Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Polska Agencja Prasowa 03-08-2021 07:25:45

Ekspert UW: Trzeba zadbać o system certyfikacji drewna importowanego

system certyfikacji drewna

Nowa strategia UE ws. ochrony lasów wymusza pytanie o reakcję biznesu i import drewna z krajów Trzeciego Świata. Należałoby zadbać o odpowiedni system certyfikacji drewna importowanego, by mieć pewność, że pozyskano je z miejsca, w którym las jest zarządzany zgodnie ze standardami europejskimi – twierdzi prof. Bogdan Jaroszewicz, kierownik Białowieskiej Stacji Geobotanicznej UW.

Potrzebny system certyfikacji drewna

Komisja Europejska przyjęła w lipcu nową Strategię Leśną UE do 2030 roku. Jest ona częścią planów, które mają doprowadzić do redukcji emisji gazów cieplarnianych o co najmniej 55 proc. do 2030 roku i "neutralności klimatycznej" UE do 2050 roku. W celu zwiększenia powierzchni i jakości lasów w UE oraz wzmocnienia ich ochrony KE proponuje m.in. utrzymanie wykorzystania biomasy drzewnej w granicach zrównoważonego rozwoju i zachęca do oszczędnego wykorzystywania drewna. Strategia przewiduje również rozwój systemów płatności dla właścicieli i zarządców lasów za świadczenie alternatywnych usług ekosystemowych, np. utrzymywania części ich lasów w stanie nienaruszonym.

„Biznes europejski jakoś zareaguje na brak możliwości pozyskiwania większej ilości drewna w Europie – będzie importował drewno z krajów, gdzie przepisy nie są tak surowe. Należałoby zadbać o odpowiedni system certyfikacji drewna importowanego, by mieć pewność że zostało pozyskane z miejsca, w którym las jest zarządzany zgodnie ze standardami europejskimi" – powiedział prof. Bogdan Jaroszewicz, kierownik Białowieskiej Stacji Geobotanicznej UW.indeksy cen drewna 2021

Historia pewnego raportu

Nawiązał też do niedawno opublikowanego raportu IPCC (Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu) i IPBES (Międzyrządowa platforma naukowo-polityczna ds. różnorodności biologicznej i usług ekosystemowych). Do tej pory IPCC – instytucja odpowiedzialna za zbieranie danych dotyczących zmian klimatu – pracowała samodzielnie, ale okazało się że rekomendowane przez nią działania mogą mieć negatywny wpływ na różnorodność biologiczną, w dużej mierze kształtującą klimat. Dlatego poproszono o współpracę IPBES. Jej pierwszym efektem była publikacja wspólnego raportu 10 czerwca 2021. Autorzy publikacji szczegółowo omówili w nim różnice między zalesianiem terenów, na których wcześniej las nie występował, a dbaniem o odrost i ponownym zalesianiem.

Czytaj także: Strategia bioróżnorodności uderzy w polski sektor drzewny

„Obecne scenariusze, którymi posługuje się IPCC, nie rozróżniają zalesiania terenów wcześniej nie porośniętych drzewami - od dbania o odrost i ponownego zalesiania. To powoduje, że ocena wpływu tych działań na bioróżnorodność jest bardzo trudna i powoduje lukę w wiedzy, którą trzeba się zająć" – czytamy w raporcie.

„Mamy głośny temat, że sadzenie drzew jest dobre dla klimatu, ale jeśli posadzimy tylko jeden gatunek drzewa na setkach czy tysiącach hektarów, to takie monokultury będą półpustyniami dla bioróżnorodności" – mówi prof. Jaroszewicz.

Podaje też inne przykłady. "W Europie od dekady promuje się oxy-tree – czyli szybko przyrastające drzewo, które jest hybrydą dwóch gatunków paulowni. Ono przyrasta dziesięć razy szybciej niż przeciętne drzewo w naszym klimacie. Ale taka plantacja wyjaławia glebę, wysysa wodę z gleby i mocno ocienia glebę. Różnorodność biologiczna na takim terenie jest bardzo niska. Innym przykładem są uprawy roślin, które nie są rodzime dla danej strefy klimatycznej czy uprawy roślin energetycznych – biopaliwa, które teoretycznie służą ochronie klimatu, ale sprowadzają różnorodność biologiczną do bardzo niskiego poziomu" - wymienia.
Na pułapkę monokultur – czyli sadzenia jednego gatunku drzewa na dużym terenie - zwracają też uwagę naukowcy w raporcie IPCC i IPBES. Przypominają, że o ile specjaliści są pewni w jakim kierunku idą zmiany klimatu, o tyle dynamika tych zmian jest tak duża, że dziś ciężko przewidzieć, jaki gatunek drzewa wytworzy najlepsze cechy obronne i adaptacyjne.

Duża niepewność

„Towarzyszy nam duża niepewność co do reakcji konkretnych gatunków drzew na stres wywołany brakiem dostępu do wody. Nie potrafimy oszacować, jak będą się zmieniały opady atmosferyczne na danym obszarze, dlatego zamiast monokultur rekomendujemy inwestycje w mieszane gatunki drzew. Działania na rzecz klimatu zbyt często nie pozostawiają miejsca na elastyczne działanie na wypadek gdy modele naukowe zawiodą" – czytamy w raporcie.

Pytany o niepewność przewidywań naukowych prof. Jaroszewicz mówi: "Rzadko używamy określenia niepewność. Nauka jest takim typem działalności, gdzie zasadniczo żaden wynik nie może być uważany za stuprocentowo pewny. Dlatego jak publikujemy jakieś wyniki, to używamy wskaźnika istotności statystycznej. Nawet najdoskonalsze modele dotyczące zmian klimatycznych nie są w stanie uwzględnić wszystkich czynników. które na ten klimat wpływają. W międzyczasie mogą się też pojawić nowe czynniki, których nie jesteśmy w stanie współcześnie przewidzieć. Może to być występowanie huraganów i trąb powietrznych, które na danym terenie nigdy nie występowały. W publikacjach pojawia się często określenie +no analog future+ – przyszłość nie ma analogii w przeszłości".

Próbując przeciwdziałać skutkom zmian klimatycznych również biznes podjął kroki, które - niekonsultowane z ekspertami od różnorodności biologicznej - mogą mieć negatywny wpływ na ekosystem.

"Farmy wiatrowe, fotowoltaiczne - one prowadzą do degradacji lokalnej różnorodności biologicznej. Do produkcji tych urządzeń potrzebujemy metali ziem rzadkich, które są pozyskiwane w Ameryce Południowej albo Afryce, często bez zachowania jakichkolwiek standardów związanych z ochroną biosfery. Na tamtych terenach powstaje księżycowy krajobraz po to, żebyśmy my mieli urządzenia, które sprzyjają ochronie klimatu. Osobnym tematem pozostaje kwestia recyklingu tych urządzeń" – zwraca uwagę prof. Jaroszewicz.

Zależnościom, wynikającym z wpływu działania jednego sektora na drugi, eksperci z IPCC i IPBES poświęcili w raporcie z czerwca dużo miejsca. Zmiany klimatu, różnorodność biologiczną i jakość życia człowieka potraktowali jako nierozerwalną sieć powiązań. Ich zdaniem nie da się tworzyć scenariuszy przyszłości bez równoległego spojrzenia na te właśnie obszary. Autorzy raportu są też zgodni, że zabiegając o zachowanie różnorodności biologicznej przez wydzielanie kolejnych połaci lądów czy oceanów pod ochronę - nie można narażać człowieka na głód i doprowadzić do niekontrolowanych ruchów migracyjnych. Słowo „sprawiedliwość” pada w raporcie wielokrotnie i dotyczy m.in. aspektów biznesowych. Właściciele małych gospodarstw rolnych nie mogą stracić źródła swojego utrzymania i wyżywienia w wyniku działania wielkich firm, które realizują strategie pro-klimatyczne - sugerują specjaliści.

„Mamy duże nierówności w skali globalnej. Działania pro-klimatyczne mogłyby być forsowane przez bogate kraje kosztem krajów/społeczeństw ubogich. W raporcie podkreśla się, że każdy człowiek jest równy. Prawa ludzi w Amazonii są tak samo ważne, jak prawa ludzi mieszkających w Nowym Jorku" – mówi Bogdan Jaroszewicz.

Pytany, czy zaskakuje go, że dopiero teraz eksperci od klimatu połączyli działania z ekspertami od różnorodności biologicznej, odpowiada: „Naukowcy wchodzący w skład IPCC są klimatologami, fizykami atmosfery, i z pewnością od zawsze byli świadomi ogromnej roli bioróżnorodności, ale najwidoczniej do tej pory mieli to z tyłu głowy, a nie przed oczami – skupiali się tylko na swojej dziedzinie. Można było zacząć współpracę wcześniej, ale przez czysto ludzkie słabości stało się to dopiero teraz. Brak interdyscyplinarności jest naszym codziennym problemem. Nawet botanikom trudno prowadzić badania z ornitologami. Nawet na tym poziomie mamy trochę inne spojrzenie na funkcjonowanie ekosystemów, stosujemy inną terminologię i metody. Wspólna praca ciągle wymaga docierania się" – podsumowuje Jaroszewicz.



Autor: Emilia Gromczak 25-01-2022 22:00:17

Eksport pszenicy z Polski do krajów poza UE odnotował gwałtowne spadki

Polski eksport pszenicy poza kraje UE w połowie tego sezonu odnotował gwałtowne spadki. Spadek ogólnego eksportu ziarna jest równy 37 % r/r.

Polska wyeksportowała poza UE w tym sezonie (od 1 lipca 2021 r. do 9 stycznia 2022 r.) tylko 1,06 mln ton zbóż w porównaniu do 1,67 mln ton w ciągu 28 tygodni sezonu 2020/21. Wynika z tego, że spadek eksportu ziarna wynosi aż 37 % r/r. Pszenica zanotowała jeszcze większe spadki. Eksport poza kraje UE wyniósł w tym sezonie 850 tys. t. Jest to o 43 % gorszy wynik niż rok temu. 

Spadek sprzedaży ziarna poza UE

Według danych Komisji Europejskiej polski eksport zbóż poza UE wyniósł w tym sezonie 1,06 mln t. Oznacza to spadek naszego eksportu ziarna aż o 37% r/r. Jeszcze gorzej mają się dane dot. pszenicy. Eksport pszenicy do krajów poza UE wyniósł dotychczasowo 850 tys. ton. Jest to wynik gorszy o 43% niż przed rokiem. 

Spadł polski eksport pszenicy poza kraje UE eksport pszenicy UE

Polski eksport pszenicy poza kraje UE drastycznie zmalał. Dotychczasowo wyniósł on 850 tys. ton, co w porównaniu z ubiegłym rokiem oznacza spadek o 43%. 

Dane KE pokazują, że kraje UE wyeksportowały w pierwszych dwóch tygodniach stycznia tylko 130 tys. ton pszenicy. Od początku lipca 2021 (początek sezonu 2021/22) do 16-go stycznia 2022 było to 15,32 mln ton pszenicy miękkiej, czyli ciągle o ponad 5% więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego sezonu.

W rankingu eksporterów Francja wyprzedza teraz minimalnie Rumunię, osiągając udział w całym eksporcie pszenicy miękkiej na poziomie 27,1% (4,15 mln ton) w porównaniu do 26,7% (4,08 mln ton) w przypadku Rumunii. Kolejne 1,96 mln ton wyeksportowały Niemcy i 1,66 mln ton Bułgaria. Polska z wynikiem 0,85 mln ton (5,6% udział) wyprzedzana jest jeszcze minimalnie przez Litwę i Łotwę.

Największym odbiorcą unijnej pszenicy w I połowie sezonu jest Algieria, która kupiła 5,55 mln t tego zboża.

Sprawdź również: Ceny pszenicy osiągnęły nowe rekordowe poziomy w Europie

ewgt.com.pl/fot.pixabay.com


Autor: Polska Agencja Prasowa 25-01-2022 11:00:00

"Rz": Spółka ze stratami zapłaci wyższe podatki niż dochodowa firma

Jak alarmuje dziennik "Rzeczpospolita", przez Polski Ład, nierentowne spółki zapłacą wyższe podatki niż te, które osiągają dochody i dobrze sobie radzą.

"Polski Ład zmienia warunki prowadzenia biznesu w wielu obszarach. Trudny rok czeka nie tylko podatników PIT, ale też CIT. Spółki, które nie osiągną określonej rentowności, zapłacą po zakończeniu 2022 r. nowy podatek minimalny. To rozwiązanie, które miało być batem na podatkowych oszustów, uderzy w firmy prowadzące zwykłą działalność" – czytamy w dzienniku.

Nowe podatki dla nierentownych spółek

"Rzeczpospolita" wskazuje, że spółki zapłacą nowe podatki w dwóch przypadkach.

"Po pierwsze, jeśli poniosą straty. A po drugie, gdy ich dochody będą niższe niż 1 proc. przychodów" – zaznaczy gazeta.

"To szkodliwa regulacja. W praktyce może objąć nawet małych podatników CIT i będzie dodatkowym obciążeniem w czasie trwającej wciąż pandemii" – mówi w "Rz" Przemysław Pruszyński z Konfederacji Lewiatan.

Według dziennika nowy podatek może dotknąć spółki z branży handlowej, które mają niską rentowność.

"Przykładowo, w handlu dobrami szybkozbywalnymi, jak np. żywność i kosmetyki, wynosi ona średnio 0,7 proc." – czytamy.

Nieuczciwe przepisy

"Nową daninę zapłaci np. spółka, która ma Polski Lad podatki 02roczne przychody 100 mln zł i dochód 900 tys. zł, czyli rentowność poniżej 1 proc. CIT od dochodu 900 tys. zł wyniesie 171 tys. zł. Tymczasem podatek minimalny – w dużym uproszczeniu – ok. 400 tys. zł. By tego uniknąć, wiele firm będzie się starało podwyższyć marże, co przyczyni się do wzrostu inflacji. Przepisy przewidują też mechanizm zapobiegający podwójnemu opodatkowaniu tych samych dochodów. Od CIT minimalnego będzie można odliczyć kwotę klasycznego podatku, obliczonego według zasad ogólnych" – podaje dziennik.

Podatki minimalne nie uderzą m.in. w nowe spółki w roku rozpoczęcia działalności i dwóch kolejnych. Przewidziano też wyłączenie dla spółek, które jako pojedyncza firma mają słabe wyniki, ale należą do grupy zachowującej określony poziom rentowności. Jednak w praktyce może być trudno z niego skorzystać. Grzegorz Kujawski, doradca podatkowy i partner w KNDP, zwraca uwagę, że chodzi o grupy, w których spółka dominująca ma dokładnie 75 proc. udziałów w spółkach zależnych. Tymczasem powinno to być ”co najmniej 75 proc".

Czytaj też: Morawiecki o Polskim Ładzie: Bierzemy na siebie odpowiedzialność za pomyłki

PAP/fot.KPRM


Autor: Polska Agencja Prasowa 25-01-2022 08:01:15

MF: Płatnik powinien wyliczać zaliczki na podatek dochodowy na dwa sposoby

Płatnik na podstawie rozporządzenia o przedłużeniu terminów powinien wyliczać zaliczki na podatek dochodowy na dwa sposoby – na nowych i starych zasadach.

Ministerstwo Finansów opublikowało w piątek na swoich stronach internetowych objaśnienia, dotyczące stosowania rozporządzenia z dnia 7 stycznia 2022 r. w sprawie przedłużenia terminów poboru i przekazania przez niektórych płatników zaliczek na podatek dochodowy od osób fizycznych. Jak zaznaczono, rozporządzenie dotyczy przychodów wypłacanych przez płatników będących zakładami pracy, organami rentowymi oraz zleceniodawcami. Ma ono zastosowanie, gdy miesięczne przychody uzyskane przez podatnika za pośrednictwem płatnika nie przekroczą 12 800 zł.

Zaliczki na podatek dochodowy na nowych i starych zasadach

„Rozporządzenie przedłuża termin poboru i przekazania zaliczek na podatek dochodowy od osób fizycznych w określonej części, która jest wyznaczana poprzez porównanie zaliczek na podatek obliczonych według dwóch metod: według zasad obowiązujących w 2022 r., tj. po wejściu w życie Polskiego Ładu (…) oraz według zasad obowiązujących w 2021 r. (…)” – podano w objaśnieniach MF.

Jak stwierdzono w objaśnieniach, zaliczki na podatek dochodowy obliczone na zasadach obowiązujących w 2022 r. powinny uwzględniać koszty uzyskania przychodów (chyba, że podatnik zrezygnował z ich stosowania, składając płatnikowi wniosek), ulgi (np. składki na ubezpieczenia społeczne w części finansowanej przez podatnika, ulgi dla klasy średniej, chyba że podatnik zrezygnował z jej stosowania) i zwolnienia (w tym: „ulgi dla rodzin 4+”, „ulgi na powrót” czy „ulgi dla seniora”, o ile podatnik zawnioskował o ich stosowanie przez płatnika), a także przy zastosowaniu parametrów nowej skali podatkowej (ze stawkami 17 proc. i 32 proc., progiem dochodu w kwocie 120 000 zł oraz 1/12 kwoty zmniejszającej podatek w wysokości 425 zł – o ile płatnik jest uprawniony do jej odliczania).

Z kolei, według MF, obliczona przez płatnika na zasadach obowiązujących w 2021 r. powinna uwzględniać koszty uzyskania przychodów (chyba, że podatnik zrezygnował z ich stosowania składając płatnikowi wniosek), składki na ubezpieczenia społeczne w części finansowanej przez podatnika, a także przy zastosowaniu parametrów skali podatkowej z 2021 r. (ze stawkami 17 proc. i 32 proc., z progiem dochodu w kwocie 85 528 zł oraz 1/12 kwoty zmniejszającej podatek w wysokości 43,76 zł, o ile płatnik jest uprawniony na moment obliczania zaliczki do jej odliczania), a także pomniejszoną o kwotę składki zdrowotnej podlegającej odliczeniu od podatku (7,75 proc. podstawy wymiaru tej składki). Resort przypomniał, że należy pamiętać, że kwota zmniejszająca podatek w wysokości 43,76 zł stosowana była o ile dochody pracownika (licząc od początku roku) nie przekroczyły 85 528 zł i tę zasadę również należy uwzględniać.

Resort dodał także, że jeśli pracownik np. w styczniu podjął decyzję o „wycofaniu PIT-2”, to uwzględnia się to przy liczeniu zaliczek na oba sposoby. A więc także według zasad z 2021 r. płatnik musi uwzględnić, że podatnik poinformował go o rezygnacji z odliczania od zaliczki na podatek 1/12 kwoty zmniejszającej podatek (43,76 zł).

„Płatnik, obliczając zaliczki na podatek dochodowy na dwa sposoby, stosuje stan faktyczny występujący u konkretnego podatnika na dzień obliczania zaliczki w 2022 r.” – zaznaczył resort w objaśnieniach.
„Jeżeli zaliczka z Polskiego Ładu przewyższa zaliczkę obliczoną na starych zasadach, powstaje nadwyżka, która podlega odroczeniu w czasie. Płatnik pobiera od podatnika zaliczkę niższą, czyli obliczoną na starych zasadach. Odroczenie nadwyżki trwa aż do miesiąca, w którym z porównania wysokości zaliczek obliczonych na dwa sposoby okaże się, że powstanie ujemna różnica, czyli zaliczka z Polskiego Ładu okaże się niższa od zaliczki obliczonej na starych zasadach. Wówczas płatnik pobiera od podatnika zaliczkę z Polskiego Ładu oraz nadwyżkę z poprzednich miesięcy, ale nie więcej niż do kwoty zaliczki obliczonej na starych zasadach” – napisano w resortowych objaśnieniach.

Resort finansów przedstawia przykłady dot. wyliczania zaliczek

MF zaznaczyło, że jeżeli nie pobrano w całości kwoty odroczonej nadwyżki, zaliczki na podatek dochodowy odroczenie tej części nadwyżki przedłuża się na kolejne miesiące, w których wystąpi ujemna różnica.
Resort finansów przedstawił kilka przykładów, dotyczących wyliczania zaliczek. I tak w jednym z nich jest mowa o sytuacji, w której w porównania zaliczek miesięcznych za wrzesień 2022 r. obliczonych na dwa sposoby wynika, że zaliczka z Polskiego Ładu (400 zł) jest niższa od zaliczki na podatek dochodowy na starych zasadach (700 zł), zatem wystąpiła ujemna różnica w kwocie 300 zł. Nadwyżka z poprzednich miesięcy wynosi 740 zł.

„We wrześniu, czyli w miesiącu, w którym wystąpiła ujemna różnica płatnik pobiera zaliczkę z Polskiego Ładu w wysokości 400 zł i nadwyżkę z poprzednich miesięcy, ale nie więcej niż wynosi zaliczka obliczona na starych zasadach, czyli 700 zł. Oznacza to, że może uwzględnić jedynie 300 zł nadwyżki z poprzednich miesięcy, a pozostałą kwotę nadwyżki (440 zł, czyli 740 zł– 300 zł) pobierze w następnych miesiącach, w których wystąpi kolejna ujemna różnica” – podano w wyjaśnieniach MF.

Inny przykład dotyczy podatnika, który oprócz umowy o pracę zawarł z pracodawcą umowę zlecenia. W jednym miesiącu uzyskał łącznie 14 000 zł, z czego z umowy o pracę 8 000 zł a z umowy zlecenia 6 000 zł, co oznacza, że łączny przychód przekroczył kwotę, której dotyczy rozporządzenie. Jednak według MF, mimo tego rozporządzenie ma zastosowanie.

„Przychód ze stosunku pracy i przychód z umowy zlecenia stanowią dwa różne źródła, z odrębnym limitem przychodów z rozporządzenia. Nie ma przy tym znaczenia fakt, że obie umowy zostały zawarte z tym samym płatnikiem. Zatem płatnik stosuje rozporządzenie, gdyż przychody z obydwu umów liczone odrębnie nie przekraczają limitu 12 800 zł” – podano w objaśnieniach MF.

W kolejnym przykładzie ujemna różnica po raz pierwszy u podatnika wystąpiła we wrześniu i w tym miesiącu płatnik miał możliwość pobrania części nadwyżki z poprzednich miesięcy. Pozostała nadwyżka, która nie mogła być pobrana we wrześniu przeszła na kolejne miesiące. Jednak w październiku podatnik otrzymał wynagrodzenie za pracę i nagrodę jubileuszową, łącznie w kwocie 13 200 zł. Na dodatek – według przykładu - płatnik od wynagrodzenia (7 000 zł) wypłaconego 10 października pobrał zaliczkę, zgodnie z rozporządzeniem, w tym pobrał część nierozliczonej we wrześniu nadwyżki, gdyż powstała ujemna różnica. Według resortu, w tym przypadku rozporządzenie nie ma zastosowania.

„Skoro miesięczny przychód ze stosunku pracy (bo nagroda jubileuszowa też jest przychodem z tego źródła) przekroczył miesięczny limit z rozporządzenia, to oznacza, że rozporządzenia nie stosuje się przy obliczaniu miesięcznej zaliczki. W konsekwencji, nie pobiera się też nierozliczonej we wrześniu części nadwyżki. Należy ponownie obliczyć zaliczkę od całego przychodu z października według Polskiego Ładu. Od tak obliczonej zaliczki miesięcznej należy odjąć wcześniej pobraną zaliczkę (przed jej zwiększeniem o część nierozliczonej we wrześniu nadwyżki) i różnicę przekazać do urzędu skarbowego. Część nierozliczonej nadwyżki z września przechodzi na kolejne miesiące, w których wystąpi ujemna różnica” – wyjaśniło MF.

Nowe przepisy w związku z wprowadzeniem Polskiego Ładu

W następnym przykładzie MF płatnik przestał stosować u podatnika rozporządzenie od 1 sierpnia 2022 r., gdyż pod koniec lipca podatnik „wycofał” od pracodawcy PIT-2 i złożył mu wniosek o nie przedłużanie terminów poboru i przekazania zaliczek na podatek ze stosunku pracy. Jednak w czerwcu, w którym pierwszy raz wystąpiła ujemna różnica, płatnik zaczął pobierać nadwyżkę z poprzednich miesięcy. W lipcu nie mógł już tego zrobić, gdyż podatnik uzyskał przychód ze stosunku pracy w wysokości 13 700 zł, tj. przekraczającej limit z rozporządzenia.

„Podatnik miał prawo zrezygnować ze stosowania rozporządzenia, skoro zrezygnował z odliczania przez płatnika 1/12 kwoty zmniejszającej podatek. Zatem od sierpnia płatnik będzie pobierał od podatnika zaliczki na podatek dochodowy według Polskiego Ładu. W tej sytuacji nadwyżki nierozliczone przez płatnika zostaną rozliczone przez podatnika w zeznaniu rocznym” – wyjaśniło Ministerstwo Finansów.

Z wyjaśnienia MF wynika również, że jeśli płatnik nie jest w stanie pobrać nadwyżki od podatnika do końca roku, bo kwota przychodu, z której nadwyżka może być pobrana (np. 200 zł) jest niższa od nadwyżki ( np. 1000 zł), to nie oznacza, że płatnik jest zobowiązany do potrącenia z wynagrodzenia lub pobrania w inny sposób niepobranej wcześniej części zaliczki. Rozporządzenie „dopuszcza” pobór niepobranej części zaliczki tylko w sytuacji wystąpienia ujemnej różnicy. W przypadku niepobrania nadwyżki zaliczki do końca roku lub rozwiązania umowy o pracę płatnik nie będzie obowiązany do jej poboru.

Ostatecznie kwoty niepobrane zostaną rozliczone przez podatnika w zeznaniu za 2022 r.

Czytaj też: Nowe zasady rozliczania zaliczek na podatek dochodowy

PAP/fot.pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.