Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Świat Rolnika 24-04-2015 11:38:00

Dlaczego rolnicy tak dużo płacą za nawozy mineralne?

Dlaczego rolnicy tak dużo płacą za nawozy mineralne?

ABy właściwie opisać bieżącą sytuację na rynku nawozów mineralnych zarówno w Polsce jak i w państwach europejskich, trzeba zdawać sobie sprawę, że obecnie, na rynkach światowych występują dwa mocne i ważne trendy. Jeden, korzystny dla rolników - związany z ogólnym wzrostem cen żywności...

Aby właściwie opisać bieżącą sytuację na rynku nawozów mineralnych zarówno w Polsce jak i w państwach europejskich, trzeba zdawać sobie sprawę, że obecnie, na rynkach światowych występują dwa mocne i ważne trendy. Jeden, korzystny dla rolników - związany z ogólnym wzrostem cen żywności, a co za z tym idzie – surowców rolniczych. Jest on skutkiem rosnącego zapotrzebowania na żywność ze strony państw szybko się rozwijających, takich jak Chiny, Indie, czy Brazylia. Wpływ na rynek surowców rolniczych jest przeznaczanie coraz większej ilości produktów roślinnych na produkcję nośników energii, takich jak biodiesel czy bioetanol.

Drugi trend również niekorzystny dla farmerów, to mocno wzrastające ceny surowców potrzebnych do produkcji nawozów takich jak: gaz ziemny oraz energia elektryczna. Rekompensuje to tylko w niewielkiej części niższa cena baryłki ropy naftowej. Na przykład, w produkcji nawozów azotowych surowce te stanowią główny koszt wytwarzania. By zobrazować wzrost kosztów wytwarzania nawozów azotowych trzeba przytoczyć parę liczb. Od roku 2007, gdy 1 tys. m³ gazu ziemnego kosztował 577 zł, do początku roku 2014 cena gazu ziemnego wzrosła o 68% i to biorąc pod uwagę również ostatnie spadki cen baryłki ropy na rynkach światowych. Przy czym do syntezy 1 tony amoniaku zużywa się co najmniej 970 m³ gazu ziemnego. Tak silny wzrost cen energii nie mógł pozostać bez wpływu na ceny nawozów azotowych i wieloskładnikowych.
Niekorzystne dla polskich rolników jest również to, że w skali światowej coraz więcej rolników stosuje nawozy mineralne, stąd popyt na nie wzrasta i to w krajach o wielkiej powierzchni użytków rolnych (w tym również w Brazylii, Indiach czy Chinach). Drożeją więc w bardzo szybkim tempie surowce i komponenty do produkcji, a w konsekwencji nawozy mineralne. Na przykład cena podstawowego nawozu potasowego – soli potasowej w samym 2011 roku wzrosła ze 160 do 290 EURO za tonę (o 81%), a w kwietniu 2014 roku cena oscylowała w granicach 500 EURO. Jeszcze bardziej podrożały surowce do produkcji nawozów fosforowych, bo tylko w 2011 roku z 50 do 175 USD za tonę fosforytów, a obecnie cena przekroczyła 500 USD za tonę. W tym samym czasie wzrosły też koszty transportu morskiego, często wykorzystywanego do przesyłki fosforytów czy siarki. Można dodać również około 8-krotny wzrost cen kwasu siarkowego, niezbędnego do produkcji wielu nawozów fosforowych i wieloskładnikowych. Tendencja wzrostu cen energii i podstawowych surowców trwa już kilka lat, więc można stwierdzić, że ma stały charakter.
Taka sytuacja na światowym rynku spowodowała, że w ostatnim okresie ceny nawozów w Polsce rosną, co jest dla rolników odczuwalne. Dla przykładu Lubofoska kosztuje obecnie od 1360 do 1750 zł za tonę, Polimag od 1600 nawet do 2600 zł za tonę, Superfosfat od 1300 do nawet 2650 zł za tonę, a Fosforan Amonu od 2000 do 2800 zł za tonę.
Powstaje jednak pytanie, jak wzrost cen nawozów wpływa na ceny płodów rolnych. Przeważnie producenci silniej odczuwają wzrost cen nawozów, środków ochrony roślin, pasz, niż wzrost cen produktów sprzedawanych. Stąd również rolnicy twierdzą, że ich sytuacja ekonomiczna pogarsza się, zaś jako jeden z dowodów wskazują wzrost cen nawozów mineralnych (jest to tym ważniejsze, że te koszty mogą stanowić 30% i więcej w strukturze kosztów bezpośrednich).

Potwierdzać tę tendencję mogą następujące liczby. W roku 2014 ceny nawozów wzrosły ponad 16%, w tym fosforowych o 22%, potasowych o 18%, zaś azotowych o 12%. Na domiar tego ceny produktów sprzedawanych przez rolników nie wzrastały równie szybko jak ceny środków kupowanych (są to, tak zwane nożyce cen które wynoszą 100% wtedy, gdy dynamika zmian cen na nakłady i produkty jest równa). Stąd, o ile w roku 2011 aby kupić 1 kg NPK rolnik musiał sprzedać przeciętnie 3,9 kg (w przypadku żyta było to 5,5 i 4,6 kg) to w pierwszym kwartale roku 2014 musiał sprzedać już 6,7 kg ziarna pszenicy.

W Polsce ceny nawozów mineralnych wzrastają. Jak wygląda natomiast sytuacja w krajach europejskich? Tak jak wspominałem wcześniej ceny surowców do produkcji nawozów rosną na całym świecie, więc również w krajach Europy zachodniej farmerzy muszą się przyzwyczaić do wyższych cen. W Hiszpanii, mocznik którego cena jeszcze pod koniec zeszłego roku wynosiła 170 EUR za tonę obecnie podrożał w ciągu trzech ostatnich tygodni do 300 EUR za tonę. We Francji za mocznik farmerzy muszą zapłacić ok. 330, w Holandii 320 a w Niemczech od 280 do 320 EUR za tonę. Równie szybki wzrost cen notowały fosfaty amonowe w Hiszpanii – od 820 EUR za tonę w drugiej połowie roku ubiegłego do 1220EUR za tonę. We Francji za tonę ADP rolnicy muszą zapłacić nawet do 1350 EUR za tonę. Taniej jest w Holandii i w Niemczech gdzie tona fosfatów kosztuje ok. 1100 EUR za tonę. Rekordowy wzrost zanotował azotan potasowy, który w Hiszpanii kosztował we wrześniu 2013 ok. 610 EUR za tonę a w marcu 2014 już 1200 EUR za tonę. W Niemczech kosztuje od 900 do 1100 a w Holandii od 850 do 950 EUR za tonę.

Zwyżki cen nawozów są duże jednak rolnicy w krajach zachodnich należą do kooperatyw bądź spółdzielni które w rozmowach z dużymi producentami potrafią wynegocjować spore rabaty. W Hiszpanii prawie 70% farmerów należy do spółdzielni takich jak COATO w Murcji gdzie skupionych jest 15 tys farmerów czy we francuskich CUMA lub COOPAGRI z ponad 45 tys rolników. Zarówno w Hiszpanii jak i we Francji rolnicy zrzeszeni w kooperatywach mogą zakupić nawozy z rabatami od 25 do 35 % ceny nawozów jakie mogliby kupić u producenta. Podobna sytuacja jest w Niemczech, gdzie Federacja Rolniczych Kooperatyw Raiffeisen (BRV) oraz w Holandii – Kooperatywy Flamandzkie i Walońskie dbają również by kryzys oraz rosnące ceny nie dotknęły zbytnio rolników. Inaczej sytuacja wygląda na Litwie gdzie rolnicy posiadający setki drobnych gospodarstw których powierzchnia nie przekracza 2-4 hektary kupują nawozy od pośredników bądź producentów w cenach od 50 do 100 zł drożej niż płacą rolnicy w naszym kraju.
Z przedstawionego powyżej opisu sytuacji jaka istnieje na rynku nawozów oraz sposobów w jakie farmerzy na zachodzie Europy organizują się by zmniejszyć obciążenia finansowe przy zakupie środków ochronnych, widać wyraźnie jak długa droga czeka polskich rolników by osiągnąć chociaż w części podobny stopień organizacji zarówno przy produkcji rolnej jak i przy zakupach nawozów.

 


Autor: Sebastian Wroniewski 06-12-2021 23:00:00

Polacy zrobią zakupy świąteczne na ostatnią chwilę. Ceny zadecydują o wyborze

Najnowsze badanie pokazuje, że ośmiu na dziesięciu Polaków, mimo wzrostu zakażeń, zamierza zrobić zakupy świąteczne w sklepach stacjonarnych.

Co trzecia ankietowana osoba zrealizuje je na tydzień przed świętami. I to będzie częstszą praktyką niż rok temu. Kluczowe znaczenie odegra cena i tu też widać wzrost. Do tego jeden na czterech konsumentów planuje przeznaczyć średnio pomiędzy 100 zł a 200 zł na świąteczną żywność na osobę. Z kolei dziewięciu na dziesięciu rodaków skorzysta z tzw. listy zakupów, żeby precyzyjnie dokonać wyboru w samej placówce.

Zakupy świąteczne skoncentrują się w sklepach stacjonarnych

Z badania przeprowadzonego przez UCE RESEARCH dla programu branżowego „BLIX AWARDS – Wybór Konsumentów” wiemy, gdzie Polacy zamierzają przed tegorocznym Bożym Narodzeniem zrobić spożywcze zakupy świąteczne. 80% respondentów z grupy ponad 1100 konsumentów odpowiedzialnych za codzienne zakupy w swoich gospodarstwach domowych wybierze sklepy stacjonarne. Z kolei 18% ankietowanych planuje część towarów nabyć w sklepach internetowych, a resztę – w tradycyjnych. Tylko dla 1% nie ma to znaczenia. Z kolei po 0,5% mają e-sklepy i odpowiedzi bez wskazania miejsca.

“Ponad 95% zakupów FMCG dokonywana jest w Polsce w sklepach stacjonarnych i przed świętami ten trend tym bardziej się nie zmieni. Pomimo że konsumenci skracają średni czas spędzony w takich miejscach i chcą dokonywać bardziej zaplanowanych transakcji, to właśnie tradycyjne placówki handlowe pozwalają na wybranie najlepszych produktów na świąteczny stół. Widać też, że wśród konsumentów jest coraz mniej odczuwalny strach przed zakupami realizowanymi osobiście” – komentuje Marcin Lenkiewicz, współautor badania z Grupy BLIX.

Polacy odkładają wizyty w sklepach na prawie ostatnią chwilę

Wiemy też, kiedy Polacy zrobią największe zakupyZakupy swiateczne 02 świąteczne. 33% ankietowanych dokona ich na tydzień przed Bożym Narodzeniem. Z kolei 22% respondentów zamierza kupować na kilka dni przed świętami. Po 19% mają odpowiedzi na 2 tygodnie przed Bożym Narodzeniem oraz na początku grudnia. 5% konsumentów jeszcze tego nie wie, a dla 2% nie ma to znaczenia. Jak podkreśla Marcin Lenkiewicz, opcja „na tydzień przed” była również w ubiegłym roku najczęściej wybierana. Jednak teraz zyskała 5 p.p. więcej. To może być związane nie tylko z chęcią poczekania na lepsze oferty, ale również z obserwacją sytuacji pandemicznej i decyzją o tym, ile osób zasiądzie przy świątecznym stole.

Tegoroczne wyniki potwierdzają często słyszaną tezę, że Polacy oswoili się z koronawirusem i zawierzyli szczepieniom. Nie boją się spiętrzenia klientów w ostatnim tygodniu czy nawet w kilku dniach przedświątecznych. Dodatkowo liczą na szybko uruchamiane promocje. Nie bez znaczenia jest też to, że ludzie po prostu pracują. Koniec roku i perspektywa świąt podgrzewają temperaturę pracy w firmach, co przesuwa decyzje o rozpoczęciu przygotowań zakupów – mówi dr Andrzej Maria Faliński, wiceprezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego, były wieloletni dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD).

Z badania wiemy też, co zadecyduje o zakupie artykułów spożywczych na święta.

Największe znaczenie ma cena – 78%. Ekspert z Grupy BLIX zaznacza, że ten czynnik wzrósł aż o 4 p.p. w porównaniu z ubiegłorocznymi deklaracjami. Jest to dość oczywista odpowiedź w kontekście zauważalnych podwyżek cen, również w formatach sklepów, które dotychczas kojarzyły się z tanimi zakupami, np. w dyskontach. Natomiast na kolejnych miejscach w zestawieniu pojawia się promocja – 71%, jakość – 50%, własne doświadczenie klienta – 38% oraz dostępność towaru – 24%.

“Cena zawsze była ważna, a w czasie rekordowej inflacji – tym bardziej taką jest. Jednak to nie znaczy, że nie liczy się jakość, której ludzie poszukują. Klienci chcą za nią zapłacić mniej. Szukają spełnienia zasady price pro value na jak najkorzystniejszym poziomie. Oczywiście liczy się doświadczenie zakupowe, które najlepiej sprawdza się w czasie wizyty w sklepie. Tym bardziej ma ono znaczenie, bo produkty są raczej wszędzie dostępne, a klienci chcą dokonać trafnych jakościowo i cenowo wyborów danego towaru” – dodaje dr Faliński.

Większość ankietowanych zapowiedziało robienie zakupów z listą

Polacy wskazali też, ile wydadzą pieniędzy na zakupy świąteczne. 25% respondentów planuje przeznaczyć 101-200 zł na osobę. 19% zapowiada wydatki wynoszące 201-300 zł, a 13% – do 100 zł. Z kolei 12% jeszcze nie wie, a po 11% mają odpowiedzi 401-500 zł oraz 301-400 zł. Natomiast 9% ankietowanych wybiera powyżej 500 zł.

“Przeznaczenie 101-200 zł na osobę wydaje się dość rozsądną wartością. W ubiegłym roku Polacy na zakupy świąteczne dla całej rodziny najczęściej deklarowali budżet 401-500 zł. Nie widać zatem wzrostów w tych wydatkach. Jednocześnie występuje duże prawdopodobieństwo, że w ramach tej kwoty przeciętne gospodarstwo domowe zaopatrzy się w mniejszą ilość produktów ze względu na podwyżki i inflację. Do tego dochodzi czynnik niepewności, bo liczba zakażeń znowu dynamicznie rośnie” – zaznacza Marcin Lenkiewicz.

Ponadto z badania wynika, że 90% respondentów planuje kupować z listą zakupów. 5% badanych nie zamierza z niej korzystać. Dla 2% ankietowanych nie ma to znaczenia, czy użyją takiego narzędzia. Pozostali konsumenci jeszcze nie wiedzą, czy posłużą się nim. Według eksperta z Grupy BLIX, Polacy wolą mieć listę zakupów, bo wówczas nie zapomną o kupieniu czegoś im potrzebnego. Do tego dochodzi oczywiście fakt kontrolowania wydatków, bo z taką listą niewiele więcej spontanicznie włożą do swoich koszyków.

“Jest inflacja i ona skłania do planowania i przemyślanego wyboru. Można więc oczekiwać, że sprzedaż produktów impulsowych spadnie, ale poczekajmy jeszcze z kategorycznymi tezami. Wzrost płac pozwoli na podtrzymanie poziomu świątecznych zakupów, ale jednocześnie inflacja budzi głos rozsądku. Jak będzie, zobaczymy zaraz po świętach” – podsumowuje dr Faliński.

Warto przypomnieć, że według Barometru Providenta, czeka nas niezwykle oszczędne Boże Narodzenie.

Czytaj też: Analiza: Na zakupy świąteczne pracujemy średnio 5 dni

mondaynews.pl/fot.Pixabay


Autor: Polska Agencja Prasowa 06-12-2021 22:00:00

Badanie: Negatywne skutki pandemii odczuło 65 proc. polskich firm

65 proc. średnich i dużych firm negatywnie odczuło skutki pandemii – podają wyniki opublikowane podczas 7. edycji Bilansu Kapitału Ludzkiego.

Dodatkowo prawie połowie firm spadły obroty. W branżach związanych z handlem, zakwaterowaniem, gastronomią i usługami spadek obrotów dotknął 70 proc. firm. Badanie Bilans Kapitału Ludzkiego realizowane jest przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości we współpracy z Uniwersytetem Jagiellońskim od 2009 r. Opublikowany w poniedziałek raport jest oparty na wynikach dwóch fal badań: z jesieni 2019 r., czyli sprzed pandemii oraz z jesieni 2020 r.

Pomimo pandemii forma wykonywanej pracy nie zmieniła się

W przypadku zdecydowanej większości uczestników badania (90 proc.) aktywność zawodowa na przestrzeni lat 2019–2020 nie uległa zmianie. Osoby, które w 2019 r. pracowały, ale przestały to robić w 2020, stanowiły 5 proc. Odwrotna sytuacja (tj. ktoś, kto nie pracował w 2019, zaczął w 2020) miała miejsce w 4 proc. przypadków. Osoby, które znalazły się na bezrobociu, stanowiły niecały 1 proc. badanych. Największy spadek zatrudnienia (9,5 pkt proc.) zauważono wśród osób wykonujących prace, których funkcjonowanie było najsilniej ograniczone przez skutki pandemii, tj. pracowników usług i sprzedawców.skutkipandemii2

Dla większości pracowników pandemia nie zwiększyła możliwości wykonywania pracy zdalnej. Przed wybuchem pandemii ok. 8 proc. pracowników deklarowało wykonywanie pracy zdalnej, głównie z przewagą tradycyjnej formy świadczenia pracy. Wybuch pandemii zwiększył zakres pracy zdalnej w wypadku ok. 30 proc. pracowników, głównie tych, którzy mieli wcześniejsze doświadczenie z tego typu pracą. Zazwyczaj im bardziej specjalistyczny zawód wykonywały te osoby, tym szansa na pracę zdalną była wyższa. Jak podkreślono, największą transformację przeszedł zawód nauczyciela, który przed pandemią w bardzo małym stopniu był wykonywany zdalnie. W przypadku większości (71 proc.) pracowników pandemia nie przyniosła zmiany formy wykonywanej pracy.

Wzrost obciążenia pracą w 2020 r. częściej deklarowali mężczyźni niż kobiety, w tym szczególnie mężczyźni specjaliści, a także panowie posiadający dzieci. Jak podkreślili autorzy raportu, może to wynikać z większego „przyzwyczajenia” kobiet do równoległego łączenia wielu aktywności (w tym opieki nad dziećmi), ale też z częstszego przejmowania przez nie pełnej opieki nad dziećmi. Oprócz dużego obciążenia pracą, mężczyznom dolega również samotność, głównie rolnikom.

Skutki pandemii najmocniej odczuły gastronomia i hotelarstwo

Badanie objęło też średnie i duże firmy. W porównaniu z poprzednimi okresami wyraźnie wzrósł odsetek przedsiębiorców twierdzących, że na swoją działalność poświęcają więcej czasu niż przed rokiem. Dotyczyło to zwłaszcza branż związanych z usługami specjalistycznymi, jak działalność prawnicza, doradztwo z zakresu gospodarki i zarządzania, rachunkowość i podatki czy usługi informatyczne, a więc tych rodzajów usług, na które popyt mógł wzrosnąć w czasie zmagania się przedsiębiorców z pandemicznymi restrykcjami.

Wśród głównych utrudnień działalności gospodarczej w 2020 r. na pierwszym miejscu firmy wymieniały ograniczenia covidowe, które w takiej lub innej formie dotknęły ponad połowę firm, a dla co piątej stanowiły najważniejszy problem, z jakim trzeba było się mierzyć. Dopiero na kolejnych miejscach znalazły się wysokie podatki, uciążliwe przepisy i zbyt duża konkurencja.

W badaniu odnotowano też radykalne pogorszenie dynamiki obrotów średnich i dużych firm. Z ponad 50 proc. do 30 proc. zmalał odsetek firm deklarujących utrzymanie obrotów na dotychczasowym poziomie, a znacząco wzrósł odsetek – z kilkunastu do prawie 50 proc. – firm, którym obroty spadły. W branżach związanych z handlem, zakwaterowaniem, gastronomią i usługami taki spadek deklarowało 70 proc. firm. W zdecydowanej większości spadki obrotów wiązane były z sytuacją epidemiczną.

W kolejnych 12 miesiącach spadku obrotów spodziewało się ponad 40 proc. firm, a wzrostu – 12 proc. (rok temu nastroje były odwrotne: spadku obrotów obawiało się 17 proc. firm, a na wzrosty liczyło ponad 30 proc.).

65 proc. średnich i dużych firm przyznało w badaniu, że doświadczyło negatywnych skutków pandemii. Najczęściej deklarowała to branża handlowa, hotelarska i gastronomiczna, w dalszej kolejności przemysł i górnictwo. W najmniejszym stopniu negatywnych skutków pandemii doświadczyło budownictwo i transport.

Zobacz też: Sklepy w Polsce nie mogą się pozbierać po pandemii koronawirusa

źródła:PAP/fot.pixabay.com


Autor: Polska Agencja Prasowa 06-12-2021 20:00:00

IMGW: Prognoza pogody na 7 i 8 grudnia; duże zachmurzenie i opady śniegu

Jak podaje IMGW, wschodnią część Morza Śródziemnego, Bałkany i częściowo Europę wschodnią będzie obejmował niż znad Morza Egejskiego.

Krańce zachodnie kontynentu znajdą się w zasięgu bardzo głębokiego i aktywnego niżu znad Irlandii. Resztę Europy będą obejmowały wyże. Polska znajdzie się pod wpływem słabego klina związanego z wyżem nad Rosją, tylko na południowym wschodzie zaznaczy się oddziaływanie zatoki niżowej. Ze wschodu zacznie napływać suchsze i chłodniejsze powietrze pochodzenia arktycznego.

IMGW: prognoza pogody na 7 grudnia

Jak podaje IMGW, ciśnienie w Warszawie w południe wyniesie 1002 hPa i będzie rosło.

We wtorek na południu kraju zachmurzenie duże. Na pozostałym obszarze zachmurzenie duże z większymi przejaśnieniami. Miejscami opady śniegu. Temperatura maksymalna od -9 st. na północnym wschodzie do -2 st. w centrum i 1 st. miejscami na południu. Wiatr słaby i umiarkowany, z kierunków północnych i wschodnich.

We wtorek w Warszawie zachmurzenie duże z większymi przejaśnieniami. Możliwy słaby śnieg. Temperatura maksymalna -2 st. Wiatr słaby, północno-wschodni. W nocy zachmurzenie duże z większymi przejaśnieniami. Temperatura minimalna -6 st. Wiatr słaby, północno-wschodni i wschodni. W środę zachmurzenie na ogół umiarkowane. Temperatura maksymalna -3 st. Wiatr słaby i umiarkowany, wschodni

Prognoza pogody na 8 grudnia

IMGW informuje, że w nocy z wtorku na środęIMGW mroz 5 zachmurzenie duże, miejscami większe przejaśnienia. Na północy oraz południowym zachodzie również rozpogodzenia. W centrum oraz na wschodzie miejscami słabe opady śniegu. W kotlinach górskich lokalnie mgła osadzająca szadź i ograniczająca widzialność do 200 metrów. Temperatura minimalna od -14 st. na północy kraju do -7 st. w centrum i -2 st. na krańcach północno-zachodnich. Wiatr słaby i umiarkowany, na wybrzeżu porywisty, z kierunków wschodnich.

Jak podaje IMGW, w środę zachmurzenie małe i umiarkowane, jedynie na południowym wschodzie okresami duże i tam słabe opady śniegu. Początkowo na południu mgła osadzająca szadź i ograniczająca widzialność do 400 metrów. Temperatura maksymalna od -8 st. na północnym wschodzie oraz lokalnie na Kujawach do -4 st. w centrum kraju i około -1 st. na zachodzie i południu. Wiatr umiarkowany, na wybrzeżu porywisty, wschodni i południowo-wschodni.

Przypomnijmy, że dzisiaj oprócz opadów śniegu jest również bardzo ślisko. Synoptyk IMGW Grażyna Dąbrowska ostrzega w rozmowie z PAP, że topniejący śnieg spowodowuje, że w poniedziałek może być ślisko nie tylko na drogach.

Czytaj też: Synoptyk IMGW: W poniedziałek pochmurno; w Karpatach spadnie nawet 10 cm śniegu

PAP/fot.pixabay

 

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.