Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Świat Rolnika 12-10-2015 01:00:00

Zniewalanie wolnym handlem

Zniewalanie wolnym handlem

Zadziwiające jest, że sprawa negocjowanej właśnie transatlantyckiej umowy o wolnym handlu UE-USA, zwanej w skrócie TTIP, przechodzi na prawicy niemal bez echa. Środowiska, które rysy na suwerenności potrafią dostrzec nawet w nazwach ulic, są zupełnie ślepe na zagrożenia jakie niesie dla niej dyktat zagranicznych korporacji. Jak widać polska rzekomo niepodległościowa prawica jest w stanie przełknąć każde zniewolenie, byle tylko zapakować je w ładną paczkę, nakleić na nią znaczek ze Stanów i nazwać wolnym rynkiem.

Zadziwiające jest, że sprawa negocjowanej właśnie transatlantyckiej umowy o wolnym handlu UE-USA, zwanej w skrócie TTIP, przechodzi na prawicy niemal bez echa. Środowiska, które rysy na suwerenności potrafią dostrzec nawet w nazwach ulic, są zupełnie ślepe na zagrożenia jakie niesie dla niej dyktat zagranicznych korporacji. Jak widać polska rzekomo niepodległościowa prawica jest w stanie przełknąć każde zniewolenie, byle tylko zapakować je w ładną paczkę, nakleić na nią znaczek ze Stanów i nazwać wolnym rynkiem.

Podczas gdy polscy prawicowcy wciąż zajęci są ściganiem i obalaniem komuny, korporacyjni lobbyści przy stole negocjacyjnym spokojnie robią swoje, zapewne zadowoleni, że ci, którzy powinni się najbardziej rzucać, zabrali swoje rzeczy i przenieśli się na plac zabaw. Zresztą przykład idzie z góry – prawicowy kandydat na prezydenta Andrzej Duda zapytany o TTIP przez znaną dziennikarkę odpowiada, uwaga, że należy… współpracować z USA. Zaiste, głęboka przenikliwość. Od razu widać, że czołowi polscy politycy pierdołami się nie zajmują. Jak tak dalej pójdzie, to rzeczywiście nasi przedstawiciele nie będą mieli już wpływu na nic innego, jak tylko na nazywanie ulic, parków i skwerów oraz nadawanie honorowego obywatelstwa. Całą resztą zajmą się podmioty zagraniczne, zresztą niekoniecznie prywatne – w końcu polską specjalnością stało się „prywatyzowanie” przedsiębiorstw poprzez sprzedaż ich zachodnim spółkom państwowym (vide sektor telekomunikacyjny).

Pomimo że o TTIP wiadomo niewiele, jedno wiadomo niemal na pewno – umowa ta wprowadzi mechanizm, za pomocą którego przedsiębiorstwa będą mogły pozywać państwa przed trybunały arbitrażowe (ISDS), np. w sytuacjach, gdy krajowe legislatury wprowadzą przepisy, które ograniczą im zyski.

Inaczej mówiąc, gdyby przypadkiem tubylcom znad Wisły zechciało się podnieść oskładkowanie umów cywilnoprawnych, zawsze będzie można ich postraszyć procesem. Nie tak dawno francuski koncern Veolia pozwał Egipt za to, że ten podniósł płacę minimalną, przez co wzrosły koszty pracy. A przecież nie po to się inwestuje grube miliardy w dalekiej Afryce, żeby potem jeszcze godnie płacić roszczeniowym Arabom. Podobnych sytuacji w niedalekiej przeszłości było mnóstwo. Gdy paliwowy Occidental zaczął łamać miejscowe prawo, Ekwador odebrał mu koncesje na wydobycie ropy w tym kraju. Za ten niecny czyn został przez koncern pozwany. Przegrał – musi wypłacić Occidentalowi ponad 2 miliardy dolarów. Philip Morris natomiast pozwał Urugwaj za to, że ten zaczął wprowadzać przepisy antynikotynowe. Jak widać mechanizm ISDS otwiera przed firmami niemal nieskończone możliwości wpływania na krajowe przepisy. Przecież w wielu przypadkach sama groźba procesowania się już może skutecznie zniechęcić decydentów do wprowadzania ustaw propracowniczych lub chroniących krajowych producentów. Po pierwsze, wynik arbitrażu może być różny, a po drugie i tak trzeba będzie ponieść całkiem spore koszty, które przy ISDS przeciętnie wynoszą 8 mln dol., płynąc szerokim strumieniem z kieszeni podatników do portfeli kasty prawników specjalizujących się w prawie międzynarodowym. No więc po co się narażać? Lepiej lwa nie drażnić – elektoratowi można przecież wcisnąć kilka głodnych kawałków o wymogach współczesnej gospodarki, wolności gospodarczej i tym podobnych. Ewentualnie zawsze jeszcze można przypomnieć tym szczególnie namolnym, że w pewnej nadmorskiej gminie ostała się ulica Hanki Sawickiej.

W związku z ekspansją wolnego handlu i kolejnymi umowami handlowymi, w których ISDS jest zawarty, liczba spraw przed trybunałami arbitrażowymi zaczęła rosnąć błyskawicznie. Nic dziwnego, firmy z całego świata zaczęły ochoczo korzystać z tego znakomitego dla nich narzędzia. Od 2000 roku liczba takich spraw wzrosła… 10-krotnie. A rok 2012 był pod tym względem rekordowy. Australijczycy pewnie nawet nie podejrzewali, że z pozoru niewinna umowa handlowa z Hong-Kongiem skończy się dla nich pozwem od Philipa Morrisa, który właśnie na tą umowę się powołał, gdy nie spodobało mu się antynikotynowe prawo z Antypodów.

Teza mówiąca, że wolny handel przynosi zyski i ożywienie gospodarcze, ma w sobie mniej więcej tyle samo prawdy, co twierdzenie, że Liga Mistrzów przynosi duże zyski europejskim klubom. Owszem przynosi, ale na przykład na pewno nie polskim. Gdy jeden z naszych klubów zaczął w końcu po latach nieśmiało pukać do drzwi Champions League, to okazało się, że na ostatnie kilka minut, gdy mecz już był jednoznacznie rozstrzygnięty, wszedł nieuprawniony zawodnik, więc dalszą okazję do zarabiania dostała wyraźnie gorsza drużyna ze Szkocji, która pieniędzy ma dużo więcej niż mistrz naszego kraju. I tak jak w Lidze Mistrzów naprawdę duże pieniądze zarabiają ci, którzy mają ich już krocie, tak na wolnym handlu zyski zgarniają głównie ci, którym i tak już się przelewa. A im ktoś bogatszy, tym na wolnym handlu lub grze w Lidze Mistrzów zgarnia większą kasę. Jasne, zdarzają się niespodzianki, ale umówmy się – raczej potwierdzają regułę. Wystarczy zerknąć na efekty, jakie umowy handlowe przyniosły krajom słabszym gospodarczo, wśród których „brylują” państwa Ameryki Łacińskiej, szczególnie podatne na wolnorynkową ideologię i recepty konsensusu waszyngtońskiego. Decydenci meksykańscy pewnie plują sobie w brodę w związku z tym, że podpisali Północnoamerykański Układ o Wolnym Handlu (NAFTA).

Gdy wielkie farmy z USA wpadły na meksykański rynek, momentalnie przejechały się po tamtejszych gospodarstwach rolnych niczym walec. W samym meksykańskim rolnictwie zniknęło aż bagatela 1,6 miliona miejsc pracy. Kolejne 600 tysięcy ubyło tam w stosunkowo dobrze płatnym przemyśle.

Mając na względzie fakt, że nasze rolnictwo jest również dosyć rozdrobnione, możemy się jedynie domyślać potencjału zniszczeń, jakie może przynieść temu sektorowi naszej gospodarki TTIP.              

Co ciekawe i wielce znamienne, obecnie głównymi orędownikami wolnego handlu są kraje najbardziej zamożne, które w przeszłości, gdy ich gospodarki dopiero się rozwijały, broniły się przed wolnym handlem praktykami tak protekcjonistycznymi, że z naszego punktu widzenia jawią się wręcz jako absurdalne. Gdy swego czasu chiński przemysł bawełniany zaczął zagrażać brytyjskim producentom wełny, po prostu wprowadzono na Wyspach… zakaz noszenia bawełnianych koszul. Mniej więcej w tym samym okresie ustanowiono przepisy, według których towary importowane spoza Europy mogły być przywożone na terytorium Wielkiej Brytanii jedynie na brytyjskich statkach. Statki pływające pod zagraniczną banderą mogły zapomnieć, że zawiną do jakiegokolwiek brytyjskiego portu (łącznie z koloniami) z importowanym towarem dajmy na to z Ameryki Południowej. XIX-wieczny prezydent USA Andrew Jackson, dziś uznawany przez niektórych za „ojca wolnorynkowego kapitalizmu”, cofnął licencję pewnego banku, gdyż… 30 proc. udziałów mieli w nim zagraniczni inwestorzy. Tymczasem dziś fakt, że ok. 60 proc. całego naszego sektora bankowego jest w rękach zagranicznych nikogo specjalnie nawet nie dziwi. Kolejny amerykański prezydent Ulysses Grant w obliczu nacisków na zniesienie barier handlowych, wnoszonych notabene ze strony wyżej opisanej Wielkiej Brytanii, łaskawie obiecał, że USA otworzą się na wolny handel w ciągu najbliższych… 200 lat.

Dziś zarówno USA, jak i Wielka Brytania pouczają biedniejsze od nich kraje jak opłacalny jest wolny handel. Nic dziwnego, dla nich opłacalny będzie na pewno. Silne zachodnie firmy dysponujące przewagą kapitału i organizacji pracy, z łatwością zmiażdżą krajową konkurencję podporządkowując sobie całe sektory gospodarki, tak chociażby jak meksykańskie rolnictwo. Dodatkowo zawsze mogą wyłożyć trochę dolarów na lokalnych pożytecznych idiotów z rozmaitych instytutów lub fundacji, którzy jadąc na pasku kolonizatorów upowszechniać będą idiotyczne wolnorynkowe idee. Tylko, że gdy gospodarki silnych ekonomicznie krajów same były na wczesnym etapie rozwoju, roztoczony miały nad sobą parasol ochronny doktryny „przemysłów raczkujących”, co pozwoliło im spokojnie wzrastać. Teraz tego spokojnego wzrostu innym odmawiają, wmawiając im jeszcze, że czynią to dla ich dobra.

Na 130 oficjalnych spotkań, jakie odbyła Komisja Europejska w związku z TTIP, aż 119 było spotkaniami z lobbystami koncernów. Wystarczy zerknąć na te dane, żeby przekonać się w czyim interesie będzie podpisanie transatlantyckiej umowy handlowej.

KE zorganizowała również ogromne konsultacje społeczne, w których udział wzięło aż 150 tysięcy Europejczyków. Sprzeciw wobec różnym proponowanym rozwiązaniom w TTIP wyraziło… 97 proc. z nich. Na nic jednak się to zda – pani komisarz ds. handlu Cecilia Malmstrom już zapowiedziała, że wynik konsultacji w żaden sposób nie wiąże Komisji. Polskich decydentów pewnie to nawet nie dziwi – w końcu oni mają spore doświadczenie chociażby w wyrzucaniu do kosza obywatelskich projektów ustaw podpisanych czasem przez miliony Polaków, nawet bez jednego czytania w Sejmie. Gdy jeszcze weźmiemy pod uwagę niezwykłą tajność, jaka rozciąga się nad negocjacjami, to musimy jednoznacznie stwierdzić, że TTIP to kpiny z demokracji i suwerenności państw członkowskich. A najlepsze jest to, że sami to sobie z uśmiechem na ustach zafundujemy.             

Piotr Wójcik/http://jagiellonski24.pl/

Fot. RM



Autor: Polska Agencja Prasowa 17-01-2022 09:24:01

Prognoza IMGW: W poniedziałek po południu powróci do nas zima

IMGW prognozuje powrót zimy. W poniedziałek w ciągu dnia będzie wietrznie, ale ciepło. Jednak po południu napłynie do Polski chłodne akrtyczne powietrze.

,,Początek tygodnia zapowiada się pod znakiem pogody pochmurnej i wietrznej, ale jeszcze ciepłej. W poniedziałek, po przejściu chłodnego frontu atmosferycznego, zacznie napływać chłodne powietrze pochodzenia arktycznego i będzie padać deszcz ze śniegiem i śnieg" – poinformował Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowy Instytut Badawczy w prognozie na trzeci tydzień stycznia. Końcówka tygodnia pochmurna, ale z przejaśnieniami, co związane będzie z obecnością nad Polską układu niżowego znad Skandynawii. 

IMGW przewiduje powrót zimy

Według prognozy IMGW, w kolejnych dniach IMGW wiatr 04ma się utrzymywać zimowa aura z okresowymi opadami śniegu i ujemną, szczególnie na południu kraju, temperaturą w nocy.

,,W poniedziałek zachmurzenie duże z opadami deszczu ze śniegiem i śniegu przechodzącymi w deszcz. W Karpatach grubość pokrywy śnieżnej może wzrosnąć o 10 cm do 15 cm, na wschodzie i w Sudetach o około 5 cm. Jeszcze ciepło, temperatura od 0 do 6 stopni C. Wiatr będzie silny i porywisty; nad morzem porywy wiatru do 110 km/h, na północy i w centrum kraju do 100 km/h i na pozostałym obszarze do 90 km/h. Wiatr powodował będzie, szczególnie w górach, zawieje i zamiecie śnieżne" – poinformował IMGW.

We wtorek na wschodzie pochmurnie ze słabymi opadami śniegu. Na zachodzie większe przejaśnienia i bez opadów, co zawdzięczać będziemy obecności wyżu znad Europy zachodniej. Nieco chłodniej, temperatura od -3 do 4 stopni C. Zachodni i północno-zachodni wiatr osłabnie i tylko na wschodzie kraju będzie jeszcze w porywach do 60 km/h.

W środę bez opadów i większe przejaśnienia. Nad ranem, temperatura powietrza wyniesie od -4 do 3 stopni C, tylko w rejonach podgórskich Karpat może być około -16 stopni C. W ciągu dnia temperatura wzrośnie do 5 stopni C na wybrzeżu, a w rejonach podgórskich do około -3 stopnie C. Nad morzem ponownie wzrost prędkości i porywistości wiatru.

Koniec tygodnia będzie pochmurny

W niedzielę większe przejaśnienia i znowu pogoda wyżowa. Miejscami, głównie na południowym wschodzie, słabe opady śniegu. Nad ranem temperatura od -12 do -1 stopnia C, ale w ciągu dnia będzie od -5 do 4 stopni C. Wiatr osłabnie.

,,Końcówka tygodnia pochmurna, ale z przejaśnieniami, co związane będzie z obecnością nad Polską układu niżowego znad Skandynawii. Okresami opady śniegu, na wybrzeżu także deszczu ze śniegiem. W nocy temperatura na przeważającym obszarze kraju od -5 do 0 stopni C; chłodniej w rejonach podgórskich, tam okresami spadek temperatury do -12. W ciągu dnia temperatura od -3 do 4 stopni C, jedynie w rejonach podgórskich około -8 stopni C. Na wybrzeżu utrzymywał się będzie silniejszy zachodni wiatr, który w porywach osiągał będzie do 70 km/h" – prognozują meteorolodzy.

Czytaj też: IMGW: Rosną poziomy wód na wybrzeżu, Zalewie Wiślanym i Żuławach

PAP/fot.pixabay


Autor: Polska Agencja Prasowa 17-01-2022 08:54:37

Zerowy VAT uderzy w małe sklepy. Duże dyskonty sobie poradzą

Poniedziałkowa "Rzeczpospolita" alarmuje, że wprowadzony przez rząd zerowy VAT, wzmocni sieci dyskontów, zmniejszając konkurencyjność drobnego handlu.

Jak opisuje "Rzeczpospolita", rząd PiS liczy, że obniżka VAT przysporzy mu zwolenników. Stąd też aktywna promocja pomysłu, by w sklepach obowiązkowo pojawiły się informacje o pomocy rządu i obniżce podatków. ,,Nie do końca jednak precyzyjne, ponieważ zerowa stawka obejmie tylko produkty opodatkowane obecnie na 5 proc. Tych z 23-proc. VAT – już nie. W efekcie statystyczny konsument zyska może kilkanaście złotych miesięcznie. Przy tak szybko zmieniających się cenach i drożejącej w dwucyfrowym tempie żywności te 5 proc. będzie mało zauważalne, do tego wielu producentów czy handlowców wykorzysta okazję, by kosztem obniżki nieco poprawić własne marże" – czytamy.

Zerowy VAT to tylko kilka złotych więcej w kieszeni

Gazeta dodaje, że wielkie sieci, na czele z dyskontami, Zerowy VAT 02rozegrają to po swojemu. W końcu mają większe możliwości wyegzekwowania obniżek od dostawców. Dziś kontrolują 38 proc. rynku, ale zapewne jeszcze zyskają. Zerowy VAT uderzy więc w małe sklepy, a dla dużych marketów… stanie się kolejną akcją marketingową.

,,Ofensywa marketingowa już ruszyła. Lidl już poinformował, że zetnie ceny 1 lutego – w przypadku jego oferty dotyczy to 2 tys. artykułów" – napisano.

Jak ocenia gazeta, konsumenci ruszą do sieci dyskontowych, bo ceny rosną rekordowo.

,,Z badania przeprowadzonego przez UCE RESEARCH, Grupę Blix i Hiper-Com Poland wynika, że w grudniu zakupy promocyjne w sklepach były droższe o 21,9 proc. niż rok wcześniej. Najmocniej zdrożały tłuszcze – niemal 70 proc., nabiał czy mięso – ponad 20 proc." – podano w "Rz". 

Czytaj też: Zerowy VAT na nawozy nie zrekompensuje wzrostu cen

PAP/fot.pixabay/fot.KPRM,Krystian Maj


Autor: Tomasz Racki 16-01-2022 21:09:13

Oni będą mieli w tym roku najtrudniej w kwestii podwyżki płac

 Jak prognozują ekonomiści, początek tego roku przyniesie podwyżki wynagrodzeń na poziomie nawet około dziesięciu procent.

Natomiast w drugim półroczu znacznie spadnie. Eksperci zaznaczają, że pod koniec ubiegłego roku mieliśmy do czynienia z presją płacową. Ona na pewno będzie w miejscach i branżach, gdzie jest najniższa stopa bezrobocia. Pracownicy domagają się wyższych pensji, aby ochronić się przed wysoką inflacją. A od 2022 roku przybyło czynników, które mogą jeszcze ją zwiększyć. Szacuje się, że maksymalnie kilkanaście procent pracowników otrzyma podwyżkę wyższą od inflacji. Jednak sytuacja pracodawców jest zróżnicowana. Najłatwiej o podwyżkę może być w sektorze logistycznym, kurierskim. Najtrudniej w handlu, turystyce i gastronomii.

Pracodawcy pod presją

W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się pytania, czy pracodawcy będą zmuszeni w 2022 roku podnosić pracownikom płace. Ekonomista Marek Zuber prognozuje, że początkowo prawdopodobnie nastąpi wzrost wynagrodzeń podobny do tego z końca 2021 roku, tj. w okolicach 10%. Natomiast w drugim półroczu będzie on już dużo mniejszy. Zdaniem eksperta, wzrost gospodarczy nie osiągnie 4,6%, co jest zakładane w budżecie przez rząd. I to właśnie spowolni ww. proces na rynku pracy.

„To nie jest tak, że z końcem czy z początkiem roku rusza się po podwyżki. Pracownicy nie decydują się na ten krok, jeżeli sądzą, że inflacja będzie krótkotrwała i niezbyt wysoka. Natomiast ona wyrwała się spod kontroli, ponieważ NBP spóźnił się z reakcją. Już teraz mamy spiralę cenowo-płacową. Do pracowników dotarło, że to, co się dzieje, nie jest chwilowe i spowodowane np. słabym urodzajem warzyw czy wyjątkowym wzrostem cen ropy naftowej po awarii jednej z dużych instalacji” – komentuje Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.inflacja anlitycy podwyzki 2

Jak zaznacza prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i były wiceminister finansów, już pod koniec 2021 roku mieliśmy do czynienia z presją płacową. W ostatnich miesiącach silnie rośnie produkcja przemysłowa. Natomiast jeżeli w sektorze usług nie pojawią się nowe obostrzenia i zacznie on stopniowo wracać do normalnej działalności, to automatycznie pojawi się problem wzrostu wynagrodzeń. I to przynajmniej na poziomie zbliżonym do inflacji. A ona, zdaniem eksperta, wzrośnie w styczniu i lutym. Wydaje się więc, że presja płacowa będzie narastać.

„Od początku 2022 roku obowiązuje wyższy, urzędowo wyznaczany, poziom płacy minimalnej, a to działa na rzecz podwyższania także pozostałych wynagrodzeń. Na pewno będzie presja płacowa w tych ośrodkach i branżach, gdzie są największe trudności z pozyskiwaniem pracowników, czyli tam, gdzie jest najniższa stopa bezrobocia albo nie ma go wcale. W takiej sytuacji pracodawcy chcąc pozyskać pracowników, muszą im oferować dostatecznie korzystne warunki płacowe. Jednak sama wyższa pensja niekoniecznie musi być rozstrzygającym czynnikiem. Istotny jest całokształt warunków pracy” – mówi prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Z kolei prof. Paweł Wojciechowski, były minister finansów, podkreśla, że ponad połowa pracowników zgłasza pracodawcom żądania płacowe, aby ochronić się przed wysoką inflacją. Jest to uzasadnione, zwłaszcza jeśli wynosi ona 8%, co jest porównywalne do utraty jednej pensji. Niektóre firmy już w 2021 roku zdecydowały się na 10% podwyżki. Natomiast w wielu nowych kontraktach pojawiają się klauzule inflacyjne, dlatego dochodzi również do zwiększenia rotacji pracowników.

Sposób na inflację

„Od 2022 roku pojawiają się czynniki, które mogą doprowadzić do dalszego wzrostu inflacji. To przede wszystkim wyższe ceny nośników energii. Do tego część podatkowa Polskiego Ładu, głównie składka zdrowotna, która dla małych i średnich firm będzie oznaczała wyższy koszt. Moim zdaniem, rozwiązania antyinflacyjne sprawią, że nieco niższy będzie szpic inflacji, ale ona pozostanie dłużej na relatywnie podwyższonym poziomie. To nie spowoduje jakiegoś dodatkowego bardzo mocnego efektu nacisku na wzrost wynagrodzeń, tylko kontynuację tego, co już obserwujemy” – analizuje Marek Zuber.

Natomiast prof. Mączyńska zwraca uwagę na branże, które pod koniec 2021 roku dokonały sporych podwyżek wynagrodzeń. Zrobiły to pod wpływem sytuacji na rynku, ale tym samym obecnie mają mniejszy potencjał, mniejszą przestrzeń do dalszego podnoszenia płac. Ekspert PTE podkreśla, że jeżeli np. informatyk uzyskał 10-20% lub więcej podwyżki wynagrodzenia, to dla takiej osoby obecna inflacja nie jest szczególnie dotkliwa. Ona dotyka przede wszystkim osoby najuboższe, mało wykwalifikowane, a także te, które mają bardzo ograniczone możliwości zmiany pracy czy wywarcia presji płacowej na pracodawcy.

Podwyżki dla nielicznych

„Z informacji, które do nas docierają, wynika, że mniej więcej dwie trzecie pracodawców liczy się z podwyżkami. I prawdopodobnie najczęściej wynagrodzenia zostaną zwiększone w stopniu zbliżonym do inflacji. Dzisiaj sięgnęła ona już 8%, a średnioroczna to 5%. W naszych głowach zakotwicza się pierwsza z tych wartości, bo myśli się o obecnej sytuacji, a nie o tym, co było jakiś czas temu. Natomiast co trzecia firma nie ma środków na wyższe płace. Moim zdaniem, kilka, maksymalnie kilkanaście procent pracowników, mających najbardziej poszukiwane na rynku kwalifikacje, może liczyć na podwyżki wyraźnie wyższe od inflacji” – dodaje Jeremi Mordasewicz.

Jak stwierdza prof. Gomułka, podwyżka płac powinna być większa od inflacji, ale mniejsza od inflacji połączonej ze wzrostem wydajności pracy. Jeżeli wynagrodzenia rosną zbyt szybko, to obroną ze strony przedsiębiorców może być tylko podnoszenie cen. Ekspert BCC zaznacza, że obecnie jesteśmy w chwili dużego odbicia gospodarczego. Ponadto rząd oczekuje dużego wzrostu PKB w 2022 roku. Powstała więc sytuacja, w której będziemy obserwować nie tylko wysoką inflację, ale także wzrost płac mniej więcej taki jak inflacja, może wyższy.
„Wzrost wynagrodzeń o 10% wydaje się satysfakcjonujący, ale trudno go będzie utrzymać. Po pierwsze, rosną różne koszty dla pracodawców. Po drugie, sądzę, że inflacja zacznie spadać w drugiej połowie roku. A jeżeli tak się stanie, to może oczekiwania pracowników będą mniejsze niż obecnie i nie spowoduje to jakichś napięć z pracodawcami” – mówi Marek Zuber.

Według prof. Wojciechowskiego, na podwyżki lepiej przygotowani są pracodawcy w sektorze logistycznym i kurierskim. Tak jest również w budownictwie, choć teraz zacznie hamować je ograniczenie inwestycji powiązanych ze środkami unijnymi, które są zamrożone wskutek konfliktu dot. niezależności sądownictwa. Do tego dochodzą jeszcze oczekiwane podwyżki stóp procentowych, co dodatkowo schłodzi rynek kredytów hipotecznych. Zdaniem eksperta, najtrudniej o podwyżki będzie w sektorach operujących na niskich marżach np. w handlu, a także tych, które przeżywają trudności związane z pandemią, m.in. w turystyce czy gastronomii.

Czytaj także: BADANIE: Blisko 30% Polaków jeszcze w tym roku ruszy do swoich pracodawców o podwyżki pensji

monday news/fot. monday news/pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.