia w inspekcjach i odciążenie zbytnio obłożonych obowiązkami lekarzy weterynarii.

Będzie to drastyczne pogorszenie sytuacji ekonomicznej urzędowych lekarzy weterynarii wyznaczonych do czynności urzędowych. Zaproponowane stawki godzinowe doprowadzą do bardzo dotkliwego obniżenia wynagrodzeń szczególnie wśród lekarzy wyznaczonych w średnich i dużych podmiotach zajmujących się ubojem zwierząt, będą to obniżki rzędu kilkudziesięciu procent, a w wielu przypadkach nawet sięgających połowy dotychczasowego wynagrodzenia. Ograniczenie miesięcznego czasu pracy wyznaczonych lekarzy do 220h co jest mocno kontrowersyjne, z uwagi na sposób zatrudnienia w oparciu o umowy cywilno-prawne (umowa zlecenie)

– czytamy w liście, który weterynarze wystosowali do najważniejszych osób w państwie.

Weterynarzy pozbawić motywacji? Straceńczy plan Pudy

Weterynarze wskazują również na możliwe ograniczenie motywacji do pracy. Ma mieć to związek z dysproporcją występującą między konieczną do wykonania pracą, a wynagrodzeniem. Także odpowiedzialność związana ze staniem na straży bezpieczeństwa publicznego powinna przełożyć się na wzrost, a nie obniżkę, wynagrodzeń oraz na zwiększenie liczby etatów.

Problemem są także niewspółmierne zarobki wyznaczonych lekarzy w stosunku do nakładu pracy, spowodowane proponowaną stawką godzinową niezależną od miejsca, warunków, uciążliwości i ilości pracy, zakresu obowiązków oraz skali odpowiedzialności wykonywanych czynności. Ponadto stawka za pracę w dni ustawowo wolne i soboty jest zaledwie 20% wyższa od podstawowej. Poskutkuje to obniżeniem motywacji do pracy, rozwoju, a w konsekwencji jakości nadzorów

– piszą weterynarze.

Weterynarze będą się masowo zwalniać?

Masowe rezygnacje z pracy oraz pogłębienie istniejącego od wielu lat problemu związanego z brakiem lekarzy weterynarii chętnych do uzyskiwania wyznaczeń do czynności urzędowych, szczególnie w większych zakładach, wymagających dużej obsady stanowisk, w których spora część wyznaczonych lekarzy jest przyjezdna co generuje dodatkowe koszty w postaci podróży i okresowego zakwaterowania. Liczba lekarzy weterynarii wyznaczonych do czynności urzędowych wg. statystyk GIW za 2020 rok wynosi zaledwie 5414 osób w skali całego kraju, w tym 2985 pełniących czynności urzędowe w ubojniach zwierząt.

Niebezpieczne w skutkach ograniczenie możliwości wykonywania ustawowych zadań organów Inspekcji Weterynaryjnej w zakresie wymagającym przez prawo krajowe i UE pracy lekarza weterynarii. Zwiększy się obecny już od dawna problem, ponieważ wg statystyk GIW za 2020 rok wśród pracowników etatowych w IW zatrudnionych jest w skali całego kraju zaledwie 1138 lekarzy weterynarii.

 

Proponowane zmiany grożą zapaścią systemu, który i tak funkcjonuje już wyłącznie na podstawie ogromnego wysiłku naszej codziennej pracy, często poświęcamy dobro swojej rodziny, aby zapewnić wydolność szerokiego zakresu działań Inspekcji Weterynaryjnej.


Od lat pomimo konieczności ciągłych wyrzeczeń pracując jako urzędowi lekarze weterynarii pełnimy swoją służbę i wykonujemy swoje obowiązki w sposób sumienny i z poświęceniem, mając na uwadze chęć dbałości o zdrowie publiczne, dobrostan i zdrowie zwierząt oraz bezpieczeństwo epizootyczne.

 

Nasze wynagrodzenia nie były waloryzowane od niemal 10 lat, pomimo znaczącego wzrostu cen i kosztów wykonywania pracy. Zatrudniani jesteśmy na podstawie umów cywilno-prawnych podpisywanych maksymalnie na okres 1 roku, z koniecznością opłacania składek do ZUS we własnym zakresie.

 

Tak bezpardonowy atak na naszą grupę zawodową musi spotkać się z naszą zdecydowaną reakcją, dlatego z uwagi na powyższe wzywamy Ministra Rolnictwa do niezwłocznego podjęcia rozmów ze środowiskiem wyznaczonych lekarzy weterynarii lub też zaniechania dalszych prac nad procedowaniem przywołanego rozporządzenia.

 

Brak reakcji będzie musiał spotkać się z koniecznością zaprzestania pełnienia przez nas obowiązków służbowych z dniem wejścia w życie nowego rozporządzenia.

 

– czytamy w liście.