Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Polska Agencja Prasowa 24-12-2021 07:11:16

Ks. Zielińśki: Boże Narodzenie to przyjście Jezusa, nie pana w czerwonej czapce

Boże Narodzenie

Boże Narodzenie to wyjątkowy czas, który spędzamy z bliskimi, rodziną, czy z przyjaciółmi. Jednakże, nie możemy zapomnieć o samej istocie Świąt.

Składając sobie życzenia miejmy odwagę mówić o istocie świąt Bożego Narodzenia, jaką jest przyjście Chrystusa na świat. Stworzyliśmy piękną kulturę, będącą wyrazem naszej wiary. Nie pozwólmy sobie jej odebrać – powiedział redaktor naczelny tygodnika "Idziemy" ks. Henryk Zieliński.

Ksiądz Zieliński o Świętach Bożego Narodzenia

Zdaniem ks. Zielińskiego świąteczne zwyczaje, takie jak przystrajanie choinki, wręczanie prezentów i przygotowywanie dwunastu potraw pomagają dobrze przeżywać święta Bożego Narodzenia.

"Warunkiem jest to, żeby te zwyczaje towarzyszyły świętom Bożego Narodzenia, a nie zajmowały miejsce, które należy do istoty tego czasu. Chodzi o to, żeby przygotowywanie dwunastu potraw nie zastąpiło nam przyjęcia Jezusa Chrystusa w Komunii Świętej" – zastrzegł.

Dodał, że rodzinne ubieranie choinki czy kupowanie prezentów dla najbliższych może być bardzo pomocne w owocnym przeżywaniu świąt. "Dawanie drugiemu człowiekowi radości przypomina nam, że Chrystus przychodząc na świat uratował nas i odkupił. Ważne, aby te prezenty i choinka nie zastąpiły nam pojednania z Bogiem i ludźmi. Bo trudno wyobrazić sobie obdarowywanie się nawzajem w momencie, kiedy jesteśmy ze sobą skłóceni" – wyjaśnił.

Jak zaznaczył, od zawsze to, co jest duchowe i głębokie, znajdowało wyraz w kulturze. "Od wieków ludzie wyrażali tajemnice wiary zarówno w kulturze wysokiej - co przejawiało się w postaci dzieł sztuki czy koncertów, jak i w kulturze ludowej i popularnej – wyrazem tego jest chociażby choinka czy wędrujący od domu do domu kolędnicy" – podkreślił duchowny.

Według ks. Zielińskiego Boże Narodzenie ma obecnie symbol "rubasznego pana w czerwonej czapce", który nie przypomina postaci historycznego św. Mikołaja - biskupa Miry. "Współczesna postać Świętego Mikołaja jest zwyczajnie produktem komercyjnym, stworzonym po to, by pewne produkty lepiej się sprzedawały. Biznesowi chodzi o wprowadzenie konsumentów w stan euforii i rozrzewnienia, w którym będą bardziej skłonni, by wydawać pieniądze" – zastrzegł.

Jednocześnie zaznaczył, że Boże narodzenie 01nie jest jednoznacznie krytyczny wobec poczynań wielkiego biznesu, który paradoksalnie może okazać się "sprzymierzeńcem katolików w tym, aby tajemnica świąt Bożego Narodzenia była obecna w przestrzeni publicznej".

Boże Narodzenie w sklepie

"Ważne, żebyśmy robiąc świąteczne zakupy robili je świadomie. Chodzi o to, żebyśmy wybierali te kartki, na których jest nawiązanie do Bożego Narodzenia, a nie jedynie zimowe krajobrazy czy gwiazdki. Przemysł będzie produkował to, co konsumenci chcą kupić" – zastrzegł ks. Zieliński.

Zdaniem redaktora naczelnego tygodnika "Idziemy" dopóki przemysł będzie mógł zarabiać na świętach, dopóty będzie żył w koegzystencji z chrześcijaństwem. "Ja wolę, żeby te choinki były dostępne w sklepie od listopada, niżeli, tak jak w niektórych krajach, były zupełnie nieobecne" - ocenił.

Według ks. Zielińskiego niepokoi sytuacja, że nawet w krajach zbudowanych na kulturze chrześcijańskiej coraz częściej pojawiają się kartki, przedstawienia i piosenki świąteczne, w których nie ma odniesień do Bożego Narodzenia.

"Jest to jakaś dziwna alergia na chrześcijaństwo. Z przestrzeni publicznej rugowane są bowiem niemal wyłącznie te rzeczy, które kojarzą się ze świętami chrześcijańskimi" – stwierdził.

Jak podkreślił, postawa taka wynika z błędnego założenia, że najłatwiej zlaicyzować społeczeństwo rugując z kultury odniesienia do chrześcijaństwa. "Dla lansowanej obecnie dyktatury relatywizmu wierność, jedność i trzymanie się faktów, które są tak obecne w chrześcijaństwie, są nie do przyjęcia. Dlatego zwłaszcza katolicy są na celowniku prądów laicyzacyjnych" – stwierdził.

Jak zaznaczył ks. Zieliński, święta Bożego Narodzenia są tak piękne, że są obchodzone nawet w krajach takich jak Chiny czy niektórych krajach islamskich. "Na bazie tego, w co wierzymy, stworzyliśmy piękną kulturę, będącą wyrazem naszej wiary. Nie pozwólmy sobie tego odebrać" - zaapelował.

"Kiedy składamy sobie życzenia nie miejmy zahamowań, by mówić otwarcie o tym, co świętujemy. Niech to nie będą życzenia bezosobowe, zimowe czy noworoczne. Miejmy odwagę mówić o ich istocie, jaką jest przyjście Chrystusa na świat" – podkreślił tłumacząc, czym Boże Narodzenie jest.

Czytaj również: Wigilia Bożego Narodzenia. Ks. Daniel Glibowski: piękno świąt powinniśmy przeżywać w sercu

PAP/fot.pixabay



Autor: Polska Agencja Prasowa 17-01-2022 09:24:01

Prognoza IMGW: W poniedziałek po południu powróci do nas zima

IMGW prognozuje powrót zimy. W poniedziałek w ciągu dnia będzie wietrznie, ale ciepło. Jednak po południu napłynie do Polski chłodne akrtyczne powietrze.

,,Początek tygodnia zapowiada się pod znakiem pogody pochmurnej i wietrznej, ale jeszcze ciepłej. W poniedziałek, po przejściu chłodnego frontu atmosferycznego, zacznie napływać chłodne powietrze pochodzenia arktycznego i będzie padać deszcz ze śniegiem i śnieg" – poinformował Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowy Instytut Badawczy w prognozie na trzeci tydzień stycznia. Końcówka tygodnia pochmurna, ale z przejaśnieniami, co związane będzie z obecnością nad Polską układu niżowego znad Skandynawii. 

IMGW przewiduje powrót zimy

Według prognozy IMGW, w kolejnych dniach IMGW wiatr 04ma się utrzymywać zimowa aura z okresowymi opadami śniegu i ujemną, szczególnie na południu kraju, temperaturą w nocy.

,,W poniedziałek zachmurzenie duże z opadami deszczu ze śniegiem i śniegu przechodzącymi w deszcz. W Karpatach grubość pokrywy śnieżnej może wzrosnąć o 10 cm do 15 cm, na wschodzie i w Sudetach o około 5 cm. Jeszcze ciepło, temperatura od 0 do 6 stopni C. Wiatr będzie silny i porywisty; nad morzem porywy wiatru do 110 km/h, na północy i w centrum kraju do 100 km/h i na pozostałym obszarze do 90 km/h. Wiatr powodował będzie, szczególnie w górach, zawieje i zamiecie śnieżne" – poinformował IMGW.

We wtorek na wschodzie pochmurnie ze słabymi opadami śniegu. Na zachodzie większe przejaśnienia i bez opadów, co zawdzięczać będziemy obecności wyżu znad Europy zachodniej. Nieco chłodniej, temperatura od -3 do 4 stopni C. Zachodni i północno-zachodni wiatr osłabnie i tylko na wschodzie kraju będzie jeszcze w porywach do 60 km/h.

W środę bez opadów i większe przejaśnienia. Nad ranem, temperatura powietrza wyniesie od -4 do 3 stopni C, tylko w rejonach podgórskich Karpat może być około -16 stopni C. W ciągu dnia temperatura wzrośnie do 5 stopni C na wybrzeżu, a w rejonach podgórskich do około -3 stopnie C. Nad morzem ponownie wzrost prędkości i porywistości wiatru.

Koniec tygodnia będzie pochmurny

W niedzielę większe przejaśnienia i znowu pogoda wyżowa. Miejscami, głównie na południowym wschodzie, słabe opady śniegu. Nad ranem temperatura od -12 do -1 stopnia C, ale w ciągu dnia będzie od -5 do 4 stopni C. Wiatr osłabnie.

,,Końcówka tygodnia pochmurna, ale z przejaśnieniami, co związane będzie z obecnością nad Polską układu niżowego znad Skandynawii. Okresami opady śniegu, na wybrzeżu także deszczu ze śniegiem. W nocy temperatura na przeważającym obszarze kraju od -5 do 0 stopni C; chłodniej w rejonach podgórskich, tam okresami spadek temperatury do -12. W ciągu dnia temperatura od -3 do 4 stopni C, jedynie w rejonach podgórskich około -8 stopni C. Na wybrzeżu utrzymywał się będzie silniejszy zachodni wiatr, który w porywach osiągał będzie do 70 km/h" – prognozują meteorolodzy.

Czytaj też: IMGW: Rosną poziomy wód na wybrzeżu, Zalewie Wiślanym i Żuławach

PAP/fot.pixabay


Autor: Polska Agencja Prasowa 17-01-2022 08:54:37

Zerowy VAT uderzy w małe sklepy. Duże dyskonty sobie poradzą

Poniedziałkowa "Rzeczpospolita" alarmuje, że wprowadzony przez rząd zerowy VAT, wzmocni sieci dyskontów, zmniejszając konkurencyjność drobnego handlu.

Jak opisuje "Rzeczpospolita", rząd PiS liczy, że obniżka VAT przysporzy mu zwolenników. Stąd też aktywna promocja pomysłu, by w sklepach obowiązkowo pojawiły się informacje o pomocy rządu i obniżce podatków. ,,Nie do końca jednak precyzyjne, ponieważ zerowa stawka obejmie tylko produkty opodatkowane obecnie na 5 proc. Tych z 23-proc. VAT – już nie. W efekcie statystyczny konsument zyska może kilkanaście złotych miesięcznie. Przy tak szybko zmieniających się cenach i drożejącej w dwucyfrowym tempie żywności te 5 proc. będzie mało zauważalne, do tego wielu producentów czy handlowców wykorzysta okazję, by kosztem obniżki nieco poprawić własne marże" – czytamy.

Zerowy VAT to tylko kilka złotych więcej w kieszeni

Gazeta dodaje, że wielkie sieci, na czele z dyskontami, Zerowy VAT 02rozegrają to po swojemu. W końcu mają większe możliwości wyegzekwowania obniżek od dostawców. Dziś kontrolują 38 proc. rynku, ale zapewne jeszcze zyskają. Zerowy VAT uderzy więc w małe sklepy, a dla dużych marketów… stanie się kolejną akcją marketingową.

,,Ofensywa marketingowa już ruszyła. Lidl już poinformował, że zetnie ceny 1 lutego – w przypadku jego oferty dotyczy to 2 tys. artykułów" – napisano.

Jak ocenia gazeta, konsumenci ruszą do sieci dyskontowych, bo ceny rosną rekordowo.

,,Z badania przeprowadzonego przez UCE RESEARCH, Grupę Blix i Hiper-Com Poland wynika, że w grudniu zakupy promocyjne w sklepach były droższe o 21,9 proc. niż rok wcześniej. Najmocniej zdrożały tłuszcze – niemal 70 proc., nabiał czy mięso – ponad 20 proc." – podano w "Rz". 

Czytaj też: Zerowy VAT na nawozy nie zrekompensuje wzrostu cen

PAP/fot.pixabay/fot.KPRM,Krystian Maj


Autor: Tomasz Racki 16-01-2022 21:09:13

Oni będą mieli w tym roku najtrudniej w kwestii podwyżki płac

 Jak prognozują ekonomiści, początek tego roku przyniesie podwyżki wynagrodzeń na poziomie nawet około dziesięciu procent.

Natomiast w drugim półroczu znacznie spadnie. Eksperci zaznaczają, że pod koniec ubiegłego roku mieliśmy do czynienia z presją płacową. Ona na pewno będzie w miejscach i branżach, gdzie jest najniższa stopa bezrobocia. Pracownicy domagają się wyższych pensji, aby ochronić się przed wysoką inflacją. A od 2022 roku przybyło czynników, które mogą jeszcze ją zwiększyć. Szacuje się, że maksymalnie kilkanaście procent pracowników otrzyma podwyżkę wyższą od inflacji. Jednak sytuacja pracodawców jest zróżnicowana. Najłatwiej o podwyżkę może być w sektorze logistycznym, kurierskim. Najtrudniej w handlu, turystyce i gastronomii.

Pracodawcy pod presją

W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się pytania, czy pracodawcy będą zmuszeni w 2022 roku podnosić pracownikom płace. Ekonomista Marek Zuber prognozuje, że początkowo prawdopodobnie nastąpi wzrost wynagrodzeń podobny do tego z końca 2021 roku, tj. w okolicach 10%. Natomiast w drugim półroczu będzie on już dużo mniejszy. Zdaniem eksperta, wzrost gospodarczy nie osiągnie 4,6%, co jest zakładane w budżecie przez rząd. I to właśnie spowolni ww. proces na rynku pracy.

„To nie jest tak, że z końcem czy z początkiem roku rusza się po podwyżki. Pracownicy nie decydują się na ten krok, jeżeli sądzą, że inflacja będzie krótkotrwała i niezbyt wysoka. Natomiast ona wyrwała się spod kontroli, ponieważ NBP spóźnił się z reakcją. Już teraz mamy spiralę cenowo-płacową. Do pracowników dotarło, że to, co się dzieje, nie jest chwilowe i spowodowane np. słabym urodzajem warzyw czy wyjątkowym wzrostem cen ropy naftowej po awarii jednej z dużych instalacji” – komentuje Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.inflacja anlitycy podwyzki 2

Jak zaznacza prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i były wiceminister finansów, już pod koniec 2021 roku mieliśmy do czynienia z presją płacową. W ostatnich miesiącach silnie rośnie produkcja przemysłowa. Natomiast jeżeli w sektorze usług nie pojawią się nowe obostrzenia i zacznie on stopniowo wracać do normalnej działalności, to automatycznie pojawi się problem wzrostu wynagrodzeń. I to przynajmniej na poziomie zbliżonym do inflacji. A ona, zdaniem eksperta, wzrośnie w styczniu i lutym. Wydaje się więc, że presja płacowa będzie narastać.

„Od początku 2022 roku obowiązuje wyższy, urzędowo wyznaczany, poziom płacy minimalnej, a to działa na rzecz podwyższania także pozostałych wynagrodzeń. Na pewno będzie presja płacowa w tych ośrodkach i branżach, gdzie są największe trudności z pozyskiwaniem pracowników, czyli tam, gdzie jest najniższa stopa bezrobocia albo nie ma go wcale. W takiej sytuacji pracodawcy chcąc pozyskać pracowników, muszą im oferować dostatecznie korzystne warunki płacowe. Jednak sama wyższa pensja niekoniecznie musi być rozstrzygającym czynnikiem. Istotny jest całokształt warunków pracy” – mówi prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Z kolei prof. Paweł Wojciechowski, były minister finansów, podkreśla, że ponad połowa pracowników zgłasza pracodawcom żądania płacowe, aby ochronić się przed wysoką inflacją. Jest to uzasadnione, zwłaszcza jeśli wynosi ona 8%, co jest porównywalne do utraty jednej pensji. Niektóre firmy już w 2021 roku zdecydowały się na 10% podwyżki. Natomiast w wielu nowych kontraktach pojawiają się klauzule inflacyjne, dlatego dochodzi również do zwiększenia rotacji pracowników.

Sposób na inflację

„Od 2022 roku pojawiają się czynniki, które mogą doprowadzić do dalszego wzrostu inflacji. To przede wszystkim wyższe ceny nośników energii. Do tego część podatkowa Polskiego Ładu, głównie składka zdrowotna, która dla małych i średnich firm będzie oznaczała wyższy koszt. Moim zdaniem, rozwiązania antyinflacyjne sprawią, że nieco niższy będzie szpic inflacji, ale ona pozostanie dłużej na relatywnie podwyższonym poziomie. To nie spowoduje jakiegoś dodatkowego bardzo mocnego efektu nacisku na wzrost wynagrodzeń, tylko kontynuację tego, co już obserwujemy” – analizuje Marek Zuber.

Natomiast prof. Mączyńska zwraca uwagę na branże, które pod koniec 2021 roku dokonały sporych podwyżek wynagrodzeń. Zrobiły to pod wpływem sytuacji na rynku, ale tym samym obecnie mają mniejszy potencjał, mniejszą przestrzeń do dalszego podnoszenia płac. Ekspert PTE podkreśla, że jeżeli np. informatyk uzyskał 10-20% lub więcej podwyżki wynagrodzenia, to dla takiej osoby obecna inflacja nie jest szczególnie dotkliwa. Ona dotyka przede wszystkim osoby najuboższe, mało wykwalifikowane, a także te, które mają bardzo ograniczone możliwości zmiany pracy czy wywarcia presji płacowej na pracodawcy.

Podwyżki dla nielicznych

„Z informacji, które do nas docierają, wynika, że mniej więcej dwie trzecie pracodawców liczy się z podwyżkami. I prawdopodobnie najczęściej wynagrodzenia zostaną zwiększone w stopniu zbliżonym do inflacji. Dzisiaj sięgnęła ona już 8%, a średnioroczna to 5%. W naszych głowach zakotwicza się pierwsza z tych wartości, bo myśli się o obecnej sytuacji, a nie o tym, co było jakiś czas temu. Natomiast co trzecia firma nie ma środków na wyższe płace. Moim zdaniem, kilka, maksymalnie kilkanaście procent pracowników, mających najbardziej poszukiwane na rynku kwalifikacje, może liczyć na podwyżki wyraźnie wyższe od inflacji” – dodaje Jeremi Mordasewicz.

Jak stwierdza prof. Gomułka, podwyżka płac powinna być większa od inflacji, ale mniejsza od inflacji połączonej ze wzrostem wydajności pracy. Jeżeli wynagrodzenia rosną zbyt szybko, to obroną ze strony przedsiębiorców może być tylko podnoszenie cen. Ekspert BCC zaznacza, że obecnie jesteśmy w chwili dużego odbicia gospodarczego. Ponadto rząd oczekuje dużego wzrostu PKB w 2022 roku. Powstała więc sytuacja, w której będziemy obserwować nie tylko wysoką inflację, ale także wzrost płac mniej więcej taki jak inflacja, może wyższy.
„Wzrost wynagrodzeń o 10% wydaje się satysfakcjonujący, ale trudno go będzie utrzymać. Po pierwsze, rosną różne koszty dla pracodawców. Po drugie, sądzę, że inflacja zacznie spadać w drugiej połowie roku. A jeżeli tak się stanie, to może oczekiwania pracowników będą mniejsze niż obecnie i nie spowoduje to jakichś napięć z pracodawcami” – mówi Marek Zuber.

Według prof. Wojciechowskiego, na podwyżki lepiej przygotowani są pracodawcy w sektorze logistycznym i kurierskim. Tak jest również w budownictwie, choć teraz zacznie hamować je ograniczenie inwestycji powiązanych ze środkami unijnymi, które są zamrożone wskutek konfliktu dot. niezależności sądownictwa. Do tego dochodzą jeszcze oczekiwane podwyżki stóp procentowych, co dodatkowo schłodzi rynek kredytów hipotecznych. Zdaniem eksperta, najtrudniej o podwyżki będzie w sektorach operujących na niskich marżach np. w handlu, a także tych, które przeżywają trudności związane z pandemią, m.in. w turystyce czy gastronomii.

Czytaj także: BADANIE: Blisko 30% Polaków jeszcze w tym roku ruszy do swoich pracodawców o podwyżki pensji

monday news/fot. monday news/pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.