Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Jacek Strzelecki 14-11-2016 11:05:25

Trumpologia [KOMENTARZ]

Trumpologia [KOMENTARZ]

Zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych rodzi pytanie o to, jakie wywrze ono krótko- i średnioterminowe skutki dla rolnictwa i gospodarki rolnej Unii Europejskiej oraz naszego państwa. Te pierwsze są dla polskiej gospodarki są złe.

 

Wygrana Trumpa szybko odbiła się na rentowności benchmarkowych polskich obligacji: 2-letnie wzrosły do poziomu 1,889 (wzrost o 7pb), 5-letnie do poziomu 2,69 (wzrost o 22pb), a obligacje 10-letnie do poziomu 3,351 (wzrost o 30pb). W tym ostatnim przypadku – jeśli taka rentowność by się długo utrzymywała na obecnym poziomie – wygląda na to, że Polska nie zarobi na odsetki, bo polskie PKB oscyluje wokół 3-3,2 proc. i trzeba będzie zwiększyć zadłużenie kraju, by obsłużyć te papiery skarbowe.

 

W czasie kampanii wyborczej Donald Trump nazwał negocjowaną umowę handlową TTIP "największym zagrożeniem" i ogłosił, że po zwycięstwie przerwie negocjacje. To dla Polski raczej dobra nowina. Gorzej brzmi zapowiedź wzmocnienia wewnętrznej konsumpcji jedynie siłami wewnątrznarodowymi. Znaczyłoby to, że amerykańska gospodarka ma być pobudzana bez angażowania zagranicznych rynków i producentów. Co to znaczy? Że będzie trudniej eksporterom, bo amerykańscy wytwórcy uzyskają nad nimi przewagę. Ponadto w USA nie ma zakazów wspierania przez rząd federalny firm krajowych, jak to jest w UE.

 

Poza tym Stany mają globalne narzędzia, by oddziaływać zarówno na rynek własny, jak i światowy. Niech jako dowód posłuży ostatni raport USDA (amerykańskiego Departament Rolnictwa) na temat rynku zbóż. Jego publikacja (wraz z informacją o wzroście produkcji kukurydzy) wywołała w ubiegłym tygodniu ogromne zamieszanie w cenach pszenicy i kukurydzy na giełdach w Paryżu (parkiet Matif) oraz Chicago (parkiet CBOT). Oczywiście nie to było celem USDA, ale fakt, że jeden raport pokazuje, jak łatwo Amerykanie kształtują rynek i konkurencyjność, nie jest bez znaczenia.

 

Jeśli rzeczywiście Trump (i jego administracja) będzie robił wszystko, by w USA zwiększać popyt krajowy, łagodzić politykę fiskalną, zacieśniać jednocześnie politykę monetarną FED, to takie działania wywołają napięcia w UE we wszystkich obszarach gospodarczych, a więc także w rolnictwie. Inaczej mówiąc, tego rodzaju polityka będzie wypychać z amerykańskiego rynku zagraniczne produkty żywnościowe, w tym te pochodzące z UE. Gdzie więc one trafią? To oczywiste, że zwiększą unijną nadprodukcję i pogłębią deflację oraz kłopoty finansowe państw. Unijny rolnicy zażądają ochrony, skupów interwencyjnych, a w ostateczności nastąpi rynkowa przecena produktów rolno-spożywczych.

 

Pomysł Donalda Trumpa, by przywrócić amerykańskiej gospodarce potęgę, może się udać. Jednak nim się to stanie, rynki rolne czekają wzloty i spadki. Polscy rolnicy nie mogą spać spokojnie, bo w obliczu nadchodzącego roku 2020 oraz narastającej globalnej konkurencji są za słabi, by dotrzymać kroku największym. Nie znaczy to jednak, że polegną. Polska posiada wysokiej jakości żywność, która zdobywa kolejne zagraniczne rynki. Poza tym każdy kryzys stwarza okazje. Sęk w tym, czy już nauczyliśmy się z nich korzystać. Rosyjskie embargo to pozytywny przykład. Miejmy nadzieję, że weszło nam to w krew, bo w przeciwnym razie odczujemy negatywne skutki Trumpologii.

 

 

Jacek Strzelecki

 

Fot. FB Donald J. Trump

 

Opublikował:
Author: Jacek Strzelecki
O Autorze
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora


Autor: Kamila Ciężka 27-01-2022 18:25:29

Przeworska: Zielony Ład to projekt nieprzeliczony i nieprzemyślany

 Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, była gościem audycji Rozmowy niedokończone: Zielony Ład a rolnictwo i transport, na antenie Radia Maryja.

Dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej opowiedziała o zagrożeniach dla europejskiego rolnictwa, jakie niesie ze sobą Europejski Zielony Ład. Jak wskazała ekspertka, program ten jest tylko elementem szeroko zakrojonej akcji walki z europejskim rolnictwem, a przede wszystkim z hodowlą zwierzęcą. Modelowym przykładem takiego działania jest Holandia, gdzie po likwidacji hodowli zwierząt futerkowych, pojawiają się głosy pseudokologów i krajowych parlamentarzystów, aby teraz ograniczyć hodowlę zwierząt na futra. Rolnicy muszą walczyć o swoje prawa.

Przeworska: Twórcy Zielonego Ładu nie myślą o skutkach

Jak wskazuje Monika Przeworska, Europejski Zielony Ład brzmi świetnie tylko na papierze. W praktyce nowy pomysł unijnych biurokratów uderzy w europejskie rolnictwo.

,,Ten nowy Europejski Zielony Ład jest takim planem przebudowy Unii Europejskiej. Planem przebudowy gospodarki Unii Europejskiej na sposób bardziej nieemisyjny, na taki, który będzie w większy sposób chronił zasoby naturalne. I to by było na tyle, jeżeli chodzi o to, co pięknie brzmi i jest takim elementem, który faktycznie nie podlega żadnej dyskusji. Bo przecież faktycznie takie działanie trzeba wdrażać i każdy się pod tym podpisze. Problem w tym, że Zielony Ład ma być wdrażany przy zachowaniu konkurencyjności gospodarstw rolnych położonych na terenie Unii Europejskiej. No i niestety na tym dobre informacje się kończą, ponieważ jeżeli sięgniemy do dokumentów związanych z nowym Zielonym Ładem, to okazuje się, że niestety jest to przede wszystkim projekt bardzo nieprzeliczony i nieprzemyślany. I to właśnie ten brak przeliczenia jest kwestią coraz bardziej podnoszoną przez rolników i ekspertów” – stwierdziła dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

,,Wszyscy koncentrujemy się na Polskim Ładzie, wszyscy koncentrujemy się na polityce energetycznej, a na margines spychamy tak ważną sferę życia, jaką jest rolnictwo. Trzeba pamiętać, że rolnictwo to jeden z kluczowych filarów polskiej gospodarki narodowej i segment, który odpowiada za naszą suwerenności żywieniową, która w obecnych bardzo niestabilnych czasach jest szczególnie istotna” – zwróciła uwagę Monika Przeworska na antenie Radia Maryja.

Zdaniem ekspertki, nowy program jest źle skonstruowany, a jego twórcy nie biorą pod uwagę negatywnych skutków dla rolnictwa.

,,Odnoszę wrażenie, że osoby, które projektowały Zielony Ład, starały się zamknąć oczy i nie myśleć o tym, jakie będą konsekwencje wprowadzenia takich, a nie innych regulacji. Bardzo często rozmawiałam z rolnikami z całej Unii Europejskiej, w ramach stworzonej przez nas platformy #EUnitedAgri i słyszę od nich, że jeszcze nigdy nie było tak źle skonstruowanej polityki, która w tak znacznym stopniu różniłaby się na poziomie wyobrażenia polityków od wyobrażenia rolników, praktyków i naukowców. Komisja Europejska serwuje nam bardzo zgrabnie ubrane słowa, które faktycznie pięknie brzmią, ale niestety jest to też strategia bardzo nieprzeliczona i za to obliczanie zabiera się teraz coraz więcej naukowców, coraz więcej praktyków” – dodaje dyrektor IGR.

Rolnicy muszą walczyć o swoje

Jak wskazuje Przeworska, Zielony Ład jest tylko elementemPrzeworska 02 szeroko zakrojonej akcji walki z europejskim rolnictwem, a przede wszystkim z hodowlą zwierzęcą.

,,Zaledwie około 3-4% społeczeństwa jest przeciwko produkcji zwierzęcej, ale niestety problem jest taki, że ta mniejszość jest na tyle głośna, bardzo krzykliwa i rozwrzeszczana, że jest bardzo niebezpieczna dla przyszłości europejskiego rolnictwa. Niestety, ale pomysły tych pseudoekologów, z których jeszcze kilka lat temu mogliśmy się śmiać lub wywoływały uśmiech na twarzy, teraz wywołują nasze przerażenie. Europarlamentarzyści już nie tylko o tym mówią, ale też starają się przekuwać swój język i swoje irracjonalne pomysły na język prawniczy. Nie sposób nie wspomnieć tu o Holandii, która też współpracuje z nami w ramach projektu #EUnitedAgri i z tamtymi hodowcami jesteśmy w stałym kontakcie” – wskazuje dyrektor IGR.

,,Atak na hodowle zwierzęce zaczął się w Holandii od zakazu hodowli zwierząt na futra. Mówiono o tym, że to nie jest produkcja potrzebna, trzeba ją zlikwidować, a hodowcy zajmą się inną produkcją. Teraz rozmawiamy z tymi hodowcami i oni mówią wprost, że bardzo żałują tamtej decyzji, że nie walczyli i odpuścili ten jeden sektor. Dlaczego? Ano dlatego, że niestety ich polityka poszła na tyle daleko, że teraz producenci bydła bardzo martwią się o swoją przyszłość, bo w tamtejszym parlamencie już pojawiają się pomysły co do ograniczania utrzymywania pogłowia bydła mięsnego, trzody chlewnej. Holandia jest niestety takim modelowym przykładem tego, co niestety dzieje się w całej Unii Europejskiej, a za chwilę będzie działo się także w Polsce. Kiedyś podatek od mięsa był czymś, co wywoływało uśmiech. Nagle okazuje się, że w sumie to jest zgodne z założeniami nowego Zielonego Ładu. Taka zmiana podejścia do rolnictwa dokonuje się niestety w całej Unii Europejskiej i nie możemy patrzeć na to przez pryzmat uśmiechu, tylko musimy na to zacząć patrzeć bardzo realnie, jako zagrożenie” – dodaje Przeworska.

Ekspertka zwraca uwagę, że w teorii Zielony Ład ma promować ekologiczne rolnictwo, lecz w praktyce tworzy kłamliwą narrację, jakoby rolnictwo konwencjonalne było czymś gorszym. Zdaniem Przeworskiej, jeśli europejscy rolnicy zostaną zmuszeni do wejścia w system żywności ekologicznej, znaczna część z nich nie wytrzyma kosztów przebranżowienia, a to z kolei zagrozi bezpieczeństwu żywnościowemu Europy. Staniemy wtedy przed wyborem – głód lub gorsza i niekontrolowana żywność z krajów spoza UE.

,,Rolnicy w Unii Europejskiej działają w ramach przepisów prawa i to nie jest tak, że każdy z nas może stosować środków ochrony roślin w ilości takiej, jaka mu się żywnie podoba. To, w jaki sposób funkcjonują nasze gospodarstwa, jest ściśle uregulowane prawnie, a żywność, która jest dopuszczana na rynek, jest ściśle kontrolowana. Budowanie takiej narracji, że żywność konwencjonalna, niefunkcjonująca w systemie ekologicznym, jest żywnością gorszą i mniej zdrową, jest kłamstwem. Po to budowaliśmy przez lata systemu zapewnienia bezpieczeństwa żywności, żeby teraz właśnie taką narrację obalać” – dodaje dyrektor IGR.

Czytaj też: Ardanowski: Zielony Ład to wyrok śmierci dla polskich rolników

radiomaryja.pl/fot.AR


Autor: Michał Rybka 27-01-2022 17:32:20

Piotr Palutkiewicz: Obniżka stawek VAT zostanie zjedzona przez inflację

Piotr Palutkiewicz wiceprezes WEI był gościem Instytutu Gospodarki Rolnej. W rozmowie ocenił wpływ obniżki podatku VAT na polską gospodarkę.

Zdaniem wiceprezesa Warsaw Enterprise Institute szereg obniżek stawek VAT sprawdziłby się, gdyby nie zjawisko wysokiej inflacji w Polsce. “Obniżka VAT zostanie zjedzona przez inflację, niemniej jednak bez tej obniżki, skala negatywnego wpływu spadku wartości pieniądze byłaby bardziej odczuwalna” – ocenia ekspert.

Obniżone stawki VAT a kwestia kosztów produkcji

“Każda obniżka podatku, w tym obniżka podatku VAT, jest dobrym pomysłem. Po każdej obniżce podatków realne pieniądze zostają w kieszeni konsumentów. Skala obniżki podatków byłaby odczuwalna, gdybyśmy nie mieli wysokiej inflacji w Polsce. Obniżka VAT zostanie zjedzona przez inflację, niemniej jednak bez tej obniżki, skala negatywnego wpływu spadku wartości pieniądza byłaby bardziej odczuwalna” – twierdzi wiceprezes WEI.palutkiewicz3

“Przedsiębiorcy i konsumenci zyskają na obniżce VAT, ponieważ podatki z tego tytułu idą do budżetu państwa, ale są to środki, którymi obarczany jest producent lub konsument absorbujący wysokość danego podatku. Obniżka podatków skutkuje większym dochodem rozporządzalnym w kieszeni każdego z nas” – ocenia Piotr Palutkiewicz.

“Mamy wysoką inflacje i jesteśmy np. producentem rolnym i odczuwamy, że rosną ceny nawozów, surowców i energii, to na koniec roku, przy tak rosnących cenach każdy z rolników doświadczy, iż trudniej jest mu prowadzić działalność gospodarczą, bo koszty produkcji idą w górę. Zatem obniżenie stawek VAT nazwałbym ulgą, ponieważ producenci przy wszystkich kosztach nie będą musieli dodatkowo uwzględniać wysokich podatków” – tłumaczy ekspert.

Piotr Palutkiewicz: Duże dyskonty zaczęły dyktować warunki

Supermarkety (takie jak Biedronka) podwyższają ceny produktów przed operacją obniżki VAT na 0 proc. UOKiK zapowiada monitorowanie podwyżek cen w dużych dyskontach, jednak los mniejszych i lokalnych sklepów pozostaje niepewny. Zdaniem wiceprezesa WEI zjawisko koncentracji dużych sieci nie jest niczym dobrym dla gospodarki.

“W naszej gospodarce w ostatnich 7-8 latach doświadczamy spadku liczby małych sklepów. Rynek idzie w tym kierunku, że duże dyskonty zaczynają odgrywać kluczową rolę, bo one mają możliwość negocjowania cen z dostawcami. Są to podmioty dominujące na rynku, a skala ich biznesu jest tak duża, że mogą one ustalać korzystne dla siebie warunki. Tym samym drobni sklepikarze pozostają w tyle, ponieważ ich skala zamówień nie jest tak wysoka, aby oni mogli negocjować korzystne ceny dla siebie i konsumentów. Lepsze ceny są dla właścicieli, ale gorsze dla rolników, gdyż w tym momencie rolnik za swój produkt dostanie mniej pieniędzy” – wyjaśnia ekspert.

“Zjawisko takiej koncentracji nie jest niczym dobrym dla gospodarki, bo ogranicza konkurencje. Kilka sieci dominujących ma realny wpływ na kształtowanie cen i dyktowanie warunków dostawcom. Innymi słowy, z punktu widzenia konsumenta dobrze by było, gdyby drobnych sklepików było jak najwięcej. Ponadto ustawa o zakazie handlu w niedziele przyczynia się do tego, że rola i pozycja dyskontów rośnie, gdyż ich polityka zmienia nawyki zakupowe Polaków. Przez to obraz polskiego rynku handlu detalicznego zmienia się diametralnie” – zauważa Piotr Palutkiewicz.palutkiewicz2

Wszystko zależy od cen surowców w następnych kwartałach

Rządowa tarcza antyinflacyjna 2.0 zakłada również obniżkę VAT na nawozy, paliwo i gaz do zera, która ma pomóc wyjść rolnikom z kryzysu. Zdaniem eksperta to tylko kropla w morzu potrzeb.

“Jeśli za wszystko płacimy o 300 lub 400 proc. więcej, to ulga w postaci 8 proc. jest swego rodzaju ulgą, takim ulżeniem wręcz, ale na dobrą sprawę nie zmienia sytuacji tych podmiotów, które muszą płacić wysokie ceny za usługi czy surowce. Wysoka inflacja powoduje, że koszty prowadzenia działalności rosną. Ulgi podatkowe tylko minimalnie pozwalają nam ulżyć, gdyż na dobrą sprawę nie pozwolą na realny spadek wysokich cen” – ocenia Piotr Palutkiewicz.

“Trzeba pamiętać, że wiele z tych rozwiązań, które są wprowadzone w postaci obniżonych podatków są rozwiązaniami czasowymi. To znaczy, że w momencie kiedy okres ich ulgi skończy się, to wiele podmiotów w tym czasie może doświadczyć przeskoku i wzrostu cen. Jeśli nie spadną ceny surowców, to z powrotem w II, III i IV kwartale tego roku powrót do poprzednich stawek spowoduje ponowny wzrost cen wszystkich produktów” – podsumował rozmówca Instytutu Gospodarki Rolnej.

Czytaj także: Sejm odrzucił poprawki Senatu do ustawy obniżającej VAT na żywność, nawozy i gaz

źródło: fot. pixabay


Autor: Polska Agencja Prasowa 27-01-2022 11:00:00

Kowalczyk: Większość rolników ma już gotowe plany bioasekuracji wz. z ASF

Na koniec grudnia ub.r. 90 proc. rolników, którzy deklarują chęć przemieszczania świń, posiadało już plany bioasekuracji – poinformował Henryk Kowalczyk.

Wicepremier i minister rolnictwa dodał, że dokumenty te są obligatoryjne przy przemieszczaniu tych zwierząt w strefach objętych ograniczeniami z powodu ASF. Obowiązek posiadania takich planów nałożyła rozporządzeniem Komisja Europejska. Plany miały obowiązywać od 21 kwietnia ub.r., ale ze względu na wzmożoną walką z grypą ptaków, weterynaria przesunęła termin na koniec października. Jednak w wyznaczonym terminie taki dokument przygotowało zaledwie ok. 10 proc. rolników.

Kowalczyk: Plany bioasekuracji są kluczowe w walce z ASF

“Ostatecznie termin obowiązku posiadania planówBioasekuracja ASF 01 bioasekuracji został wyznaczony na koniec listopada ub.r. Przeprowadzona została szeroka akcja informacyjna, m.in. w formie telefonów do każdego hodowcy świń. Na koniec listopada 70 proc. gospodarstw posiadało takie plany, a na koniec grudnia – ponad 90 proc.” – poinformował Kowalczyk.

Zdaniem ministra, "wykonanie tych planów było nie bez znaczenia dla walki z ASF. Od 17 grudnie ub.r. nie odnotowano wystąpienia w Polsce żadnego ogniska ASF".

“Przyczyny tego mogą być oczywiście bardzo różne, ale rolnicy, którzy przygotowali plany bioasekuracji są bardziej świadomi, jak należy się zachować, by chronić swoje hodowle przed tym wirusem” – dodał wicepremier Kowalczyk.

W zeszłym roku wykryto 124 ogniska ASF w Polsce

W ubiegłym roku wykryto w Polsce 124 ogniska afrykańskiego pomoru świń. Ostatnie 17 grudnia ub.r. gminie Lubawa (powiat iławsk) w województwie warmińsko-mazurskim.

“Warto też wspomnieć o możliwości skupu świń ze strefy zagrożonej (czerwonej)” – zaznaczył minister.

“Gdyby rolnicy, którzy się w niej znajdą mieli kłopoty ze sprzedażą trzody, to wystarczy, że zgłoszą się do powiatowego lekarza weterynarii. Ma on listę zakładów, które skupią od rolników świnie po cenach rynkowych” – wyjaśnił.

Kowalczyk przypomniał o możliwości dopłaty do prosiąt. Chodzi o tzw. dopłatę 1000 zł do lochy. Wnioski będzie można składać w kwietniu. Szczegółowe informacje dotyczące terminu naboru ogłosi ARiMR.

Minister, zapytany o liczenie dzików, poinformował, że Wojskowy Instytut Lotnictwa zaproponował innowacyjną metodę policzenia dzików m.in. za pomocą specjalnych dronów i kamer termowizyjnych. Jednak z powodu zbyt małej ilości tych urządzeń całkowite i wiarygodne policzenie tych zwierząt będzie możliwe dopiero w przyszłym sezonie. Dodał, że według Polskiego Związku Łowieckiego, w Polsce jest ok. 200-300 tys. dzików.

Czytaj też: Henryk Kowalczyk o priorytetach dla rolnictwa w 2022 roku

PAP/fot.Twitter/Pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.