Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Jacek Strzelecki 07-11-2016 09:16:52

To nie Brexitu powinni bać się polscy eksporterzy żywności

To nie Brexitu powinni bać się polscy eksporterzy żywności

Panuje powszechna opinia, że Brexit wywoła ogromne kłopoty w eksporcie polskich artykułów rolno-spożywczych. Tymczasem dane makro pokazują, że prawdziwie szkodliwy może okazać się nie wynik brytyjskiego referendum, lecz inny czynnik ekonomiczny.

Choć Brytyjczycy zdecydowali, że chcą wyjść z Unii Europejskiej, to do zrealizowania tego celu droga jest jeszcze daleka. Eksperci szacują, że przy (naprawdę) dobrych wiatrach opuszczenie przez Zjednoczone Królestwo unijnej wspólnoty nastąpi najwcześniej za dwa lata i to pod warunkiem, że szybko zostanie uruchomiona konieczna do tego procedura prawna. Tymczasem obecnie na tym polu widać nie konkretne działania, a jedynie polityczne deklaracje i przepychanki.

 

Do Wielkiej Brytanii trafia aż 9 proc. polskiego eksportu żywności (2 miejsce w rankingu po Niemczech). Ponadto Polska w wymianie handlowej żywnością z Brytanią od lat odnotowuje nadwyżkę, która w 2015 roku wyniosła niebagatelną kwotę 1,45 mld euro (ok. 6 mld 400 mln zł), co stanowiło 18,8 proc. całkowitej nadwyżki w polskim handlu zagranicznym żywnością. Głównym towarem eksportowym na Wyspy jest mięso (30 poc.), kawa, herbata, kakao, przyprawy i wytwarzane z nich produkty (17 proc.), oraz warzywa i owoce (13 proc.). Przyczyny tego sukcesu eksperci widzą w dwóch elementach: silnej cenowej konkurencyjności naszych produktów oraz wysokim popycie na nie wśród lokalnej Polonii (której wg GUS w 2014 r. było w Wielkiej Brytanii 685 tysięcy).

 

Czy to niewątpliwe osiągnięcie Polaków może zostać zaprzepaszczone przez Brexit? Zdaniem ekspertów rzeczywiście istnieje takie niebezpieczeństwo, lecz zdecydowanie poważniejsze ryzyko stanowi inny czynnik. Dla polskich firm z sektora rolno-spożywczego eksportujących do Wielkiej Brytanii realnym zagrożeniem są – na chwilę obecną – zmiany w kursie walutowym na parze funt/złotówka. Eksperci banku Credit Agricole prognozują, że główną przyczyną obniżenia dynamiki eksportu (w tym sprzedaży żywności do Wielkiej Brytanii) oraz wzrostu dynamiki importu (w tym sprowadzania żywności z Wielkiej Brytanii do Polski) będzie trwałe umocnienie złotego względem funta. To jednak nie wszystko. Rosnące koszty pracy w naszym kraju wpłyną na konkurencyjność cenową i w efekcie polskie artykuły żywnościowe stracą na swojej atrakcyjności. Czy możemy coś na to zaradzić?

 

Z każdym rokiem Polska będzie tracić na konkurencyjności. Polskie produkty żywnościowe nie będą mogły walczyć ceną na dotychczasowych zasadach i, aby ratować sytuację, konieczne będzie zarządzanie cenami z wykorzystaniem wszystkich technik pricingu. Dlaczego jest to ważne? Bo wyjście Wielkiej Brytanii z UE wcale nie przełoży się na wzrost samowystarczalności tego kraju w obszarze żywności. Na to właśnie zwracają uwagę eksperci banku Credit Agricole. Jak wynika z dokumentu brytyjskiego ministerstwa rolnictwa DEFRA (Department for Environment, Food and Rural Affairs) – "British food and farming at a glance", współczynnik samowystarczalności Wielkiej Brytanii w obszarze produkcji rolnej w 2015 r. wyniósł 76 proc. Inaczej mówiąc, 24 proc. produktów Korona brytyjska musi importować, by wyżywić swoje społeczeństwo. I tutaj jest pole do rozwoju dla polskich firm, którym na drodze mogą jednak stanąć rosnące koszty pracy oraz wzrost wartości złotówki.

 

Choć wyższe pensje oraz większa wartość kursowa narodowego pieniądza cieszą, dla eksportu nie są to dobre wiadomości. Polskie firmy mają więc przed sobą nie lada wyzwanie. Jeśli sobie z nim jednak poradzą, to wywalczą dla polskiej gospodarki wartość, której będą nam wszyscy zazdrościć.

 

Jacek Strzelecki

 

Fot. YouTube

Opublikował:
Author: Jacek Strzelecki
O Autorze
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora


Autor: Polska Agencja Prasowa 18-01-2022 16:23:24

Konopie mogą stać się pierwszym naturalnym lekiem przeciwko COVID-19

Journal of Natural Products podaje, że konopie, a konkretnie zawarte w nich związki mogą zapobiegać przedostawaniu się wirusa SARS-CoV-2 do ludzkich komórek.

Konopie siewne (Cannabis sativa) dostarczają włókna (z którego wyrabia się nie tylko sznury, liny czy tkaniny, ale i papier, stosowany na przykład do produkcji banknotów), paszę dla zwierząt, a wiele ekstraktów i związków z konopi jest dodawanych do kosmetyków, balsamów do ciała, suplementów diety i żywności. W odróżnieniu od konopi indyjskich (Cannabis indica) niemal nie zawierają zmieniającego postrzeganie rzeczywistości tetrahydrokannabinolu (THC), ale dużo w nich mającego wiele korzystnych właściwości kannabidiolu (CBD).

Amerykańskie badania mogą stanowić przełom w walce z COVID-19

Richard van Breemen badał właściwości zawartych w konopiach związków, zidentyfikowanych w toku badań przeprowadzonych na Oregon State University za pomocą wynalezionej w tej placówce chemicznej techniki przesiewowej.konopie3 18.01

Wcześniejszy artykuł w "Journal of the American Society for Mass Spectrometry" opisywał dostosowywanie nowej metody, spektrometrii mas z selekcją powinowactwa, do znajdowania leków, które byłyby ukierunkowane na białko szczytowe SARS-CoV-2.

Van Breemen i jego współpracownicy, w tym naukowcy z Oregon Health & Science University przeprowadzili badania przesiewowe szeregu środków botanicznych stosowanych jako suplementy diety, w tym czerwonej koniczyny, dzikiego pochrzynu, chmielu i trzech gatunków lukrecji. Badając konopie wykazali, że dwa kwasy kannabinoidowe wiążą się z białkiem kolca wirusa SARS-CoV-2, blokując krytyczny etap procesu prowadzącego do zakażenia ludzkich komórek.

Związki, o których mowa, to kwas kannabigerolowy (CBGA) i kwas kannabidiolowy (CBDA), a białko kolca jest tym samym celem, co w przypadku szczepionek przeciwko COVID-19 i terapii przeciwciałami. W przypadku leku celem, na który działa, może być dowolna cząsteczka, która ma kluczowe znaczenie dla procesu krytycznego dla przebiegu choroby, co oznacza, że jego przerwanie może powstrzymać infekcję lub progresję choroby.

„Te kwasy kannabinoidowe obficie występują w konopiach i w wielu ekstraktach z konopi – powiedział van Breemen. - Nie są to substancje kontrolowane, takie jak THC, psychoaktywny składnik marihuany, i mają dobry profil bezpieczeństwa u ludzi. Nasze badania wykazały, że związki konopi były równie skuteczne przeciwko wariantom SARS-CoV-2, w tym wariantowi B.1.1.7 , który po raz pierwszy wykryto w Wielkiej Brytanii, oraz wariantowi B.1.351, po raz pierwszy wykryty w Afryce Południowej.”

Te dwa warianty są również znane odpowiednio jako wariant alfa i beta.

Konopie i kwasy w niej zawarte zapobiegają infekcji SARS-CoV-2

Wirus SARS-CoV-2, charakteryzujący się podobnymi do korony słonecznej kolcami na zewnętrznej powierzchni, zawiera nici RNA, które kodują jego cztery główne białka strukturalne — wypustkę, otoczkę, błonę i nukleokapsyd — a także 16 białek niestrukturalnych i kilka białek dodatkowych.

„Każda część cyklu infekcji i replikacji jest potencjalnym celem interwencji przeciwwirusowej, a połączenie domeny wiążącej receptor białka kolca z receptorem powierzchni ludzkiej komórki ACE2 jest krytycznym etapem tego cyklu” – powiedział van Breemen.

„Oznacza to, że inhibitory wnikania do komórek, takie jak kwasy z konopi, mogą być stosowane do zapobiegania infekcji SARS-CoV-2, a także do skracania infekcji poprzez zapobieganie infekowaniu ludzkich komórek przez cząsteczki wirusa. do enzymu ACE2, który występuje obficie na zewnętrznej błonie komórek śródbłonka w płucach i innych narządach” – dodał.

Jak zauważył, stosowanie związków blokujących interakcję wirus-receptor sprawdziło się w przypadku pacjentów z innymi infekcjami wirusowymi, w tym z HIV-1 i zapaleniem wątroby.

Testy laboratoryjne wykazały, że kwasy kannabigerolowy i kannabidiolowy zapobiegały infekcji ludzkich komórek nabłonka przez białko wypustek koronawirusa i przedostawaniu się SARS-CoV-2 do komórek.konopie2 18.01

„Te związki można przyjmować doustnie i mają długą historię bezpiecznego stosowania u ludzi – powiedział van Breemen. – Mogą zapobiegać, a także leczyć infekcje SARS-CoV-2. CBDA i CBGA są produkowane przez konopie jako prekursory CBD i CBG, które są znane wielu konsumentom. Różnią się jednak od kwasów i nie są zawarte w produktach z konopi.”

Konopie jako źródło innowatorskich rozwiązań w medycynie

Van Breemen wyjaśnia, że spektrometria masowa z selekcją powinowactwa, którą skraca do AS-MS, obejmuje inkubację celu leku, takiego jak białko szczytowe SARS-CoV-2, z mieszaniną możliwych ligandów – rzeczy, które mogą się z nim wiązać – takich jak ekstrakt botaniczny, w tym przypadku ekstrakt z konopi.

Kompleksy ligand-receptor są następnie filtrowane z niewiążących cząsteczek przy użyciu jednej z kilku metod.

„Zidentyfikowaliśmy kilka ligandów kannabinoidowych i uszeregowaliśmy je według powinowactwa do białka kolca – powiedział van Breemen. – Dwa kannabinoidy o najwyższym powinowactwie do białka kolca to CBDA i CGBA i potwierdzono, że blokują infekcję."

„Jednym z głównych problemów pandemii jest rozprzestrzenianie się wariantów, których jest wiele, a B.1.1.7 i B.1.351 należą do najbardziej rozpowszechnionych i niepokojących” – dodał. – Warianty te są dobrze znane z unikania przeciwciał przeciwko SARS-CoV-2, co jest niepokojące, biorąc pod uwagę, że obecne strategie szczepień opierają się na białku kolca jako antygenie. Nasze dane pokazują, że CBDA i CBGA są skuteczne przeciwko tym dwóm wariantom i mamy nadzieję, że trend rozszerzy się na inne istniejące i przyszłe warianty.“

Van Breemen zaznaczył, że oporne warianty mogą nadal powstawać w związku z powszechnym stosowaniem kannabinoidów, ale połączenie szczepień i leczenia CBDA/CBGA powinno stworzyć znacznie trudniejsze środowisko dla SARS-CoV-2.

Zobacz też: Trzy ustawy o konopiach w sejmie. PiS odrzuca dwie z nich

źródła: PAP/ fot. pexels.com

 


Autor: Polska Agencja Prasowa 18-01-2022 14:26:52

Wobec starzejącego się społeczeństwa MRiRW chce stworzyć gospodarstwa opiekuńcze

Polska coraz głębiej zanurza się w niżu demograficznym. W naszym kraju przybywa seniorów. A odpowiedzią na potrzeby seniorów mają być gospodarstwa opiekuńcze.

Gospodarstwo opiekuńcze ma umożliwić to "by seniorzy dożywali w radości, aktywności, w spokoju swoich lat poprzez pozostawienie ich w środowisku, w takim jakim żyli przez wiele lat" – mówił minister rolnictwa Henryk Kowalczyk. Wyjaśnił, że chodzi nie tylko o samą opiekę medyczną, ale także kontakty międzyludzkie i umożliwienia aktywnego życia. Powstanie sieci takich miejsc ma być odpowiedzią na starzenie się społeczeństwa na wsiach.

Projekt to szansa dla rolników- seniorów na spokojną jesień życia

Ideą gospodarstw opiekuńczych jest takie zaadaptowanie gospodarstwa rolnego, by osoby starsze lub będące w trudnej sytuacji życiowej, mogły aktywnie spędzać czas wolny i w którym otrzymają wsparcie umożliwiające integrację społeczną. Podopieczni, dzięki rolniczemu charakterowi gospodarstwa, mogą doświadczać terapeutycznego oddziaływania przyrody i kontaktu ze zwierzętami, a poprzez angażowanie się we wspólne wykonywanie drobnych prac domowych czy rolniczych, czerpać radość z kontaktu z drugim człowiekiem, a także czuć się potrzebnym. Korzyści z gospodarstw opiekuńczych mają odnosić nie tylko seniorzy, ale również rolnicy, którzy zyskają dodatkowe źródło dochodu.

Gospodarstwa opiekuńcze to projekt (GROWID), który jest odpowiedzią na starzenie się społeczności wiejskiej. Jest on realizowany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi we współpracy z Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie Oddział w Krakowie, Uniwersytetem Jagiellońskim oraz Uniwersytetem Rolniczym w Krakowie i ma na celu stworzenie modelu, który umożliwi założenie w Polsce sieci gospodarstw opiekuńczych – wyjaśniła wiceminister rolnictwa Anna Gembicka.gospodarstwaopiekuncze2

Zaznaczyła, że zakończyła się już część badawcza, która zidentyfikowała potrzeby seniorów na wsi, obecnie rozpoczyna się część wdrożeniowa.

Gospodarstwa opiekuńcze mają ułatwić życie nie tylko seniorom

Jak mówił prof. Piotr Nowak z Uniwersytetu Jagiellońskiego, na obszarach wiejskich jest mniejsza dostępność do usług skierowanych do osób starszych, dlatego seniorzy m.in. ze względu na odległości, czy też możliwości komunikacyjne – nie są w stanie z nich korzystać.

Z badań przeprowadzonych w ramach tego projektu wynika, że przeważająca część badanych uważa, że na wsi żyje się trudniej (55-60 proc.). Powstawanie gospodarstw opiekuńczych będzie sprzyjać podnoszeniu jakości życia mieszkańców wsi. Kontakt z naturą, przebywanie w gospodarstwie rolnym i uczestnictwo w jego codziennym życiu mają dobroczynny wpływ na ludzkie zdrowie i kondycję – argumentował Nowak.

Z badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Rolniczy w Krakowie wynika, że rolnicy widzą potrzebę tworzenia gospodarstw opiekuńczych, prawie połowa respondentów (z 500 badanych osób) zadeklarowała, iż w ich otoczeniu są wymagające opieki – poinformowała prof. Wioletta Knapik z URK.

Ponad 12 proc. ankietowanych chce prowadzić takie gospodarstwa opiekuńcze, a największe zainteresowanie przejawiają młodzi rolnicy. Prawie połowa z nich chciałaby zaoferować seniorom podstawowy pakiet usług, czyli pomoc w codziennej toalecie, przyjmowaniu leków, zapewnienie jednego posiłku dziennie oraz zorganizowanie czasu.

Analizy kosztów takiej opieki (wykonane przez UR) pokazały, że można uzyskiwać dochód na poziomie tzw. najniższej krajowej – powiedziała Knapik. Dodała, że wyliczenia opierały się o założenie, że opieka będzie świadczona 8 podopiecznym przez ok. 22 dni w miesiącu przez 1 osobę, przy pomocy dodatkowej osoby, np. przy transporcie podopiecznych. Kalkulacje wykonano w maju 2020 r. Dodała, że obecnie koszty te należy ponownie przeliczyć.

Profesor zaznaczyła, że gdyby do tej działalności nie było żadnej dotacji, to senior musiałby zapłacić za te usługi ok. 1 tys. zł. miesięcznie., a to oznacza, że wsparcie odpowiednich instytucji jest konieczne. M.in. chodzi o ewentualne włączenie gospodarstw opiekuńczych do systemu opieki społecznej i finansowania kosztów przez gminy.

Czytaj także: Emerytury rolnicze do zmiany. Kowalczyk: Projekt ustawy do końca marca

źródła: PAP/ fot. pixabay

 


Autor: Sebastian Wroniewski 18-01-2022 12:30:00

Wilki grasują w gminie Orły. Wójt wydał ostrzeżenie dla mieszkańców

Wilki grasują w gminie Orły na Podkarpaciu. Wójt gminy zareagował już na ostatnie wydarzenia i wydał specjalne ostrzeżenie dla mieszkańców.

W gminie Orły w powiecie przemyskim pojawiły się informacje o grasujących wilkach. W tej sytuacji wójt Bogusław Słabicki wydał specjalne ostrzeżenie, w którym prosi mieszkańców, aby zachowali szczególną ostrożność w czasie pobytu na świeżym powietrzu. Jesienią 2021 roku dochodziło do sytuacji, w których dzika zwierzyna zagryzła psy należące do mieszkańców tamtejszych wsi.

Wilki niepokoją władze gminy Orły

Jak wyjaśnił wójt gminy Orły, zagrożenie dotyczy przede wszystkim dzieci przebywających na świeżym powietrzu bez opieki dorosłych, osób starszych, zwierząt hodowlanych i psów wolno biegających.

Bogusław Słabicki w specjalnym piśmie podkreślił, że nieodpowiedzialne zachowanie może ułatwić zadanie i sprowadzić wilki na dany teren. Dlatego ważne jest stosowanie się do wytycznych władz, w tym m.in. niepozostawianie resztek jedzenia na zewnątrz.

"Ponadto prosi się o zamykanie posesji i zabezpieczenie odpadów komunalnych tak, aby nie stały się pożywieniem dla dzikiej zwierzyny" – przekazano w ostrzeżeniu.

W zeszłym roku doszło do 80 szkód wywołanych przez drapieżniki

Wilki w rejonie Przemyśla widywane są odWilki 024 dawna. Chociażby jesienią 2021 roku dochodziło do sytuacji, w których dzika zwierzyna zagryzła psy należące do mieszkańców tamtejszych wsi.

Jak wyjaśniał wówczas Łukasz Lis z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie, organizacja wie o nadmiernej aktywności wilków na terenie Podkarpacia. Z tego też powodu regularnie wydawane są decyzje o płoszeniu zwierząt.

Przypomnijmy, że wilki pojawiły się również w okolicach Słupska.

Wilk w Polsce jest zwierzęciem chronionym. Szacuje się, że na terenie Podkarpacia żyje ponad 700 wilków. Ich populacja zwiększa się co roku. Ze statystyk RDOŚ wynika, że tylko w roku 2021 do urzędu wpłynęło ok. 80 zgłoszeń na szkody wyrządzone przez dziką zwierzynę. W związku z tym wypłacono 128 tys. zł zadośćuczynienia za zabicie łącznie kilkudziesięciu psów rasowych, owiec, jeleni hodowlanych, danieli, koni i bydła.

Czytaj też: Wilk przy drodze ekspresowej S8 w Warszawie. Zwierzę uciekło Straży Miejskiej

wiadomosci.wp.pl/fot.Pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.