Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Sebastian Wroniewski 16-11-2021 11:30:29

Ochrona gruntów rolnych klas I-III – odpowiedź resortu rolnictwa

Ochrona gruntów rolnych

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystosowało odpowiedź na wniosek KRIR, którego tematem była ochrona gruntów rolnych klasy I-III.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wyjaśniło, że realizuje zadania z zakresu ochrony gruntów rolnych i leśnych na podstawie przepisów ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych (dalej jako u.o.g.r.l.). Zgodnie z u.o.g.r.l. oraz z przepisami procedury planistycznej zawartej w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, Minister na wniosek wójta (burmistrza) w drodze decyzji administracyjnej rozstrzyga, co do zasadności przeznaczenia gruntów rolnych na cele nierolnicze pod warunkiem, że stanowią one użytki rolne klas I-III, położone na obszarach wiejskich.

Ochrona gruntów rolnych – odpowiedź ministerstwa

Resort rolnictwa poinformował, że mając na uwadze ogólne zasady przeznaczania na cele nierolnicze gruntów rolnych, należy podkreślić, że celem u.o.g.r.l. jest ich ochrona gruntów rolnych, zarówno ilościowa, jak i jakościowa, po to, aby zachować zwartą rolniczą przestrzeń produkcyjną, w szczególności gruntów o najwyższej bonitacji, tj. klas I-III.

Ochrona ilościowa polega na ograniczaniu ich przeznaczenia na cele nierolnicze. Natomiast ochrona jakościowa polega na przeznaczaniu na cele nierolnicze w pierwszej kolejności gruntów oznaczonych w ewidencji gruntów jako nieużytki, a w razie ich braku innych gruntów o najniższej przydatności produkcyjnej, tj. klas IV-VI (3). Z unormowań tych jednoznacznie wynika, że na cele nierolnicze powinny być wykorzystywane przede wszystkim nieużytki.

– informuje resort.

Oczywiście zasada ta nie ma charakteru bezwzględnego, ponieważ ustawodawca wskazał również, że w razie braku nieużytków można na cele nierolnicze przeznaczać inne grunty o najniższej przydatności produkcyjnej, czyli w kolejności grunty rolne następujących klas bonitacyjnych: VI, V, IVa, IVb i dopiero w ostateczności grunty wyższych klas: IIIa, IIIb, II i I. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, jako organ właściwy w zakresie ochrony gruntów rolnych rozpatruje wnioski tylko z punktu widzenia zasadności ochrony gruntów rolnych najwyższej wartości produkcyjnej oraz utrzymania zwartości przestrzeni rolniczej przed zainwestowaniem. Przepisy u.o.g.r.l zobowiązują Ministra do oceny celowości zmian przeznaczenia użytków rolnych najwyższych klas bonitacyjnych (I-III) na cele nierolnicze, w kontekście potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego. Realizując swoje ustawowe obowiązki, Minister kieruje się szeroko rozumianym interesem publicznym, który w tym zakresie wyraża się ochroną najlepszych klas gruntów rolnych przed zabudowaniem oraz ochroną rolniczej przestrzeni produkcyjnej.

– dodaje ministerstwo.

Prowadzone są prace nad nowelizacją

Resort podkreśla, że Minister wyraża zgodę do Ochrona gruntów rolnych projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Decyzja Ministra odnosi się jedynie do gruntów rolnych klas I-III, przewidzianych w projekcie planu na cele nierolnicze, a nie do całego obszaru zagospodarowania przestrzennego, w granicach którego występują również nieużytki, grunty niższych klas bonitacyjnych oraz tereny już zagospodarowane na cele nierolnicze w ramach wcześniej obowiązujących planów.

W tym miejscu warto wyjaśnić, że o zmianie przeznaczenia na cele nierolnicze gruntów, które w procedurze opracowywania planu miejscowego nie wymagają uzyskania zgody Ministra w myśl u.o.g.r.l. (grunty rolne niższych klas bonitacyjnych IV-VI) decyduje rada gminy, podejmując uchwałę w sprawie uchwalenia planu miejscowego. Nie mają zatem w tym przypadku zastosowania między innymi przepisy (4), dotyczące obowiązku uzyskiwania zgody Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi na przeznaczenie na cele nierolnicze gruntów rolnych klas I-III. Biorąc pod uwagę ogólne zasady ochrony gruntów rolnych, że na cele nierolnicze przeznacza się przede wszystkim nieużytki i grunty niższych klas bonitacyjnych, nie powinno być wątpliwości, że inwestycje nierolnicze (np. takie jak budownictwo mieszkaniowe i produkcyjno-usługowe) powinny być realizowane na tych gruntach.

– informuje resort.

Ochrona gruntów rolnych jest podyktowana troską o glebę jako dobro naturalne, które zalicza się do nieodnawialnych zasobów przyrody, a którego zachowanie dla przyszłych pokoleń i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych (co znajduje odzwierciedlenie w orzecznictwie administracyjno-sądowym np. w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 23 kwietnia 2014 r., sygn. akt II OSK 2898/12). Jest to szczególnie ważne w kontekście zmniejszającej się ciągle powierzchni gruntów rolnych najwyższej jakości, na których może być prowadzona efektywna produkcja rolnicza przy użyciu najmniejszych nakładów.

– dodaje ministerstwo.

Resort dodaje, że ograniczanie przeznaczenia gruntów rolnych na cele nierolnicze stanowi bowiem priorytet przed innymi aspektami, jak np. kwestie ekonomiczne czy społeczne, Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, jako organ wyspecjalizowany w tego typu sprawach, ma prawny obowiązek oceny wniosków dotyczących przeznaczenia gruntów rolnych na cele nierolnicze, przede wszystkim z punktu widzenia ochrony gruntów.

Aktualnie prowadzone są prace nad nowelizacją u.o.g.r.l., która umożliwi skuteczniejszą ochronę gruntów rolnych o najwyższej wartości produkcyjnej. Należy jednak zauważyć, że zgodnie z obowiązującą u.o.g.r.l., zmiana przeznaczenia najlepszych gruntów klas I-III jest możliwa, ale tylko w sytuacji, gdy władze gminy wykażą w treści wniosku, że nie ma innej sposobności rozwoju zabudowy o charakterze nierolniczym na gruntach słabszych klas bonitacyjnych, czy na gruntach rolnych już na te cele przewidzianych lub też wnioskowane grunty stanowią jedynie niewielkie enklawy wśród istniejącej zabudowy nierolniczej.

– tłumaczy MRiRW.

Czytaj też: Ochrona gruntów rolnych – zadania i obowiązki rolnika

krir.pl/fot.pixabay

 

Opublikował:
Sebastian Wroniewski
Author: Sebastian Wroniewski
O Autorze
Wychowany w małym mieście nieopodal Warszawy. Od dziecka pasjonat natury i rolnictwa. Po kilkuletniej przygodzie z dużym miastem powrócił w rodzinne strony, by oddać się pisaniu na bliskie mu tematy. W wolnych chwilach podróżuje po Polsce i świecie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora


Autor: Monika Faber 08-12-2021 17:00:31

Rzepak ozimy atakowany przez grzyby. Sucha zgnilizna kapustnych zagraża uprawom

Rzepak ozimy przeżywa trudny czas, podczas którego szczególnie groźne stają się porażenia chorobami grzybowymi. Stanowią one zagrożenie dla całej plantacji.

Rolnicy i doradcy z wielu regionów Polski odnotowywali w listopadzie, że na plantacjach rzepaku ozimego dochodzi do intensywnego porażania roślin przez grzyby powodujące suchą zgniliznę kapustnych. Zjawisko jest tym bardziej niepokojące, że występuje m.in. na terenach, gdzie do tej pory choroba ta nie stanowiła problemu. Infekcje są widoczne również na odmianach, które plantatorzy uważają za odporne. Eksperci oceniają, że takiej skali porażeń nie było nawet od kilkudziesięciu lat.

Rzepak ozimy martwi rolników

W ostatnich tygodniach jesieni rolnicy z różnych regionów kraju z rosnącym zaniepokojeniem obserwują plantacje rzepaku ozimego, na których widoczne są objawy porażenia przez grzyby powodujące suchą zgniliznę kapustnych. Skala tego zjawiska jest już ogromna, a intensywność infekcji bardzo wysoka – jak na tę porę roku. Taka sytuacja jest widoczna zarówno na nowo założonych plantacjach rzepaku, między innymi na Górnym Śląsku i na Opolszczyźnie, jak i w rejonach, gdzie dotychczas porażenie tymi patogenami nie występowało na tak dużą skalę – na Podlasiu, Lubelszczyźnie i Podkarpaciu. W przypadku nowych plantacji w południowo-zachodnich województwach odsetek porażonych roślin sięga aż 80%. Wyraźnie widać na liściach charakterystyczne dla suchej zgnilizny kapustnych szarobrunatne plamy z licznymi piknidiami – owocnikami stadium konidialnego tych grzybów. W poprzednich latach we wschodniej części Polski choroba ta nie stanowiła problemu, natomiast obecnie znaczne porażenie występuje nawet na terenach przygranicznych. Okazuje się, że z podobnym zjawiskiem mają do czynienia również rolnicy z Litwy, Łotwy i Estonii.
Przyczyny problemów na plantacjach rzepaku

Żeby lepiej zrozumieć przyczyny i specyfikę tej niezwykle trudnej sytuacji fitopatologicznej, należy przeanalizować kilka czynników. Pozwoli to na dobranie skutecznych, adekwatnych do tego problemu rozwiązań.
Po pierwsze – warto wrócić pamięcią do ubiegłego sezonu. Na większości terenów był on bardzo trudny, między innymi z powodu wysokiego porażenia rzepaku przez sprawców suchej zgnilizny kapustnych: Leptosphaeria maculans i Leptosphaeria biglobosa, lokalnie wręcz na poziomie epidemicznym. Równocześnie na plantacjach dochodziło do rozwoju sprawców werticiliozy, czyli grzybów rodzaju Verticillium. Współwystępowanie tych dwóch chorób powodowało gwałtowne zasychanie i zamieranie łanów rzepaku tuż przed zbiorami, co dla wielu rolników było bardzo dużym zaskoczeniem. Zjawisko to przyczyniło się do zmniejszenia plonu – zamiast spodziewanych 5-6 t/ha plantatorzy uzyskiwali zaledwie 4 t/ha. Konsekwencją tamtego poważnego porażenia są występujące obecnie problemy.porazenie rzepaku rzepak ozimy 1

Co prawda na polach, na których w poprzednim sezonie uprawiany był rzepak ozimy, obecnie rośnie np. pszenica ozima, jednak plantacje położone nawet w promieniu kilkunastu kilometrów od nich narażone są na wyjątkowo silne infekcje. Właśnie taka jest geneza porażenia rzepaku suchą zgnilizną kapustnych m.in. na Górnym Śląsku i na Opolszczyźnie.

Drugi czynnik, który wpłynął na kondycję rzepaku ozimego i skalę porażenia, to trudne warunki do siewu, jakie występowały w tym roku zarówno w sierpniu, jak i we wrześniu. Ze względu na bardzo nieprzewidywalną sierpniową pogodę, silne opady i dużą wilgotność praktycznie niemożliwe było wykonanie wtedy jakichkolwiek zabiegów. Dlatego pól obsianych w tamtym okresie jest stosunkowo niewiele. Rośliny wyglądają na przerośnięte, mają bardzo okazałą biomasę – jednak nie oznacza to, że są zdrowe. Wcześnie wysiany rzepak był szybciej wyeksponowany na zainfekowanie przez zarodniki, które uwalniały się z resztek pożniwnych, pochodzących z poprzedniego sezonu wegetacyjnego. Na takich plantacjach najmłodsze liście nie mają co prawda objawów infekcji, natomiast po rozgarnięciu roślin okazuje się, że na najstarszych liściach porażenie jest bardzo wysokie. Jeżeli uprawy były niewystarczająco chronione, np. tylko jednym zabiegiem fungicydowym, może okazać się, że w bujnym, pozornie zdrowym rzepaku doszło już przerostu strzępek grzybni do szyjki korzeniowej – chociaż odcinek pomiędzy szyjką a miejscem infekcji, czyli blaszkami liściowymi, jest relatywnie duży. Trzeba pamiętać, że przy wcześniejszych siewach okres, w którym mogło dojść do infekcji, był znacznie dłuższy. Z kolei na polach, gdzie siew był wykonany dopiero we wrześniu, kondycja roślin jest gorsza. Są one słabsze, mają bardzo niewielką biomasę, a niekiedy również niską obsadę. Taki rzepak nie jest fizjologicznie odpowiednio przygotowany do przezimowania, a zatem wzrasta ryzyko, że wymarznie zimą lub na przedwiośniu.

Trzeci aspekt zwiększający podatność rzepaku na infekcje to widoczne na niektórych plantacjach silne objawy niedoboru składników pokarmowych. Rośliny, które nie mają możliwości pobierania fosforu – ze względu na niskie temperatury, skompaktowanie gleby czy stres oksydacyjny – są osłabione. Zauważalne jest także niskie stężenie chlorofilu, co oznacza, że ciśnienie elektrolityczne soków komórkowych jest w nich niskie. Dlatego takie rzepaki są bardziej narażone na wymrożenia, szczególnie wakuole ich komórek miękiszowych i komórki merystematyczne. Ponieważ rośliny na plantacjach wyglądają na osłabione i niedokarmione, zdarzało się, że rolnicy woleli nie inwestować w zabiegi, w tym zabezpieczające przed chorobami grzybowymi, nie stosowali też preparatów regulujących pokrój, żeby dodatkowo nie zaszkodzić uprawom. Ewentualne użycie regulatora zatrzymało wzrost roślin, które będą miały problemy ze zmetabolizowaniem substancji czynnej aż do wiosny. Jeżeli na polach, gdzie rzepak ozimy jest osłabiony z powodu niedoborów, dochodzi do porażenia suchą zgnilizną kapustnych, ryzyko przerostu strzępki grzybni do szyjki korzeniowej jest bardzo wysokie.

Sucha zgnilizna kapustnych zagraża rzepakowi

Kolejny czynnik, jaki trzeba wziąć w tym sezonie pod uwagę, to możliwość porażenia przez suchą zgniliznę kapustnych odmian rzepaku uważanych powszechnie za odporne na tę chorobę. W przypadku obecnie bardzo często wykorzystywanej przez hodowców odporności pionowej, czyli jednogenowej (gen Rlm7) odporność dotyczy wyłącznie jednego ze sprawców suchej zgnilizny kapustnych – grzyba Leptosphaeria maculans. Mechanizm ten będzie skuteczny, dopóki nie nastąpi przełamanie odporności lub nie pojawi się taka mutacja, która sprawi, że patogeny pokonają barierę wytwarzaną przez rośliny. Badacze podejrzewają, że mogło już dochodzić do takich sytuacji, jednak nie zostały one jeszcze udowodnione i udokumentowane. Natomiast odporność pozioma, czyli wielogenowa (RlmS/APR37) jest niestety słabsza, płytsza oraz nie daje zabezpieczenia przeciwko wczesnym infekcjom i rozwojowi suchej zgnilizny kapustnych.

Dotyczy ona starszych faz rozwojowych rzepaku i ogranicza skutki porażenia – ale nie zawsze jego stopień. Dlatego wybierając odmianę rzepaku, warto z ostrożnością podchodzić do haseł marketingowych i pamiętać o faktycznych właściwościach odmian prezentowanych jako odporne na poszczególnych sprawców suchej zgnilizny kapustnych. Z biologicznego punktu widzenia odporność zawsze dotyczy sprawców, a nie choroby.

Jeżeli w odmianach z odpornością pionową obserwowane są pierwsze symptomy lub wyraźne objawy infekcji, najprawdopodobniej sprawcą choroby jest Leptosphaeria biglobosa. Do tej pory patogen ten występował jesienią w mniejszym nasileniu niż wiosną, a obecnie dochodzi do jego gwałtownego rozwoju. Oznacza to, że można spodziewać się wczesnego porażenia tzw. łodygową formą suchej zgnilizny kapustnych, gdzie zmiany nekrotyczne występują powyżej szyjki korzeniowej, na łodydze i części nadziemnej, chociaż mogą być widoczne także na szyjce korzeniowej. W takiej sytuacji najczęściej dochodzi do gwałtownego zamierania łanu tuż przed zbiorami, łącznie z wyleganiem łodygowym. Niestety ma to związek z wcześniejszym osypywaniem się nasion. Taki scenariusz znany jest z okresu zbiorów w 2021 roku – jeżeli zrealizuje się również w przyszłym roku, to w znacznie większym nasileniu, niespotykanym do tej pory na Opolszczyźnie, Górnym Śląsku, Podkarpaciu i Lubelszczyźnie.

Jak zwalczać suchą zgniliznę kapustnych w rzepaku?

Obecnie trwają analizy molekularne i mikrobiologiczne licznych prób rzepaku, pobieranych przez specjalistów w różnych regionach Polski. Pozwolą one na dokładne zidentyfikowanie gatunku sprawców porażających plantacje rzepaku ozimego. Już teraz badacze stawiają tezę, że w ostatnim czasie nastąpiła zmiana proporcji gatunków patogenów wywołujących suchą zgniliznę kapustnych – prawdopodobnie niektóre z nich wyspecjalizowały się i dostosowały swoją fizjologię do warunków, jakie panują jesienią w naszym kraju.

Dla rolników najistotniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak zaplanować pierwsze wiosenne zabiegi fungicydowe i które substancje uwzględnić, żeby zlikwidować tak dotkliwe porażenie na plantacjach.

"Zakładamy, że rzepak ozimy przetrwa zimowe miesiące. Jeżeli nie będzie miał uszkodzeń letalnych, koniecznością jest jak najwcześniejszy wjazd w pole i zastosowanie takiej substancji aktywnej, która wykazuje skuteczność wobec obu sprawców suchej zgnilizny kapustnych, a jednocześnie nie ma silnego działania regulującego wzrost roślin. Dotyczy to wszystkich odmian rzepaku, niezależnie od właściwości wynikających z ich genetyki" – radzi Andrzej Brachaczek, Dyrektor ds. badań i rozwoju w INNVIGO. "Dlatego zalecam difenokonazol, ale koniecznie razem z mepikwatem, który ma działanie stymulujące w stosunku do systemu korzeniowego. Nie należy obawiać się stosowania go nawet na słabych plantacjach – ani jesienią, ani wiosną. Mepikwat w połączeniu z difenokonazolem nie wykazuje efektu regulującego, jaki ma po zastosowaniu z tebukonazolem lub metkonazolem. Na pewno na plantacjach słabych, porażonych przez sprawców rodzaju Leptosphaeria biglobosa, gdzie jest ryzyko przerostu strzępki, nie należy stosować jako bazy środków zawierających tebukonazol czy metkonazol. W przypadku metkonazolu stężenie substancji czynnej po użyciu pełnej dawki środka jest zbyt małe. Z kolei tebukonazol jest mało aktywny w stosunku do Leptosphaeria biglobosa, nie przynosi takiego efektu jak difenokonazol" – wyjaśnia ekspert.

Czytaj także: Rzepak ozimy – zagrożenia dla upraw wynikające z Zielonego Ładu!

fot. redmoto


Autor: Emilia Gromczak 08-12-2021 01:00:06

Siew roślin bobowatych krok po kroku – najważniejsze informacje

Siew roślin bobowatych wymaga zastosowania kilku podstawowych zaleceń. Zaczynamy najpierw od odpowiedniego przygotowania stanowiska.

Przed rozpoczęciem siewu roślin bobowatych należy wybrać gatunek i stanowisko. To bardzo istotne, ponieważ innych warunków wymaga groch, a innych łubiny. Następnie należy przygotować stanowiska pod uprawę. To powinno rozpocząć się bezpośrednio po żniwach. Następnie przechodzimy do siewu w odpowiednim terminie i na zalecaną głębokość. Stosowanie reguł pozwoli uzyskać zadawalający plon. 

Wybór i przygotowanie stanowiska pod siew

Pierwszą decyzją, jaką podejmuje podczas planowania siewu roślin bobowatych, jest wybór gatunku i stanowiska. Każda roślina jest inna, dlatego innych warunków glebowych wymaga groch, a innych łubiny. Groch jadany ma duże wymagania glebowe. Najlepsze gleby pod groch jadalny to te zasobne w związki organiczne i wapń, optymalne pH to 6,5-7,2. Groch pastewny ma średnie wymagania glebowe. Najlepiej przyjmie się na glebach średnio zwięzłych, bielicowych oraz brunatnych. Z kolei dla łubina białego najbardziej odpowiednie gleby to gleby brunatne i bielicowe, które są wytworzone z lżejszych glin i lessów. Łubin żółty nie jest w tej kwestii wymagający, najlepsze gleby pod ten rodzaj łubinu to te należące do kompleksu żytniego i dobrego.

Siew roślin bobowatych wymaga odpowiedniego umiejscowienie roślin w strukturze zasiewów. Gatunki te najlepiej uprawiać po zbożach. Nie zaleca się ich siać po roślinach okopowychsiew roślin bobowatych bób, zwłaszcza jeśli przed tymi uprawami stosowany był obornik. Jeśli chodzi o przygotowanie stanowiska, to należy rozpocząć je bezpośrednio po żniwach. To istotna informacja, gdyż odpowiednio wykonana uprawa pożniwna pozwala ograniczyć zachwaszczenie. W technologii płużnej należy wykonać orkę przedzimową.

Siew roślin bobowatych krok po kroku  

Przechodząc do terminów i sposobów siewu, warto zaznaczyć, że ważnym elementem jest tutaj materiał siewny. Najlepiej używać kwalifikowanego materiału siewnego, który jest odpowiednio oczyszczony oraz zaprawiony. Groch należy siać jak najwcześniej, ze względu na fakt, że w okresie kiełkowania i wschodów ma on duże zapotrzebowanie na wodę. Należy również pamiętać, że niska temperatura korzystnie wpływa na ukorzenienie grochu oraz jego rozwój generatywny. Przed siewem należy określić normy wysiewu. W tym celu określmy obsadę roślin na m2 , masę tysiąca nasion oraz zdolność kiełkowania.

Siew roślin bobowatych powinien być dostosowany do wymagań rośliny uprawnej oraz technologii odchwaszczania. Głębiej umieszczone powinny być nasiona większe oraz te, które wysiewa się na glebach lżejszych. Przykładowo groch jadalny należy posiać na głębokość 6-8 cm; groch pastewny 5-6 cm; łubin biały 4-5 cm; łubin wąskolistny i żółty 3-4 cm. 

Przeczytaj: Bobik – najważniejsze informacje przed rozpoczęciem uprawy rośliny

wmodr.pl/fot.pixabay.com 


Autor: Sebastian Wroniewski 07-12-2021 16:30:27

Uprawa zbóż chlebowych z uwzględnieniem integrowanej ochrony roślin

Polski Związek Producentów Roślin Zbożowych zorganizował szkolenie, którego tematem była uprawa zbóż chlebowych z uwzględnieniem integrowanej ochrony roślin.

Zorganizowane w Ciechocinku szkolenie pt. „Nowoczesne technologie uprawy zbóż chlebowych z uwzględnieniem integrowanej ochrony roślin” odbyło się w dniach 25-26 listopada br.

Uprawa zbóż chlebowych tematem spotkania

Szkolenie finansowano ze środków Funduszu  Promocji Ziarna Zbóż i Przetworów Zbożowych. Głównym tematem była uprawa zbóż chlebowych. Wśród tematów poruszanych w trakcie spotkania znalazły się również takie zagadnienia, jak:

• Konserwująca uprawa roli – efekty środowiskowe, Uprawa zboz chlebowychprzyrodnicze i produkcyjno-ekonomiczne – wykładowca: prof. dr hab. inż. Dariusz Jaskulski – Politechnika Bydgoska
• Ochrona roślin rolniczych – substancje aktywne wg nowych uwarunkowań prawnych – wykładowca: prof. dr hab. inż. Marek Korbas – IOR PIB w Poznaniu
• Zielony ład – kolejny etap Wspólnej Polityki Rolnej – wykładowca: mgr inż. Stanisław Piątkowski – Dyrektor KPODR – Oddział w Zarzeczewie
• Obowiązki rolników wynikające z programu azotanowego – wykładowca: mgr inż. Agnieszka Szczepańska – KPODR – Oddział w Zarzeczewie
• Działania w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020 – wykładowca: mgr inż. Bartłomiej Lubiński – KPODR – Oddział w Zarzeczewie
• Energia z podczerwieni w suszeniu roślin rolniczych – wykładowca: Robert Chojnacki – partner odpowiedzialny za współpracę B+R

Czytaj też: Ograniczenie środków ochrony roślin – stanowisko samorządu rolniczego

pieczywopelnoziarniste.home.pl/fot. P. Bochat, członek PZPRZ

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.