Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Robert Wyrostkiewicz 11-05-2019 23:00:01

Lider kynologów: STOP dla deformacji i miniaturyzacji psów!

Lider kynologów: STOP dla deformacji i miniaturyzacji psów!

„Problem modyfikacji ras zwierząt domowych doprowadził do deformacji fizycznych i różnych chorób typowych dla wielu ras oraz do nieustannej miniaturyzacji” – powiedział Piotr Kłosiński, prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego w rozmowie ze „Światem Rolnika Biznes”.

 

Robert Wyrostkiewicz: Temat hodowli psów powraca coraz częściej w związku z narracją o pseudohodowlach. Czasami jest wykorzystywany do biznesu (są już pierwsze wyroki za kradzież psów przez tzw. organizacje prozwierzęce) i propagandy politycznej. Portal NaTemat.pl opisał przykład prezentu od prezydenta Andrzeja Dudy i pierwszej damy Agaty Kornhauser-Dudy dla odchodzącej kucharki, która w Pałacu Prezydenckim pracowała od 20 lat. Yorkshire Terrier miał pochodzić z pseudohodowli, która nie jest zarejestrowana w Związku Kynologicznym w Polsce.

 

Piotr Kłosiński: Były polityczne zakusy, aby traktować Związek Kynologiczny w Polsce jako jedynie słuszny i jedyny, ale ta absurdalna sytuacja na szczęście powoli się zmienia. Ale nie w tym rzecz. Dziennikarz okazał się dyletantem, który za wszelką cenę chciał napisać coś niekorzystnego o prezydencie, a nadanie artykułowi manipulacyjnego tytułu mówiło już samo przez się o intencjach NaTemat.pl.

 

Pamięta Pan ten tytuł?

 

„Para prezydencka kupiła pracownicy pieska. Szkoda tylko, że z pseudohodowli...”

 

Manipulacja dotyczy zapewne słowa „pseudohodola”?

 

Rzecz w tym, że dziennikarz niby sprawdził, że hodowca nie należy do Związku Kynologicznego w Polsce, ale Związek  w nie prowadzi żadnych centralnych rejestrów hodowców, a lokalne rejestry są często nieaktualne. Do tego ZKwP nie jest jedynym związkiem kynologicznym. Dziennikarz nic nie sprawdził i napisał stek kłamstw, z niewiedzy lub intencjonalnie. Polskie Porozumienie Kynologiczne jest drugim co do wielkości związkiem w Polsce, kto wie, może w przyszłym roku będziemy najliczniejsi. Hodowca, od którego Pałac Prezydencki zakupił yorka, był zrzeszony w PPK, a nie w ZKwP, ale dziennikarz już na to nie wpadł. Rzecz w tym, że w Polsce coraz częściej nadużywa się słowa „pseudohodowla”, a osoby, które piszą o hodowcach, nie mają o hodowli zielonego pojęcia.

 

Pseudohodowle nie są problemem?

 

Są, dlatego w Polskie Porozumienie Kynologiczne dokonuje setek kontroli. Zawsze są to kontrole niezapowiedziane. Rzadko kończą się stwierdzeniem uchybień, ale pseudohodowle też się zdarzają. Wtedy żegnamy się z takim hodowcą. Jesteśmy prestiżowym związkiem i wchodzimy w skład międzynarodowej organizacji World Kennel Union, dlatego z dumą mogę powiedzieć, że bycie członkiem PPK zobowiązuje do przestrzegania wysokich standardów w hodowlach.

 

Jesteście też potężnym ogniwem rynkowym. Pojedyncze, średniej wielkości hodowle, np. buldogów francuskich, ostatnio bardzo modnych, to jednostkowo często wartość ok. 100 tys. złotych.

 

To prawda. Psy to obowiązek, ale też pasja. Niekoniecznie tania, jeśli mowa o psach rasowych. Zarówno przy zakupie, jak i utrzymaniu. Trzeba być pozytywnie zakręconym na punkcie zwierząt. A co do wartości rynkowych PPK, rzeczywiście jesteśmy bardzo dużym podmiotem, a naszą siłą jest potencjał dziesiątków naszych członków, hodowców czy małych stowarzyszeń hodowców wchodzących w skład naszego związku. Polskie Porozumienie Kynologiczne wraz ze wszystkimi organizacjami zrzeszającymi hodowców zwierząt towarzyszących, firmami okołohodowlanymi sprzedającymi karmy, pasze, środki higieny i różne akcesoria wnoszą do budżetu państwa miliardowe środki. Hodowla zwierząt domowych pozwala na uzupełnienie budżetów domowych osób prowadzących amatorskie hodowle. Pojawiło się jednak poważne zagrożenie dla stowarzyszeń i hodowców. Ekoterroryzm.

 

To znaczy?

 

W Polsce organizacje, które określam mianem ekoterrorystycznych, są zasilane olbrzymim kapitałem firm zachodnich i potrafią sobie tylko znanymi sposobami docierać do pewnych grup posłów. Robią to pod przykrywką dobra zwierząt. Lobbują niekorzystne dla polskich hodowców zapisy w ustawach. Niestety niektórzy posłowie, zmanipulowani przez te organizacje, zapominają, że Polska jest od wieków krajem rolniczym, gdzie szeroko pojęta hodowla jest poważną pozycją w rolnictwie prowadzonym od wielu pokoleń. Mam na myśli nie tylko o psy czy koty, ale także o trzodę chlewną  i bydło, czyli obszary, gdzie coraz częściej interweniują tzw. organizacje prozwierzęce. a Problem polega na w tym, że nierzadko nie chodzi o zdrowie czy dobre traktowanie zwierząt, ale o zwyczajny biznes. A dzisiaj na niczym tak łatwo się nie zarabia, jak na źle pojętej empatii dla zwierząt.

 

Wspomniał Pan o legislacyjnym lobbingu na rzecz organizacji prozwierzęcych czy ekoterrorystycznych. Nie prowadzicie swoich akcji, powiedzmy, przeciwdziałających – jak Pan to nazwał – ekoterroryzmowi?

 

Jako organizacja społeczna, której na sercu leży dobro zwierząt i polskich hodowców, bardzo liczymy na wsparcie rządu w pracach nad ustawą o ochronie zwierząt. Mamy pierwsze pozytywne sygnały. Ministerstwo Rolnictwa pozytywnie odniosło się do naszych pomysłów i zastrzeżeń dotyczących proponowanych zmian w ustawie o ochronie zwierząt, a negatywnie do pomysłów grupy posłów, którzy forsują szkodliwe zapisy. Polskie Porozumienie Kynologiczne uważa, że nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt jest bardzo ważna dla tysięcy hodowców i setek tysięcy właścicieli zwierząt, i powinna być przeprowadzona. Nie wolno jednak ulegać naciskom organizacji działających w Polsce i podających się za prozwierzęce, a działających na zlecenie podmiotów zagranicznych. Nasze postulaty i zamysły Ministerstwa Rolnictwa znalazły poparcie wśród wielu organizacji zajmujących się hodowlą zwierząt, i to nie tylko towarzyszących, ale też futerkowych i gospodarczych.

 

Polska jest silna w dziedzinie kynologii. Przyszło mi do głowy, że skoro były ataki na polskie jaja, tzw. trójki, polską wołowinę, polski przemysł futerkowy, czy odchodząc od rolnictwa, np. na polski węgiel, czyli te dziedziny, w których jesteśmy europejskimi liderami, to może również  z tego samego powodu zagraniczne podmioty lobbują przeciwko polskiej kynologii?

 

W kynologii może nie jesteśmy jeszcze numerem jeden,  ale Polska bez wątpienia jest silna i może stać się światowym liderem w dziedzinie kynologii, badań DNA zwierząt towarzyszących i zachowania dobrostanu zwierząt. Mamy ku temu wszelkie atuty.

 

W ujęciu PPK dobrostan zwierząt oznacza stop dla miniaturyzacji psów.

 

To prawda. Problem modyfikacji ras zwierząt domowych doprowadził do deformacji fizycznych i różnych chorób typowych dla wielu ras oraz do nieustannej miniaturyzacji. Wiemy, jak można zmienić ten stan rzeczy. Wspólnie z World Kennel Union oraz firmą GENE VET rozpoczęliśmy projekt badań molekularnych zwierząt. W bazie DNA tworzonej przez Porozumienie i GENE VET będą dane dotyczące przebadanych zwierząt z Polski oraz innych państw, co w nie w tak wcale odległej perspektywie czasowej podniesie poziom hodowli zwierząt towarzyszących, i ograniczy choroby dziedziczne oraz stworzy możliwość hodowli tylko zdrowych osobników. Właśnie dzięki temu nowatorskiemu projektowi pojawia się realna szansa na niesamowity wzrost pozycji Polski na świecie w tej dziedzinie.

 

Wywiad ukazał się w nr 1(1)/2019 magazynu "Świat Rolnika Biznes"

 


Polub Świat Rolnika na Facebooku i bądź na bieżąco


Opublikował:
Robert Wyrostkiewicz
Author: Robert Wyrostkiewicz
O Autorze
Publicysta wSensie.pl i redaktor naczelny "Warszawskiego Wieczoru", "Białostockiego Wieczoru" i "Sokólskiego Wieczoru", wcześniej dziennikarz śledczy, informacyjny, reporter m.in. w "Warszawskiej Gazecie", Polskim Radiu Radio dla Ciebie, "Niedzieli", "Naszej Polsce", Fronda.pl czy Prawy.pl; redaktor Naczelny serwisu Archeolog.pl i publicysta pism archeologiczno-historycznych (m.in. "Odkrywca", "Zakazana Historia"). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i były wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Muzealnik, nieskończony archeolog i poszukiwacz skarbów...
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora


Autor: Polska Agencja Prasowa 08-12-2021 12:40:23

Wścieklizna w Warszawie. Stołeczny ratusz ostrzega

W Warszawie i na Mazowszu nadal odnotowuje się coraz to nowe przypadki wścieklizny u zwierząt – poinformował stołeczny ratusz.

Jednocześnie władze Warszawy apelują o zachowanie czujności i ostrożności oraz proszą, by dbać o siebie i swoje zwierzęta. Wścieklizna to groźna choroba zakaźna może doprowadzić do śmierci, dlatego ratusz apeluje do mieszkańców "o zachowanie ostrożności w sytuacji spotkania dzikich zwierząt na swojej drodze".

Szczepienie psów w Polsce jest zabiegiem obowiązkowym

"Pamiętajmy o tym, że lisy, jeże, nietoperze i inne mogą być zarażone wścieklizną" – przekazano. Nie wolno dotykać zwierząt, nawet rannych, które potrzebują pomocy. W takich przypadkach należy powiadomić odpowiednie służby.wscieklizna2 08.12

Urząd przypomina też, że szczepienie przeciw wściekliźnie psów jest obowiązkowe, a kotów zalecane. W Polsce obowiązkowemu ochronnemu szczepieniu przeciwko wściekliźnie podlegają psy powyżej 3. miesiąca życia, a następnie nie rzadziej niż co 12 miesięcy od dnia ostatniego szczepienia. Wskazane są również szczepienia kotów. Szczepień psów i kotów przeciwko wściekliźnie dokonują lekarze weterynarii świadczący usługi weterynaryjne w ramach zakładu leczniczego dla zwierząt. Brak szczepienia psa jest wykroczeniem, za które grozi mandat karny w wysokości do 500 zł. O roztropność apeluje również Główny Lekarz Weterynarii.

W Warszawie obszary zagrożone wścieklizną to Wawer, Wesoła, Targówek (część dzielnicy ograniczona od zachodu ul. Radzymińską), Rembertów, Praga Południe (część dzielnicy ograniczona od południa linią kolejową przebiegającą wzdłuż ul. Makowskiej).

W tym roku wścieklizna została odnotowana w 98 przypadkach

Na obszarze zagrożonym wścieklizną obowiązuje m.in.: zakaz organizowania targów, wystaw, konkursów, pokazów z udziałem psów, kotów oraz innych zwierząt wrażliwych na wściekliznę oraz polowań i odłowów zwierząt łownych, za wyjątkiem odstrzałów sanitarnych dzików oraz polowań indywidualnych na dziki bez udziału psów i nagonki oraz nakaz trzymania psów na smyczy lub na ogrodzonym terenie zamkniętym, a kotów w zamknięciu, pozostawiania zwierząt gospodarskich w okólnikach i na zamkniętych wybiegach.

2 grudnia 2021 r. Mazowiecki Wojewódzki Lekarz Weterynarii poinformował o wykryciu 98 przypadku wścieklizny u zwierząt wolno żyjących na terenie województwa mazowieckiego w 2021 r. Ostatnie przypadki wścieklizny odnotowano w powiecie otwockim oraz na terenie warszawskich dzielnic: Wilanów i Wawer.

Czytaj też: Wścieklizna – odnotowano 95 przypadków wśród dzikich zwierząt

źródła: PAP/ fot. pixabay.com


Autor: Polska Agencja Prasowa 08-12-2021 12:31:41

Ogromny przemyt papierosów na Podlasiu. Pół miliona paczek zamiast ryb

Ogromny przemyt papierosów bez polskich znaków akcyzy udaremnili funkcjonariusze KAS z Budziska (województwo podlaskie), przy granicy z Litwą.

Zabezpieczono ponad pół miliona paczek nielegalnych papierosów, a wartość rynkowa zabezpieczonej kontrabandy to ponad 7,5 mln zł. Jak poinformował w środę st. asp. Maciej Czarnecki, oficer prasowy podlaskiej KAS, kierowcą ciężarówki na litewskich numerach rejestracyjnych, która wjechała do kraju z Litwy, był 50-letni Białorusin. Deklarowanym ładunkiem miały być mrożone ryby.

Ogromny przemyt papierosów

Pojazd został prześwietlony urządzeniem rtg i poddany szczegółowej kontroli. Podczas rewizji okazało się, że w naczepie – zamiast ryb – przewożone są nielegalne papierosy z białoruskimi znakami akcyzy. Był to ogromny przemyt papierosów, ponieważ odkryto aż 520 tys. paczek papierosów o wartości ponad 7,5 mln zł.

,,Gdyby trafiły na rynek, straty Skarbu Państwa wyniosłyby 12,5 mln zł" – dodał Czarnecki.

Śledztwo w sprawie przemytu nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Suwałkach. Białoruskiemu kierowcy, który został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące, grozi do 10 lat więzienia.

Od początku roku podlaska KAS zabezpieczyła już ponad 8 mln paczek nielegalnych papierosów o szacunkowej wartości rynkowej niemal 120 mln zł.

Powszechne zjawisko

Przemyt papierosów w deklarowanym ładunku ciężarówek Przemyt papierosow podlasie ryby to powszechna forma działań grup przestępczych trudniących się przerzutem papierosów ze Wschodu, zwłaszcza przez granicę z Litwą, czyli wewnętrzną granicę UE, gdzie nie ma kontroli paszportowo-celnych. W wykryciu takich prób na drogach i przejściach granicznych (na granicy z Białorusią, która jest zewnętrzną granicą UE) – oprócz doświadczenia funkcjonariuszy służb i pracy operacyjnej – pomagają urządzenia rtg do prześwietlania ładunków i szkolone psy.

Z danych podlaskiej KAS wynika, że jej funkcjonariusze zabezpieczyli w tym roku ponad 8 mln paczek nielegalnych papierosów. To dużo więcej, niż w dwóch minionych latach, gdy udaremniony przemyt ze Wschodu był na poziomie 2,5 mln paczek.

Czytaj też: Eksport papierosów – Polska stała się liderem na świecie!

PAP/fot.Podlaska KAS


Autor: Polska Agencja Prasowa 08-12-2021 11:46:51

Polacy chcą pracować maksymalnie 4 dni w tygodniu

Polacy chcą pracować mniej. Jak pokazuje najnowsze badanie idealnym rozwiązaniem – zdaniem respondentów – byłby czterodniowy system pracy.

Już 68 proc. pracowników jest zdania, że skrócenie tygodnia pracy do czterech dni wpłynęłoby pozytywnie na ich zdrowie – wynika z badania zleconego przez Personnel Service. Przeciwne są m.in. osoby prowadzące działalność gospodarczą i osoby po 55 roku życia.

Polacy chcą pracować tyle, co Islandczycy

Eksperci Personnel Service wskazali, że rewolucja w postaci skrócenia tygodnia pracy wymagałaby czasu, ale doświadczenia związane z pracą zdalną pokazują, że Polacy są w stanie szybko i sprawie dostosować się do zmian na rynku pracy. "Po wymuszonym przez pandemię eksperymencie, jakim było przejście na pracę zdalną, stopniowy powrót do przedpandemicznej rzeczywistości może być dobrym punktem wyjścia do kolejnego wyzwania, jakim jest wprowadzenie 4-dniowego tygodnia pracy. Doświadczenia z innych krajów, m.in. Islandii potwierdzają, że taki eksperyment pozytywnie wpływa na wydajność i samopoczucie pracowników. Zwolennikami tego rozwiązania jest większość Polaków, którzy twierdzą, że taka decyzja może pozytywnie wpłynąć na ich zdrowie" – napisano.forma zatrudnienia polacy czas pracy 2

Zdecydowanie za tą opcją opowiada się 53 proc. osób w wieku 25-34 lata i 45 proc. w wieku 35-44 lata. Wskazano też, że liczba zwolenników tego rozwiązania rośnie wraz z ich wykształceniem: tylko 30 proc. pracowników z wykształceniem podstawowym jest za skróceniem czasu pracy, natomiast w przypadku osób z wykształceniem wyższym i średnim, takie rozwiązanie ucieszyłoby 43 proc. zatrudnionych. Badanie wykazało, że najwięcej zwolenników skróconego tygodnia pracy można znaleźć wśród zatrudnionych w największych firmach, gdzie już niemal co druga osoba uważa, że taka decyzja pozytywnie wpłynęłaby na ich zdrowie. Dla porównania, w najmniejszych firmach zatrudniających do 9 osób 4-dniowego tygodnia pracy chciałoby 31 proc.

Przedsiębiorcy nie chcą skrócenia tygodnia pracy

Skrócony wymiar pracy nie spotkał się natomiast z aprobatą 17 proc. pracowników (głównie powyżej 55 roku życia). Wśród nich co czwarty uważa, że skrócony tydzień pracy nie wpłynie na zdrowie pracowników. Przeciwnikami 4-dniowego tygodnia pracy jest również 40 proc. osób prowadzących własną działalność gospodarczą.

"To, że za opcją krótszego tygodnia pracy opowiedzieli się przede wszystkim ludzie młodzi i z wyższym wykształceniem, wcale nie dziwi. To właśnie ich cechuje najbardziej elastyczne podejście i gotowość na zmiany. Kluczowy jest również fakt, że osoby po studiach wykonują zwykle prace biurowe, które łatwiej zoptymalizować i wykonać w 4 dni. W przypadku m.in. budowlańca skrócenie pracy o jeden dzień może spowodować opóźnienia, a szybsze tempo to ryzyko błędów" – wyjaśnia ekspert rynku pracy, Personnel Service Krzysztof Inglot.

Polacy zapracowanym narodem

Napisano, że skrócony do czterech dni tydzień pracy może wpłynąć na obniżenie poziomu stresu, na który w czasie pandemii narzeka niemal co drugi Polak. Przypomniano, że w „Barometrze Polskiego Rynku Pracy” już 46 proc. pracowników przyznało, że od wybuchu pandemii mierzy się ze zwiększonym stresem w pracy. Mocniej są na to narażone kobiety – już 54 proc. z nich jest bardziej zestresowana wykonując swoje obowiązki, w przypadku mężczyzn ten odsetek wynosi 38 proc.

W informacji zaznaczono też, że Polacy są jednym z najbardziej zapracowanych narodów. Według danych OECD, w 2020 roku polski pracownik przepracował średnio 1766 godzin, co plasuje go w czołówce obok USA (1767 godzin), Chorwacji (1834 godzin) czy Rosji (1874 godzin). Na drugim biegunie znaleźli się m.in. Niemcy, którzy przepracowali w zeszłym roku najmniej, bo 1332 godzin oraz Duńczycy ze średnią 1346 godzin.

Czytaj także: Czas pracy pracownika sezonowego – normy i ogólny wymiar

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.