Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Świat Rolnika 18-07-2014 05:00:00

Embargo, sankcje, Unia Europejska i straty rolników

Embargo, sankcje, Unia Europejska i straty rolników

Czy to koniec unijnej solidarności wobec Rosji? Zdaniem ministra rolnictwa Marka Sawickiego wkrótce część państw wyłamie się ze wspólnego frontu i zacznie negocjować z Moskwą o zniesienie embargo na wieprzowinę...

Embargo, sankcje, Unia Europejska i straty rolników

Czy to koniec unijnej solidarności wobec Rosji? Zdaniem ministra rolnictwa Marka Sawickiego wkrótce część państw wyłamie się ze wspólnego frontu i zacznie negocjować z Moskwą o zniesienie embargo na wieprzowinę.

Embargo dotyczy ograniczenia handlu z innym państwem danym produktem lub produktami. Jest instrumentem prawa administracyjnego a tym samym traktowany jest, jako szczególny środek odwetowy. Przyczyny założenia embarga przez jedno państwo na drugie, mogą być różne: handel bronią, stwarzanie zagrożeń militarnych, rozwój broni jądrowej, wspieranie terroryzmu lub tez łamanie praw człowieka.

Embargo na wieprzowinę w Polsce
– to nie pierwsza taka sankcja dla nas.
Polska jest trzecim największym dostawcą wieprzowiny dla Ukrainy, Niemczech i Brazylii. Na początku roku 2014, zwiastowano tam drastyczne podwyżki cen tego mięsa. Tymczasem Rosja, Ukraina i Chiny nałożyły embargo na polską wieprzowinę, zaraz po tym, jak w lutym, wykryto rzekomą chorobę u dwóch dzików, znajdujących się na granicy Polski i Białorusi. Chodzi mianowicie o wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF). Dokładnie 17 lutego, Ukraina nałożyła na nasz kraj embargo. Co istotne, nie wstrzymała jednak handlu z Rosją, czy też Białorusią, w których to krajach wirus ten występuje. Warto przypomnieć, że Ukraina od 2007 roku, nieprzerwanie blokuje także eksport polskiej wołowiny na swój rynek, mimo że od lat Główny Inspektorat Weterynarii w Polsce zgłasza ten problem na różnych szczeblach, w tym – wreszcie - zgłosił ten temat na forum Komisji Europejskiej, która ma podjąć właściwe działania w tej sprawie.
Główny Inspektor Weterynarii w Polsce, zaproponował władzom ukraińskim audyt w celu zbadania jakości polskiego mięsa, lecz strona ukraińska do tej pory nie dała odpowiedzi. Anna Grabarczyk z GIW skomentowała ten fakt: „Należy zauważyć, że Główny Inspektorat Weterynarii przekazał stronie ukraińskiej wyjaśnienia dotyczące każdej ze spraw związanych z jakością żywności, jaka poruszana była przez media. Brak odpowiedzi na nie ze strony ukraińskiej uznajemy za akceptację wyjaśnień strony polskiej, a w związku z tym otwartą pozostaje nadal kwestia eksportu wołowiny”. Dodała też, że Światową Organizację Zdrowia Zwierząt (OIE), uznała Polskę za kraj o kontrolowanym ryzyku wystąpienia tego wirusa, dlatego utrzymywanie embargo przez stronę ukraińską jest nieuzasadnione. Podobnie niestety wygląda sytuacja z restrykcjami odnośnie polskiej wieprzowiny i ASF.
Co więcej, z powodu podejrzeń związanych z wystąpieniem ognisk tej tropikalnej choroby, unijni i polscy lekarze próbowali wystawić niezbędne i wymagane przez rosyjskie służby sanitarne świadectwa dla eksportowanych produktów. Jednak nie mogli tego zrobić, gdyż dwa rzekomo zainfekowane, padłe dziki, znajdowały się kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy (w pobliżu województwa podlaskiego), a więc na terenie Wspólnoty.

Jednak polscy rolnicy nie mają żadnych wątpliwości, że te dwa dziki na granicy i ich rzekoma choroba, to był zwykły pretekst, aby tylko nałożyć embargo na import wieprzowiny z Polski. Zwłaszcza, że zostało złożone zawiadomienie do prokuratury, w którym oświadczono, że podejrzewa się popełnienie przestępstwa przez głównych inspektorów weterynarii - Janusza Związka i Stanisława Kalembę, który jest byłym ministrem wsi i rolnictwa. Jak twierdzi Marian Zagórny: „Nawet gdyby się okazało, że świnie są chore na afrykański pomór, to po obróbce termicznej mięso jest pełnowartościowe i nie ma wpływu na spożycie”, co sugeruje nam, że embargo rzeczywiście może być zagrywką polityczną. Jednak ambasador Rosji w Polsce Aleksander Aleksiejew, stanowczo zaprzeczył temu mówiąc, że: „Embargo na polską wieprzowinę nie ma związku z polityką, to tylko kwestia techniczna do rozwiązania przez specjalistów”.

Główny Inspektorat Weterynarii także poinformował, że ludzie nie są wrażliwi na zakażenie tym wirusem, a sama choroba nie stwarza żadnego zagrożenia dla ich zdrowia i życia. Zagórny przypomina także sytuację sprzed kilkunastu lat, kiedy to Holandia wprowadziła embargo na polską wieprzowinę, ze względu na rzekomo wykrytą pryszczycę. Sytuację tę wykorzystały inne kraje, to była zagrywka pod ich rynki zbytów.

W 2011 roku mieliśmy także embargo na eksport warzyw do Rosji, w związku z falą zakażeń pałeczką okrężnicy EHEC w Europie.
W mediach głośno na temat podejrzeń, że Rosja poprzez nałożenie na polską wieprzowinę embargo, chce ukarać całą Unię Europejską za zaangażowanie w sprawę Ukrainy, bo nie zapominajmy, że embargo ze strony Rosji nie dotyczy tylko naszego kraju, ale też producentów z całej Unii. Dodatkowo, Witold Choiński, szef związku Polskie Mięso, wyraził swoje podejrzenia wobec sankcji rosyjskiej, która może zostać rozszerzona także na produkty przetworzone. Ludzie dziwią się jednak, dlaczego mamy embargo ze strony Ukrainy (zarówno na wieprzowinę i wołowinę), skoro wspieraliśmy ją w konflikcie z Rosją. I dlaczego oba zakazy nie są właściwie nieuzasadnione? Istotnym faktem jest to, że władze Ukrainy być może nie potrzebują mieć u siebie naszego mięsa, w związku z bardzo dobrze rozwijającą się produkcją mięsa przez ukraińskiego oligarchę z Partii Regionów Borysa Kolesnikova – APK Invest. Ta firma ma wiodącą rolę w produkcji wieprzowiny.

Unia Europejska wspiera Polskę – negocjacje i dofinansowania.
Komisja Europejska ustanowiła rozporządzenie w tej sprawie i opublikowała je w dniu 29 marca, zgodnie z którym przyjmuje się nadzwyczajne środki pieniężne wspierające polski rynek wieprzowiny. Ustawa weszła w życie następnego dnia.

Członkowie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych twierdzą, że: „Polska jest uprawniona do przyznawania pomocy w odniesieniu do świń o masie od 50 kilogramów oraz macior mających prosięta, co najmniej raz, o masie od 160 kilogramów, pod warunkiem ich uboju i wprowadzenia do obrotu pozyskanego z nich mięsa i jego produktów, zgodnie z odpowiednimi przepisami weterynaryjnymi”

Zgodnie z rozporządzeniem, ustalona została rekompensata dla polskich hodowców, która wyniosła 35, 7 EUR na 100 kg masy tuszy. Kwota ta jest maksymalna i nie zwiększy się w przypadku zwierząt przekraczających swoją wagą 100 kg, ale będzie odpowiednio redukowana gdy zwierzę będzie ważyło mniej.

Komisja Europejska podjęła również negocjacje z władzami rosyjskimi, aby zakazem eksportu wieprzowiny objęty został jedynie obszar, na którym doszło do wykrycia ognisk wirusa. Tak zresztą powinno być. Według standardów i zaleceń OIE oraz WTOL, stosowana powinna być zasada regionalizacji, która mówi o zapobieganiu rozprzestrzenianiu się choroby, ale tym samym umożliwianiu kontynuacji eksportu z obszarów wolnych od ognisk wirusa.

Władze ukraińskie również zostały upomniane przez komisję, która apelowała aby wznowić import z całej Polski, z wyjątkiem strefy buforowej.
Unia Europejska ma kompetencje w negocjacjach z krajami trzecimi, a Komisja Europejska zapowiedziała także interwencję w sprawie embargo i poruszenie tego tematu na forum Światowej Organizacji Handlu.

Unia Europejska jest nie tylko otwarta na nasz rynek zbytu, ale także jest dla naszego kraju wsparciem, gdy blokują nas przez rynki zewnętrzne. Istotne jest to, że gdybyśmy nie należeli do UE, to nasza sytuacja dotyczyłaby tylko nas i nikt nie stawiałby się i nie walczył w naszym interesie.

Straty polskich hodowców odbijają się na obrotach całego naszego rynku..
Przez nałożenie embargo nasz kraj jest stratny na eksporcie wieprzowiny – tracimy ok. 10 mln zł dziennie. W roku 2013 eksport wieprzowiny z Polski do Rosji, Białorusi i Kazachstanu wyniósł 80 tys. ton wyrobów, które warte były 220 mln euro. Z kolei na Ukrainę, wywieziono wieprzowinę wartą w sumie 80 milionów euro. Jak więc widać ten rynek jest atrakcyjny.
Na początku wydawało się, że polskie firmy będą kontynuować eksport wieprzowiny do Rosji, ale na szczególnych warunkach rosyjskich. Jednak w kwietniu okazało się, że zakaz jest całkowity i obejmuję cały eksport. To niestety boleśnie uderza w naszych hodowców, ponieważ to, czego nie mogą wysłać do wschodnich odbiorców, gdzieś muszą sprzedać – próbują więc na terenie naszego kraju. Jednak ceny wieprzowiny spadły, a ilości tych produktów nie wchłonie nasz rynek.

Prezes Związku Polskie Mięso Witold Choiński zaznaczył, że sytuacja w trzodach chlewnych również nie ma się najlepiej – pogłowie trzody jest najmniejsze od 50 lat. Panujący kryzys na rynku mięsa wieprzowego, odczuwa w Polsce bardzo dotkliwie 280 firm. Niektóre z nich, w związku z całym zamieszaniem, zastanawia się nad wyprowadzeniem swojego interesu za granicę. Warto dodać, że w Polsce hodowanych jest około 11 milionów sztuk świń. Sytuacja jest o tyle niekorzystna, że jeśli nie zajdą jakieś zmiany, to polskie przedsiębiorstwa będą zmuszone zmniejszyć produkcję, a co za tym idzie – zwalniać ludzi.

Decyzja o nałożeniu embargo, zachwiała rynek polski i światowy. W związku z wykryciem wirusa u dwóch dzików (ASF), cena skupu żywca spadła o 1,50 zł na każdym kilogramie. To straty przede wszystkim dla hodowców, którzy są najbardziej obciążeni przetwórstwem, handlem i to oni odczuwają zmniejszoną sprzedaż i zmniejszony dochód.
Embargo nie sprzyja finansom polskich hodowców, gdyż w samej Polsce nie ma takiego popytu na wieprzowinę. Jak twierdzi prezes UPEMI: „Tendencja żywieniowa i gusta konsumenckie w Polsce się zmieniają, spożywamy coraz mniej wieprzowiny. W ciągu ostatnich kilku lat spożycie spadło o blisko 4 kg: z 40 kg do 36 kg. Niestety, to jest sytuacja niekorzystna dla polskich producentów żywca i stąd też mamy określone problemy”.

Z początkiem maja władze rosyjskie zapowiedziały, że zamierzają przeprowadzić w nadchodzących dwóch miesiącach kontrolę w zakładach, które zdeklarowały chęć eksportu wieprzowiny. To znak, że być może rosyjskie firmy wywarły presję na władzy, aby współpraca z polskimi firmami została wznowiona.
Z kolei, na początki kwietnia liczyliśmy na to, że Kijów zniesie w końcu embargo na naszą wołowinę. Prowadzone były liczne negocjacje. Nie doszło jednak do porozumienia. Teraz, minister rolnictwa Marek Sawicki, oświadczył w mediach, że: „Wszystko wskazuje na to, że z końcem czerwca wieprzowina i wołowina bez kości będą mogły być normalnie eksportowane na teren Ukrainy, natomiast wołowina z kością - pod koniec trzeciego kwartału tego roku”. I stało się, od blisko trzech tygodni polskie zakłady mięsne mają możliwość sprzedaży wieprzowiny na ukraiński rynek. Mają, ale tylko teoretycznie. Z najważniejszych wymagań, jakie postawiły władze w Kijowe wynika, że mięso musi być specjalnie oznakowane. Tak, żeby mieć pewność, że surowiec nie pochodzi z rejonu Polski, gdzie stwierdzono obecność wirusa. Dodatkowo Ukraina podniosła cła na import mięsa z Polski.

Zamiast embarga - wyższy podatek!


Polecane z kategorii Życie rolnika
BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.