PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Hodowla / Zwierzęta futerkowe / TYLKO U NAS! Ardanowski o dramacie hodowcy norek: Na Boga! Gdzie jest w tej sytuacji minister rolnictwa?

TYLKO U NAS! Ardanowski o dramacie hodowcy norek: Na Boga! Gdzie jest w tej sytuacji minister rolnictwa?

Autor: Oliver Pochwat 2021-06-25 13:17:09
Ardanowski

W Polsce wykryto dwa nowe przypadki SarsCoV-2 na fermie norek. Niestety, mimo tego, że wiedza na temat takich przypadków jest dużo szersza niż na początku, kiedy to Dania i Holandia decydowały o sanitarnym uboju norek, w Polsce nic się nie zmieniło. Żaden kraj nie decyduje się obecnie na wybijanie zwierząt. Tylko Polska Kontynuuje ten haniebny proceder. Z byłym ministrem rolnictwa Janem Krzysztofem Ardanowskim rozmawia Oliver Pochwat.

Jak skomentuje Pan decyzję o wybiciu tysięcy norek?

Jan Krzysztof Ardanowski:

Bardzo chętnie to skomentuje. Problem masywnych chorób zwierzęcych jest zapewne trudny do uniknięcia. Mamy w innych grupach zwierząt choroby, które wymagają zwalczania z urzędu – Afrykański Pomór Świń, Grupa Ptaków i szereg innych chorób. Covid pojawił się również na fermach norek. Został tam zawleczony przez ludzi – to trzeba powiedzieć wyraźnie. To ludzie zarazili zwierzęta. Przede wszystkim należy podejmować zdecydowane działania, żeby zapobiec przenoszeniu choroby przez ludzi na zwierzęta.

W Danii podjęto decyzję o wybiciu wszystkich norek, co spowodowało ogromny wręcz kryzys polityczny – włącznie z dymisją ministra rolnictwa, który taką decyzję podjął. W tej chwili wszystkie kraje stosują kwarantannę w tych gospodarstwach, czyli obserwację, czy choroba się rozwija, czy też ustępuje i oczywiście izolując te gospodarstwa w taki sposób, żeby nie było możliwości kontaktu z innymi ludźmi niż właściciele i pracownicy fermy. Jest to powszechnie stosowana metoda na całym świecie, która ma wyeliminować chorobę w poszczególnych gospodarstwach, ale ma jednocześnie utrzymać – i podkreślam to bardzo mocno – utrzymać hodowlę norek, bardzo ważny dział rolnictwa, w wielu krajach, w tym również i w Polsce.

U nas stosuje się – zamiast tej przyjętej w innych krajach metody, jaką jest kwarantanna – wybijanie zwierząt, co wydaje się niezrozumiałe. Jednocześnie absolutnym skandalem, na który zwracałem uwagę Ministrowi Rolnictwa – również publicznie o tym mówiąc – jest nieuwzględnienie w stosownym rozporządzeniu zwierząt futerkowych. Chodzi o kwalifikowanie ich do odszkodowań w przypadku urzędowego zwalczania, wybicia. To rzecz zasługująca na najwyższe potępienie. Te zwierzęta nie różnią się w podejściu człowieka i ich traktowaniu względem świń, krów, drobiu. Są zwierzętami hodowlanymi, których hodowlę właściciele prowadzą legalnie. Rolnicy czerpią z tego zarówno zyski, jak również jest to korzystne dla całego obiegu utylizacji odpadów pochodzenia zwierzęcego.

 

Czytaj także: KRIR domaga się odszkodowań dla hodowców norek! Co zrobi Grzegorz Puda?

Czy kwestia odpadów jest aż tak ważna?

Jan Krzysztof Ardanowski:norki amerykanskie dania 33

Mówiłem o tym wielokrotnie. To jest najbardziej ekologiczny sposobów utylizacji odpadów. W przeciwnym wypadku będzie to trzeba spalić w piecach w zakładach utylizacyjnych zdominowanych przez niemiecką firmę, która zapewne w tym celu weszła do Polski. To jest działanie głęboko szkodliwe dla Polskiej gospodarki, która w okresie wychodzenia z pandemii powinna szukać wszystkich możliwości zarabiania. Szczególnie zarobków, które pochodzą z eksportu, bo jest to główny kierunek zagospodarowania skór zwierzęcych, na które na świecie zapotrzebowanie absolutnie nie maleje.


A co w przypadku zakazu?

Jan Krzysztof Ardanowski:

 

Likwidacja hodowli zwierząt futerkowych w Polsce nie sprawi, że tych zwierząt na świecie będzie mniej. Sprawi natomiast, że hodowle zostaną przesunięte do innych krajów – zarówno w Unii Europejskiej, jak i poza nią. Natomiast problem odszkodowań dla rolników, którym decyzją Inspekcji Weterynaryjnej wybijane są zwierzęta, musi być rozwiązany.

 

Od wielu miesięcy Minister Rolnictwa nie podejmuje żadnych starań, żadnych działań, żeby te rażąco głupie zaniedbanie naprawić. Za wybijane norki również musi przysługiwać odszkodowanie, a nie żadne premie za pomoc w zwalczaniu. To jest obchodzenie, to jest jakieś nieporozumienie. Chodzi o to, żeby rolnikom, którym decyzją administracyjną zlikwidowano stado, wypłacić odszkodowanie w pełnej wysokości. Nie żadnymi ryczałtami. W pełnej wysokości odszkodowania za zlikwidowane zwierzęta. Oczekuje tego od ministra rolnictwa, to jest obowiązkiem ministra rolnictwa.

 

Przeprowadzenie szybkiej zmiany rozporządzenia jest konieczne – a nie uciekanie i chowanie głowy w piasek. Należy w Polsce utrzymać hodowle zwierząt futerkowych. Jest to ważny dział naszego rolnictwa związany bardzo ściśle z przemysłem mięsnym i produkcją żywności w Polsce, zmniejszający koszty produkcji żywności w kraju, szczególnie w przypadku drobiu. Również nieetyczne, niemoralne i głęboko szkodliwe jest wyeliminowanie rolników zajmujących się hodowlą zwierząt futerkowych z odszkodowań, które należą się rolnikom hodującym także inne grupy zwierząt w przypadku wybicia całego stada. Należy patrzeć na mądrzejszych od nas w zwalczaniu koronawirusa u norek, szczególnie, że cały czas dochodzą nowe informacje o możliwości szczepień, o metodach związanych z kwarantanną, a nie likwidacją. Należy wyciągać wnioski i uczyć się od mądrzejszych od nas, jeżeli nam tej wiedzy brakuje. Oczekuję takich zachowań ze strony ministra rolnictwa.

Jakie działania w Pana opinii należałoby podjąć?

Jan Krzysztof Ardanowski:

Po pierwsze niewybijanie stad, tylko kwarantanna i leczenie również z zastosowaniem – tak jak w kilku krajach – szczepionek. Jeżeli już zachodzi konieczność wybicia całego stada, wynikać powinno to z przepisów prawa, a nie uznaniowości lekarzy weterynarii. Odszkodowania muszą być wypłacane w pełnej wysokości wartości stada zwierząt. W pełnej wysokości, a nie żadnych ryczałtów czy uproszczonych płatności.

To jest sprawa absolutnie oczywista. Chodzi o to, żeby utrzymać hodowle norek i pomóc rolnikom, którzy nie z własnej winy tę chorobę u siebie w stadach znaleźli. Oczywiście trzeba brać pod uwagę czy zostały spełnione warunki bioasekuracji – to jest dla mnie oczywiste, Jeżeli ktoś z własnej winy, głupoty, zaniedbań dopuścił takie zagrożenie, nie izolując fermy w sposób odpowiedni, to niech żadnej nagrody i odszkodowania się nie spodziewa. Tu trzeba być bardzo restrykcyjnym i twardo respektować prawo. Natomiast tam, gdzie pojawienie się choroby nie jest winą rolnika i gdzie zastosowano inną niż kwarantanna metodę w postaci wybicia stada, musi pojawić się adekwatne do wysokości straty odszkodowanie i państwo żadnej łaski w tej materii nie robi. To jest obowiązek państwa i tego oczekuje od ministra rolnictwa.

Rolnicy, z którymi rozmawiamy, postępowanie z hodowcą z województwa lubelskiego określają jako nową formę Piątki dla zwierząt. Jasno mówią o wyrażeniu sprzeciwu podobnym do tego z września i października ubiegłego roku. Czy Pana zdaniem, sytuacja, którą teraz obserwujemy może stać się kolejnym problemem Prawa i Sprawiedliwości na wsi?

Sprawa jest złożona. Chcę wierzyć – nadzieja umiera ostatnia – że nie jest to sposób na wprowadzenie szkodliwej Piątki dla zwierząt. Szkodliwej, nielogicznej, silnie uderzającej w Polskie rolnictwo. Nielogicznej z punktu widzenia gospodarczego i dochodów państwa w okresie pandemii. To działania uderzające również w polskich konsumentów, interesy społeczne, bo konsekwencją Piątki jest wzrost cen żywności.

To nie tylko upadek części rolnictwa, ale również wzrost cen żywności choćby przez przerwanie łańcucha ekologicznej utylizacji produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego, o czym mówiłem. Moje zdanie absolutnie się tu nie zmienia, to była ustawa szkodliwa i uczynię wszystko, żeby nie dopuścić do wprowadzenia tych rozwiązań. Skoro się nie udało tego zrobić ustawą, to może wykorzystując koronawirusa, manipulując opinią społeczną, nastawiając konsumentów, społeczeństwo przeciwko hodowcom norek. Przedstawiając hodowców zwierząt futerkowych jak bandytów, zwyrodnialców zbójów bez sumienia, którzy wykorzystują zwierzęta, ale również grając na emocjach społecznych, tłumacząc, że niemoralne jest korzystanie z futer. Tym wszystkich, którzy w ten sposób mówią, chcę powiedzieć, że jeśli ktoś jest weganinem i nie stosuje żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego, chodzi w łapciach z łyka, a nie skórzanych butach, nie nosi paska, nie nosi torebki – jestem w stanie to zrozumieć. Natomiast kłamstwem i ogromnym cynizmem jest sugerowanie, że wykorzystywanie skór zwierząt zabijanych w tym celu, bo przecież nie z padliny mamy skórę na buty, jest po prostu niemoralne i nieetyczne. Boje się, że skoro nie udało się przeprowadzić Piątki dla zwierząt ustawowo – moje stanowisko w tej materii jednoznaczne doprowadziło do tego, że trzeba się było z tej głupoty wycofać – teraz, tak jak rolnicy sugerują, jest bardzo możliwe, że trwa próba wprowadzenia tych rozwiązań tylnymi drzwiami. Na Boga! Gdzie jest minister rolnictwa w tej sytuacji?