Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Oliver Pochwat 05-01-2022 07:13:29

Wojciech Jakóbik: Kryzys energetyczny może przyspieszyć tranformację  

Wojciech Jakóbik

Analityk sektora energetycznego, Wojciech Jakóbik, w wywiadzie dla ŚwiatRolnika.Info wypowiedział się na temat obecnego kryzysu energetycznego.

Zdaniem eksperta rosnące ceny energii to wina m.in. niewłaściwej polityki Unii Europejskiej oraz rusyfikacji dostaw gazu do Europy. Zdaniem Jakóbika jedynym sposobem na rozwiązanie kwestii kryzysu energetycznego jest dywersyfikacja źródeł dostaw energii i uniezależnienie się od Rosji. Rozwiązaniem mogłaby być tu energetyka jądrowa, lecz w przypadku Polski pierwsza elektrownia atomowa powstanie za co najmniej kilka lat.

Światrolnika.info: Co przyniesie nadchodzący 2022 rok dla Polskiej energetyki? Czego możemy się spodziewać? Są już zapowiedzi rządu, że niestety 2022 rok upłynie nam pod znakiem podwyżek. Rząd teoretycznie zapowiada, że będzie je łagodził i Polacy nie odczują wzrostu cen. Czy czekają nas podwyżki i o jakich podwyżkach możemy mówić?

Wojciech Jakóbik: Nikt nie mówi o tym, że nie będzie podwyżek. Słyszymy o ograniczeniu podwyżek poprzez tarczę antyinflacyjną, które jest już widoczne, chociażby na stacjach paliw, gdzie szybko spadła cena litra benzyny o 20 gr, to jest ograniczenie wpływu obciążeń na cenę paliw. Ropa drożeje i być może to szczepionki pozwalają na nie tak znaczące ograniczenie mobilności, i gospodarka kręci się pomimo kolejnej fali. Cena gazu jest rekordowo wysoka na giełdach, a to ma przełożenie na energię i jej cenę dla odbiorców, którzy nie są taryfowani. Oni odczuwają kilkusetprocentowe podwyżki, z kolei odbiorcy taryfowani mają 54% średniej podwyżki z tego względu, że ich cena jest regulowana przez rząd, regulację energetyki. Ponadto podwyżka została rozbita na trzy lata, do 2024 r., przez trzy okresy będziemy mieli konsekwentne podwyżki cen gazu po to, aby za jednym razem nie było kilkusetprocentowej podwyżki. Tu także tarcza antyinflacyjna obniża akcyzę i VAT, przez co dolegliwość tej podwyżki jest nieco mniejsza. Ceny energii elektrycznej wzrosły średnio o 24%. Ze względu na to, że mamy rekordowe ceny energii na giełdach europejskich, a nasza giełda jest od nich zależna. Spółki elektroenergetyczne muszą mieć zwrot z inwestycji i cena rośnie. Natomiast w taryfach nie jest ona tak wysoka jak rynkowa. I z tego punktu widzenia podwyżki są ograniczane przez fakt regulacji dużej części rynku energii i gazu w Polsce. Kryzys może poskutkować zmianą podejścia do działalności na rynku energii i gazu. Tak, jak w poprzednich latach mieliśmy trend stopniowej liberalizacji, może się okazać, że kryzys może przekonywać do większej regulacji i wzmożonego etatyzmu w polityce energetycznej, utrzymania cen regulowanych.

Światrolnika.info: Faktycznie do Europy na masową skalę płyną gazowce z Ameryki. Czy w 2022 roku też możemy spodziewać się tak licznych dostaw?

Wojciech Jakóbik: Nie należy przeceniać dostaw skroplonego gazu z USA i z innych krajów, bo to wciąż nie jest główne źródło dostaw dla Europy. Wciąż największe znaczenie mają manipulacje rosyjskiego Gazpromu, który celowo ogranicza podaż, by podnieść cenę. Emocje, które towarzyszą całej sprawie, powodują, że nawet informacje o kilku tankowcach z Azji, powodują spadek cen gazu. To pokazuje jak rozchwiany jest rynek i jak niepewna jest sytuacja. Jednak jest to kolejny argument za tym, aby zmniejszyć zależność od Rosji i inwestować w dywersyfikację oraz niezależność od dostawcy, który wykorzystuje gaz do celów politycznych Kremla. Być może przez cały rok utrzymają się wysokie ceny gazu, ale warto przypomnieć, że spadki w ostatnich dniach to spadek z bardzo wysokiego poziomu i ceny nadal pozostają rekordowe i są najwyższe od 12 lat.fotowoltaika

Światrolnika.info: Cieszę się , że Pan wspomniał o Rosji, która wykorzystuje gaz jako broń polityczną. Czy możemy się spodziewać, że w nowym roku zmieni się polityka Kremla wobec państw Europy i Rosja przestanie manipulować? A może to UE zadecyduje, że sama zakończy ten problem w jakiś sposób?

Wojciech Jakóbik: Rosja nie zmienia swej polityki od dziesięcioleci, bo gaz jest narzędziem jej polityki zagranicznej, a okienko jego wykorzystania się zamyka. Działania Rosji to kolejny argument za porzuceniem zależności od gazu w polityce energetyczno-klimatycznej UE. Oczywiście podejścia są różne i na przykład Polska czy też Francja argumentują, żeby przy odchodzeniu od węgla nie popaść w zależność od gazu, a zamiast tego inwestować w atom, po to, aby nie doszło do rusyfikacji polityki klimatycznej. Z drugiej strony Niemcy czy Austria przekonują, że to właśnie atom nie powinien funkcjonować w Europie i lepszym rozwiązaniem jest polityka oparta na gazie z Rosji, pochodzącym z Nord Stream 2. To jest najważniejszy temat do dyskusji na temat kierunku rozwoju gospodarczego i politycznego UE w nadchodzących latach. Dyskusję tę przyspiesza obecny kryzys i działa na korzyść zwolenników uniezależnienia się od rosyjskiego gazu. Komisja Europejska również potwierdziła, że nie da się osiągnąć neutralności klimatycznej bez energetyki jądrowej.

Światrolnika.info: Wielkiej Polski atomowej nie mamy, a cały czas podstawowym źródłem ogrzewania w Polsce jest węgiel, z którego musimy się powoli wycofywać. Czy rzeczywiście rząd realnie zacznie coś robić, aby od tego węgla odchodzić?

Wojciech Jakóbik: Węgiel jest jedynym źródłem większości dostaw energii elektrycznej w Polsce i bez nowych źródeł gazowych i atomowych – a tych nie będzie w 2022 roku – węgiel pozostanie fundamentem bezpieczeństwa dostaw. I to jest wielki dramat polityki energetycznej Polski, bo nie wyzwoliliśmy się od tej zależności i nie stworzyliśmy alternatywy. Byłby nią atom, ale tak się niestety nie stało. Być może tak stanie się w przyszłości w 2030 roku i atom okaże się następcą węgla, pozwalając jednocześnie nie zwiększać zależności od gazu. Moim zdaniem warto zastanowić się też nad wodorem, który może być narzędziem transformacji całej gospodarki. I to energetyka jądrowa może być tu źródłem nadwyżek energii wodorowej. Wodór z kolei pozwoli usuwać emisje dwutlenku węgla nie tylko z energetyki, ale również z przemysłu.

Światrolnika.info: Skoro na pierwszą elektrownię atomową poczekamy jeszcze co najmniej dobrych kilka lat, to może Polacy powinni skupić się już teraz na takich alternatywach, jak wodór czy odnawialne źródła energii?

Wojciech Jakóbik: Polacy już teraz inwestują w fotowoltaikę i jeżeli prawo będzie sprzyjać takim inwestycjom, to również lądowa energetyka wiatrowa będzie się rozwijać. Plany rządowe zakładają również rozbudowę morskiej energetyki wiatrowej. Polska chce rozwijać odnawialne źródła energii, ale kryzys energetyczny pokazuje, że taka energetyka nie pozwoli nam na zapewnienie stabilności dostaw energii. Rezerwą pozostaje dla nas energetyka konwencjonalna – gazowa i węglowa – która jest emisyjna, a więc niepożądana, lub energetyka zeroemisyjna, ale stabilna, czyli jądrowa, której na razie jeszcze w Polsce nie ma. Zabezpieczeniem energetyki odnawialnej mogą być w przyszłości magazyny energii lub wodór, które pozwolą magazynować nadwyżki energii ze źródeł odnawialnych, która potem będzie wracać na rynek w sytuacjach niedoboru. Nie jesteśmy jeszcze w tym punkcie, ale należy inwestować w te technologie i rozwiązania, bo może się okazać, że Polacy znajdą się w awangardzie tych technologii, które kiedyś mogą okazać się głównym źródłem przewagi konkurencyjnej UE w rywalizacji z innymi wielkimi graczami.

Światrolnika.info: Czy rzeczywiście panele fotowoltaiczne są takie dobre jak zwykło się o nich mówić? A może to tylko chwilowy trend, a Polacy decydują się na nie przez pewnego rodzaju "modę"?

Wojciech Jakóbik: Fotowoltaika obniża ceny energii na rachunkach i to jest główny argument za jej rozwojem w Polsce. Nawet z ograniczonym wsparciem rządowym fotowoltaika będzie się rozwijać i być może będą jej towarzyszyć nowe magazyny energii lub pompy ciepła, które dopełnią obrazka, tworząc gospodarstwa domowe coraz mniej zależne od dostaw z zewnątrz. Rozwój fotowoltaiki i energetyki odnawialnej niesie określone konsekwencje dla krajowego systemu elektro-energetycznego. Trzeba brać pod uwagę rosnące koszty stabilizacji odnawialnych źródeł energii. One są nadzieją dla konsumentów, ale bywają kłopotem dla operatorów sieci energetycznej, ponieważ pracują w sposób nieregularny i wymuszają bardzo elastyczną pracę systemu, który nie jest do tego przystosowany. To są miliardy pożyczek na inwestycje, by poradzić sobie z tą "rewolucją". Nie powinno się jednak tej fotowoltaicznej "rewolucji" gasić, tylko przyjąć ją w sposób akceptowalny i bezpieczny dla systemu elektro-energetycznego.

Światrolnika.info: Polska wieś węglem i powoli fotowoltaiką zaczyna stać. Jest jednak jeszcze biomasa. Czy w nią też powinniśmy inwestować?

Wojciech Jakóbik: Polska wieś korzysta z OZE w coraz większym stopniu i ma także szerokie możliwości wykorzystania innych źródeł odnawialnych. Ze względu na wysokie ceny energii elektrycznej oraz gazu będzie prawdopodobnie zainteresowana rozwojem tego tematu. Kryzys energetyczny nie gasi transformacji energetycznej, a być może nawet ją przyspieszy.

Czytaj także: Henryk Kowalczyk: Wzrost cen gazu główną przyczyną inflacji w Polsce



Autor: Kamila Ciężka 27-01-2022 18:25:29

Przeworska: Zielony Ład to projekt nieprzeliczony i nieprzemyślany

 Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, była gościem audycji Rozmowy niedokończone: Zielony Ład a rolnictwo i transport, na antenie Radia Maryja.

Dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej opowiedziała o zagrożeniach dla europejskiego rolnictwa, jakie niesie ze sobą Europejski Zielony Ład. Jak wskazała ekspertka, program ten jest tylko elementem szeroko zakrojonej akcji walki z europejskim rolnictwem, a przede wszystkim z hodowlą zwierzęcą. Modelowym przykładem takiego działania jest Holandia, gdzie po likwidacji hodowli zwierząt futerkowych, pojawiają się głosy pseudokologów i krajowych parlamentarzystów, aby teraz ograniczyć hodowlę zwierząt na futra. Rolnicy muszą walczyć o swoje prawa.

Przeworska: Twórcy Zielonego Ładu nie myślą o skutkach

Jak wskazuje Monika Przeworska, Europejski Zielony Ład brzmi świetnie tylko na papierze. W praktyce nowy pomysł unijnych biurokratów uderzy w europejskie rolnictwo.

,,Ten nowy Europejski Zielony Ład jest takim planem przebudowy Unii Europejskiej. Planem przebudowy gospodarki Unii Europejskiej na sposób bardziej nieemisyjny, na taki, który będzie w większy sposób chronił zasoby naturalne. I to by było na tyle, jeżeli chodzi o to, co pięknie brzmi i jest takim elementem, który faktycznie nie podlega żadnej dyskusji. Bo przecież faktycznie takie działanie trzeba wdrażać i każdy się pod tym podpisze. Problem w tym, że Zielony Ład ma być wdrażany przy zachowaniu konkurencyjności gospodarstw rolnych położonych na terenie Unii Europejskiej. No i niestety na tym dobre informacje się kończą, ponieważ jeżeli sięgniemy do dokumentów związanych z nowym Zielonym Ładem, to okazuje się, że niestety jest to przede wszystkim projekt bardzo nieprzeliczony i nieprzemyślany. I to właśnie ten brak przeliczenia jest kwestią coraz bardziej podnoszoną przez rolników i ekspertów” – stwierdziła dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

,,Wszyscy koncentrujemy się na Polskim Ładzie, wszyscy koncentrujemy się na polityce energetycznej, a na margines spychamy tak ważną sferę życia, jaką jest rolnictwo. Trzeba pamiętać, że rolnictwo to jeden z kluczowych filarów polskiej gospodarki narodowej i segment, który odpowiada za naszą suwerenności żywieniową, która w obecnych bardzo niestabilnych czasach jest szczególnie istotna” – zwróciła uwagę Monika Przeworska na antenie Radia Maryja.

Zdaniem ekspertki, nowy program jest źle skonstruowany, a jego twórcy nie biorą pod uwagę negatywnych skutków dla rolnictwa.

,,Odnoszę wrażenie, że osoby, które projektowały Zielony Ład, starały się zamknąć oczy i nie myśleć o tym, jakie będą konsekwencje wprowadzenia takich, a nie innych regulacji. Bardzo często rozmawiałam z rolnikami z całej Unii Europejskiej, w ramach stworzonej przez nas platformy #EUnitedAgri i słyszę od nich, że jeszcze nigdy nie było tak źle skonstruowanej polityki, która w tak znacznym stopniu różniłaby się na poziomie wyobrażenia polityków od wyobrażenia rolników, praktyków i naukowców. Komisja Europejska serwuje nam bardzo zgrabnie ubrane słowa, które faktycznie pięknie brzmią, ale niestety jest to też strategia bardzo nieprzeliczona i za to obliczanie zabiera się teraz coraz więcej naukowców, coraz więcej praktyków” – dodaje dyrektor IGR.

Rolnicy muszą walczyć o swoje

Jak wskazuje Przeworska, Zielony Ład jest tylko elementemPrzeworska 02 szeroko zakrojonej akcji walki z europejskim rolnictwem, a przede wszystkim z hodowlą zwierzęcą.

,,Zaledwie około 3-4% społeczeństwa jest przeciwko produkcji zwierzęcej, ale niestety problem jest taki, że ta mniejszość jest na tyle głośna, bardzo krzykliwa i rozwrzeszczana, że jest bardzo niebezpieczna dla przyszłości europejskiego rolnictwa. Niestety, ale pomysły tych pseudoekologów, z których jeszcze kilka lat temu mogliśmy się śmiać lub wywoływały uśmiech na twarzy, teraz wywołują nasze przerażenie. Europarlamentarzyści już nie tylko o tym mówią, ale też starają się przekuwać swój język i swoje irracjonalne pomysły na język prawniczy. Nie sposób nie wspomnieć tu o Holandii, która też współpracuje z nami w ramach projektu #EUnitedAgri i z tamtymi hodowcami jesteśmy w stałym kontakcie” – wskazuje dyrektor IGR.

,,Atak na hodowle zwierzęce zaczął się w Holandii od zakazu hodowli zwierząt na futra. Mówiono o tym, że to nie jest produkcja potrzebna, trzeba ją zlikwidować, a hodowcy zajmą się inną produkcją. Teraz rozmawiamy z tymi hodowcami i oni mówią wprost, że bardzo żałują tamtej decyzji, że nie walczyli i odpuścili ten jeden sektor. Dlaczego? Ano dlatego, że niestety ich polityka poszła na tyle daleko, że teraz producenci bydła bardzo martwią się o swoją przyszłość, bo w tamtejszym parlamencie już pojawiają się pomysły co do ograniczania utrzymywania pogłowia bydła mięsnego, trzody chlewnej. Holandia jest niestety takim modelowym przykładem tego, co niestety dzieje się w całej Unii Europejskiej, a za chwilę będzie działo się także w Polsce. Kiedyś podatek od mięsa był czymś, co wywoływało uśmiech. Nagle okazuje się, że w sumie to jest zgodne z założeniami nowego Zielonego Ładu. Taka zmiana podejścia do rolnictwa dokonuje się niestety w całej Unii Europejskiej i nie możemy patrzeć na to przez pryzmat uśmiechu, tylko musimy na to zacząć patrzeć bardzo realnie, jako zagrożenie” – dodaje Przeworska.

Ekspertka zwraca uwagę, że w teorii Zielony Ład ma promować ekologiczne rolnictwo, lecz w praktyce tworzy kłamliwą narrację, jakoby rolnictwo konwencjonalne było czymś gorszym. Zdaniem Przeworskiej, jeśli europejscy rolnicy zostaną zmuszeni do wejścia w system żywności ekologicznej, znaczna część z nich nie wytrzyma kosztów przebranżowienia, a to z kolei zagrozi bezpieczeństwu żywnościowemu Europy. Staniemy wtedy przed wyborem – głód lub gorsza i niekontrolowana żywność z krajów spoza UE.

,,Rolnicy w Unii Europejskiej działają w ramach przepisów prawa i to nie jest tak, że każdy z nas może stosować środków ochrony roślin w ilości takiej, jaka mu się żywnie podoba. To, w jaki sposób funkcjonują nasze gospodarstwa, jest ściśle uregulowane prawnie, a żywność, która jest dopuszczana na rynek, jest ściśle kontrolowana. Budowanie takiej narracji, że żywność konwencjonalna, niefunkcjonująca w systemie ekologicznym, jest żywnością gorszą i mniej zdrową, jest kłamstwem. Po to budowaliśmy przez lata systemu zapewnienia bezpieczeństwa żywności, żeby teraz właśnie taką narrację obalać” – dodaje dyrektor IGR.

Czytaj też: Ardanowski: Zielony Ład to wyrok śmierci dla polskich rolników

radiomaryja.pl/fot.AR


Autor: Michał Rybka 27-01-2022 17:32:20

Piotr Palutkiewicz: Obniżka stawek VAT zostanie zjedzona przez inflację

Piotr Palutkiewicz wiceprezes WEI był gościem Instytutu Gospodarki Rolnej. W rozmowie ocenił wpływ obniżki podatku VAT na polską gospodarkę.

Zdaniem wiceprezesa Warsaw Enterprise Institute szereg obniżek stawek VAT sprawdziłby się, gdyby nie zjawisko wysokiej inflacji w Polsce. “Obniżka VAT zostanie zjedzona przez inflację, niemniej jednak bez tej obniżki, skala negatywnego wpływu spadku wartości pieniądze byłaby bardziej odczuwalna” – ocenia ekspert.

Obniżone stawki VAT a kwestia kosztów produkcji

“Każda obniżka podatku, w tym obniżka podatku VAT, jest dobrym pomysłem. Po każdej obniżce podatków realne pieniądze zostają w kieszeni konsumentów. Skala obniżki podatków byłaby odczuwalna, gdybyśmy nie mieli wysokiej inflacji w Polsce. Obniżka VAT zostanie zjedzona przez inflację, niemniej jednak bez tej obniżki, skala negatywnego wpływu spadku wartości pieniądza byłaby bardziej odczuwalna” – twierdzi wiceprezes WEI.palutkiewicz3

“Przedsiębiorcy i konsumenci zyskają na obniżce VAT, ponieważ podatki z tego tytułu idą do budżetu państwa, ale są to środki, którymi obarczany jest producent lub konsument absorbujący wysokość danego podatku. Obniżka podatków skutkuje większym dochodem rozporządzalnym w kieszeni każdego z nas” – ocenia Piotr Palutkiewicz.

“Mamy wysoką inflacje i jesteśmy np. producentem rolnym i odczuwamy, że rosną ceny nawozów, surowców i energii, to na koniec roku, przy tak rosnących cenach każdy z rolników doświadczy, iż trudniej jest mu prowadzić działalność gospodarczą, bo koszty produkcji idą w górę. Zatem obniżenie stawek VAT nazwałbym ulgą, ponieważ producenci przy wszystkich kosztach nie będą musieli dodatkowo uwzględniać wysokich podatków” – tłumaczy ekspert.

Piotr Palutkiewicz: Duże dyskonty zaczęły dyktować warunki

Supermarkety (takie jak Biedronka) podwyższają ceny produktów przed operacją obniżki VAT na 0 proc. UOKiK zapowiada monitorowanie podwyżek cen w dużych dyskontach, jednak los mniejszych i lokalnych sklepów pozostaje niepewny. Zdaniem wiceprezesa WEI zjawisko koncentracji dużych sieci nie jest niczym dobrym dla gospodarki.

“W naszej gospodarce w ostatnich 7-8 latach doświadczamy spadku liczby małych sklepów. Rynek idzie w tym kierunku, że duże dyskonty zaczynają odgrywać kluczową rolę, bo one mają możliwość negocjowania cen z dostawcami. Są to podmioty dominujące na rynku, a skala ich biznesu jest tak duża, że mogą one ustalać korzystne dla siebie warunki. Tym samym drobni sklepikarze pozostają w tyle, ponieważ ich skala zamówień nie jest tak wysoka, aby oni mogli negocjować korzystne ceny dla siebie i konsumentów. Lepsze ceny są dla właścicieli, ale gorsze dla rolników, gdyż w tym momencie rolnik za swój produkt dostanie mniej pieniędzy” – wyjaśnia ekspert.

“Zjawisko takiej koncentracji nie jest niczym dobrym dla gospodarki, bo ogranicza konkurencje. Kilka sieci dominujących ma realny wpływ na kształtowanie cen i dyktowanie warunków dostawcom. Innymi słowy, z punktu widzenia konsumenta dobrze by było, gdyby drobnych sklepików było jak najwięcej. Ponadto ustawa o zakazie handlu w niedziele przyczynia się do tego, że rola i pozycja dyskontów rośnie, gdyż ich polityka zmienia nawyki zakupowe Polaków. Przez to obraz polskiego rynku handlu detalicznego zmienia się diametralnie” – zauważa Piotr Palutkiewicz.palutkiewicz2

Wszystko zależy od cen surowców w następnych kwartałach

Rządowa tarcza antyinflacyjna 2.0 zakłada również obniżkę VAT na nawozy, paliwo i gaz do zera, która ma pomóc wyjść rolnikom z kryzysu. Zdaniem eksperta to tylko kropla w morzu potrzeb.

“Jeśli za wszystko płacimy o 300 lub 400 proc. więcej, to ulga w postaci 8 proc. jest swego rodzaju ulgą, takim ulżeniem wręcz, ale na dobrą sprawę nie zmienia sytuacji tych podmiotów, które muszą płacić wysokie ceny za usługi czy surowce. Wysoka inflacja powoduje, że koszty prowadzenia działalności rosną. Ulgi podatkowe tylko minimalnie pozwalają nam ulżyć, gdyż na dobrą sprawę nie pozwolą na realny spadek wysokich cen” – ocenia Piotr Palutkiewicz.

“Trzeba pamiętać, że wiele z tych rozwiązań, które są wprowadzone w postaci obniżonych podatków są rozwiązaniami czasowymi. To znaczy, że w momencie kiedy okres ich ulgi skończy się, to wiele podmiotów w tym czasie może doświadczyć przeskoku i wzrostu cen. Jeśli nie spadną ceny surowców, to z powrotem w II, III i IV kwartale tego roku powrót do poprzednich stawek spowoduje ponowny wzrost cen wszystkich produktów” – podsumował rozmówca Instytutu Gospodarki Rolnej.

Czytaj także: Sejm odrzucił poprawki Senatu do ustawy obniżającej VAT na żywność, nawozy i gaz

źródło: fot. pixabay


Autor: Polska Agencja Prasowa 27-01-2022 11:00:00

Kowalczyk: Większość rolników ma już gotowe plany bioasekuracji wz. z ASF

Na koniec grudnia ub.r. 90 proc. rolników, którzy deklarują chęć przemieszczania świń, posiadało już plany bioasekuracji – poinformował Henryk Kowalczyk.

Wicepremier i minister rolnictwa dodał, że dokumenty te są obligatoryjne przy przemieszczaniu tych zwierząt w strefach objętych ograniczeniami z powodu ASF. Obowiązek posiadania takich planów nałożyła rozporządzeniem Komisja Europejska. Plany miały obowiązywać od 21 kwietnia ub.r., ale ze względu na wzmożoną walką z grypą ptaków, weterynaria przesunęła termin na koniec października. Jednak w wyznaczonym terminie taki dokument przygotowało zaledwie ok. 10 proc. rolników.

Kowalczyk: Plany bioasekuracji są kluczowe w walce z ASF

“Ostatecznie termin obowiązku posiadania planówBioasekuracja ASF 01 bioasekuracji został wyznaczony na koniec listopada ub.r. Przeprowadzona została szeroka akcja informacyjna, m.in. w formie telefonów do każdego hodowcy świń. Na koniec listopada 70 proc. gospodarstw posiadało takie plany, a na koniec grudnia – ponad 90 proc.” – poinformował Kowalczyk.

Zdaniem ministra, "wykonanie tych planów było nie bez znaczenia dla walki z ASF. Od 17 grudnie ub.r. nie odnotowano wystąpienia w Polsce żadnego ogniska ASF".

“Przyczyny tego mogą być oczywiście bardzo różne, ale rolnicy, którzy przygotowali plany bioasekuracji są bardziej świadomi, jak należy się zachować, by chronić swoje hodowle przed tym wirusem” – dodał wicepremier Kowalczyk.

W zeszłym roku wykryto 124 ogniska ASF w Polsce

W ubiegłym roku wykryto w Polsce 124 ogniska afrykańskiego pomoru świń. Ostatnie 17 grudnia ub.r. gminie Lubawa (powiat iławsk) w województwie warmińsko-mazurskim.

“Warto też wspomnieć o możliwości skupu świń ze strefy zagrożonej (czerwonej)” – zaznaczył minister.

“Gdyby rolnicy, którzy się w niej znajdą mieli kłopoty ze sprzedażą trzody, to wystarczy, że zgłoszą się do powiatowego lekarza weterynarii. Ma on listę zakładów, które skupią od rolników świnie po cenach rynkowych” – wyjaśnił.

Kowalczyk przypomniał o możliwości dopłaty do prosiąt. Chodzi o tzw. dopłatę 1000 zł do lochy. Wnioski będzie można składać w kwietniu. Szczegółowe informacje dotyczące terminu naboru ogłosi ARiMR.

Minister, zapytany o liczenie dzików, poinformował, że Wojskowy Instytut Lotnictwa zaproponował innowacyjną metodę policzenia dzików m.in. za pomocą specjalnych dronów i kamer termowizyjnych. Jednak z powodu zbyt małej ilości tych urządzeń całkowite i wiarygodne policzenie tych zwierząt będzie możliwe dopiero w przyszłym sezonie. Dodał, że według Polskiego Związku Łowieckiego, w Polsce jest ok. 200-300 tys. dzików.

Czytaj też: Henryk Kowalczyk o priorytetach dla rolnictwa w 2022 roku

PAP/fot.Twitter/Pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.