Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Polska Agencja Prasowa 23-02-2021 18:17:28

Strażacy: wchodzenie na lód, to proszenie się o kłopoty

wchodzenie na lód

Wchodzenie na lód, na zamarznięte rzeki, stawy i jeziora, zwłaszcza przy takiej pogodzie, jak obecnie, to proszenie się o kłopoty – mówią wielkopolscy strażacy. Tylko w tym sezonie w regionie nie udało się uratować pięciu osób, pod którymi załamał się lód. Straż pożarna w regionie od początku zimy uczestniczyła w ok. 130 akcjach związanych z ratowaniem osób i zwierząt, które weszły na lód. Pięciu osób nie udało się uratować, dziesięć wymagało pomocy lekarskiej.

Wchodzenie na lód jest niebezpieczne

Rzecznik prasowy wielkopolskiej straży pożarnej bryg. Sławomir Brandt powiedział PAP, że wciąż wiele osób nie pamięta, że na naturalnych zbiornikach wodnych nie ma czegoś takiego, jak bezpieczne lodowiska. Strażacy ściągają ludzi z lodu lub wyciągają z wody nawet przy dodatnich temperaturach. W piątek w powiecie międzychodzkim musieli ściągać z kry dwie osoby. Tego dnia temperatura powietrza w tej części regionu sięgała 7 stopni C.wchodzenie na lod policja 2021

"Szczęśliwie dla ratowanych, skończyło się na strachu. Lód nie topnieje tak szybko, jak śnieg, ale jego struktura jest niestabilna, niejednolita. Nigdy nie wiemy, jaka jest jego grubość. Nawet jeśli lód jest gruby, może nie mieć wymaganej nośności. Lód najcieńszy jest na brzegu. Może się zdarzyć, że wejdziemy w miejscu, gdzie jest on stosunkowo gruby i mocny, ale będziemy wracać na brzeg inną drogą - i wtedy dojdzie do nieszczęścia" – powiedział.

Jak dodał, o ile wchodzenie na lód, poza lodowiskami, zawsze wiąże się z ryzykiem, to próba wejścia na zamarznięte rzeki jest nie tyle proszeniem, co dobijaniem się o nieszczęście.

"Prowadzenie działań chociażby na rzece Warcie, przy tak niestabilnym, niepewnym lodzie, to spore ryzyko również dla nas, mimo, że jesteśmy szkoleni, mamy odpowiedni osprzęt" - powiedział.

Czytaj także: Ardanowski: Spełnienie lewicowych postulatów to koniec rolnictwa

Wchodzenie na lód nigdy w pojedynkę

Brandt podkreślił, że na zamarznięte akweny nigdy nie wolno wybierać się samotnie. Każdy powinien pamiętać, że w przypadku zauważenia osoby, pod którą załamał się lód najpierw należy zadzwonić po ratunek, dopiero potem można samemu ruszyć z pomocą.

"Musimy mieć świadomość, że skoro lód załamał się pod kimś – może też pęknąć i pod nami. Zawiadamiając służby ratownicze musimy precyzyjnie określić miejsce zdarzenia – to kluczowe dla szybkiego dotarcia pomocy. Wchodząc na lód, by ratować inną osobę, powinniśmy mieć ze sobą coś, co jej podamy bez potrzeby zbliżania się do krawędzi przerębla – szalik, gałąź, pasek czy sanki" – powiedział rzecznik.

Przypomniał też, że po wyciągnięciu osoby z wody należy jak najszybciej zapewnić jej komfort termiczny.

"Zdejmujemy z niej przemoczone ubrania. Rozpinamy zamki błyskawiczne, bo to one najszybciej zamarzają i jest problem z ich rozpięciem. W miarę możliwości podajemy jej suchą odzież, wsadzamy do ciepłego samochodu i jak najszybciej przekazujemy służbom medycznym" – podał.

Brandt podkreślił, że każdy, kto już ryzykuje wchodzenie na lód, powinien być wyposażony w czekany. W razie wypadku to one pomogą wydostać się z przerębla. Przydatny będzie też gwizdek. Ratownicy wyjaśniają, że w przypadku załamania się lodu, posłużenie się gwizdkiem będzie wymagało mniej siły, niż wołanie o pomoc.

"Nieustająco apelujemy też do wędkarzy o oznaczanie przerębli, które wykonali, by łowić ryby. Dobre oznaczenie miejsca, gdzie lód został naruszony może uchronić inne osoby przed wypadkiem" – powiedział Sławomir Brandt.

Strażacy ratują nie tylko ludzi. Tej zimy w Wielkopolsce w kilku przypadkach ratowali psy, które wpadły do wody, uczestniczyli w ratowaniu krowy ze stawu. Wyjeżdżają także do zgłoszeń związanych z przymarzniętymi do lodu ptakami wodnymi.

PAP/fot. policja

 



Autor: Michał Rybka 24-01-2022 12:49:36

Tragiczny wypadek w Terlikowie. Ciągnik przygniótł mężczyznę

Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w niedzielny poranek w miejscowości Terlików. Rolnik został przygnieciony przez ciągnik rolniczy.

Przykry incydent miał miejsce w województwie mazowieckim w gminie Sarnaki. Traktor przygniótł 65-letniego rolnika. Pomimo prowadzonych czynności resuscytacyjnych poszkodowany zmarł.

Ciągnik przyczyną tragicznej śmierci rolnika

Lokalne media podały do publicznej wiadomości, że w minioną niedzielę, 23 stycznia o godzinie 8:27 do straży pożarnej wpłynęło zgłoszenie o mężczyźnie przygniecionym przez ciągnik rolniczy w miejscowości Terlików (gm. Sarnaki).

“Po dojeździe na miejsce zdarzenia mężczyzna był już uwolniony spod maszyny i trwały czynności resuscytacyjne. Na miejsce oprócz kołowego zespołu ratownictwa medycznego zadysponowano również śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Pomimo podjętych czynności ratunkowych lekarz, będący na miejscu stwierdził zgon” – poinformowała Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Łosicach.

“Prawdopodobnie na 65-letniego mężczyznę tylnym kołem najechał traktor. Nie wiadomo jeszcze, jak doszło do tego tragicznego wypadku” – mówi Nina Zaniewicz, oficer prasowy KPP w Łosicach.

Okoliczności i przyczyny tego tragicznego zajścia zbadają miejscowi policjanci. Sprawa jest o tyle niepokojąca, ponieważ co jakiś czas do wiadomości przedostają się wiadomości o podobnych wypadkach. Jakiś czas temu traktor przygniótł rolnika w Zdyni.

Czytaj także: Rolnicy zginęli przygnieceni przez maszyny rolnicze. Fatalny zbieg okoliczności

źródła:slowopodlasia.pl/fot.KPPSPŁosice

 


Autor: Emilia Gromczak 21-01-2022 16:15:00

Ciągnik z przyczepą stanął w ogniu. Policja ustala przyczyny zdarzenia

Dzisiaj około godziny 11 w lesie w Borzęcinie Górnym doszło do poważnego pożaru. Spłonął ciągnik rolniczy oraz przyczepa. Policja ustala szczegóły.

W lesie w Borzęcinie Górnym na granicy powiatu brzeskiego i tarnowskiego doszło do pożaru. W jego wyniku spłonął traktor oraz przyczepa. Z informacji wynika, że pojazd wraz z przyczepą spaliły się doszczętnie. W akcji gaśniczej brali udział strażacy z miejscowych jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej.

W lesie spłonął ciągnik z przyczepąciągnik pożar przyczepa

Do zdarzenia doszło dziś ok. godziny 11 w środku lasu w Borzęcinie Górnym na granicy dwóch powiatów brzeskiego i tarnowskiego. Ciągnik z przyczepą spaliły się doszczętnie. Policja ustala, co tak naprawdę sie stało i dlaczego pojazd stanął w płomieniach. 

W akcji gaśniczej brali udział strażacy z KP PSP z Tarnowa oraz Brzeska, a także z jednostki OSP w Borzęcinie Górnym, Wał Rudzie i Zabawie.

W zeszłym roku w sierpniu w miejscowości Cieszyno w wyniku pożaru spaleniu uległ ciągnik rolniczy marki John Deere 6250R, przyczepa Hawe oraz 6 hektarów ścierniska.

Sprawdź inne: Tragedia podczas prac w lesie; Nie żyje rolnik przygnieciony przez ciągnik

bochniazbliska.pl/fot.pixabay.com


Autor: Sebastian Wroniewski 21-01-2022 15:45:00

Kierująca busem nie zachowała ostrożności i wjechała w ciągnik rolniczy

Do wypadku doszło na drodze krajowej nr 15 w miejscowości Czarny Sad (gm. Koźmin Wlkp.). Samochód dostawczy uderzył tam w ciągnik rolniczy.

Kobieta kierująca samochodem dostawczym nie zachowała bezpiecznej odległości i wjechała w tył jadącego przed nią ciągnika rolniczego. Na miejscu wypadku pracowały cztery zastępy straży pożarnej. Jedna z osób uczestniczących w wypadku potrzebowała pomocy Zespołu Ratownictwa Medycznego. Kierująca samochodem dostawczym została ukarana mandatem karnym.

Nieostrożna kierująca wjechała w ciągnik rolniczy

“Do zdarzenia Dyżurny Stanowiska Kierowania zadysponowałCiagnik 0220 dwa zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Krotoszynie, z czego jeden zastęp został alarmowo predysponowany z wcześniejszego zdarzenia tj. pożaru sadzy w przewodzie kominowym w miejscowości Tomnice, oraz po jednym zastępie z jednostki OSP Czarny Sad i OSP Rozdrażew. Podczas rozpoznania ustalono, że doszło do zderzenia dwóch pojazdów. Ciągnika rolniczego, który leżał w rowie i samochodu osobowego, który stał na drodze. W zdarzeniu brały udział cztery osoby” – przekazał Tomasz Patryas, oficer prasowy komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Krotoszynie.

Jedna z osób uczestniczących w zdarzeniu odniosła obrażenia i potrzebowała pomocy Zespołu Ratownictwa Medycznego. Na szczęście urazy nie okazały się poważne. Sprawczyni wypadku, która wjechała w ciągnik rolniczy, została ukarana mandatem.

35-letnia kobieta kierująca samochodem dostawczym marki Renault Master nie zachowała bezpiecznej odległości od pojazdu poprzedzającego – ciągnika rolniczego marki Zetor, którym kierował 63-letni mężczyzna – w wyniku czego najechała na jego tył, doprowadzając do zderzenia. Kierujący byli trzeźwi, sprawczyni została ukarana mandatem karnym w wysokości 1.500 zł – mówi Piotr Szczepaniak, rzecznik prasowy krotoszyńskiej policji.

Przypomnijmy, że w połowie grudnia doszło do tragicznego wydarzenia w Golubiu-Dobrzyniu, gdzie ciągnik rolniczy potrącił śmiertelnie kobietę.

Czytaj też: Groźny wypadek na Sądecczyźnie. Ciągnik przygniótł mężczyznę

krotoszynska.pl/fot.Facebook

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.