Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Robert Maj 25-11-2015 01:00:00

Japończycy z koncernu Kubota wyruszyli „w Polskę”

Japończycy z koncernu Kubota wyruszyli „w Polskę”

Wizytacja polskich gospodarstw przez japońskich inżynierów z Osaki to niemal tradycja. Już po raz czwarty w ramach Kubota Insight Programme (KIP) przedstawiciele centrali koncernu Kubota objeżdżają Polskę. Tym razem producenta pomarańczowych ciągników reprezentowali panowie Yuta Kujime – odpowiedzialny za serwisowanie maszyn japońskiej marki – i Yoshinobu Odawara – konstruktor pomarańczowych ciągników. Przeprowadzili oni przegląd serwisowy traktorów z literą „K” na masce pracujących u polskich rolników.

Wizytacja polskich gospodarstw przez japońskich inżynierów z Osaki to niemal tradycja. Już po raz czwarty w ramach Kubota Insight Programme (KIP) przedstawiciele centrali koncernu Kubota objeżdżają Polskę. Tym razem producenta pomarańczowych ciągników reprezentowali panowie Yuta Kujime – odpowiedzialny za serwisowanie maszyn japońskiej marki – i Yoshinobu Odawara – konstruktor pomarańczowych ciągników. Przeprowadzili oni przegląd serwisowy traktorów z literą „K” na masce pracujących u polskich rolników.

Pod koniec października bieżącego roku, podczas trwającej pięć dni podróży przez nasz kraj, ekipa serwisowa przejechała w sumie 1800 km, odwiedzając w tym czasie czterech dilerów marki Kubota: Techmlek, Pilar-Tech, Anderwald i Armax. Japończycy wspólnie z naszymi rodzimymi serwisantami zawitali do 11 gospodarstw, gdzie przeprowadzili inspekcję 14 ciągników. Przewodnikiem i zarazem tłumaczem był szef polskiego serwisu marki Kubota – Edward Cyc. 

Trening czyni mistrza Celem przewodnim programu KIP jest zdobycie przez japońskich inżynierów informacji na temat eksploatacji i serwisowania ciągników Kubota w Polsce. W tym celu Japończycy trafiają bezpośrednio do użytkowników, gdzie nie tylko skrupulatnie oglądają maszyny, sprawdzając kilkadziesiąt punktów kontrolnych, ale również udzielają wskazówek dotyczących oszczędnej eksploatacji ciągników.

Do ich dyspozycji jest w pełni wyposażony wóz serwisowy. Na wstępie każdy rolnik wypełnia ankietę, w której zawarte są informacje o gospodarstwie i profilu działalności, po czym wyraża swoją opinię o ciągniku Kubota, którym pracuje na co dzień. Inżynierowie wysłuchują wszystkich uwag. Skrzętnie notują wypowiedzi rolników, zarówno pozytywne, jak i krytyczne. Zwłaszcza te drugie bardzo ich interesują. Wszak trening czyni mistrza, a konstruktywna krytyka pomoże w dalszym udoskonalaniu wytwarzanych traktorów według wskazówek użytkowników. To zadanie przypadnie już inżynierom w fabryce w Japonii. Z dobrym rodowodem Japońska myśl technologiczna i jakość przekładające się na trwałość stanowią główne argumenty przemawiające na korzyść marki Kubota na rynku ciągników rolniczych w Polsce. Pomarańczowe ciągniki cenione są przez ich użytkowników za małe zużycie paliwa, a także niskie koszty przeglądów i części zamiennych. Atrakcyjność oferty podnosi bogate wyposażenie standardowe oraz unikalne i elastyczne finansowanie fabryczne. Ponadto dilerzy marki Kubota w Polsce dysponują flotą ciągników demonstracyjnych o mocy od 80 do 140 KM, dostępną dla potencjalnych nabywców.

– Kubota na naszym terenie postrzegana jest jako marka stosunkowo nowa. Musimy zatem cały czas ciężko pracować, by pokazywać walory tych ciągników, a co się z tym wiąże organizować szereg pokazów. Oczywiście przy zakupie traktora cena jest bardzo ważna, ale dla rolników istotne są również 3 lata gwarancji i bogate wyposażenie standardowe, które oferuje Kubota. Szalenie ważny jest także sprawny serwis mobilny pozwalający na szybką reakcję w przypadku jakiejkolwiek usterki. Z naszymi klientami staramy się pracować na zasadach partnerskich, nieustannie ich wspierając – mówi Jan Anderwald, właściciel punktu dilerskiego współpracującego z marką Kubota od ponad dwóch lat.

– KIP jest doskonałą okazją do spotkań z klientami, jesteśmy bardzo dumni z wysokiej kultury eksploatacji maszyn w Polsce: ciągniki są zawsze czyste i zadbane – dodaje.  Ciągniki pod lupą W ramach KIP inżynierowie prowadzą skrupulatną inspekcję ciągników z uwzględnieniem ich prawidłowego użytkowania i serwisowania. Każdy traktor jest dokładnie oglądany i sprawdzany w wielu punktach, zgodnie z wytycznymi marki Kubota. Tak było również w przypadku traktora pana Romana Juścińskiego i pani Bożeny Henel z miejscowości Pawonków w pow. lublinieckim. Zarządzają oni Rolniczą Spółdzielnią Produkcyjną nastawioną na hodowlę bydła mlecznego oraz uprawę zbóż, a w swoim gospodarstwie użytkują dwa ciągniki marki Kubota: M135GX oraz M9960. Mniejsza maszyna w zasadzie nie opuszcza obory, ciężko pracując przy zadawaniu mieszanki TMR oraz podczas obrządku. Większa Kubota pracuje głównie w polu. Rolnicy deklarują, że ze względu na długi okres gwarancyjny, niezawodność i trwałość komponentów na pewno kupiliby traktory Kubota ponownie. W kabinie brakuje im jednak koszyków albo schowków na napoje czy skrzyneczkę narzędziową. Przydałoby się również dodatkowe oświetlenie, zwłaszcza podczas prac z ładowaczem czołowym. 

– Pierwszy raz zobaczyłem ciągnik Kubota na targach w Poznaniu, od razu mi się spodobał. Te traktory według mnie posiadają bardzo dobrą jakość. Kubota M135GX pracuje z 4-skibowym pługiem. Na czterech cylindrach doskonale daje sobie radę. Traktor znacznie poprawił nasz komfort pracy i wpłynął na obniżenie kosztów prowadzenia gospodarstwa. Kubota zwyczajnie nie generuje kosztów naprawczych. Chociaż M135GX posiada trochę elektroniki, jego obsługa jest bardzo prosta. Wykorzystujemy go do prac polowych, orki i transportu – mówi Roman Juściński. Gospodarz w rozmowach z serwisantami stwierdził, że w ciągnikach wskazane jest przekonstruowanie wieszaków oraz długości ramion, tak by w pełni dostosować je do rynku europejskiego. Rolnicy uskarżali się także na wycieranie elementu podnośnika tylnego podczas intensywnych prac. Tego typu uwagi są dla koncernu niezwykle cenne, bo pozwalają dostosowywać produkty do wymagań użytkowników. – W międzyczasie konstrukcja podnośnika została zmieniona i w ciągnikach dostarczanych klientom obecnie problem nie występuje. Natomiast u klientów, którzy zgłaszali taki problem, uszkodzone elementy zostały wymienione na nowe – podkreśla Jan Anderwald. Z prasą ciągnik M135GX pracuje na obrotach wałka 540. Serwisanci zaproponowali zainstalowanie wałka o prędkości 540E, co w przyszłości miałoby jeszcze zminimalizować zużycie paliwa.  Goście z Osaki zawitali również do gospodarstwa pana Romana Sznajdera z Kruszyny w pow. brzeskim, który rok temu kupił ciągnik demonstracyjny M135GX w firmie Jana Anderwalda. Gospodarstwo ukierunkowane jest na uprawę zbóż. Ciągnik pracuje z agregatem oraz pługiem 4-skibowym, odgrywa również niebagatelną rolę podczas transportu.

– Zdecydowałem się na tę markę z racji niskiego zużycia paliwa, obejrzałem film z 24-godzinnego testu orki i spodobał mi się ten traktor. Sporo poczytałem na temat ciągników tej marki. Kolor nietypowy, ale silnik pracuje bez zarzutu. Spędzając kilka, czasem kilkanaście godzin w ciągniku, nie czuje się zmęczenia. Dostępność serwisu jest bardzo dobra, nie mogę narzekać. Jak tylko pozwolą mi finanse, z pewnością kupię kolejną Kubotę. Marzy mi się 70-konny traktor tej marki. Sąsiedzi zazdroszczą mi mojego ciągnika, a ja pękam z dumy. Jeśli chodzi natomiast o mankamenty, uważam, że podłokietnik od sterowania powinien być trochę dłuższy, brakuje schowków, gdzie można by włożyć jakieś drobiazgi. Korek wlewu paliwa mógłby być zamykany na klucz. Przydałby się też nadbieg, żeby miał niższe obroty przy 40/h, ale i tak nie zamieniłbym teraz mojej Kuboty na inny traktor. Wybór M135GX był dla mnie przysłowiowym strzałem w dziesiątkę – mówi Roman Sznajder. Koniec wieńczy dzieło – Prowadząc Kubota Insight Programme, Kubota stara się śledzić cykl życia swoich produktów, a także pozostawać w stałym kontakcie z ich użytkownikami. Inicjatywa ta świadczy o zaangażowaniu koncernu Kubota i determinacji, aby zadowolenie użytkowników pomarańczowych ciągników stale rosło – mówi Andrzej Sosiński, Manager ds. Marketingu marki Kubota. 

Zatem koniec wieńczy dzieło. Każdy rolnik na zakończenie wizyty otrzymuje specjalną kartę obsługi i konserwacji ciągnika, a na jego maszynie pojawia się specjalna naklejka informująca o pozytywnej weryfikacji serwisowej. – Zadowolenie z wizyt u rolników w ramach KIP jest obopólne. Japończycy mogą wyciągnąć wiele wniosków podczas rozmów z użytkownikami maszyn Kubota, a gospodarze cieszą się, że mogą osobiście przekazać swoje sugestie, które konstruktorzy wykorzystają w kolejnych modelach marki Kubota.

Japończykom bardzo podoba się nasz kraj i twierdzą, że Polacy słyną z gościnności – dodaje Andrzej Sosiński.

Jacek Kwiatkowski
Fot. Jacek Kwiatkowski


Autor: Polska Agencja Prasowa 07-12-2021 10:30:00

Zamek w Stobnicy tematem sądowego sporu. Interwencja Sądu Najwyższego

Zamek w Stobnicy stał się tematem kolejnego sporu. Sąd Najwyższy musi zdecydować, gdzie rozpocznie się proces ws. budowy.

Akt oskarżenia w tej sprawie skierowano w grudniu ub. roku, jednak sąd w Obornikach (woj. wielkopolskie) uznał, że nie jest właściwym do jego rozpoznania. Budowa tzw. zamku w Stobnicy (pow. obornicki, woj. wielkopolskie) jest zlokalizowana na obszarze Natura 2000. Inwestorem jest poznańska spółka D.J.T. O inwestycji zrobiło się głośno latem 2018 roku. Wówczas CBA rozpoczęło badanie prawidłowości wydanych decyzji w związku z jej realizacją.

Budowa zamku okazała się dużą aferą

W sierpniu 2018 r. minister środowiska polecił Generalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska wszczęcie pilnej kontroli procesu wydania decyzji ws. budowy obiektu jakim jest zamek w Stobnicy. Sprawa została też skierowana do prokuratury.

Pod koniec grudnia ub. roku Prokuratura Okręgowa w Poznaniu skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko sześciu osobom, związanym z budową tzw. zamku w Stobnicy – urzędnikom i przedstawicielom inwestora. Zarzucono im m.in. poświadczenie nieprawdy, niedopełnianie obowiązków oraz prowadzenie budowy zagrażającej środowisku i prowadzeniu jej wbrew przepisom ustawy o ochronie środowiska.

Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Poznaniu sędzia Aleksander Brzozowski powiedział w poniedziałek PAP, że Sąd Rejonowy w Obornikach, który został wskazany w wyniku rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego jako właściwy do rozpoznania sprawy, wystąpił do Sądu Najwyższego o skierowanie jej do innego, równorzędnego sądu, "z uwagi na dobro wymiaru sprawiedliwości".

Sędzia przyznał, że do momentu rozpoznania wniosku obornickiego sądu przez SN proces ws. tzw. zamku w Stobnicy nie może się rozpocząć. "Dopiero gdy Sąd Najwyższy zdecyduje, czy sprawa ma się jednak toczyć w Obornikach i tego wniosku nie uwzględni - wtedy sąd w Obornikach będzie musiał przystąpić do procedowania" – zaznaczył Brzozowski dodając, że SN może też wyznaczyć inny sąd.

"To już nie jest spór kompetencyjny, bo Sąd Okręgowy wskazał Sąd Rejonowy w Obornikach jako właściwy do rozpoznania sprawy. Ale sąd w Obornikach postanowił skorzystać z innej możliwości. Chwilowo nie może wszcząć kolejnego sporu kompetencyjnego, ponieważ nie pojawiły się żadne nowe okoliczności, które wskazywałyby na właściwość innego sądu niż sąd w Obornikach" - powiedział rzecznik.
Sędzia Brzozowski wyjaśnił, że akt oskarżenia ws. zamku w Stobnicy początkowo wpłynął do Sądu Rejonowego Poznań - Grunwald i Jeżyce w Poznaniu, który to sąd uznał, że jest niewłaściwym miejscowo do rozpoznania sprawy i w styczniu przekazał sprawę do sądu w Obornikach.

"W tym postanowieniu wskazano, że właściwym jest Sąd Rejonowy w Obornikach, albowiem czyny objęte aktem oskarżenia zostały popełnione na obszarze dwóch sądów: Grunwald i Jeżyce w Poznaniu oraz SR w Obornikach. Generalnie właściwy jest sąd miejsca popełnienia przestępstwa, ale jeżeli popełniono je w okręgu kilku sądów, to właściwy jest sąd, w którym wszczęto jakieś czynności w ramach postępowania przygotowawczego" – wyjaśnił.

Zamek w Stobnicy problemem administracyjnym

Dodał, że poznański sąd uznał, iż skoro zawiadomieniezamek w stobnicy 2 o przestępstwie wpłynęło do prokuratury w Obornikach, to tamtejszy sąd jest właściwym do rozpoznania sprawy. Jednak sąd w Obornikach w marcu wszczął w tej materii spór kompetencyjny wskazując, że obornicka prokuratura nie podjęła w sprawie Stobnicy żadnych czynności tylko przekazała zawiadomienie Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu, a ta wszczęła postępowanie.

"Ten spór (o zamek w Stobnicy) został rozstrzygnięty w kwietniu przez Sąd Okręgowy w Poznaniu, który jako właściwy wskazał Sąd Rejonowy Poznań Stare Miasto w Poznaniu" – powiedział Brzozowski. Wyjaśnił, że sąd okręgowy stanął na stanowisku, iż skoro prokuratura okręgowa, która wszczęła śledztwo ws. tzw. zamku, ma siedzibę na obszarze SR Stare Miasto, to ten sąd powinien rozpoznać sprawę.

SR Stare Miasto uznał jednak, że nie jest właściwym do przeprowadzenia procesu ws. Stobnicy, bowiem na obszarze jego działania nie popełniono żadnego przestępstwa ujętego w akcie oskarżenia i sprawę powinien rozpoznać sąd w Obornikach.

"Sąd w Obornikach wszczął kolejny spór kompetencyjny, tym razem z SR Stare Miasto w Poznaniu i ten spór ostatecznie w październiku przegrał. SR w Obornikach został wskazany przez sąd okręgowy jako właściwy do rozpoznania sprawy" – podkreślił sędzia Brzozowski.

Rzecznik sądu okręgowego powiedział PAP, że tego typu spory kompetencyjne zdarzają się, podobnie jak wystąpienia do Sądu Najwyższego o przeniesienie sprawy do innej jednostki z uwagi na dobro wymiaru sprawiedliwości. "To nie jest instytucja, której się nie używa" – zaznaczył.

Sędzia Brzozowski nie potrafił ocenić, ile czasu zajmie Sądowi Najwyższemu rozpatrzenie wniosku obornickiego sądu. Decyzja SN będzie ostateczna i nie można się od niej odwołać.

Historia zamku w Stobnicy

Budowa tzw. zamku w Stobnicy to inwestycja poznańskiej spółki D.J.T. prowadzona na obszarze Natura 2000. Powstający na skraju Puszczy Noteckiej obiekt ma liczyć 14 nadziemnych kondygnacji i mieć kilkudziesięciometrową wieżę. W sierpniu 2018 r. minister środowiska polecił Generalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska wszczęcie pilnej kontroli procesu wydania decyzji dotyczących budowy. Sprawa została skierowana do prokuratury, zaczęło też ją badać CBA.

Pod koniec kwietnia 2019 roku Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu poinformowała, że uchyliła decyzję z maja 2015 r. określającą warunki prowadzenia robót dla przedsięwzięcia polegającego na budowie tzw. zamku w Stobnicy i wniosła sprzeciw wobec jej realizacji. W 2015 r. RDOŚ uznała, że inwestycja nie będzie miała negatywnego wpływu na środowisko.

Powodem wznowienia postępowania i uchylenia poprzedniej decyzji oraz wniesienia sprzeciwu wobec realizacji przedsięwzięcia, było ujawnienie w trakcie realizacji inwestycji okoliczności dotyczących powierzchni przekształconej na potrzeby przedsięwzięcia, odbiegającej od deklarowanej wcześniej przez inwestora powierzchni ok. 1,7 ha. Według RDOŚ faktyczna powierzchnia inwestycji przekroczyła 2 ha.

Regionalna Dyrekcja podkreśliła, że ma to wpływ na klasyfikację przedsięwzięcia jako "mogącego potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko, dla którego wymagana jest decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach, której inwestor nie przedłożył w toku postępowania pierwotnego".

GDOŚ 31 lipca 2019 r. utrzymał w mocy decyzję RDOŚ w Poznaniu. Inwestor odwołał się w tej sprawie do sądu. Wskutek zaskarżenia decyzji GDOŚ przez inwestora, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z 11 marca ub. r. uchylił tę decyzję. 30 czerwca 2020 r. GDOŚ złożył skargę kasacyjną od wyroku WSA do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

W połowie lipca ub.r. w związku z inwestycją zatrzymano i przedstawiono zarzuty siedmiu osobom - urzędnikom i przedstawicielom firmy budującej tzw. zamek w Stobnicy. Według poznańskiej prokuratury, pozwolenie na budowę zostało wydane pomimo niezgodności projektu budowlanego z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, z przepisami techniczno-budowlanymi, a także pomimo braku wymaganych prawem budowlanym opinii, uzgodnień, pozwoleń i sprawdzeń.

Pod koniec grudnia ub. roku Prokuratura Okręgowa w Poznaniu skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko sześciu osobom, związanym z budową tzw. zamku w Stobnicy. Zarzuty dot. m.in. poświadczenia nieprawdy, niedopełniania obowiązków oraz prowadzenia budowy zagrażającej środowisku i prowadzeniu jej wbrew przepisom ustawy o ochronie środowiska. Oskarżeni, urzędnicy i przedstawiciele firmy budującej w Stobnicy, nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im przestępstw.

W sierpniu po rozpatrzeniu odwołań Prokuratury Okręgowej w Poznaniu i Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Poznaniu oraz inwestora Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego unieważnił pozwolenie na budowę wydane w 2015 r. przez starostę obornickiego i uchylił zaskarżoną w tej sprawie decyzję wojewody wielkopolskiego z 2020 r. Prace przy budowie tzw. zamku zostały wstrzymane. Inwestor odwołał się od decyzji GINB do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Czytaj również: Zamek w Stobnicy doprowadził do odwołania wielkopolskiego wojewody

PAP/fot.twitter.com/Wincent19589186


Autor: Michał Rybka 07-12-2021 10:00:00

Ostrzeżenie GIS: Salmonella Enteritidis na skorupkach i w treści jaj

Główny Inspektorat Sanitarny wydał nowe ostrzeżenie – stwierdzenie Salmonella Enteritidis na powierzchni skorupek oraz w treści jaj konsumpcyjnych.

Na podstawie badań przeprowadzonych przez Państwową Inspekcję Sanitarną stwierdzono obecność pałeczek Salmonella Enteritidis na powierzchni skorupek oraz w treści jaj. Spożycie produktu bez właściwej obróbki termicznej może powodować przeniesienie bakterii z jaj na inne powierzchnie, może prowadzić do zakażenia człowieka i wystąpienia salmonellozy. Ostrzeżenia GIS dotyczą zawsze określonych produktów lub ich partii, dlatego zwróć uwagę na te informacje.

Szczegóły zepsutego produktu:

Produkt: 10 Świeżych jaj z chowu klatkowego, klasa A, klasa wagowa L, Jaja młodości Genowefa Kowieskasalmonella2

– Numer partii/ Data minimalnej trwałości: 06.12.2021
– Kod na skorupkach jaj: 3PL 14261338

Producent: Produkcja Jaj Konsumpcyjnych Genowefa Kowieska, Żelków Kolonia, ul. Siedlecka 35, 08-110 Siedlce, numer zakładu pakowania jaj: PL 14265903

Wygląd omawianej wytłaczanki widoczny na grafice. 

Decyzje przedsiębiorcy i organów urzędowej kontroli

Producent poinformował wszystkich odbiorców przedmiotowej partii jaj celem ustalenia stanów, zabezpieczenia, wycofania z rynku i przekazania do utylizacji. W dniu 03.12.2021 r. PLW w Siedlcach pobrał urzędowe próby z podejrzenia z kurnika o numerze identyfikacyjnym 14261338. Producent oświadczył, iż do dnia otrzymania wyników prób urzędowych nie będzie wprowadzał na rynek jaj z kurnika o nr WNI 14261338.

Organy Inspekcji Weterynaryjnej oraz Państwowej Inspekcji Sanitarnej monitorują działania podejmowane przez przedsiębiorców. Warto dodać, że kilka dni temu salmonella została wykryta w filetach z piersi kurczaka.

Bakteria Salmonella Enteritidis – co robić po jej wykryciu?

Nie należy spożywać partii jaj określonej w tym ostrzeżeniu, szczególnie na surowo, z uwagi na potencjalne zagrożenie dla zdrowia. Należy również pamiętać, że bakterie obecne na powierzchni skorupek mogą zostać przeniesione na inne powierzchnie w wyniku kontaktu z zanieczyszczonymi jajami.

Zasady ostrożności w obchodzeniu się z jajami znajdują się na stronie internetowej Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu.

Czytaj także: Metka tatarska wycofana ze sklepów z powodu wykrycia salmonelli

źródła:gov.pl/fot.gov.pl

 


Autor: Polska Agencja Prasowa 07-12-2021 09:00:00

Wydatki na święta – Polacy zamierzają je ograniczyć do 1415 zł

63 proc. Polaków zamierza ograniczyć swoje wydatki na święta, które średnio wyniosą 1415 zł. Tak wynika z raportu „Świąteczny Portfel Polaków 2021”.

Z badania przeprowadzonego na zlecenie ZBP wynika, że statystyczny Polak planuje wydać na święta prawie 1415 zł. Statystycznie najwięcej ze świątecznego budżetu wydamy na jedzenie i przygotowanie świąt – średnio 557 zł. Kolejną pozycją wydatkową będą prezenty. Na ten cel przeznaczymy – 517 zł, a na podróże w okresie świątecznym 340 zł.

Wydatki na święta Polaków

63 proc. Polaków zamierza ograniczyć swoje świąteczne wydatki, które średnio wyniosą 1415 zł – wynika z raportu „Świąteczny Portfel Polaków 2021” Związku Banków Polskich. Blisko połowa z nich, ograniczy wydatki na prezenty, co czwarty na zakupy spożywcze i organizację świąt.

Autorzy badania zwrócili uwagę, że są to kwoty deklarowane indywidualnie, a łączne przychody gospodarstw domowych tworzy często więcej niż jedna osoba.

Podali, że 42 proc. Polaków przyznało, że ich sytuacja finansowa w ciągu ostatnich 3 miesięcy pogorszyła się. 45 proc. badanych nie odczuło zmiany, a na polepszenie sytuacji wskazuje tylko 13 proc. ankietowanych. Wskazali, że w porównaniu do odpowiedzi na tak samo sformułowane pytanie w roku ubiegłym, odsetek osób, które deklarują pogorszenie sytuacji finansowej wzrósł o 3 p.p. ale również o 3 p.p. zwiększył się udział osób, których sytuacja uległa poprawie.

Według ZBP, strategia ochrony zawartości portfeli widoczna jest przy planowaniu świąt. 63 proc. ankietowanych zamierza ograniczyć swoje wydatki na święta. 26 proc. badanych nie planuje ograniczeń przy świątecznych zakupach - podano.

Dodano, że najbardziej będą pilnowały swoich portfeli osoby w wieku 50-59 lat (70 proc.), mieszkańcy miast poniżej 10 tys. (72 proc.) i rolnicy (77 proc.).

Mniej pieniędzy na prezentywydatki na święta polacy

Z badania wynika, że wydatki na święta będą mniejsze w przypadku prezentów. 

"Z takim rozwiązaniem liczy się prawie połowa (47 proc.) z nich. Najwięcej deklaracji tego rodzaju znajdziemy w grupie najmłodszych badanych, czyli w wieku 18-19 lat (53 proc.), a najmniej wśród seniorów (41 proc.)" – podano.

Dodano, że 27 proc. ankietowanych zredukuje zakupy artykułów spożywczych i innych związanych z organizacją świąt.

Raport oparty jest o wyniki badania nastrojów społecznych i popytu konsumenckiego, przeprowadzonego w drugiej połowie listopada na zlecenie ZBP przez agencję badawczą Minds&Roses na reprezentatywnej pod względem płci, wieku, miejsca zamieszkania i wykształcenia próbie 997 dorosłych Polaków w oparciu o metodę wywiadów internetowych (CAWI). Raport został także uzupełniony o wybrane dane statystyczne pochodzące z Monitora Bankowego oraz dane zewnętrzne pochodzące od takich instytucji jak: Biuro Informacji Kredytowej, Komisja Nadzoru Finansowego, Główny Urząd Statystyczny oraz CBOS. W zakresie cen i usług prezentowanych w raporcie dane opracował ZBP.

Sprawdź: Czeka nas niezwykle oszczędne Boże Narodzenie

fot.pixabay.com 

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.