Talk icon

Informacje

24-09-2022

Autor: Karol Pepliński

Związek Sadowników ostrzega: Brakuje pracowników do zbioru jabłek

Związek Sadowników

Związek Sadowników RP alarmuje, że dramatycznie brakuje ludzi do zrywania jabłek, a część zbiorów prawdopodobnie pozostanie w sadach.

Prezes związku Mirosław Maliszewski szacuje, że tegoroczne plony będą na poziomie 4 mln ton. Dodał, że Ukraińcy, którzy przyjechali do Polski jako uchodźcy nie są zainteresowani podejmowaniem pracy w rolnictwie Wyjaśnił, że są to głównie kobiety z dziećmi, mieszkanki miast, a praca przy zbiorach owoców jest ciężka.

Związek Sadowników alarmuje

Związek Sadowników RP ostrzega, że brakuje siły roboczej do zrywania jabłek. Według prezesa Związku Sadowników RP mieszkańcy ukraińskich wsi, którzy mogliby pracować w sadach, mają problem z uzyskaniem wiz. A osoby, które przyjechały wcześniej na podstawie paszportu biometrycznego i wróciły do Ukrainy drugi raz przyjechać nie mogą.

Maliszewski poinformował, że reprezentowana przez niego organizacja zwróciła się do Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej z wnioskiem o zmianę lub złagodzenie przepisów, tak aby wjazd do Polski był możliwy w ruchu bezwizowym bez konieczności odczekania minimum 90 dni. Zaznaczył, że rozpoczynają się prace nad zmianą przepisów dotyczących zatrudnienia cudzoziemców i tu Związek liczy na ułatwienia.

,,Brakuje nam pracowników, mężczyzn szczególnie" - podkreślił szef związku sadowników.

Związek próbuje pozyskać pracowników z innych państw np. z Uzbekistanu, Nepalu, Indii, ale są problemy z wizami.

związek sadowników

Polacy wolą socjal zamiast pracy

Zaznaczył, że Polacy kompletnie nie interesują się pracą w sadach, jest zbyt duży "socjal" i raczej to wyeliminowało już naszych rodaków na stałe z prac polowych. Sadownicy nie są w stanie zapłacić Polakom oczekiwanego wynagrodzenia, bo produkty sprzedawane są zbyt tanio, a koszty produkcji (np. energia, nawozy) są wysokie.

,,Jeżeli chodzi o zbiory jabłek, to ich wielkość będzie porównywalna z ubiegłym rokiem, może to być ok. 4 mln ton, ale ze względu na braki pracowników nie uda się zebrać wszystkich owoców” – zaznaczył.

Zdaniem prezesa, podstawowy dylemat, jaki dzisiaj mają sadownicy – to decyzja, czy przetrzymać jabłka w chłodni czy też sprzedawać je od razu. Wielu decyduje się na handel, co widać na rynku - jabłek jest dużo, a ceny niskie. Jednak przechowywanie jabłek też nie gwarantuje uzyskania wyższych cen, bo energia drożeje i nie wiadomo jaka sytuacja będzie na wiosnę.

Maliszewski poinformował, że obecnie większość jabłek kierowanych jest do konsumpcji, np. za odmianę Gala sadownicy otrzymują 1-1,5 zł/kg, a za jabłka do przetwórstwa przemysł płaci 38-40 gr. za kilogram.

Bardzo słabo jest w tym roku z eksportem jabłek – stwierdził szef Związku. Jak mówił, dotychczas duże ilości owoców wysyłane były na Wschód (Białoruś, Ukraina), teraz tylko pojedyncze przesyłki trafiają do tych krajów. Są problemy z eksportem do Egiptu, bo w związku z niepewną sytuacją kraj ten "trzyma pieniądze" na zakup zbóż. Jest natomiast sprzedaż polskich jabłek na rynek europejski, niektóre kraje kupują je ze względu na bardzo niską cenę – zaznaczył.

,,To wszystko jest jednak za mało w stosunku do tego, co powinno być o tej porze i było w poprzednich latach. Zawsze były problemy w sadownictwie, ale tak źle jak w tym sezonie jeszcze nie było. Jeżeli konflikt na Ukrainie się nie zakończy, sadownicy pozostaną bez rynków zbytu. Jest pesymizm w branży" – posumował Maliszewski

Czytaj też: Kowalczyk: Dobry urodzaj jabłek to będzie realny problem

PAP/fot.pixabay

swiatrolnika.info 2022