Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Sebastian Wroniewski 02-12-2021 22:00:37

Sklepy w Polsce nie mogą się pozbierać po pandemii koronawirusa

Sklepy

Sklepy w Polsce nadal odczuwają problemy przez pandemię. Badanie Proxi.cloud i UCE RESEARCH wykazało, że ilość wizyt w sklepach spadła o prawie 27%.

Zmiana ta dotyczy pierwszych trzech tygodni listopada 2021 roku w porównaniu z analogicznym okresem sprzed dwóch lat. W tym samym czasie liczba klientów wszystkich formatów zmniejszyła się o około 31%. To mniejsze spadki niż w 2020 roku względem 2019 roku. Ostatnio na najmniejszym minusie znalazły się dyskonty, a na największym – sieci typu convenience. Natomiast wizyty wg godziny rozkładają się bardzo podobnie w analizowanych okresach. Wyjątkiem jest ubiegły rok.

Sklepy nadal mają problemy przez pandemię

Przedmiotem badania nie były tylko sklepy. Z badania wynika, że długotrwałe i silne poczucie zmęczenia lub wyczerpania i braku energii, trwające mimo odpoczynku i niezwiązane z żadną chorobą, towarzyszy najczęściej osobom w wieku 18-22 lat. Przeważnie mają z tym problem Polacy ze średnim wykształceniem, zarabiający poniżej 1 tys. zł na rękę, pracujący średnio ponad 10 godzin dziennie. Skarżą się na to głównie rodacy mieszkający w miejscowościach liczących od 50 do 99 tys. ludności.

Raport opiera się na analizie zachowań ponad miliona konsumentów, którzy odnotowali łącznie ok. 8,3 mln wizyt w prawie 9,4 tys. placówek handlowych pierwszej potrzeby. Z zebranych danych wynika, że w trzech pierwszych tygodniach listopada 2021 ruch w sklepach wszystkich formatów był o 26,8% mniejszy niż dwa lata wcześniej. Z kolei w analogicznym okresie 2020 roku spadek względem 2019 roku wyniósł 43,4%.

,,Mniejszy spadek wizyt w listopadzie 2021 roku spowodowany jest na pewno dużym rozluźnieniem samego społeczeństwa. Obecnie konsumenci mniej boją się pandemii i wirusa niż przed rokiem. W listopadzie ub.r. trwał lockdown, co miało również duży wpływ na aktywność Polaków. Nie wychodzili oni tak często z domu, ponieważ wiele miejsc było zwyczajnie zamkniętych. W efekcie spadła liczba zakupów robionych przy okazji” – komentuje Mateusz Chołuj, współautor badania z firmy technologicznej Proxi.cloud.

Patrząc na szczegółowe dane, widać, że wszystkie formaty odnotowały w pierwszych trzech tygodniach listopada 2021 roku spadek liczby wizyt względem analogicznego okresu z 2019 roku. Najmniejszy dotyczy dyskontów (-20,4%). Dalej w zestawieniu są supermarkety (-27,2%), drogerie (-31,7%), hipermarkety (-31,8%) i hurtownie (-34,7%). Natomiast na największym minusie są sieci convenience (-45,1%).

,,Pozycja dyskontów wynika z kilku czynników. Po pierwsze, one przyciągają atrakcyjną ceną. To format, który obok wybranych hipermarketów, jest w stanie walczyć z inflacją. Po drugie, tam nigdy nie ma wielkiego tłoku, bo jest szybka obsługa i krócej trwa wybór towaru. Po trzecie, sklepy te oferują asortyment codzienny. Klient idzie na zakupy nie jak po luksus, tylko po to, co jest mu rzeczywiście potrzebne” – mówi dr Andrzej Maria Faliński, wiceprezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.

Spadek liczby klientów

W pierwszych trzech tygodniach listopada 2021 Sklepy liczba klientów w sklepach wszystkich formatów była o 31,4% mniejsza niż 2 lata wcześniej. Natomiast w analogicznym okresie 2020 roku spadek rok do roku wyniósł 34,5%. Mateusz Chołuj zaznacza, że w tym roku widać powrót kupujących do sklepów, ale jest on nadal ograniczony przez wzrost liczby osób zakażonych koronawirusem. W listopadzie bieżącego i ubiegłego roku tysiące Polaków nie mogły wyjść z domów ze względu na kwarantannę. Jednocześnie coraz popularniejsze stało się robienie zakupów spożywczych przez Internet.

,,Obawy o własne bezpieczeństwo zdrowotne skłoniły Polaków do wyraźnego ograniczania wizyt w sklepach w 2020 roku, przy czym koszyk zakupowy stał się bardziej złożony niż w 2019 roku. Większy spadek liczby klientów w 2020 roku niż w 2021 roku jest wyrazem swoistego przyzwyczajenia się do życia w warunkach pandemii. Prawdopodobnie część konsumentów uznała, że szczepienia i obowiązek noszenia maseczek w pomieszczeniach zamkniętych oraz w środkach transportu chronią przed zakażeniem i ciężkim przebiegiem choroby” – wyjaśnia dr Urszula Kłosiewicz-Górecka z Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Szczegółowe dane pokazują też, że wszystkie formaty odnotowały w pierwszych trzech tygodniach listopada 2021 roku spadek liczby klientów względem analogicznego okresu 2019 roku. Najmniej odczuły to dyskonty (-24,5%). Potem były drogerie (-27,9%), hipermarkety (-30,9%), hurtownie (-39,4%) i supermarkety (-40,9%). Natomiast na końcu zestawienia znalazły się sieci typu convenience (-44,8%).

,,Pozycja drogerii wynika przede wszystkim z oferowanego asortymentu, tzn. środków higienicznych i sanitarnych. Natomiast sieci typu convenience oferują okazjonalne zakupy uzupełniające. Ten segment bardzo się zmienił. Ludzie chodzą tam, kiedy muszą coś dokupić. Ewentualnie nie chcą w tłoku stać i czekać po wózek w innym formacie. Moim zdaniem, convenience utrzyma obroty” – dodaje dr Faliński.

Zakupy kilka razy dziennie

Z kolei wizyty według godzin rozkładają się bardzo podobnie w analizowanych okresach. Wyjątek stanowi 2020 rok. Wówczas był mniejszy ruch od 10.00 do 12.00. Jak stwierdza Adam Grochowski, analityk z Proxi.cloud, było to związane z wprowadzeniem przez rząd tzw. godzin dla seniorów. Widać więc, że odgórne regulacje wymusiły konieczność zmian w planowaniu zakupów. Zdaniem eksperta, branża spożywcza nie musiała jednak na tym tracić. Wizyty z wyżej wymienionych godzin zostały najprawdopodobniej przesunięte na rano, popołudnie lub wieczór. 

,,Godziny dla seniorów spowodowały spadek wartości sprzedaży detalicznej realizowanej w tym okresie. Koszyk zakupów starszych klientów był stosunkowo niewielki, zwłaszcza że byli oni zaopatrywani w potrzebne artykuły również przez rodziny. Natomiast inne osoby nie mogły w tym okresie dokonać zakupów w sklepach stacjonarnych. Dotknęło to zwłaszcza wielkopowierzchniowe obiekty handlowe, których seniorzy szczególnie unikali” – podkreśla ekspert z PIE.

Z badania wiemy też o częstotliwości wizyt klientów. W każdym analizowanym okresie konsumenci najczęściej decydowali się na zakupy 3 lub więcej razy. W pierwszych trzech tygodniach listopada 2019 roku zrobiło tak 48% badanych, rok później – 41%, a ostatnio – 47%.

,,W 2020 roku część osób ograniczyła wizyty w sklepach na rzecz rzadszych, ale większych zakupów oraz transakcji online. Bardzo zbliżone dane z 2019 roku i 2021 roku to wynik w pewnym zakresie powrotu do dotychczasowych zachowań klientów” – podsumowuje dr Kłosiewicz-Górecka.

Czytaj też: Małe sklepy padają jak muchy

Monday News/fot.pixabay

Opublikował:
Sebastian Wroniewski
Author: Sebastian Wroniewski
O Autorze
Wychowany w małym mieście nieopodal Warszawy. Od dziecka pasjonat natury i rolnictwa. Po kilkuletniej przygodzie z dużym miastem powrócił w rodzinne strony, by oddać się pisaniu na bliskie mu tematy. W wolnych chwilach podróżuje po Polsce i świecie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora


Autor: Emilia Gromczak 25-01-2022 22:00:17

Eksport pszenicy z Polski do krajów poza UE odnotował gwałtowne spadki

Polski eksport pszenicy poza kraje UE w połowie tego sezonu odnotował gwałtowne spadki. Spadek ogólnego eksportu ziarna jest równy 37 % r/r.

Polska wyeksportowała poza UE w tym sezonie (od 1 lipca 2021 r. do 9 stycznia 2022 r.) tylko 1,06 mln ton zbóż w porównaniu do 1,67 mln ton w ciągu 28 tygodni sezonu 2020/21. Wynika z tego, że spadek eksportu ziarna wynosi aż 37 % r/r. Pszenica zanotowała jeszcze większe spadki. Eksport poza kraje UE wyniósł w tym sezonie 850 tys. t. Jest to o 43 % gorszy wynik niż rok temu. 

Spadek sprzedaży ziarna poza UE

Według danych Komisji Europejskiej polski eksport zbóż poza UE wyniósł w tym sezonie 1,06 mln t. Oznacza to spadek naszego eksportu ziarna aż o 37% r/r. Jeszcze gorzej mają się dane dot. pszenicy. Eksport pszenicy do krajów poza UE wyniósł dotychczasowo 850 tys. ton. Jest to wynik gorszy o 43% niż przed rokiem. 

Spadł polski eksport pszenicy poza kraje UE eksport pszenicy UE

Polski eksport pszenicy poza kraje UE drastycznie zmalał. Dotychczasowo wyniósł on 850 tys. ton, co w porównaniu z ubiegłym rokiem oznacza spadek o 43%. 

Dane KE pokazują, że kraje UE wyeksportowały w pierwszych dwóch tygodniach stycznia tylko 130 tys. ton pszenicy. Od początku lipca 2021 (początek sezonu 2021/22) do 16-go stycznia 2022 było to 15,32 mln ton pszenicy miękkiej, czyli ciągle o ponad 5% więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego sezonu.

W rankingu eksporterów Francja wyprzedza teraz minimalnie Rumunię, osiągając udział w całym eksporcie pszenicy miękkiej na poziomie 27,1% (4,15 mln ton) w porównaniu do 26,7% (4,08 mln ton) w przypadku Rumunii. Kolejne 1,96 mln ton wyeksportowały Niemcy i 1,66 mln ton Bułgaria. Polska z wynikiem 0,85 mln ton (5,6% udział) wyprzedzana jest jeszcze minimalnie przez Litwę i Łotwę.

Największym odbiorcą unijnej pszenicy w I połowie sezonu jest Algieria, która kupiła 5,55 mln t tego zboża.

Sprawdź również: Ceny pszenicy osiągnęły nowe rekordowe poziomy w Europie

ewgt.com.pl/fot.pixabay.com


Autor: Polska Agencja Prasowa 25-01-2022 11:00:00

"Rz": Spółka ze stratami zapłaci wyższe podatki niż dochodowa firma

Jak alarmuje dziennik "Rzeczpospolita", przez Polski Ład, nierentowne spółki zapłacą wyższe podatki niż te, które osiągają dochody i dobrze sobie radzą.

"Polski Ład zmienia warunki prowadzenia biznesu w wielu obszarach. Trudny rok czeka nie tylko podatników PIT, ale też CIT. Spółki, które nie osiągną określonej rentowności, zapłacą po zakończeniu 2022 r. nowy podatek minimalny. To rozwiązanie, które miało być batem na podatkowych oszustów, uderzy w firmy prowadzące zwykłą działalność" – czytamy w dzienniku.

Nowe podatki dla nierentownych spółek

"Rzeczpospolita" wskazuje, że spółki zapłacą nowe podatki w dwóch przypadkach.

"Po pierwsze, jeśli poniosą straty. A po drugie, gdy ich dochody będą niższe niż 1 proc. przychodów" – zaznaczy gazeta.

"To szkodliwa regulacja. W praktyce może objąć nawet małych podatników CIT i będzie dodatkowym obciążeniem w czasie trwającej wciąż pandemii" – mówi w "Rz" Przemysław Pruszyński z Konfederacji Lewiatan.

Według dziennika nowy podatek może dotknąć spółki z branży handlowej, które mają niską rentowność.

"Przykładowo, w handlu dobrami szybkozbywalnymi, jak np. żywność i kosmetyki, wynosi ona średnio 0,7 proc." – czytamy.

Nieuczciwe przepisy

"Nową daninę zapłaci np. spółka, która ma Polski Lad podatki 02roczne przychody 100 mln zł i dochód 900 tys. zł, czyli rentowność poniżej 1 proc. CIT od dochodu 900 tys. zł wyniesie 171 tys. zł. Tymczasem podatek minimalny – w dużym uproszczeniu – ok. 400 tys. zł. By tego uniknąć, wiele firm będzie się starało podwyższyć marże, co przyczyni się do wzrostu inflacji. Przepisy przewidują też mechanizm zapobiegający podwójnemu opodatkowaniu tych samych dochodów. Od CIT minimalnego będzie można odliczyć kwotę klasycznego podatku, obliczonego według zasad ogólnych" – podaje dziennik.

Podatki minimalne nie uderzą m.in. w nowe spółki w roku rozpoczęcia działalności i dwóch kolejnych. Przewidziano też wyłączenie dla spółek, które jako pojedyncza firma mają słabe wyniki, ale należą do grupy zachowującej określony poziom rentowności. Jednak w praktyce może być trudno z niego skorzystać. Grzegorz Kujawski, doradca podatkowy i partner w KNDP, zwraca uwagę, że chodzi o grupy, w których spółka dominująca ma dokładnie 75 proc. udziałów w spółkach zależnych. Tymczasem powinno to być ”co najmniej 75 proc".

Czytaj też: Morawiecki o Polskim Ładzie: Bierzemy na siebie odpowiedzialność za pomyłki

PAP/fot.KPRM


Autor: Polska Agencja Prasowa 25-01-2022 08:01:15

MF: Płatnik powinien wyliczać zaliczki na podatek dochodowy na dwa sposoby

Płatnik na podstawie rozporządzenia o przedłużeniu terminów powinien wyliczać zaliczki na podatek dochodowy na dwa sposoby – na nowych i starych zasadach.

Ministerstwo Finansów opublikowało w piątek na swoich stronach internetowych objaśnienia, dotyczące stosowania rozporządzenia z dnia 7 stycznia 2022 r. w sprawie przedłużenia terminów poboru i przekazania przez niektórych płatników zaliczek na podatek dochodowy od osób fizycznych. Jak zaznaczono, rozporządzenie dotyczy przychodów wypłacanych przez płatników będących zakładami pracy, organami rentowymi oraz zleceniodawcami. Ma ono zastosowanie, gdy miesięczne przychody uzyskane przez podatnika za pośrednictwem płatnika nie przekroczą 12 800 zł.

Zaliczki na podatek dochodowy na nowych i starych zasadach

„Rozporządzenie przedłuża termin poboru i przekazania zaliczek na podatek dochodowy od osób fizycznych w określonej części, która jest wyznaczana poprzez porównanie zaliczek na podatek obliczonych według dwóch metod: według zasad obowiązujących w 2022 r., tj. po wejściu w życie Polskiego Ładu (…) oraz według zasad obowiązujących w 2021 r. (…)” – podano w objaśnieniach MF.

Jak stwierdzono w objaśnieniach, zaliczki na podatek dochodowy obliczone na zasadach obowiązujących w 2022 r. powinny uwzględniać koszty uzyskania przychodów (chyba, że podatnik zrezygnował z ich stosowania, składając płatnikowi wniosek), ulgi (np. składki na ubezpieczenia społeczne w części finansowanej przez podatnika, ulgi dla klasy średniej, chyba że podatnik zrezygnował z jej stosowania) i zwolnienia (w tym: „ulgi dla rodzin 4+”, „ulgi na powrót” czy „ulgi dla seniora”, o ile podatnik zawnioskował o ich stosowanie przez płatnika), a także przy zastosowaniu parametrów nowej skali podatkowej (ze stawkami 17 proc. i 32 proc., progiem dochodu w kwocie 120 000 zł oraz 1/12 kwoty zmniejszającej podatek w wysokości 425 zł – o ile płatnik jest uprawniony do jej odliczania).

Z kolei, według MF, obliczona przez płatnika na zasadach obowiązujących w 2021 r. powinna uwzględniać koszty uzyskania przychodów (chyba, że podatnik zrezygnował z ich stosowania składając płatnikowi wniosek), składki na ubezpieczenia społeczne w części finansowanej przez podatnika, a także przy zastosowaniu parametrów skali podatkowej z 2021 r. (ze stawkami 17 proc. i 32 proc., z progiem dochodu w kwocie 85 528 zł oraz 1/12 kwoty zmniejszającej podatek w wysokości 43,76 zł, o ile płatnik jest uprawniony na moment obliczania zaliczki do jej odliczania), a także pomniejszoną o kwotę składki zdrowotnej podlegającej odliczeniu od podatku (7,75 proc. podstawy wymiaru tej składki). Resort przypomniał, że należy pamiętać, że kwota zmniejszająca podatek w wysokości 43,76 zł stosowana była o ile dochody pracownika (licząc od początku roku) nie przekroczyły 85 528 zł i tę zasadę również należy uwzględniać.

Resort dodał także, że jeśli pracownik np. w styczniu podjął decyzję o „wycofaniu PIT-2”, to uwzględnia się to przy liczeniu zaliczek na oba sposoby. A więc także według zasad z 2021 r. płatnik musi uwzględnić, że podatnik poinformował go o rezygnacji z odliczania od zaliczki na podatek 1/12 kwoty zmniejszającej podatek (43,76 zł).

„Płatnik, obliczając zaliczki na podatek dochodowy na dwa sposoby, stosuje stan faktyczny występujący u konkretnego podatnika na dzień obliczania zaliczki w 2022 r.” – zaznaczył resort w objaśnieniach.
„Jeżeli zaliczka z Polskiego Ładu przewyższa zaliczkę obliczoną na starych zasadach, powstaje nadwyżka, która podlega odroczeniu w czasie. Płatnik pobiera od podatnika zaliczkę niższą, czyli obliczoną na starych zasadach. Odroczenie nadwyżki trwa aż do miesiąca, w którym z porównania wysokości zaliczek obliczonych na dwa sposoby okaże się, że powstanie ujemna różnica, czyli zaliczka z Polskiego Ładu okaże się niższa od zaliczki obliczonej na starych zasadach. Wówczas płatnik pobiera od podatnika zaliczkę z Polskiego Ładu oraz nadwyżkę z poprzednich miesięcy, ale nie więcej niż do kwoty zaliczki obliczonej na starych zasadach” – napisano w resortowych objaśnieniach.

Resort finansów przedstawia przykłady dot. wyliczania zaliczek

MF zaznaczyło, że jeżeli nie pobrano w całości kwoty odroczonej nadwyżki, zaliczki na podatek dochodowy odroczenie tej części nadwyżki przedłuża się na kolejne miesiące, w których wystąpi ujemna różnica.
Resort finansów przedstawił kilka przykładów, dotyczących wyliczania zaliczek. I tak w jednym z nich jest mowa o sytuacji, w której w porównania zaliczek miesięcznych za wrzesień 2022 r. obliczonych na dwa sposoby wynika, że zaliczka z Polskiego Ładu (400 zł) jest niższa od zaliczki na podatek dochodowy na starych zasadach (700 zł), zatem wystąpiła ujemna różnica w kwocie 300 zł. Nadwyżka z poprzednich miesięcy wynosi 740 zł.

„We wrześniu, czyli w miesiącu, w którym wystąpiła ujemna różnica płatnik pobiera zaliczkę z Polskiego Ładu w wysokości 400 zł i nadwyżkę z poprzednich miesięcy, ale nie więcej niż wynosi zaliczka obliczona na starych zasadach, czyli 700 zł. Oznacza to, że może uwzględnić jedynie 300 zł nadwyżki z poprzednich miesięcy, a pozostałą kwotę nadwyżki (440 zł, czyli 740 zł– 300 zł) pobierze w następnych miesiącach, w których wystąpi kolejna ujemna różnica” – podano w wyjaśnieniach MF.

Inny przykład dotyczy podatnika, który oprócz umowy o pracę zawarł z pracodawcą umowę zlecenia. W jednym miesiącu uzyskał łącznie 14 000 zł, z czego z umowy o pracę 8 000 zł a z umowy zlecenia 6 000 zł, co oznacza, że łączny przychód przekroczył kwotę, której dotyczy rozporządzenie. Jednak według MF, mimo tego rozporządzenie ma zastosowanie.

„Przychód ze stosunku pracy i przychód z umowy zlecenia stanowią dwa różne źródła, z odrębnym limitem przychodów z rozporządzenia. Nie ma przy tym znaczenia fakt, że obie umowy zostały zawarte z tym samym płatnikiem. Zatem płatnik stosuje rozporządzenie, gdyż przychody z obydwu umów liczone odrębnie nie przekraczają limitu 12 800 zł” – podano w objaśnieniach MF.

W kolejnym przykładzie ujemna różnica po raz pierwszy u podatnika wystąpiła we wrześniu i w tym miesiącu płatnik miał możliwość pobrania części nadwyżki z poprzednich miesięcy. Pozostała nadwyżka, która nie mogła być pobrana we wrześniu przeszła na kolejne miesiące. Jednak w październiku podatnik otrzymał wynagrodzenie za pracę i nagrodę jubileuszową, łącznie w kwocie 13 200 zł. Na dodatek – według przykładu - płatnik od wynagrodzenia (7 000 zł) wypłaconego 10 października pobrał zaliczkę, zgodnie z rozporządzeniem, w tym pobrał część nierozliczonej we wrześniu nadwyżki, gdyż powstała ujemna różnica. Według resortu, w tym przypadku rozporządzenie nie ma zastosowania.

„Skoro miesięczny przychód ze stosunku pracy (bo nagroda jubileuszowa też jest przychodem z tego źródła) przekroczył miesięczny limit z rozporządzenia, to oznacza, że rozporządzenia nie stosuje się przy obliczaniu miesięcznej zaliczki. W konsekwencji, nie pobiera się też nierozliczonej we wrześniu części nadwyżki. Należy ponownie obliczyć zaliczkę od całego przychodu z października według Polskiego Ładu. Od tak obliczonej zaliczki miesięcznej należy odjąć wcześniej pobraną zaliczkę (przed jej zwiększeniem o część nierozliczonej we wrześniu nadwyżki) i różnicę przekazać do urzędu skarbowego. Część nierozliczonej nadwyżki z września przechodzi na kolejne miesiące, w których wystąpi ujemna różnica” – wyjaśniło MF.

Nowe przepisy w związku z wprowadzeniem Polskiego Ładu

W następnym przykładzie MF płatnik przestał stosować u podatnika rozporządzenie od 1 sierpnia 2022 r., gdyż pod koniec lipca podatnik „wycofał” od pracodawcy PIT-2 i złożył mu wniosek o nie przedłużanie terminów poboru i przekazania zaliczek na podatek ze stosunku pracy. Jednak w czerwcu, w którym pierwszy raz wystąpiła ujemna różnica, płatnik zaczął pobierać nadwyżkę z poprzednich miesięcy. W lipcu nie mógł już tego zrobić, gdyż podatnik uzyskał przychód ze stosunku pracy w wysokości 13 700 zł, tj. przekraczającej limit z rozporządzenia.

„Podatnik miał prawo zrezygnować ze stosowania rozporządzenia, skoro zrezygnował z odliczania przez płatnika 1/12 kwoty zmniejszającej podatek. Zatem od sierpnia płatnik będzie pobierał od podatnika zaliczki na podatek dochodowy według Polskiego Ładu. W tej sytuacji nadwyżki nierozliczone przez płatnika zostaną rozliczone przez podatnika w zeznaniu rocznym” – wyjaśniło Ministerstwo Finansów.

Z wyjaśnienia MF wynika również, że jeśli płatnik nie jest w stanie pobrać nadwyżki od podatnika do końca roku, bo kwota przychodu, z której nadwyżka może być pobrana (np. 200 zł) jest niższa od nadwyżki ( np. 1000 zł), to nie oznacza, że płatnik jest zobowiązany do potrącenia z wynagrodzenia lub pobrania w inny sposób niepobranej wcześniej części zaliczki. Rozporządzenie „dopuszcza” pobór niepobranej części zaliczki tylko w sytuacji wystąpienia ujemnej różnicy. W przypadku niepobrania nadwyżki zaliczki do końca roku lub rozwiązania umowy o pracę płatnik nie będzie obowiązany do jej poboru.

Ostatecznie kwoty niepobrane zostaną rozliczone przez podatnika w zeznaniu za 2022 r.

Czytaj też: Nowe zasady rozliczania zaliczek na podatek dochodowy

PAP/fot.pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.