PILNE!

Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro

Wiadomości / Świat / Turbina do Nord Stream I trafi do Niemiec. Ukraina zaniepokojona

Turbina do Nord Stream I trafi do Niemiec. Ukraina zaniepokojona

Autor: Polska Agencja Prasowa 2022-07-16 19:30:00
Nord Stream

Według doradcy prezydenta Ukrainy, Niemcy sprowadzając do kraju turbinę do Nord Stream I niweczą działania Ukrainy i poddają się szantażowi Putina.

"Nalegając na tę turbinę, Niemcy robią dokładnie odwrotność tego, co chce osiągnąć Ukraina – czyli większą presję sankcji, mniejszą zależność od Rosji" – mówi w wywiadzie dla "Welt" doradca prezydenta Ukrainy Aleksander Rodniański w kontekście odesłania do Niemiec serwisowanej w Kanadzie turbiny do rosyjskiego gazociągu.

Rodniański: Pokój wart jest ceny drogiej energii

"Chcielibyśmy widzieć tu inne zachowanie" – podkreśla Rodniański w sobotę w dzienniku "Welt". "Niemcy musiałyby działać znacznie bardziej zdecydowanie i szybko. W przeciwnym razie będzie to drogo kosztować UE. Widać to już po tym, że Putin dzięki wzrostowi cen surowców może finansować swoją wojnę, a nawet budować rezerwy. Rosja jest więc w sytuacji, która pozwala jej na dalsze szantażowanie Niemiec, jak w przypadku kanadyjskiej turbiny".

Na przypomnienie, że minister gospodarki Habeck argumentuje, że brak dostawy turbin, a tym samym brak ponownego uruchomienia rurociągu Nord Stream 1, zagroziłby bezpieczeństwu dostaw w Niemczech i wywołuje obawy o eksplodujące ceny energii w zimie, Rodniański odpowiada: "Na Ukrainie toczy się wojna, giną ludzie, zajmowane są tereny. To jest już inny poziom problemów, z którymi się tam styka. A kiedy bogata Europa, czyli w tym przypadku Niemcy, martwi się o rosnące koszty energii, mogę tylko powiedzieć: w bogatym kraju można sobie z tym poradzić. Jeśli na szali jest pokój w Europie, to jest to cena, którą należy zapłacić".

Na pytanie do kogo Wołodymyr Zełenski zadzwoniłby obecnie, mając nadzieję na życzliwe ucho i wsparcie, doradca prezydenta Ukrainy mówi, że nie chce "tworzyć rankingu wiarygodnych partnerów, rozmawiamy ze wszystkimi. Ale tajemnicą poliszynela jest również to, które kraje najbardziej nas wspierają i we wszystkich sprawach pozostały tak lojalne, jak to tylko możliwe. Są to przede wszystkim kraje bałtyckie, Polska i Wielka Brytania. Oczywiście Europa nadal nas wspiera, ale niestety zawsze są trudności z niektórymi krajami, na przykład z dostawą broni lub pomocą finansową, z którymi musimy prowadzić wiele rozmów".

Nord Stream 1 przedmiotem konfliktu pomiędzy Niemcami a Gazpromem

Rosja wstrzymała od 11 lipca przesyłanie gazu rurociągiem Nord Stream 1, tłumacząc to koniecznością przeprowadzenia prac konserwacyjnych. Jego ponowne uruchomienie, zapowiadane pierwotnie na 21 lipca, Gazprom postawił pod dużym znakiem zapytania, informując, że serwisowana w Kanadzie turbina nadal nie dotarła do Rosji. Tymczasem niemiecki rząd uważa, że Gazprom blefuje, aby znaleźć pretekst, by nie wznawiać dostaw gazu do Niemiec – pisze w sobotę „Bild”.

„Czy od tej turbiny zależeć będzie ogrzewanie mieszkań milionów Niemców zimą?” – zastanawia się gazeta i dodaje, że Gazprom sieje niepewność w kwestii ponownego uruchomienia i działania gazociągu. Rosyjska spółka tłumaczyła w swoim oświadczeniu, że „obiektywne ocenianie dalszego rozwoju sytuacji” jest „skomplikowane”. Gazprom zaznaczył też, że „nie posiada żadnych dokumentów, które umożliwiłyby Siemensowi wysłanie turbiny” z Kanady do rosyjskiej tłoczni gazu Portowaja.

Strona kanadyjska, przestrzegając nałożonych na Rosję sankcji, od kilku miesięcy opóźnia zwrot turbiny. Eksperci wątpią jednak, czy prawidłowe, dalsze działanie Nord Stream 1 jest uzależnione od tej jednej części. „Niemcy mogłyby być bezpiecznie zaopatrywane w gaz także przy obecnie istniejących turbinach. Ale Gazprom nie chce tego z powodów politycznych” – tłumaczył jeden z ekspertów na łamach „Bild”. Podobnego zdania jest niemiecki rząd.

Niemcy: Sankcje nie dotyczą gazociągu Nord Stream

„Minister Habeck poprosił rząd kanadyjski o dostarczenie turbiny do Niemiec (…). Dlatego z zadowoleniem przyjmujemy decyzję rządu kanadyjskiego o udzieleniu zgody” – potwierdziła na prośbę „Bilda” rzeczniczka ministerstwa gospodarki. Rzeczniczka podkreśliła, że Niemcy chcą jak najszybciej przekazać turbinę do Rosji. Jak zaznaczyła, „eksport turbiny z Kanady do Niemiec, a później także z Niemiec do Rosji, jest zgodny z europejskimi sankcjami. Gaz nie jest obecnie objęty sankcjami w UE”.

Jednak, jak dowiedział się „Bild”, nadal istnieją duże problemy, jeśli chodzi o transport spornej części. „Po pierwsze, Gazprom nie wydaje się być zainteresowany zwrotem turbiny, która oficjalnie należy do firmy, (…) w związku z tym spowalnia proces, zamiast go przyspieszać” – zauważa gazeta i wskazuje, że również strona kanadyjska „nie wydaje się być gotowa na wysłanie turbiny z kraju”. Powodem jest mocna presja ze strony rządu ukraińskiego. Prezydent Wołodymyr Zełenski ocenił, że byłoby rzeczą „absolutnie nie do przyjęcia” przekazanie turbiny Niemcom przez Kanadę.

Rzecznik firmy Siemens Energy, serwisującej turbinę w Kanadzie, nie był w stanie podać „Bildowi” żadnego terminu, w jakim miałby nastąpić zwrot części. „Nasi eksperci obecnie intensywnie pracują nad wszystkimi formalnymi zgodami i logistyką, co obejmuje między innymi procesy dotyczące kontroli eksportu i importu” – wyjaśnił.

Kolejną trudnością jest także szybki transport turbiny do Nord Stream I przez Atlantyk, co wymagałoby użycia samolotu transportowego. Kiedy, jak i czyim samolotem taki transport mógł się faktycznie odbyć – na te pytania „Bilda” nie udzieliło odpowiedzi ani niemieckie ministerstwo gospodarki, ani Siemens.

Ponadto, nawet jeśli po wszystkich perturbacjach turbina zostałaby dostarczona do Rosji, „wcale nie byłoby pewności, że Gazprom ją zainstaluje” – podkreśliła na zakończenie gazeta.

Czytaj również:Niemiecki polityk: trzeba rozmawiać z Rosją o uruchomieniu Nord Stream 2

PAP/fot.pixabay