Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Sebastian Wroniewski 08-04-2021 19:18:56

Ograniczenie środków ochrony roślin – stanowisko samorządu rolniczego

Ograniczenie środków ochrony roślin

Procedowany Europejski Zielony Ład przewiduje między innymi ograniczenie środków ochrony roślin. Kraje członkowskie Unii Europejskiej będą musiały zredukować ich stosowanie do 50%. Po konsultacji z wojewódzkimi izbami rolniczymi, stanowisko w tej sprawie przekazał Ministrowi Rolnictwa i Rozwoju Wsi Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych. Rolnicy obawiają się, że wdrożenie Zielonego Ładu doprowadzi do zwiększenia kosztów produkcji rolnej, zmniejszenia jej opłacalności oraz zwiększenia importu do krajów UE gorszej jakościowo żywności pochodzącej z krajów trzecich

Ograniczenie środków ochrony roślin – stanowisko polskich rolników

Jak wskazuje KRIR, ograniczenie środków ochrony roślin musi być poprzedzone szczegółowymi, wieloletnimi badaniami i analizą skutków takich działań. Izba przekonuje bowiem, że wprowadzenie proponowanych przez Europejski Zielony Ład zmian będzie wiązało się z dostosowaniem gospodarstw do nowych technologii produkcji, a to wymagało będzie nakładów na modernizację.

Zdaniem KRIR ograniczenie środków ochrony roślin muszą poprzedzić wieloletnie i praktyczne doświadczenia badawcze naukowców. Jak opisują, w celu zredukowania do 50% stosowania środków ochrony roślin należałoby podjąć konkretne działania:

  • wprowadzić szereg zachęt dla rolników do stosowania technologii produkcji oraz zabiegów agrotechnicznych sprzyjających ograniczeniu zachwaszczenia, zmniejszeniu nasilenia szkodników i chorób,
  • zastosować szeroko pojętą biologizację rolnictwa (większe zastosowanie w uprawach preparatów biologicznych polepszających mikroflorę gleby, co może zwiększyć odporność roślin na patogeny), w tym wprowadzić dopłaty do stosowania biologicznych, nieszkodliwych dla środowiska środków ochrony roślin i opracować nowe, dostępne cenowo polskie biologiczne preparaty ochrony roślin i nowe technologie, które zastąpią środki szkodliwe dla środowiska,
  • rozważyć wprowadzenie rekompensat wypłacanych za spadek dochodów w rolnictwie, co jest nieuchronnym skutkiem ograniczenia stosowania środków ochrony roślin,
  • wprowadzić łatwo dostępne szkolenia dla sprzedawców środków ochrony roślin, rolników, ogrodników, doradców stosowania środków ochrony roślin, podniesienie wiedzy sprzedawców i rolników, doradców przyczyni się do właściwego stosowania środków w pierwszej kolejności biologicznych, a następnie chemicznych, a także należy wprowadzić szerokie kampanie informacyjne dla rolników.
  • wprowadzić zmiany technologii produkcji (z dofinansowaniem),
  • upowszechnić stosowanie integrowanej ochrony roślin, istotnym narzędziem, słabo dotychczas wykorzystywanym, prowadzącym finalnie do obniżenia poziomu chemizacji w polskim rolnictwie, jest integrowana ochrona roślin; jest ona powszechnie obowiązująca, jednak niedostatecznie wykorzystywana; również w tym obszarze należałby zaproponować „ekonomiczne zachęty” w celu szerokiego upowszechnienia metodyk integrowanej ochrony roślin.
  • zwiększyć zachęty dla tworzenia gospodarstw i powierzchni upraw ekologicznych
    (w warunkach Polski uzyskanie 25% powierzchni upraw w systemie rolnictwa ekologicznego wydaje się nierealne),
  • dobór gatunków i odmian odpornych na patogeny (zadanie dla COBORU i Porejestrowego Doświadczalnictwa Odmianowego).

Wilki z Podkarpacia do odstrzału, bo ”były niebezpieczne”. Słuszna decyzja, ale posłanka KO dopytuje…

Ograniczenie środków ochrony roślin – złożony problem

Jak widać, ograniczenie środków ochrony roślin Ograniczenie srodkow ochrony roslinto bardzo złożona kwestia, a rolnicy obawiają się, że wdrożenie Zielonego Ładu doprowadzi do zwiększenia kosztów produkcji rolnej, zmniejszenia jej opłacalności oraz zwiększenia importu do krajów UE gorszej jakościowo żywności pochodzącej z krajów trzecich tj. głównie z Ukrainy, Rosji, USA, Brazylii. Jak wskazuje KRIR, rolnicy wskazują na wiele zagrożeń dla produkcji towarowej po wprowadzeniu tzw. Zielonego Ładu, czego efektem może być zaprzestanie prowadzenia gospodarstw rolnych i brak zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego kraju.

Polscy rolnicy chcą, aby rząd PiS wynegocjował jasny zapis, określający ograniczenie środków ochrony do konkretnego poziomu w całej Unii.

Jak wynika z badań, w Polsce używa się średnio 2,5 kg substancji czynnej na 1 ha, natomiast średnia unijna wynosi 3,5 kg. Najwięcej spośród krajów Unii Europejskiej pestycydów stosuje się w Holandii – 8 kg substancji czynnych/1 ha, we Włoszech ponad 7 kg/1ha, w Portugalii 5 kg/1ha. W związku z tym należałoby doprecyzować do jakiego poziomu zużycia pestycydów UE miałaby dojść. Czy do 3,5 kg substancji aktywnej na 1 ha/rok – średniej dla UE (w Polsce tj. 2,5 kg s.a. na 1 ha). Ten podstawowy cel powinien być jasno określony. Od ustalenia bazowej (wyjściowej) ilości zużycia pestycydów na ha UR zależeć będą zarówno koszty dostosowania polskich rolników powiązane z ograniczeniem w stosowaniu ŚOR, jak sposoby realizacji tego zadania.

– opisuje na swojej stronie KRIR.

KRIR apeluje również o zwrócenie uwagi podczas opracowywania i negocjowania dokumentów strategicznych i przepisów, które będą obowiązywały w nowej perspektywie finansowej po 2023 r., aby przyjęte rozwiązania proekologiczne nie doprowadziły do ograniczenia produkcji w UE, spadku dochodów rolników, zmniejszenia zainteresowania prowadzeniem gospodarstw rolnych, a w konsekwencji marginalizacji polskiego rolnictwa. Jak przekonuje Izba, należy wprowadzić okresy przejściowe, aby nauka opracowała nowe środki biologiczne czy odmiany.

krir.pl/fot.pixabay

Opublikował:
Sebastian Wroniewski
Author: Sebastian Wroniewski
O Autorze
Wychowany w małym mieście nieopodal Warszawy. Od dziecka pasjonat natury i rolnictwa. Po kilkuletniej przygodzie z dużym miastem powrócił w rodzinne strony, by oddać się pisaniu na bliskie mu tematy. W wolnych chwilach podróżuje po Polsce i świecie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora


Kołodziejczak (AgroUnia): Ceny żywności są wysokie przez marże korporacji

Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii, skrytykował ideę powołania do życia Narodowego Holdingu Spożywczego.

Narodowy Holding Spożywczy, którego powołanie zapowiedział rząd, to okłamywanie ludzi. Ceny w holdingu nie będą niższe, ponieważ jako spółka Skarbu Państwa będzie się musiał kierować zyskiem – powiedział lider Agrounii Michał Kołodziejczak. Jego zdaniem zawirowania cenowe na rynkach to także w znacznej mierze "zasługa" firm o zagranicznym kapitale. 

Kołodziejczak: Narodowy Holding Spożywczy to okłamywanie ludzi

"Holding spożywczy w tym układzie, o którym mówi (minister rolnictwa) Henryk Kowalczyk, to jest paranoja i okłamywanie ludzi, odbieranie im nadziei, że coś będzie lepiej" – powiedział w poniedziałek w Radiu Plus Kołodziejczak, komentując rosnące ceny produktów rolnych. "Nie mówmy o absurdalnych pomysłach, które nigdy nie będą zrealizowane" – skomentował zapowiedź utworzenia sieci tanich sklepów.michal kolodziejczak tusk

Według Kołodziejczaka powodem rosnących cen żywności są wysokie marże nakładane przez wielonarodowe korporacje i "polski kapitał, który działa na uprzywilejowanych" zasadach. "Supermarkety, pośrednicy kupują towary bardzo tanio i sprzedają bardzo drogo" – powiedział Kołodziejczak.

Dodał, że uderza to w rolników i konsumentów, "bo towary, które powinny być w przystępnych cenach, są sprzedawane jak dobra luksusowe". "Dojdzie do tego, że ludzie będą woleli kupić kilogram pomarańczy niż kilogram ziemniaków – czegoś, co powinno być sprzedawane w Polsce z normalna marżą, a nie przerośniętą" – powiedział. Zwrócił uwagę na raport ONZ sprzed sześciu lat, który przestrzegał, że "dostęp do żywności w Polsce będzie niedługo bardzo zagrożony przez oligopole".

Pytany, czy powołanie Polskiego Holdingu Spożywczego może zaradzić wzrostowi cen, odparł: "Nie i to nam pokazuje dzisiaj chociażby handel paliwem". Zauważył, że ceny na stacjach Orlenu nie są niższe niż na innych stacjach, w tym należących do wielonarodowych korporacji.

"W holdingu też nie będzie taniej, bo – jak mówią nasi ministrowie - istotą spółek Skarbu Państwa jest zarabianie; one muszą działać według zasad rynkowych. Ziemniaki muszą u nich kosztować 4 zł za kilogram, bo one musza zarabiać. To będzie tworzenie kolejnej spółki Skarbu Państwa" – powiedział.

Narodowy Holding Spożywczy jednak powstanie?

19 listopada wicepremierzy, ministrowie rolnictwa Henryk Kowalczyk i aktywów państwowych Jacek Sasin podpisali umowę o współpracy przy tworzeniu holdingu spożywczego. Ma on reprezentować interesy rolników, m.in. przeciwdziałając zmowom cenowym.

Budowę Polskiego Holdingu Spożywczego ma ułatwić uchwalona w listopadzie ustawa dotycząca przejęcia spółek rolnych przez resort aktywów państwowych. Holding ma być spółką zbudowaną na bazie Krajowej Spółki Cukrowej. W skład holdingu mają wejść m.in. takie spółki jak Małopolska Hodowla Roślin, Poznańska Hodowla Roślin, Kutnowska Hodowla Buraka Cukrowego, Pomorska-Mazurska Hodowla Ziemniaka, Hodowla Zwierząt i Nasiennictwa Roślin Polanowice i Kombinat Rolny Kietrz.

Czytaj także: Jan Krzysztof Ardanowski: Grzegorz Puda robił wszystko, by Narodowy Holding Spożywczy nie powstał


Rolnik z AgroUnii usłyszy wyrok za transparent „Tu mieszka zdrajca polskiej wsi”.

Już 10. grudnia rolnik z AgroUnii usłyszy wyrok za rzekome zniesławienie jednego z polityków PiS, który głosował za wejściem w życie tzw. Piątki dla zwierząt.

Sąd rejonowy w Ostródzie (woj. warmińsko-mazurskie) 10 grudnia ogłosi wyrok ws. rolnika z AgroUnii, który odpowiada za zniesławienie parlamentarzystów PiS. Zniesławienie to miało polegać na wywieszeniu na płotach parlamentarzystów banerów z napisem "Tu mieszka zdrajca polskiej wsi".

Rolnik z AgroUnii uderzył w Babalskiego

Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Elblągu sędzia Tomasz Koronowski poinformował PAP, że sąd w Ostródzie ogłosi wyrok 10 grudnia. Cały proces odbywał się z wyłączeniem jawności.piatka dla zwierzat blokady drog opole 2

Oskarżonym w sprawie jest lider AgroUnii spod Olsztyna, który protestując przeciwko tzw. "piątce Kaczyńskiego" w październiku 2020 roku wysypał obornik przed domem posła PiS Zbigniewa Babalskiego i senator PiS Bogusławy Orzechowskiej (oboje z Ostródy – red.). Za ten czyn rolnik został ukarany mandatami – po 500 zł za jedną posesję. Obie kary zapłacił.

Po kilku tygodniach od zdarzenia okazało się, że organy ścigania uznały, że banery wywieszone wówczas na płotach parlamentarzystów z napisem "Tu mieszka zdrajca polskiej wsi", zniesławiają parlamentarzystów. Rolnik został oskarżony, a sprawa trafiła do sądu w Ostródzie. Proces ruszył w sierpniu. Po wyjściu z pierwszej rozprawy lokalny lider Agrounii powiedział, że nie przyznał się do stawianych mu zarzutów.

Sąd przesłuchał w tej sprawie także parlamentarzystów z Ostródy. Z uwagi na niejawność procesu, nie odpowiadali oni na pytania o przebieg rozprawy.

Czytaj także: Lider Agrounii: nazywamy polityków, takimi jakimi oni są, czyli obibokami i łobuzami

 


Prezes Pekao: Inflacja uderza w te kraje, gdzie jest dobra koniunktura

W niedzielę w radiowej Jedynce prezes Pekao Leszek Skiba zwrócił uwagę, że inflacja uderza w kraje, gdzie jest dobra koniunktura.

Na pytanie, dlaczego w Polsce inflacja jest znacznie wyższa od średniej unijnej, szef banku Pekao wskazał, że wynika to z wielu czynników. Zwrócił uwagę, że Polska jest pod wpływem kursu walutowego i dobrej koniunktury, co jest dla gospodarki wyzwaniem. Według Skiby, dodatkowy element proinflacyjny to koniunktura na rynku pracy.

Inflacja w Polsce wynika z wielu czynników

Na pytanie, dlaczego w Polsce inflacja jest znacznie wyższa od średniej unijnej, szef banku Pekao wskazał, że wynika to z wielu czynników.

"Polska jest pod wpływem kursu walutowego i dobrej koniunktury, co jest dla gospodarki wyzwaniem. Inflacja uderza w te kraje, gdzie jest dobra koniunktura" – powiedział.

Jak wyjaśnił, co do zasady jest tak, że państwa biedniejsze charakteryzują się niższym poziomem cen usług. inflacja prezes pko

"W związku z tym proces bogacenia się krajów takich jak Polska oznacza, że te ceny rosną szybciej, niż w krajach gdzie już są one wysokie. Dlatego w normalnych warunkach, w Polsce inflacja powinna być średnio większa niż w najbogatszych krajach" - zaznaczył. Dodał, że to jest też argumentem, by Polska nie wchodziła do strefy euro, bo stopa procentowa ustalana przez Europejski Bank Centralny byłaby dla nas za niska" – zaznaczył.

Prezes PKO: w Polsce jest zjawisko wpływające na osłabienie waluty

Prezes PKO wyjaśnił, że obok wszystkich czynników proinflacyjnych, które są widoczne w Europie i na świecie dodatkowo w Polsce jest zjawisko wpływające na osłabienie waluty, m.in. dyskusję o KPO, napięć w relacjach z Komisją Europejską.

"To m.in. powoduje, że mamy słabego złotego, a słaby złoty powoduje, że za produkty importowane z zagranicy przy słabym kursie złotego musimy płacić więcej, co odpowiada za wyższą inflację, niż w innych krajach" – mówił prezes PKO.

Według Skiby, dodatkowy element proinflacyjny to koniunktura na rynku pracy.

"Polska ma bardzo niskie bezrobocie, po pandemii widoczny jest popyt na pracowników, oferowane są coraz wyższe wynagrodzenia" – podał. 

Czytaj: Inflacja może skutkować dalszymi wzrostami stóp procentowych

fot.pixabay.com 


Kosiniak-Kamysz: Mam więcej mocy, by prowadzić PSL

Podczas kongresu Władysław Kosiniak-Kamysz mówił, że ma więcej doświadczenia i więcej mocy, żeby prowadzić Polskie Stronnictwo Ludowe.

W sobotę w Warszawie obraduje kongres PSL, na którym zostanie wybrany prezes Stronnictwa, Rada Naczelna i jej przewodniczący, Główny Sąd Koleżeński oraz Główna Komisja Rewizyjna. Na szefa partii ponownie wystartuje Władysław Kosiniak-Kamysz; jego kontrkandydatem będzie poseł Stefan Krajewski. Lider PSL powiedział podczas kongresu partii, że jest silniejszy, ma więcej doświadczenia i więcej mocy, żeby prowadzić Polskie Stronnictwo Ludowe.

Kongres PSL

W sobotę w Warszawie obraduje kongres PSL, na którym zostanie wybrany prezes Stronnictwa, Rada Naczelna i jej przewodniczący, Główny Sąd Koleżeński oraz Główna Komisja Rewizyjna. Na szefa partii ponownie wystartuje Władysław Kosiniak-Kamysz; jego kontrkandydatem będzie poseł Stefan Krajewski.

„Wybory prezydenckie zahartowały mnie, jestem silniejszy, mam więcej doświadczenia i więcej mocy, żeby prowadzić Polskie Stronnictwo Ludowe” – powiedział w sobotę na kongresie PSL lider formacji Władysław Kosiniak-Kamysz, który będzie się ubiegał o ponowny wybór na szefa ugrupowania.

Kosiniak-Kamysz podkreślił podczas wystąpienia, że ostatnie lata to był czas wielu ataków na PSL.

"To był czas ciężkiej próby bycia prawdziwym ludowcem, czas próby charakterów, wytrzymałości naszych zasad. Tu są ci wszyscy, którzy nie ulegli pokusie, nie dali złapać się na złudną iluzję, nie skusili się na frukta władzy. Tu jest ruch ludowy, tu bije serce Polski” – oświadczył Kosiniak-Kamysz.

Kosiniak-Kamysz: mam więcej doświadczenia, aby prowadzić PSLm Kosiniak Kamysz2 21.11.21

Prezes PSL mówił też o swojej goryczy po nieudanych wyborach prezydenckich, w których ubiegał się o urząd głowy państwa. Dziękował za wsparcie okazane mu w tym czasie. Podkreślił, że te wybory go zahartowały.

"Cenę swą zapłaciłem, lekcję swą odrobiłem, dziękuje za wsparcie i życzliwość. Wiem, że jestem silniejszy i wiem, że mam więcej doświadczenia i więcej mocy, żeby prowadzić Stronnictwo i być zawsze waszym kandydatem, kiedy przyjdzie brać odpowiedzialność za Polskę” – powiedział Kosiniak-Kamysz.

"Ja z tej drogi nie schodzę, ja tę drogę wybrałem, ja tę drogę będę realizował, ta droga mnie hartuje, te wybory mnie umocniły” – podkreślił lider PSL.

Jak zauważył, partie powstają i znikają, a PSL wytrwało w próbie i "prosto stoi niezmiennie od 125 lat" jako jedyne stronnictwo, które nie zmieniło nazwy.

Kosiniak-Kamysz dodał, że PSL to jego życie, wychował się w Stronnictwie i od 6 lat jest jego prezesem. W emocjonalnych słowach zapewnił, że kocha swoją rodzinę, kocha też Ruch Ludowy. Podkreślił, że PSL przeszło maraton wyborczy w ostatnich latach i w 2019 r. Stronnictwo "zasmakowało sukcesu". Kosiniak-Kamysz zauważył, że to wybory parlamentarne to były najlepsze wybory dla PSL od 1993 roku, klub parlamentarny się podwoił, PSL ma swojego wicemarszałka Sejmu oraz przedstawicieli w Senacie.

Zwrócił uwagę na dobrą reprezentację PSL w samorządzie.

"Jesteśmy partią polskiego samorządu i pozostaniem partią polskiego samorządu na zawsze” – powiedział Kosiniak-Kamysz.

Czytaj: Kosiniak-Kamysz: Sytuacja w rolnictwie jest TRAGICZNA!

fot.fb


Lider Agrounii: nazywamy polityków, takimi jakimi oni są, czyli obibokami i łobuzami

Lider Agrounii Michał Kołodziejczak podczas Konwencji Programowej ugrupowania mówił, że politycy to obiboki i łobuzy.

Podczas Konwencji Programowej Agrounii Michał Kołodziejczak, powiedział, że rolnicy mówią otwartym językiem i nazywają polityków, takimi jakimi oni są: obiboki, łobuzy i ludzie, którzy nie życzą im dobrze. Jego zdaniem, PiS i inni politycy zmienili swoją narrację, nie dlatego, że coś przemyśleli, ale dlatego, że widzą, że ktoś ich podgryza.

Lider Agrounii o politykach

„My mówimy otwartym językiem i nazywamy polityków, takimi jakimi oni są: obiboki, łobuzy i ludzie, którzy nie życzą nam dobrze” – mówił lider Agrounii Michał Kołodziejczak podczas Konwencji Programowej ugrupowania, która odbyła się w sobotę w Warszawie.

"Agrounia przeszła długą drogę, razem ją przeszliśmy. Wygraliśmy wiele bitew, upowszechniliśmy wiele tematów. To my pierwsi zaczęliśmy mówić o zdrowej żywności, o krótkim łańcuchu dostaw, o żywności w przystępnej cenie, o rozbiciu monopoli, o politykach nierobach, o politykach złodziejach. To my mówimy otwartym językiem i nazywamy ich takimi jakimi oni są: obiboki, łobuzy i ludzie, którzy nie życzą nam dobrze. W trakcie wielu manifestacji, strajków, pikiet reprezentowaliśmy najlepiej jak umiemy, nie tylko polską wieś i prowincję, ale tak naprawdę wszystkich konsumentów i wszystkich, którzy w Polsce pracują” – zaznaczył lider Agrounii. lider agrounii rolnictwo

Jak dodał, Agrounia wygrała bardzo dużo, dużo zmieniła. "Obroniliśmy nasz kraj, naszych hodowców przed piątką dla zwierząt, działając razem z innymi, pokazaliśmy się, że można przeciwstawić się tak szkodliwej ustawie, paranoi politycznej” – wymienił Kołodziejczak.

Jego zdaniem, "PiS i inni politycy zmienili swoją narrację, nie dlatego, że coś przemyśleli, ale dlatego, że widzą, że ktoś ich podgryza, że ktoś mówi jak ma być i się boją, tylko dlatego, bo oni będą robić tylko wtedy, kiedy będą się bać". "My jesteśmy, i ja jestem od tego, żeby oni się bali. Dość z nimi" - oświadczył.

Propozycje programowe Agrounii 

Wśród propozycji programowych Agrounii, przedstawionych na konwencji znalazły się: rozdrobnienie dostawców strategicznych, godne warunki pracy dla pracowników, znakowanie żywności flagą kraju pochodzenia, wyznaczenie maksymalnych marż dla warzyw, owoców i mięsa. Agrounia proponuje również, aby w sklepach było 70 proc. polskich produktów i żeby podawać oprócz ceny informację ile pieniędzy dostanie rolnik.

Postulaty dotyczące planowania przestrzennego to m.in. "wieś miejscem produkcji żywności", "ludzie muszą wiedzieć, gdzie mogą się budować i rozwijać" oraz "koniec z Polską przypadku". Ugrupowanie chce również, aby ludzie decydowali co będzie w okolicy ich miejsca zamieszkania. Proponuje też plany zagospodarowania przestrzennego w całym kraju.

W pakiecie Europejski System Monitoringu Żywności Agrounia postuluje zgromadzenie informacji o przewożonej żywności w jednej bazie danych, kontrolę żywności od załadunku do półki sklepowej, gigantyczne kary za nieprawidłowe informacje. 

Sprawdź: Michał Kołodziejczak (AgroUnia): Będziemy jeść chłam przywieziony z zagranicy

fot.pixabay.com/AR


Chiny na pozycji drugiego największego eksportera towarów do Polski

Chiny umacniają się na pozycji drugiego największego eksportera towarów do Polski, ustępując jedynie Niemcom.

Analitycy Polskiego Funduszu Rozwoju w listopadowym Kompendium Handlu Zagranicznego Polski zauważają, że ChRL umacniają się na pozycji drugiego największego eksportera towarów do Polski, ustępując jedynie Niemcom. Wzrost importu z Chin widać nie tylko w ujęciu wartościowym, ale też ilościowym.

Chiny drugim eksporterem towarów do Polski

„Chiny umacniają się na pozycji drugiego największego eksporterem towarów do Polski, ustępując jedynie Niemcom. Import z Państwa Środka w każdym miesiącu bieżącego roku był wyższy niż w analogicznych miesiącach lat 2019 i 2020” – stwierdzili autorzy listopadowego Kompendium Handlu Zagranicznego Polski.

PFR podał, że po trzech kwartałach 2021 r. import z Chin wyniósł już prawie 29,5 mld euro i był wyższy o 26,3 proc. niż w analogicznym okresie 2020 r. i o 38,4 proc. większy niż w ciągu trzech kwartałów 2019 r.

„Import z Chin po dziewięciu miesiącach br. już przekroczył poziom odnotowany w całym 2019 roku, do importu z 2020 r. brakuje około 3,5 mld euro” – zauważyli autorzy opracowania.

Wzrost importu z Chin widać nie tylko w ujęciu wartościowym, ale też ilościowym.

„Biorąc pod uwagę masę netto importowanych towarów, import z Chin w okresie styczeń-wrzesień 2021 r. był o 16,7 proc. większy niż w analogicznym okresie rok temu i o 17,6 proc. większy niż w 2019 r.” – powiedział PAP analityk PFR Michał Kolasa.

Polski eksport w czasie pandemii container gb380366a2 1280

Z publikacji PFR wynika, że polski eksport dobrze sobie radzi mimo pandemii.

„W porównaniu do września 2020 r. eksport był o 7,9 proc. wyższy, a w stosunku do września 2019 r. wzrost wyniósł 18,6 proc.. Po trzech kwartałach bieżącego roku eksport ukształtował się na poziomie 207,4 mld euro i był o 20,3 proc. wyższy niż w analogicznym okresie roku temu i o 17,2 proc. większy niż w okresie I-IX 2019 r.” – ocenili autorzy listopadowego Kompendium.

W opracowaniu stwierdzili, że w całym 2021 r. eksport towarowy będzie zdecydowanie wyższy niż rok czy dwa lata temu, bo „zarówno w 2020 r. jak i 2019 roku potrzeba było jedenastu miesięcy, żeby przekroczyć barierę 200 mld euro”. Mimo dobrych wyników spadł optymizm eksporterów ze względu na niepewność związaną z kolejną falą pandemii oraz związanymi z nią wzrostem kosztów i zakłóceniami w łańcuchach dostaw.

„Ocena bieżącego portfela zamówień zagranicznych w listopadzie była na najniższym poziomie od marca 2021 r. i wyniosła -10,0 (wartości poniżej zera oznaczają negatywną koniunkturę). Listopad był szóstym z rzędu miesiącem, w którym pogorszyła się ocena przewidywanego portfela zamówień zagranicznych. Ocena ta ukształtowała się na poziomie -12,9 i była na najniższym poziomie od grudnia 2020 r.” – wskazali w publikacji PFR.

Czytaj: Import żywności według FAO osiągnie w tym roku rekordowy poziom

fot.pixabay.com 

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.