Talk icon

ARCHIWUM IGR

27-10-2022

Autor: Świat Rolnika

Grzegorz Chocian: Zachowując szacunek dla przyrody możemy przywrócić w Polsce normalność

Brak grafiki

Nie każda organizacja i nie każda osoba, która wyraża sprzeciw wobec jakiejś inwestycji, jest ekoterrorystą czy jakimś pseudoekologiem.

Trzeba bardzo ostrożnie etykietować tego typu zdarzenia, bo można zrobić krzywdę komuś, kto naprawdę wyraża troskę w sprawie środowiska. Miałem jednak okazję wielokrotnie uczestniczyć w postępowaniach administracyjnych, gdzie stroną blokującą były tak zwane organizacje ekologiczne, czasem wręcz naprędce zakładane dla potrzeb zablokowania czyjegoś przedsięwzięcia. Nie ma to nic wspólnego z ekologią, tylko po prostu z próbą zablokowania jakiejś inicjatywy. Inicjatywy zgodnej z przepisami prawa zarówno polskiego, jak i wspólnotowego, tylko po prostu takiej, która się komuś nie podoba.

Polski system prawny jest dziurawy

Niestety polski system prawny jest bardzo dziurawy, ponieważ istnieje takie domniemanie prawdziwości twierdzeń stron, mimo że oczywiście są wyroki sądowe, które mówią wprost, że każda ze stron musi przedstawić jakiś dowód. Praktyka jest niestety taka, że inwestor przedkłada całe tony opracowań i analiz, natomiast strona protestująca przedkłada kilka kartek ogólnych opinii, które są traktowane na równi z oficjalnymi danymi inwestora. O ile formalnie takie ”dowody” oczywiście powinny być traktowane na równi, o tyle faktycznie merytorycznie należy porównać zawartość opracowań. Zdarzają się niestety przypadki, gdy organ, czyli na przykład wójt, który nie chce podpaść w swoim wyborcom, wręcz cieszy się, że wpływa takie dziwne pismo, które pomoże mu zablokować inwestycję, której nie chcą jego wyborcy. Jest to szkodliwe, ponieważ tak długo, jak długo taka inwestycja spełnia wszystkie kryteria wymagane przepisami prawa, powinna być ona dopuszczona do realizacji, a jeśli dany samorząd nie chce tego typu inwestycji, to powinien był wcześniej uchwalić miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, którzy takich inwestycji nie dopuszcza. Odkrywamy też coraz częściej, że również wymiar sprawiedliwości nie pomaga w takich przypadkach. Zdarzają się bowiem wyroki, zwłaszcza wojewódzkich sądów administracyjnych, które są absolutnie sprzeczne ze sobą. I w bardzo podobnych sprawach są zupełnie rozbieżne orzeczenia, co doprowadza do absolutnego chaosu i nie wiadomo, co może rozwiązać problem protestów.

Fałszywe analizy

Zdarzały się sytuacje, gdy protestujący odpuszczali, gdy zostali opłaceni. Po prostu takie osoby blokowały daną inwestycję tylko po to, by uzyskać łapówkę. Te czasy już minęły, natomiast teraz pojawiają się inne metody działania, które są bardzo niebezpieczne. W ramach przetargów publicznych są bowiem opracowywane analizy zasobów środowiskowych przez różne organizacje ekologiczne. Te analizy robione za najniższą cenę trafiają następnie do Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska i stają się już dowodem, który to dowód jest usankcjonowany przez tę instytucję. Zdarza się więc, że analizy zrobione na rzecz jednej z takich instytucji są po prostu niewiarygodne i zrobione w oparciu o nieprawdziwe dane. Za chwilę te kłamliwe analizy miałyby się stać danymi formalnymi, do których każdy inwestor musiałby się odnosić i ponosić koszty zabezpieczeń środowiska, które de facto nie istnieje w takim kształcie, jaki został opisany. Taki proceder wywołuje bardzo poważne skutki. Przykładowo koszty związane z przywróceniem gatunku, którego w rzeczywistości nie ma, ale został opisany w fałszywej analizie, idą w setki tysięcy a czasem miliony złotych. Tego typu praktyki zasługują na prokuraturę i na bardzo szczegółową analizę tego, jak to się stało, że takie dane trafiają do organu i dlaczego sam organ nie weryfikuje tych danych.

swiatrolnika.info 2022