Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Świat Rolnika 05-09-2015 01:00:00

Rolnicy: Warunki ubezpieczania upraw nie dla nas

Rolnicy: Warunki ubezpieczania upraw nie dla nas

Najgorsza od prawie 10 lat susza niszczy nie tylko uprawy na polach, ale także łąki i pastwiska. Upały szybko powodują wysychanie gleby, co powoduje jeszcze szybsze straty rolników.

Najgorsza od prawie 10 lat susza niszczy nie tylko uprawy na polach, ale także łąki i pastwiska. Upały szybko powodują wysychanie gleby, co powoduje jeszcze szybsze straty rolników.

- Gros poszkodowanych gospodarstw usytuowanych jest w województwie kujawsko-pomorskim - 41,6 tys. oraz w województwie mazowieckim - blisko 30 tys. Ponad 7 tys. dotkniętych suszą w województwie podlaskim.

Tegoroczna susza przynieść może straty nawet w okolicach 1,5 mld zł. Zgodnie z oceną wojewodów susza poczyniła wielkie straty w 86 tys. gospodarstwach, a szkody są notowane na obszarze ponad 1 mln hektarów. Pozytywnym faktem w tym nieszczęściu nieszczęściu jest to, że przyszła późno, bo mogła powtórzyć się sytuacja z 2008 roku, kiedy straty rolników oscylowały w okolicach 3 mld zł.

Rząd nie ogłosi stanu klęski żywiołowej, ale by pomóc rolnikom, którzy ponieśli straty z powodu suszy wyda 488 milionów złotych. Pomoc ma wynosić od 400 do 800 zł na 1 ha objętych szkodą upraw, jednak tylko dla tych rolników, którzy ubezpieczyli się przynajmniej od jednej klęski żywiołowej. Dla tych, którzy wcale się wykupili ubezpieczenia dopłaty będą o połowę niższe. By zilustrować skalę problemu warto powiedzieć, że ubezpieczenie od skutków suszy w tym roku wykupiło dokładnie 86 rolników. Rolnicy narzekają na suszę i niekorzystne dla nich warunki ubezpieczeń ale mają również parę pomysłów jak poprawić sytuację.

- W naszym powiecie mamy duży kłopot ze zbożami jarymi. Oprócz tego są obszary, na przykład, w województwie łódzkim, gdzie nie padało od początku czerwca. W moim gospodarstwie straty sięgają od 60 do nawet 70 proc. upraw. Najgorzej sytuacja wygląda w przypadku buraków i warzyw

- mówi Stanisław Czarnecki, rolnik z powiatu kutnowskiego.

Od 1 lipca 2008 roku wszyscy rolnicy, którzy otrzymują unijne dopłaty muszą ubezpieczyć co najmniej połowę posiadanych upraw. Jeśli tego nie uczynią, są zmuszeni zapłacić gminie karę za każdy nieubezpieczony hektar. 1,3 mln rolników podlega pod ten obowiązek, ale zdaniem rolników "Ustawa o ubezpieczeniu upraw rolnych i zwierząt gospodarskich" jest - oględnie mówiąc - daleka od ideału, bo praktycznie żaden rolnik od suszy się nie ubezpiecza.

- Ogólnie ubezpieczanie się od zjawisk atmosferycznych, które mogą spowodować straty np. w sadach jest dla sadowników nieopłacalne

- mówi Zdzisław Kwiatkowski sadownik z woj. łódzkiego.

- W Polsce jest tylko jedna firma, która podejmuje się ubezpieczenia od skutków gradu, co oznacza, że w tej sprawie nie ma żadnej konkurencji. Składki są za wysokie, a w przypadku wystąpienia gradu wzory jakie stosuje ubezpieczyciel do wyliczenia odszkodowania są tak sporządzone, że pokrywają nie więcej niż 30 proc. strat poniesionych w sadzie. Poza tym cena jaką narzuca się do wyceny szkody jest na poziomie jabłka przemysłowego, a nie deserowego, co stanowi sporą różnicę. W dodatku gdy rzeczoznawca oceni, że na drzewie 80 proc. jabłek jest uszkodzonych, a reszta leży pod drzewem to szacuje szkodę na 50 proc.

- dodaje sadownik.

- Dobrze byłoby gdyby cześć składki ubezpieczeniowej była potrącana bezpośrednio z dopłat bezpośrednich

- mówi Barbara Antczak z gminy Rusiec.

- Byłaby to nieduża składka, która od hektara wynosiłaby około 15 złotych. Wprowadzenie takiego rozwiązania oznaczałoby to, że wszyscy rolnicy z automatu byliby ubezpieczeni. I w ten sposób można by doprowadzić do powszechności i obowiązku ubezpieczeń. Karanie, bowiem za brak ubezpieczeń nic tu nie da. Trzeba przygotować taki projekt, który zakładałby powszechność ubezpieczeń, a nie za ich brak karać rolników

- dodaje.

Obowiązująca dotąd w naszym kraju ustawa zakładała również kary dla rolnika – 1 euro od hektara, jeśli nie będzie ubezpieczał swych upraw, ale nie było to egzekwowane.  

- Wiem, że są propozycje by w ustawie zwiększono z 50 proc. dopłaty do ubezpieczeń upraw od zdarzeń losowych do 65 proc. składki

- twierdzi Wojciech Marciniak uprawiający zboża i kukurydzę.

- To może sprawić, że więcej rolników będzie się ubezpieczać od szkód bo dopłata będzie wyższa czyli rolnik będzie płacił składkę niższą o 15 proc. bo większa będzie dopłata z budżetu państwa. Uważam też, że powinno się objąć  ubezpieczeniem warzywa i sady

- powiedział dalej.

Stanisław Piotrowski z powiatu Tomaszowskiego postuluje skrócenie karencji.

- Teraz rolnika, który ubezpieczył swoje uprawy obowiązuje karencja 30 dni od daty zawarcia ubezpieczenia. Oznacza to, że jeżeli szkoda wystąpiła na jego plantacji w okresie 30 dniu od daty zawarcia umowy zakładem ubezpieczeń to nie było wypłacane odszkodowanie. Chciałbym by ten okres karencji został skrócony do 14 dni. Byłoby to z niewątpliwą korzyścią dla rolników.

Ważnym problemem jest wyraźna niechęć zakładów ubezpieczeniowych do obejmowania ubezpieczeniem wszystkich terenów upraw.

- Moim zdaniem można by to zrobić tylko poprzez Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych i przez powszechność ubezpieczeń

- podsuwa pomysł Radosław Graczyk, uprawiający ziemniaki oraz hodujący trzodę chlewną.

Cała zasada Towarzystw Ubezpieczeń Wzajemnych mówi, że nie mogą one mieć zysku. Jeśli maja nadwyżkę to przeznaczają ją na obniżenie składki w przyszłym roku. W związku z tym jeśli byłaby powszechność ubezpieczeń i każdy rolnik płaciłby 15 złotych to wówczas rolnicy, którzy mają uprawy na obszarach gdzie szkody występują częściej płaciliby za rolników, których uprawy rzadziej podlegają takim szkodom. Jeżeli w danym roku okazałoby się , ze nie było szkód lub byłyby marginalne to w przyszłym roku rolnicy być może  by w ogóle składki nie płacili.

Dopóki nie będzie powszechności ubezpieczeń upraw od szkód atmosferycznych i składka będzie na obecnym poziomie nie można liczyć na to, że rolnicy gremialnie rzucą się do ubezpieczania upraw od klęsk żywiołowych.

Tomasz Kodłubański

Fot. Amalrik/Freeimages.



Autor: Polska Agencja Prasowa 28-01-2022 19:30:35

e-petrol.pl: Ceny paliw wysokie, ale ma się to zmienić od 1 lutego

Eksperci e-petrol.pl informują, że ceny paliw są jeszcze wysokie, jednak od 1 lutego zaczną obwiązywać niższe stawki VAT na paliwa i tankowanie będzie tańsze.

Zdaniem ekspertów nie będzie jednak takich obniżek, jak się spodziewano. "Coraz droższa ropa naftowa powoduje, że na stacjach benzynowych w Polsce znowu widzimy podwyżki. Te zmiany nie powinny jednak budzić dużych obaw u kierowców, bo już w przyszłym tygodniu zaczną obwiązywać niższe stawki VAT na paliwa, dzięki którym tankowanie od wtorku będzie wyraźnie tańsze" – poinformował w piątkowym komunikacie e-petrol.pl.

Ceny paliw wyższe niż zakładano

Analitycy portalu prognozują, że na początku lutego zapłacimy 5,17-5,29 zł za litr benzyny 95-oktanowej, 5,29-5,41 zł za litr diesla oraz 2,69-2,76 zł za litr autogazu. Zwracają jednak uwagę, że prognozy sprzed kilku tygodni, wskazujące na to, że dzięki obniżce VAT cena paliw na stacjach może spaść poniżej 5 zł za litr, były zbyt optymistyczne.

"Na drodze do wyraźnie tańszego tankowania pojawił się wzrost cen na giełdach naftowych, gdzie w ostatnich dniach notowania ropy Brent przekroczyły poziom 90 dolarów za baryłkę" – stwierdzili w swoim komentarzu.

e-petrol.pl przypomniał, że w mijającym tygodniu w oficjalnych cennikach krajowych producentów paliw dominowały podwyżki, które były napędzane wzrostem cen ropy naftowej i postępującym osłabieniem złotówki w relacji do amerykańskiego dolara.

"Dzisiaj średnia cena 95-oktanowej benzyny w rafineriach wynosi 4755,40 zł/metr sześc. i jest o 119 zł wyższa niż w ubiegły piątek. W przypadku oleju napędowego skala zwyżki na przestrzeni tygodnia jest nieco mniejsza i wynosi niecałe 95 zł, a metr sześcienny diesla jest dzisiaj w hurcie wyceniany średnio na 4938,80 zł" – wymienił e-petrol.pl.

Portal zaznaczył jednak, że co prawda paliwo na stacjach wyraźnie drożeje, ale niedługo będzie taniej.

"Końcówka stycznia przyniosła zauważalne podwyżki cen na stacjach. Aż o 10 groszy w górę poszła cena oleju napędowego i litr tego paliwa w detalu kosztuje średnio 5,89 zł. Niewiele mniej, bo o 9 gr podrożała 95-oktanowa benzyna i średnia ogólnopolska cena tego paliwa to w tym tygodniu 5,83 zł/l" – przypomnieli analitycy.

Dodali, że z tej zwyżkowej tendencji wyłamał się jedynie autogaz, który po dwugroszowej obniżce kosztuje 3,09 zł/l.

"Operatorzy rynku detalicznego podnieśli ceny, ratując swoje marże, które w ostatnim czasie utrzymywały się na niskim poziomie. Taką decyzję ułatwiła im z pewnością oczekiwana obniżka stawki VAT na paliwa z 23 proc. na 8 proc., która wejdzie w życie od 1 lutego" – zauważył portal.

Ceny paliw zależne od sytuacji na Wschodzie

Zdaniem ekspertów, ceny paliw 02dzięki obniżce podatku w przyszłym tygodniu ceny paliw na stacjach wyraźnie spadną, więc kierowcom łatwiej będzie pogodzić się z ostatnimi korektami w górę.

Według e-petrol.pl cena ropy zbliża się do poziomów, które nie były osiągane przez ostatnie lata – a wszystko za sprawą obaw o stabilność sytuacji w Europie Wschodniej oraz na Bliskim Wschodzie.

"Rosyjskie wojska koncentrujące się przy wschodniej granicy Ukrainy oraz pociski balistyczne jemeńskich Huti uderzające w terytorium Zjednoczonych Emiratów Arabskich można obciążyć częścią winy za “premię ryzyka” i niepokoje o napływ ropy na rynki światowe" – wyjaśnili analitycy portalu.

Zwrócili uwagę, że OPEC+ zwiększa produkcję w dotychczas zaplanowanym tempie 400 tys. baryłek dziennie, które jest zbyt wolne.

"Nawet wysoka ilość zachorowań na nowy wariant COVID-19 nie stanowi przeciwwagi dla “czynników prowzrostowych”, bowiem nigdzie nie dochodzi do drastycznych ograniczeń w działalności gospodarczej" – stwierdzili eksperci z e-petrol.pl.

Według nich, jeśli chodzi o przepływ ropy, skala zagrożenia dla Europy w razie ewentualnej akcji zbrojnej Rosji na Ukrainie jest trudna do oszacowania. Ich zdaniem pewnym optymizmem mogą napawać słowa Paula Sheldona z S&P Global Platts Analytics. "Jego zdaniem Rosja nie odetnie zasadniczych dostaw energii do Europy, m.in. świadoma, że taki ruch może zbliżyć Stany Zjednoczone i Europę, a także zwiększyć dywersyfikację zaopatrzenia Starego Kontynentu w surowce, co eliminowałoby częściowo jej przychody z eksportu" – stwierdził e-petrol.pl.

Czytaj też: Ceny paliw od grudnia do połowy stycznia spadły o blisko 20 gr

PAP/fot.pixabay

 


Autor: Polska Agencja Prasowa 28-01-2022 15:33:21

Kobieta wpadła do studni i prawie się utopiła. Uratowali ją strażacy

W czwartek wieczorem jedna z mieszkanek Bełżyc (województwo lubelskie) wpadła do studni. Z przydomowej 12-metrowej studni uratowali ją strażacy.

Na miejsce wezwano straż pożarną z Bełżyc i Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Wysokościowego z Lublina. Kobieta została wyciągnięta i przewieziona do szpitala. Cała akcja była bardzo trudna, a mieszkanka Bełżyc miała ogromne szczęście, że się nie utopiła. Obecnie policja wyjaśnia okoliczności i przyczyny zdarzenia.

Kobieta wpadła do studni

,,Do zdarzenia doszło przed godziną 18, kiedy Wpadla do studni Belzyce 02otrzymaliśmy zgłoszenie, że na jednej z posesji w Bełżycach przy ulicy Lubelskiej 54-letnia kobieta wpadła do studni" – powiedział Andrzej Szacoń, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie.

Dodał, że "studnia miała 12 metrów i była bardzo wąska, a cała akcja była bardzo trudna".

,,Kobieta miała dużo szczęścia, że się w tej studni nie utopiła. Gdyby wpadła głową, to nie miałaby szansy się obrócić. Na szczęście wpadła nogami w dół i w wodzie była zanurzona do ramion" - powiedział.

Na miejsce skierowano straż pożarną z Bełżyc, Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Wysokościowego, pogotowie i policję.

,,Jednak zanim grupa wysokościowa dojechała, to strażacy z Bełżyc przy użyciu technik wysokościowych ewakuowali kobietę ze studni i przekazali ją ratownikom medycznym. Kobieta była przytomna i bardzo wychłodzona" – przekazał.

Szacoń podkreślił, że każda z jednostek straży pożarnej w całej Polsce realizuje ratownictwo wysokościowe w stopniu podstawowym, czyli posiada podstawowy z tego zakresu sprzęt i ludzi.

,,To dzisiejsze zdarzenie pokazuje, że ten zakres podstawowy sprawdził się i dobrze, bo dzięki temu akcję przeprowadzono szybciej" – podsumował.

Obecnie policja wyjaśnia okoliczności i przyczyny zdarzenia.

Czytaj też: Martwy noworodek w studni! Makabryczne odkrycie na wsi! To dziecko Ukrainki z pobliskiego gospodarstwa?

PAP/fot.KMPSP Lublin


Autor: Polska Agencja Prasowa 28-01-2022 12:30:00

Kukiz deklaruje: Nie poprę ustawy o tzw. weryfikacji szczepień pracowników

Paweł Kukiz powiedział, że nie poprze projektu nowej ustawy covidowej wniesionej przez PiS. Nie będę głosował i na to PiS jest przygotowane – oznajmił polityk.

W czwartek późnym wieczorem grupa posłów PiS wniosła do Sejmu projekt nowej ustawy covidowej, który zakłada m.in. wprowadzenie rozwiązań umożliwiających pracownikom nieodpłatne testowanie w kierunku SARS-CoV-2, a także żądanie przez pracodawców informacji o negatywnym wyniku takiego testu.

Kukiz swoją deklaracją przysporzy problemów partii rządzącej

Kukiz był pytany w programie "Sedno Sprawy" w Radiu Plus, czy poprze projekt nowej ustawy covidowej. "Nie, ja już mówiłem od dawna, że generalnie za tymi ustawami szczepionkowymi nie będę głosował i na to PiS jest już od dawna przygotowane" – powiedział.

Zaznaczył, że generalnie na całym świecie jest "chaos i działanie po omacku", jeśli chodzi o przepisy dotyczące walki z pandemią.

Polityk krytycznie wypowiadał się też na temat zapisów projektu PiS dotyczących odszkodowań za zakażenie się w miejscu pracy koronawirkukiz2 28.01usem. "Nawet szkoda czasu na dyskusję, ja nie zagłosuję za taką ustawą" – zadeklarował Kukiz.

Kontrowersyjny projekt ustawy PiS

W myśl projektu PiS, pracodawcy będą mogli żądać od pracowników oraz osób wykonujących na ich rzecz pracę na podstawie umów cywilnoprawnych podawania informacji o posiadaniu negatywnego wyniku testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2. "Konieczność wprowadzenia takich rozwiązań jest podyktowana potrzebą upowszechnienia wykonywania testów diagnostycznych, będących skutecznym narzędziem służącym zapobieganiu rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2" – wskazano w uzasadnieniu.

Projekt zakłada ponadto, że pracownik, który nie poddał się testowi diagnostycznemu, nadal będzie świadczył u pracodawcy pracę na dotychczasowych zasadach. Nie będzie z tego względu delegowany do wykonywania pracy poza stałe miejsce pracy bądź wykonywania pracy innego rodzaju, jednak w przewidzianych w projekcie ustawy sytuacjach będzie mógł zostać zobowiązany do zapłaty świadczenia odszkodowawczego z tytułu zakażenia wirusem SARS-CoV-2.

Zgodnie z informacjami dostępnymi na stronie sejmowej, projekt został skierowany do pierwszego czytania w komisji zdrowia.

Czytaj także: Będzie dobrowolny ZUS? Kukiz: Rozmawiałem wstępnie z prezesem PiS

źródła:PAP/fot.twitterwprost,tvpparlament

 

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.