Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Polska Agencja Prasowa 07-11-2021 16:00:07

Rolnicy toną w długach. BIG InfoMonitor alarmuje!

Rolnicy toną w długach

Rolnicy toną w długach, jest to już blisko 680 mld złotych. Zaległości rolników wobec kontrahentów i banków od początku pandemii do końca września br. wzrosły o 1/3 do blisko 680 mln zł - wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

Tylko we wrześniu br. przybyło 51 mln zł przeterminowanych zobowiązań, m.in. za sprawą hodowców trzody chlewnej.

Zobowiązania wobec banków i kontrahentów rosną

Według Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK nieuregulowane na czas zobowiązania rolników względem kontrahentów i banków od początku pandemii w marcu 2020 r. do końca września br. wzrosły do blisko 680 mln zł. Oznacza to skok zadłużenia o jedną trzecią, wobec 16 proc. odnotowanych przez firmy z wszystkich sektorów łącznie.

Prezes BIG InfoMonitor Sławomir Grzelczak zwrócił uwagę, że przy wzroście cen skupu o blisko jedną piątą, rolnicy powinni bez większych problemów odrabiać zaległości.

Niestety, jednocześnie doświadczyli ogromnego skoku kosztów produkcji: podrożały nawozy, środki ochrony roślin, prąd, paliwo i woda. Chwieje to płynnością finansową i przekłada się na opóźnienia w regulowaniu rat kredytów i płatności wobec dostawców.

– zaznaczył.

Z danych BIG InfoMonitor wynika, że niespłacane w terminie zobowiązania wobec banków i kontrahentów sektora Rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo (zgodnie z klasyfikacją PKD) zbliżyło się we wrześniu tego roku do 680 mln zł. Największy udział, m.in. ze względu na swoją rolę w gospodarce mają tu zaległości Rolnictwa (332 mln zł) oraz Działalności usługowej wspomagającej rolnictwo (219 mln zł), z kolei na Leśnictwo przypada niecałe 92 mln zł, a na Rybactwo poniżej 37 mln zł.

Rolnictwo to jeden z sektorów, którego przeterminowane zobowiązania w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK przyrastają w ostatnim czasie bardziej niż pozostałych branż. Według Grzelczaka sytuacja ta może wynikać z trudniejszych warunków działania i pogorszenia się płynności finansowej, ale wpływ na statystyki może mieć też "większa niż wcześniej determinacja wierzycieli w zgłaszaniu dłużników do baz BIG InfoMonitor i BIK".

Rolnicy toną w długach – zaległości rosną

Jak zaznaczył Grzelczak, w rezultacie przez półtora rokuRolnicy 01, od początku pandemii, zaległości sektora podwyższyły się dwa razy bardziej niż ogółu przedsiębiorstw. Dodał, że wzrosły one o jedną trzecią, czyli o niemal 183 mln zł.

Największe skoki zaległości sektor odnotował w pierwszych miesiącach pojawienia się COVID-19 i we wrześniu tego roku, w którym przybyło 51 mln zł przeterminowanych zobowiązań, m.in. za sprawą hodowców trzody chlewnej.

– wskazał.

W okresie pandemii najdotkliwiej, ponad sześciokrotnie, wzrosło zadłużenie w kategorii Rybactwo, m.in. ze względu na fakt, że wcześniej była to stosunkowo niewielka kwota (5,5 mln zł). Za sprawą przedsiębiorstw zajmujących się chowem i hodowlą ryb śródlądowych zaległości podniosły się o ponad 30 mln zł – biznes ten ucierpiał z powodu blokady gospodarki i gastronomii. Wyraźnie pogorszyło się też podmiotom, których działalność skupia się na połowie ryb morskich. Od początku pandemii zwiększyły one swoje zadłużenie o 1,1 mln zł. Według analityków wpływ mogły tu mieć obowiązujące na południowym Bałtyku limity połowowe, wymuszone trudną sytuacją biologiczną tego akwenu, a w szczególności zagrożona populacja dorsza.

Z kolei na pogłębienie o jedną trzecią problemów płatniczych Leśnictwa przełożyły się przede wszystkim zaległości firm usługowych, chodzi tu m.in. o podmioty zajmujące się urządzaniem i oceną stanu lasu, ochroną lasu, zwalczaniem szkodników oraz pozyskujących drewno na zlecenie. Mają one obecnie do zwrotu 60 mln zł - o 24 mln zł więcej niż przed pierwszym lockdownem.

Ostanie 18 miesięcy bardzo ciężkie

W samym rolnictwie, bez uwzględniania wspomagającej je działalności usługowej, zaległości wzrosły o 84,5 mln zł (35 proc.) do 332,2 mln zł. Przez minione 18 miesięcy w największym stopniu podwyższyły się w przypadku firm skoncentrowanych na uprawach zbóż, roślin strączkowych i roślin oleistych na nasiona. Ich długi podwoiły się i zbliżyły do 100 mln zł. Pogorszyła się też sytuacja przedsiębiorstw zajmującym się chowem zwierząt (ich zaległości wzrosły o połowę do prawie 117 mln zł) - głównie za sprawą hodowców świń, którym przybyło niemal 30 mln zł długów, a ich zaległości zwiększyły się do 60,7 mln zł.

Z kolei hodowców świń coraz bardziej przytłacza wirus ASF oraz niskie ceny skupu spowodowane m.in. zwiększonym importem żywca z Niemiec, po tym jak Chiny zablokowały skup świń z tego kraju. Długi hodowców drobiu podskoczyły natomiast z 34 do 41,2 mln zł, choć ich sytuacja rynkowa jest już lepsza. Szczególne trudności przeżywali w pierwszych miesiącach pandemii, po gwałtownym spadku popytu, szczególnie z rynków zagranicznych – zaznaczyli eksperci.

Sama działalność usługowa wspomagająca rolnictwo od początku pandemii podwyższyła wartość nieopłaconych rat kredytów i faktur o jedną czwartą, do 218,7 mln zł. Nie wiodło się przede wszystkim wspierającym produkcję roślinną oraz przygotowującym plony do sprzedaży.

Jak pokazują dane Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK, nie wszyscy przedsiębiorcy zajmujący się szeroko pojętym rolnictwem w równym stopniu doświadczali pogarszania się płynności finansowej swoich biznesów. Ominęła ona hodowców bydła mlecznego. O ponad 90 proc. spadły zaległości uprawiających rośliny wieloletnie, czyli drzewa i krzewy owocowe oraz winogrona. O ponad 1,1 mln zł do 21,5 mln zł swoje długi zmniejszyły też firmy zajmujące się pozyskiwaniem drewna.

Liczba firm – niesolidnych płatników – całego sektora w marcu ub.r. wyniosła 2719, a obecnie jest ich 2777. Odsetek podmiotów (aktywnie działających, zawieszonych i zamkniętych), które mają problemy z regulowaniem zobowiązań utrzymuje się nieznacznie powyżej 4 proc. wobec 5,7 proc. dla wszystkich przedsiębiorstw.

Czytaj również: Owoce morza i ryby z probówki? Tak, już niedługo

PAP/fot.Pixabay



Autor: Polska Agencja Prasowa 07-12-2021 15:30:56

PAIH: Trzeba przebić barierę niewidzialnych marek na rynkach arabskich

Jarosław Al-Abbas ekspert PAIH twierdzi, że póki co element polskiego brandu na rynkach arabskich jest bardzo słaby.

Uważa, że jeżeli już to firmy z Polski wolą inwestować pod zagranicznymi markami. Podkreślił, że trzeba przebić barierę niewidzialności polskich marek, choć będzie to wymagające zadanie. Al-Abbas zwrócił uwagę, że na rynkach arabskich „polskie produkty są wysoko cenione, ale polskie brandy niestety nie są jeszcze tak rozpoznawalne”. Wskazał, że w promocję marek musi włączyć się państwo. Przedstawiciele firm, reprezentujących konkretne marki powinni być zapraszani na eventy narodowe na zagranicznych imprezach, tak jak inne kraje, które zabierają ze sobą swoje kluczowe koncerny i firmy.

Ekspert PAIH: kraje arabskie potrzebują polskich rozwiązań

Przedstawiciel PAIH zwrócił uwagę, że patrząc na państwa arabskie, nie można traktować ich jednakowo.

Wyjaśnił, że obecnie kraje arabskie są w różnej sytuacji ekonomicznej. „Mamy na przykład region bliskiego wschodu, półwyspu arabskiego, który jest bardzo bogaty i nastawiony na inwestycje głównie kapitałowe. Ale państwa te też poszukują partnerów biznesowych w celu rozbudowy ich infrastruktury. ZEA są dość dobrze zagospodarowane i rozbudowane, ale to nie jest koniec i planują dalszy rozwój” – wskazał.

Al-Abbas, odnosząc się do Arabii Saudyjskiej i Kuwejtu podkreślił, że zaczynają one ścigać Zjednoczone Emiraty Arabskie i dlatego też poszukują wiarygodnych partnerów w obszarze rozwoju infrastruktury, nie tylko drogowej, ale i również mieszkaniowej, przemysłowej i technicznej. „Z tych państwach jest coraz większe zainteresowanie współpracą z polskimi firmami projektowymi. Bardzo poszukiwani są inżynierowie, osoby, które mają bardzo duże doświadczenie w zarządzaniu projektami” - wyjaśnił.

Przedstawiciel PAIH zwrócił uwagę również na kraje Lewantu, a także Liban, Syrię i Irak, które po zniszczeniach wojennych podnoszą się z ruin. „Bardzo potrzebują polskich technologii, polskich rozwiązań i specjalistów, aby stanąć na nogi” – podkreślił.

W promocję polskich marek musi włączyć się państwo?

Al-Abbas zwrócił uwagę, że na rynkach arabskich PAIH„polskie produkty są wysoko cenione, ale polskie brandy niestety nie są jeszcze tak rozpoznawalne”. „Wynika to trochę z naszej dotychczasowej polityki, że najlepiej czuliśmy się, pracując dla firm zachodnich, aby pod ich brandami eksportować i wchodzić na te rynki” – przyznał.

Chodzi m.in. o casus polskich mebli, które do ZEA trafiają przede wszystkim pod marką Ikei. „Mamy bardzo dużo mebli pod niemieckimi, amerykańskimi, włoskimi markami. Są też kosmetyki pod włoskimi brandami. Polskie produkty są cenione, ale nasz brand jest bardzo słaby (...) To, co musimy zrobić to przebić barierę niewidzialności naszych marek” – powiedział ekspert PAIH.

Al-Abbas wskazał, że w promocję marek musi włączyć się państwo. Przedstawiciele firm, reprezentujących konkretne marki powinni być zapraszani na eventy narodowe na zagranicznych imprezach, tak jak inne kraje, które zabierają ze sobą swoje kluczowe koncerny i firmy.

Przedstawiciel PAIH podkreślił, że polskie firmy chcące inwestować w ekspansję na rynki arabskie powinny przeprowadzić dokładną analizę rynku. „Trzeba na te rynki spojrzeć pod kątem samej populacji, również jej zamożności. Produkty powinny być dobierane pod kątem rynku, kto będzie ich odbiorcą, czy grupa zamożnych czy ta bardziej ekonomiczna. Jest zdecydowana różnica między np. ZEA a np. Egiptem” – powiedział. 

Warto zaznaczyć, że współpraca z Egiptem jest szansą dla polskich przedsiębiorstw, które chciałyby inwestować w na rynkach Bliskiego Wschodu i Afryki.  Największy potencjał mają sektory m.in. rolno-spożywczy, motoryzacyjny i budowlany.

Czytaj też: PAIH: polskie produkty spożywcze cieszą się zainteresowaniem w Mongolii

PAP/fot.pixabay


Autor: Polska Agencja Prasowa 07-12-2021 15:04:25

Synoptyk IMGW: We wtorek pochmurno, mroźno na Suwalszczyźnie

Jak prognozuje synoptyk IMGW Anna Woźniak, we wtorek w całym kraju będzie pochmurno. Prognozowane rozpogodzenia mogą wystąpić na południu kraju.

Według prognozy przygotowanej przez Annę Woźniak z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej-Państwowego Instytutu Badawczego, we wtorek będzie bardzo zimno na Suwalszczyźnie, z kolei na południu kraju temperatura wyniesie ok. zera stopni.

IMGW: Pochmurno i zimno

,,W całym kraju będzie dużo chmur, z których będzie padał słaby śnieg. Więcej rozpogodzeń i przejaśnień spodziewamy się na północy, w województwach: pomorskim, warmińsko-mazurskim oraz na Suwalszczyźnie" – powiedziała synoptyk IMGW.

W ciągu dnia temperatura maksymalna wyniesie od minus 9 stopni na Suwalszczyźnie do około minus 3 stopni w centrum kraju. Najcieplej około zera stopni będzie na południu oraz w rejonie zatoki gdańskiej. IMGW informuje, że wiatr będzie słaby, na wschodzie z kierunków północnych, zaś na zachodzie południowo-wschodni.

W nocy, w całym kraju zachmurzenie duże z większymi przejaśnieniami. Lokalnie wystąpią słabe opady śniegu. Temperatura wyniesie od minus 10 do minus 4 stopni. Niewielkie przejaśnienia mogą się pojawić na południowym zachodzie i tam utworzą się marznące mgły ograniczające widoczność do 200 m. Wiatr będzie słaby, lokalnie umiarkowany. Na zachodnim wybrzeżu porywisty z kierunków wschodnich.

Czytaj też: IMGW: Prognoza pogody na 7 i 8 grudnia; duże zachmurzenie i opady śniegu

PAP/fot.pixabay


Autor: Monika Faber 07-12-2021 12:27:00

Zarząd #EUnitedAgri przekłada zaplanowany protest rolników w Brukseli

#EUnitedAgri podjął decyzję o przełożeniu terminu, w którym ma odbyć się protest rolników w Brukseli. Podkreślił jednak, że to nie koniec walki o rolnictwo.

,,W odróżnieniu od części polityków europejskich, którzy chcąc zaspokoić własne ambicje i aspiracje ideologiczne, nasze działania cechują się przede wszystkim odpowiedzialnością. Na co dzień jesteśmy bowiem odpowiedzialni za bezpieczeństwo żywnościowe oraz utrzymanie łańcucha produkcyjnego w złożonym systemie gospodarki rolnej – tym systemie, którego nie rozumieją urzędnicy i komisarze” – przekazał zarząd.

Protest rolników w Brukseli przełożony

Zarząd #EUnitedAgri po nocnych obradach poinformował, że przekłada zaplanowany na 13. i 14. grudnia protest rolników w Brukseli.

,,Na wczorajszym, trwającym do późnych godzin nocnych, posiedzeniu Zarządu #EUnitedAgri, czyli platformy zjednoczonego europejskiego rolnictwa, w skład której wchodzą organizacje i związki z 13 krajów Unii Europejskiej, podjęliśmy decyzję o przełożeniu zapowiedzianego na 13. i 14. grudnia protestu rolników w Brukseli” – poinformowali organizatorzy.

,,Najważniejszy cel – jakim jest stworzenie Platformy #EUnitedAgri, czyli sojusz rolników pochodzących z różnych państw, którzy są odważni, zdesperowani i zdecydowani, aby walczyć o przyszłość europejskiego rolnictwa oraz o bezpieczeństwo europejskiego konsumenta – został osiągnięty” – dodano.

,,Czas, jaki zyskaliśmy, planujemy wykorzystać do budowy jeszcze większego poparcia, budowania struktur, zbierania kapitału ludzkiego oraz poszerzenia współpracy z nowymi krajami, tak, aby platforma #EUnitedAgri stała się znaczącą siłą w Unii Europejskiej reprezentacją rolników” – wyjaśnia zarząd .

#EUnitedAgri zapowiada dalsze zrzeszanie się europejskich rolników

Przypomnijmy, że do platformy #EUnitedAgriProtest rolnikow 0212, zainicjowanej przez Instytut Gospodarki Rolnej, już teraz przyłączyli się rolnicy reprezentujący 13 państw Unii Europejskiej. Zapowiadają, że będą mówić wspólnym, a zatem zdecydowanie bardziej donośnym głosem.

,,Jako prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, organizacji, która wyszła z inicjatywą zjednoczenia europejskiego rolnictwa wobec zagrożenia, jakimi są szkodliwe projekty takie jak: zakaz chowu klatkowego, Fit For 55 oraz inne ograniczenia produkcji rolnej, zapewniam, że spotkają się one ze zdecydowaną reakcją unijnych rolników skupionych wokół naszej, zorganizowanej wokół Polski inicjatywy. Usilne sugestie policji brukselskiej, kolejne komunikaty na temat rozwoju pandemii, a także zapowiedzi dotyczące planowanych lockdownów w kolejnych krajach, w tym w Belgii, zmuszają nas do zmiany kierunku planowanych działań. Odpowiedzialność nakazuje nam wprawdzie walczyć o interesy konsumentów i producentów, ale mamy również świadomość podejmowanych prób w celu utrudnienia przeprowadzenia naszej manifestacji. Nie sztuką jest bowiem wyprowadzić na ulice kilkadziesiąt tysięcy rolników i zablokować dojazd do kilku miast za pomocą ciągników i maszyn rolniczych – robiliśmy to już w Polsce podczas prób wprowadzenia „Piątki dla zwierząt”” – mówi Szczepan Wójcik Prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

,,Jako nowa organizacja na europejskim rynku, zawsze będziemy stali po stronie europejskich – w tym polskich – rolników, a wszystkie próby uderzenia w rolnictwo spotkają się ze zdecydowaną reakcją naszej organizacji” – dodał.

,,Uważamy, że grupy antyhodowlane, które dziś działają w Brukseli, mają zbyt duży wpływ na komisarzy oraz unijnych biurokratów. Decyzje podejmowane pod ich wpływem mają destrukcyjny wpływ na rolnictwo i rozwój gospodarczy poszczególnych państw Unii Europejskiej. W odpowiedzi na szkodliwe projekty rolnicy połączyli się. Pierwszym wydarzeniem miała być organizacja protestu w Brukseli, lecz w trosce o powodzenie tego ważnego projektu, zdrowie uczestników stawiamy na pierwszym miejscu” – wyjaśnił Szczepan Wójcik.

,,Nasz protest rolników ma być głosem wsi i ostatnią rzeczą, której byśmy chcieli, to jego niekontrolowane przejście w regularną bitwę z brukselską policją. Manifestacja dojdzie do skutku na początku przyszłego roku, dłużej rozgoryczonych ludzi nie będziemy w stanie i tak utrzymać. Unia Europejska jest dziś bowiem pozbawiona jednego z najważniejszych przymiotów stanowiących o bezpieczeństwie wolnych narodów – produkcji żywności. Nie pozwolimy, aby utopijne wizje komisarzy zachwiały filarem bezpieczeństwa, za który odpowiadamy! Organizujemy się nadal!” – mówi Szczepan Wójcik Prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

Czytaj też: Przeworska: Eksperci potwierdzają, że Zielony Ład nie będzie dobry dla rolników

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.