Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Marzena Deresz | 07 marca 2017

Prof. T. Kaleta o ekoterrorystach: "Jestem przeciwny takim akcjom" [WIDEO]

"Są inne metody" i "jestem przeciwko takim akcjom" - mówi prof. T. Kaleta o uwalnianiu zwierząt fermowych z klatek. Dlaczego?

Wiele dyskusji w przestrzeni publicznej toczy się w ostatnim czasie na temat traktowania zwierząt klatkowych w fermach. Ekolodzy używają różnych argumentów na potwierdzenie faktu, że właściciele ferm zwierząt nie zapewniają im odpowiednich warunków do życia. Postulują o całkowitą likwidację tych hodowli.

Dla osiągnięcia postawionych celów organizacje ekologiczne organizują akcje protestacyjne zakrojone na szeroką skalę. W związku z tym, aby zająć stanowisko w tej dość kontrowersyjnej sprawie, warto zasięgnąć opinii specjalistów.

 

Wykładowca Szkoły Głównej Gospodarki Wiejskiej, prof. Tadeusz Kaleta wskazuje na brak świadomości i wiedzy o zachowaniu zwierząt trzymanych w klatkach, jako powód zachowań grup określających się jako zatroskane o ich dobro.

 

— Trzeba wziąć pod uwagę, że zwierzęta trzymane w klatkach, żyjąc tam, przyzwyczajają się do tego środowiska, tam poszukują pokarmu i są paradoksalne, można powiedzieć, z tym środowiskiem związane. Wypuszczone, nie będą się oddalały, ale mogą z tego tytułu czuć stres, że nagle znalazły się w sytuacji nieprzewidywalnej. Przykład sytuacji z Niemiec, gdzie połowa norek wypuszczonych przez aktywistów ekologicznych w ciągu paru dni padła

 

— tłumaczy prof. Kaleta.

 

Oprócz tego wskazuje, że można przeciwdziałać stresogennym formom chowu zwierząt bez radykalnych akcji, do których posuwają się aktywiści ekologiczni. Przy założeniu, że celem ich działań jest doprowadzenie do całkowitej likwidacji ferm zwierząt futerkowych, jednak trzeba wziąć pod uwagę, że branża działa dlatego, że jest zainteresowanie na produkty powstające w wyniku jej funkcjonowania.

 

— Uważam, że futro jako elegancki, luksusowy produkt powinno pozostać. (…) W Europie zachodniej zlikwidowano fermy zwierząt futerkowych, to się działo stopniowo, ale natychmiast w to miejsce weszła Rosja i inne kraje, które przechwyciły ten rynek. Zawsze zapotrzebowanie będzie na to, natomiast wiem, że chów zmienił się pod względem dobrostanu, bo są inne klatki, które zapewniają większy komfort, więc choć nie jest to produkt pierwszej potrzeby to jest popyt i zawsze jakaś tam liczba tych zwierząt będzie trzymana w klatkach

 

— dodaje prof. Kaleta

 

Zwierzęta przystosowują się do środowiska, w którym przebywają. Klatki na fermie, czy w zoo są ich naturalnym otoczeniem, w którym żyją. W związku z tym na wszystko trzeba patrzeć perspektywicznie bo każde działanie niesie za sobą pewne konsekwencje. Zdarzają się bowiem sytuacje, gdy wypuszczone znienacka na wolność zwierzęta wyrządzają więcej szkód, niż pożytku i sobie i innym.

 

Reporter: Kalina Brzozowska

Zdjęcia i montaż: Barbara Goliasz/ swiatrolnika.info

zdjęcia: swiatrolnika.info

Opublikował:
Author: Marzena Deresz
O Autorze
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.