Artur Hampel | 11 lutego 2020

Wyłączanie gruntów z polowań to zagrożenie „EPB” (Efektem Puszczy Białowieskiej)

Wyłączanie gruntów z polowań to zagrożenie „EPB” (Efektem Puszczy Białowieskiej)

W niektórych miejscowościach trwają prace nad wyłączaniem gruntów z obwodów łowieckich. Aktywiści, tak zwani miłośnicy zwierząt, naciskają nie tylko na lokalne władze, ale także na osoby indywidualne, by dla dobra dzikich zwierząt i bezpieczeństwa ludzi wyłączali grunty z możliwości polowań.

Znowelizowana ustawa umożliwia takie wyłączenia, ale czy w każdym przypadku takie wyłączenie jest sensowne?

Rzeczywistość szybko zweryfikuje absurdalność takich rozwiązań, ale zanim do tego dojdzie, powinna pojawić się jednocześnie odpowiedź Polskiego Związku Łowieckiego wsparta decyzjami ministra środowiska, a być może nawet odpowiedź pod postacią kolejnej nowelizacji prawa łowieckiego.

Każdy, kto zajmuje się tematem populacji zwierzyny dzikiej, łownej, doskonale wie, jak rozwinie się sytuacja w najbliższych miesiącach i latach od czasu wyłączenia takich gruntów.

Staną się one w pewnym sensie miejscami reprodukcyjnymi gatunków, których populacja i tak wciąż rośnie i nastręcza już dziś niemałych problemów, zwłaszcza mowa jest tutaj o dzikach.

Walka z nadpopulacją, również z ASF w takich okolicznościach może spowodować „Efekt Puszczy Białowieskiej” (EPB), gdzie ochrona kornika na wydzielonych obszarach Puszczy poskutkowała zniszczeniem świerka na niemal całym jej obszarze.

Zwierzęta nie rozpoznają granic ustalonych przez człowieka, nie stosują się do filozofii głębokiej ekologii i nie interesują ich ekoaktywistyczne wizje przyszłości. Zwierzęta zwyczajnie wykorzystają okazję do nadmiernego rozwoju i kierować nimi będzie przecież nie rozum i empatia do przyrody, tylko biologia, instynkt i stworzone możliwości rozrodu bez ograniczeń.

Gospodarka łowiecka i zarządzanie populacją to bardzo złożone i odpowiedzialne działania dla dobra zarówno gospodarki. Ludzi i samej zwierzyny. Zbyt duże zagęszczenie populacyjne stwarza nie tylko kłopot dla ludzi, ale również sprowadza zagrożenie epidemiologiczne dla samych zwierząt. Sprowadza też zagrożenie dla zwierząt hodowlanych i domowych czworonogów.

Skoro prawo umożliwia wyłączanie terenów z polowań, to jednocześnie powinno uwzględniać odpowiedzialność użytkownika bądź właściciela takich obszarów za wyłączenie.

Dla przykładu. W sytuacji rozrośnięcia się danej populacji nadmiernie - a pojemności łowiska są wyliczone i znane - koszty odstrzału mające na celu uregulowanie stanu liczebnego populacji na danym obszarze powinny spaść na tego, który dany obszar z polowań wyłączył.

W przypadku wyłączenia przez włodarzy, koszty powinni ponosić mieszkańcy danej gminy, miasta. W przypadku wyłączeń indywidualnych, koszty powinny spaść na osoby prywatne wyłączające dany obszar. Podobnie z instalacją urządzeń łowieckich, takich jak ambony i paśniki. Koszty karmy mającej za zadanie odciągać zwierzynę od terenów zabudowanych i rolnych również w takich sytuacjach powinny spaść na podmioty wyłączające dane obszary z polowań. To kwestia odpowiedzialności za dobro wspólne i odpowiedzialności wobec dobra sąsiadów, czyli w oparciu o dobrze rozumiane zasady współżycia społecznego.

Wszyscy zarządzający gruntami powinni być zobligowani ustawą do uznania pojemności łowiska, a co za tym idzie, dopuszczalnego pogłowia zwierzyny łownej w danym środowisku, w przeciwnym razie powstanie, jak już wspomniałem wcześniej "Efekt Puszczy Białowieskiej", czyli niekontrolowanego rozrostu populacji szkodzącego naturze, gospodarce i szeroko rozumianemu bezpieczeństwu publicznemu, dobru wspólnemu.

Skoro gminy płacą hyclom nawet ponad dwa tysiące złotych za złapanie jednego bezpańskiego psa, to należałoby wraz z możliwością wyłączenia gruntów z obwodów łowieckich i jednoczesnym uznaniem pojemności łowiska ustalić, ile będzie kosztowało upolowanie jednego dzika, lisa, jenota, sarny, bądź innego gatunku łownego. Jednocześnie należy ustalić, że jedynym uprawnionym do takiego polowania będzie właściwe terytorialnie koło łowieckie, gdyż to ono ponosić będzie koszty odszkodowań łowieckich, jak się może wkrótce okazać ,  na terenach sąsiadujących z obszarami wyłączonymi z polowań.

Mówiąc w skrócie, zgoda na wyłączenie gruntów - tak, ale do chwili nie przekroczenia pojemności łowiska. Po przekroczeniu obowiązkowy odstrzał regulujący pogłowie zwierzyny a koszty przeniesione na włodarzy i właścicieli gruntów wyłączających obszary z polowań.

Porównując ceny odłowów psów przez hycli, niech to będą dajmy na to stawki: za jednego dzika 3000 złotych, a za lisa, podobnie jak za odłowienie psa, np. 2000 złotych.

Niech podatnik wie, że gospodarka łowiecka jest nie tylko odpowiedzialną działalnością dla ogólnie pojętego dobra społecznego, ale że jest również kosztowna. Inaczej mówiąc, podejmowanie decyzji musi wiązać się z przyjęciem odpowiedzialności, w tym odpowiedzialności prawno-finansowej.

W Puszczy Białowieskiej dopuszczono pod wpływem nacisków osób za nic nie odpowiadających do gigantycznej nadpopulacji kornika drukarza, co poskutkowało nie tylko zachwianiem ekosystemami Puszczy Białowieskiej, ale

sprowadziło zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi na jej obszarze przebywających. Koszty zaś usuwania skutków ponoszą dziś nie ci, którzy do tej sytuacji doprowadzili a ci, którzy przed negatywnymi skutkami takich decyzji przestrzegali.

Będąc po tak świeżej lekcji należałoby, a wręcz trzeba, wyciągnąć z tej lekcji wnioski i od razu ustalić, kto w sytuacji kryzysowej ma ponosić koszty. Logicznym jest, by koszty ponosili decydenci i w moim przekonaniu tak powinno być skonstruowane prawo, czyli w oparciu o odpowiedzialność za podejmowane decyzje i ponoszenie kosztów likwidacji negatywnych skutków owych decyzji.

W moim przekonaniu włodarze oraz aktywiści podążają w całkowicie irracjonalnym i szkodliwym dla gospodarki i ludzi kierunku. Bezsprzecznym jest, że pogłowie zwierzyny łownej wymaga regulacji ze strony i prędzej czy później dojdzie do konieczności regulacji pogłowia również na terenach wyłączonych.

Obawy natomiast niektórych ludzi można zminimalizować poprzez zastosowanie najbezpieczniejszej dla osób postronnych metody polowań na obszarach o dużej migracji i na terenach zurbanizowanych, czyli za pomocą łucznictwa. Obecnie w kraju jest już całkiem spora grupa licencjonowanych myśliwych łuczników gotowych wesprzeć regulacje pogłowia na obszarach o takiej właśnie specyfice. Wymaga to jednak nowego podejścia do prawa łowieckiego i prawnej legalizacji tego typu polowań. Doświadczenia regulacji pogłowia dzikiej zwierzyny na terenach zurbanizowanych w Hiszpanii potwierdzają skuteczność i zasadność takich rozwiązań.

Artur Hampel

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.