PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Czas wolny /PSL odpuszcza walkę o wieś

PSL odpuszcza walkę o wieś

Autor: Świat Rolnika 2015-11-28 13:00:00
Brak grafiki

Polskie Stronnictwo Ludowe chyba nadal nie może otrząsnąć się po wyborczej porażce. Ludowcy, nie dość, że uzyskali słaby wynik w skali całego kraju, to na dodatek przegrali batalię o elektorat wiejski z Prawem i Sprawiedliwością. Partia, która przed wyborami obiecywała wsparcie dla polskiej wsi, zamiast dobrymi pomysłami walczyć o odzyskanie rolniczego elektoratu, szuka w sejmie współpracy z Nowoczesną Ryszarda Petru, który do adwokatów polskiego rolnika raczej nie należy.

Polskie Stronnictwo Ludowe chyba nadal nie może otrząsnąć się po wyborczej porażce. Ludowcy, nie dość, że uzyskali słaby wynik w skali całego kraju, to na dodatek przegrali batalię o elektorat wiejski z Prawem i Sprawiedliwością. Partia, która przed wyborami obiecywała wsparcie dla polskiej wsi, zamiast dobrymi pomysłami walczyć o odzyskanie rolniczego elektoratu, szuka w sejmie współpracy z Nowoczesną Ryszarda Petru, który do adwokatów polskiego rolnika raczej nie należy.

Kampania wyborcza Stronnictwa była tak bezpłciowa, że niski wynik wyborczy w skali kraju nie może nikogo dziwić. Pewnym zaskoczeniem było natomiast to, że na wsi - inaczej niż w poprzednich wyborach - PSL też nie zdobył serc wyborców i został zdystansowany przez PiS. Zbliżony do ludowców wynik osiągnął nawet - kojarzony raczej z miejskim elektoratem - ruch Kukiz'15. Janusz Piechociński chciał się ze wszystkimi zgadzać i robić za wyważone centrum, a w rezultacie skończył poza parlamentem. Niemniej oprócz ogólników rzucanych przez byłego szefa PSL, w kampanii tej partii padały hasła, które adresowano wyłącznie do rolników i innych mieszkańców wsi. Wszak PSL zapewniał, że "wspiera polską wieś i polskie rolnictwo" i proponował, na przykład, ustawę o rozwoju Wiejskich Stref Ekonomicznych. Jak czytamy na stronie internetowej partii, jej projekt miał być gotowy i czekać na realizację. 

Wybory się odbyły, PSL wprowadził posłów do parlamentu, a o ustawie słuch zaginął. Nowy szef Ludowców, Władysław Kosiniak-Kamysz, woli chyba wypowiadać się o sprawach polityki socjalnej (na których niewątpliwie się zna, skoro przez cztery rządził ministerstwem pracy i polityki społecznej) niż o polskiej wsi. W kwestii rolnictwa, PSL, w ostatnich tygodniach, w mediach nie istnieje. Wygląda to tak, jakby ludowcy zrezygnowali z walki o wiejski elektorat. Jak duży byłby to błąd - chyba nie trzeba tłumaczyć. Bez poparcia na wsi partia Kosiniaka-Kamysza straci szansę na parlamentarny byt, bo mieszkańców miast nigdy nie umiała do siebie przekonać. Być może podejmując tematy dotyczące ogółu Polaków, jak na przykład kwestie emerytalne, PSL liczy na zyskanie poparcia w szerszych grupach społeczeństwa. Logika podpowiada jednak, że bez wsparcia rolników PSL, prawdopodobnie, zniknie z politycznej sceny. A bez korzystnego dla nich - i (co bardzo ważne) dobrze nagłośnionego - programu, na poparcie rolników PSL liczyć nie może. Władysław Kosiniak-Kamysz zapewne stoi w tym momencie w rozkroku i nie może wybrać, czy skupić się na sprawach wsi, na której PSL stracił elektorat, czy próbować walczyć o poparcie w miastach, gdzie poparcia nigdy nie miał. 

Dużym błędem szefa ludowców może być też, błaha z pozoru, kwestia "walki" z PiS w sprawie zmian w Trybunale Konstytucyjnym. Kosiniak-Kamysz wystąpił z Ryszardem Petru na wspólnej konferencji, podczas której panowie zachęcali całą opozycję do przeciwstawiania się partii Jarosława Kaczyńskiego. Była mowa o współpracy "ponad podziałami" w kwestiach, jak to określono, fundamentalnych. Oczywiście, opozycja ma prawo współdziałać, ale wspólne występy szefa "rolniczej" partii z Petru, którego adwokatem polskich rolników nazwać raczej nie można, to pomysł co najmniej dziwny. 

Przypomnijmy, że w korespondencji ugrupowania Ryszarda Petru, którą ujawnił Zbigniew Stonoga, znalazły się rzeczy dla polskiego rolnika nieakceptowalne. Mówił o nich Przemysław Wipler w programie Tomasza Lisa. 

- To proszę powiedzieć, że nieprawdziwy jest mail, w którym pan Rabiej, pański doradca ekonomiczny, mówi, że trzeba wprowadzić zakaz hodowli zwierząt na futro i całkowicie zniszczyć, wygasić... 

– zwrócił się Wipler do Petru, jednak hałas w studio zagłuszył dalszą część jego wypowiedzi. 

Szef .Nowoczesnej odpowiedział szybko, że "nie zgadza się z tym". Zapewniał też wcześniej, że maile to fałszywki. Ale jak jest naprawdę? Dopóki ta afera się nie wyjaśni, politycy starający się o uznanie w oczach rolników powinni raczej zbytnio nie eksponować swojej współpracy z posłem Petru. Nawet w kwestiach tak od rolnictwa dalekich jak rzekomy zamach na Trybunał Konstytucyjny. Abstrahując już od kwestii wspomnianego maila, .Nowoczesna troski o polskiego rolnika nigdy nie zapowiadała, a Ryszard Petru przed wyborami mówił na przykład o potrzebie likwidacji KRUS.

JR
Fot. eReM