Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Świat Rolnika 29-03-2019 17:43:24

Minister Ardanowski: miliony złotych wydawane na import soi powinny trafić do kieszeni rolników

Minister Ardanowski: miliony złotych wydawane na import soi powinny trafić do kieszeni rolników

Rzepak i śruta rzepakowa alternatywą dla importowanej soi!

Rzepak i śruta rzepakowa alternatywą dla importowanej soi!

 

W Ministerstwie Rolnictwa odbyła się konferencja Krajowej Rady Drobiarskiej – Izby Gospodarczej oraz Krajowego Zrzeszenia Producentów Roślin Rzepaku i Roślin Białkowych. W konferencji wziął udział m.in. minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.


„Bardzo sobie to cenię, że realizujecie to porozumienie, którego byłem świadkiem, gdy w Poznaniu dwie, nie do końca rozumiejące swoje interesy, strony postawnowiły współpracować w celu wspólnego dzialania dla Polski”

 

- mówił podczas konferencji minister Ardanowski.


„Trzeba realnie patrzeć, że dochody rolników mają pochodzić z tego, co się wyprodukuje i z tego co się sprzeda. Niestety bardzo często rolnikom wydaje się, że jakaś mityczna krajowa czy unijna kasa ma rozwiązać ich problemy”

 

 

- kontynuował szef resortu rolnictwa.


„Jestem przekonany i cieszę się, że mimo prób ośmieszania mojego przekonania, że Europa musi starać się odzyskać suwerenność w zakresie białka paszowego, jest ono podzialane w wielu krajach UE. (…) Kiedy mówiłem, że musimy w Polsce wykorzystywać zasoby produkcji roslinnej i rolno-spożywczej, to powtarzano, że soja jest niezastępowalna i nawet ci, którzy wtedy to mówili chyba już w to nie wierzą”

 

- dodał Jan Krzysztof Ardanowski.

 


„Firmy paszowe przyzwyczajone do pewnej wygody nie rwą się do tego, by jakąś zastępowalność wprowadzić. Z iloma rolnikami, drobiarzami i producentami trzody chlewnej rozmawiałem, to mi mówili, co ja się tak uparłem, ale powolutku nastepuje zmiana”

 

- mówił szef resortu rolnictwa.

 


„Będziemy zwiększać propdukcję białka krajowego ze wszystkich dostępnych i racjonalnych żródeł. (...)Poprzez odpowiedni dobór roślin zapewniamy dochody rolnikom, ale także zbawienny wpływ na to co jest istotne dla rolników, czyli glebę. A miliony złotych wydawane na import białka paszowego powinny trafić do kieszeni rolników. Natomiast  jak ktoś nie jest w stanie się obejść bez soi, możemy również tę soję w Polsce produkować z dobrymi efektami ekonomicznymi. W kolejnych latach staniemy się mocno uniezależnieni od źródeł białka paszowego z innych kajów i innych kontynentów”

 

- spuentował minister Jan Krzysztof Ardanowski.

 


Naukowcy przeprowadzili badania dotyczące tego, które konkretnie typy roślin białkowych mogłyby zastapić importowane białko paszowe. Alternatywą dla soi w żywieniu drobiu ma być rzepak i śruta rzepakowa. Koncepcja znalezienia alternatywy dla importowanej śruty sojowej w postaci rodzimego białka budzi ogromne zainteresowanie wśród producentów pasz, a także hodowców i producentów drobiu. Obecnie jednak produkcja roślin wysokobialkowych nie jest w stanie zaspokoić potrzeb wszystkich odbiorców.

 


Krajowa Rada Drobiarstwa – Izba Gospodarcza wraz z Krajowym Zrzeszeniem Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych zainicjowali publiczną debatę na ten temat, by po kilku miesiącach przedstawić jej efekty oraz zaproponować kolejne kroki.

 


„Czas na kolejne kroki. W październiku wytyczyliśmy sobie cele, teraz nadeszła pora, aby nadać im praktyczny wymiar. Na spotkanie zaprosiliśmy reprezentantów firm, dla których temat żywienia drobiu jest niezwykle istotny, osoby zajmujące się uprawą oraz naukowców. Jesteśmy przekonani, że efektem dyskusji będzie zdiagnozowanie problemów związanych z wykorzystywaniem rodzimych źródeł białka jako alternatywy soi pochodzącej z importu, ale też wskazanie realnych szans i możliwości w tym zakresie”

 

- mówił Łukasz Dominiak, dyrektor generalny Krajowej Rady Drobiarskiej – Izby Gospodarczej.

 


„Producenci pasz i hodowcy coraz częściej doceniają potencjał rzepaku i śruty rzepakowej. Mamy duże możliwości produkcyjne w tym zakresie i spokojnie można by zwiększyć powierzchnię ich upraw”

 

- przekonuje Juliusz Młodecki, prezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych.

 


Celem jest, by intytutu naukowe, prowadzące badania odnośnie żywienia zwierząt krajowymi roślinami białkowymi, udostępniły wyniki swojej pracy, co dałoby przedsiębiorcom informację o konkretnych technologiach.


Organizacje domagają się również, by państwowe instytuty wskazały ograniczoną grupę roślin białkowych, mogących stać się alternatywą dla importowanej śruty sojowej. Umożliwiłoby to wprowadzenie standaryzacji przy skupie. Zdaniem KRD-IG oraz KZPRiRB wybrane surowce powinny również uzyskać wsparcie promocyjne i finansowe ze strony Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

 


Hez
Fot.: collage FB J.K.Ardanowski/pixabay.com



Autor: Monika Faber 07-12-2021 19:35:20

Anna Bryłka: Zielony Ład jest hamulcem polskiego eksportu i produkcji

Parlamentarny Zespół ds. Oceny Korzyści i Strat z Członkostwa Polski w Unii Europejskiej ocenił skutki, jakie dla polskiego rolnictwa przyniesie Zielony Ład.

Wnioski płynące z debaty Zespołu są przerażające, choć niestety nie zaskakujące. Przed Europejskim Zielonym Ładem ostrzegają również rolnicy i eksperci. Wskazują, że przyniesie on więcej strat, aniżeli korzyści. Wzrosną koszty produkcji żywności i jej ceny w sklepach, a Unia Europejska z eksportera zmieni się w importera żywności. Europę zaleje żywność gorszej jakości z krajów spoza Unii Europejskiej, gdzie nie ma tak wyśrubowanych norm na temat hodowli, upraw i produkcji. Czy takiej przyszłości chcemy dla nas, i naszych dzieci?

Zielony Ład to wyrok dla polskiego rolnictwa

Anna Bryłka z Konfederacji przedstawiła różnicę pomiędzy pojęciami bezpieczeństwa żywnościowego i bezpieczeństwa żywności, podkreślając wagę troski o zapewnienie obu. Zdaniem polityczki, Europejski Zielony Ład może zagrozić bezpieczeństwu żywnościowemu Polski.

,,Przyjęte przez Unię Europejską cele neutralności klimatycznej mogą, według ekspertów, doprowadzić do skutków odwrotnych od zamierzonych. Europejski Zielony Ład jest hamulcem polskiego eksportu i produkcji. Postulujemy wzmocnienie dyplomacji handlowej i szukanie nowych rynków zbytu dla polskich produktów. Widzimy również problem związany z decyzjami młodego pokolenia: czy młodzi przejmą po rodzicach gospodarstwa rolne? Walka o polskie rolnictwo jest walką o bezpieczeństwo żywnościowe Polski” – stwierdziła.

Bryłka wskazuje, że wzrost cen artykułów rolno-spożywczych spowoduje, że zwiększy się tani import żywności z krajów, gdzie nie są przestrzegane unijne standardy, a konsument, kierujący się głównie kryterium cenowym wybierze produkt tańszy i gorszej jakości.

W równie negatywny sposób na temat Zielonego Ładu wypowiadała się Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Wskutek wdrażania Zielonego Ładu produkcja rolnicza we wszystkich gałęziach ulegnie załamaniu, zmniejszą się dochody gospodarstw rolnych (alternatywne metody uprawy itd.). Drastycznie spadnie wydajność produkcji, a więc i wartość unijnego eksportu produktów rolnych.

,,Europejski Zielony Ład jest niedostosowany do rzeczywistości, a skutki jego wprowadzenia w życie w obszarze rolnictwa będą tragiczne. Jedna z niezależnych agend unijnych przeprowadziła badania, które jednoznacznie wskazują na druzgoczący, szkodliwy wpływ Europejskiego Zielonego Ładu, który objawi się m.in. ogromnym spadkiem dochodów rolników, licznymi bankructwami i potężnym wzrostem cen żywności” – stwierdziła.

Ucierpią nie tylko rolnicy, ale też konsumenci

Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, Zielony Lad Brylka Wojcik Przeworska podkreślił, że to konsument jest najważniejszym ogniwem łańcucha produkcji i to właśnie on poniesie największe skutki wprowadzenia Zielonego Ładu.

,,Konsumenci zapłacą podwójnie za wprowadzenie polityk Unii Europejskich, takich jak strategia ,,Od pola do stołu'' czy strategia bioróżnorodności, ponieważ albo będą płacili pieniędzmi za drogą i zdrową żywność europejską albo zdrowiem za jedzenie taniej, niezdrowej jedności spoza Europy” – dodał.

Głównym wątkiem podczas debaty była konkurencja rolnictwa europejskiego z rolnictwem z pozaunijnych krajów Europy Wschodniej oraz Ameryki Południowej. Według szacunków plony zbóż w UE spadną o 11% w wyniku mniejszego nawożenia i mniejszej ochrony roślin, a o 4% zmniejszy się areał upraw roślin zbożowych. Obecnie zbiory zbóż w UE kształtują się na poziomie 295 mln ton. EZŁ oznacza zmniejszenie produkcji o 44 mln ton.

Ponadto prawne regulacje handlu zagranicznego UE nie zawierają spójnych wymogów w kwestii realizowania przez eksporterów zasad zrównoważonego rolnictwa – krótko mówiąc KE nie wprowadza żadnych ograniczeń dla importu gorszej jakości i tańszej żywności spoza UE.

,,Unia doprowadzi do utraty rynków przez europejskich producentów. Ideologia obowiązująca w Unii Europejskiej zrównuje człowieka ze zwierzętami i prowadzi do groźnego pomieszania pojęć”

– dodał Wójcik.

Szczepan Wójcik opowiedział również o ogólnoeuropejskiej platformie rolników EUnitedAgri, która ma być nowym narzędziem walki o normalność i bezpieczeństwo żywnościowe.

Konfederacja powołała Parlamentarny Zespół ds. Oceny Korzyści i Strat z Członkostwa Polski w Unii Europejskiej pod koniec października. Zespół powołany został głównie po to, aby przeprowadzić analizę korzyści i strat z członkostwa Polski w UE, zastanowić się i przygotować analizę renegocjacji traktatów, a także omówić alternatywną współpracę gospodarczą w Europie.

,,Od kilku miesięcy obserwujemy wzmożoną debatę na temat obecności Polski w UE, debatę, która ma kształt polityczny i jest oparta przede wszystkim na emocjach, a nie na faktach i rzetelnych informacjach. Żadne środowisko parlamentarne nie zastanawia się nad tym, jak można byłoby inaczej współpracować w Europie” – powiedziała Anna Bryłka, sekretarz Ruchu Narodowego.

Czytaj też: Przeworska: Eksperci potwierdzają, że Zielony Ład nie będzie dobry dla rolników

portalspozywczy.pl/fot.tt,Anna Bryłka


Autor: Oliver Pochwat 07-12-2021 18:00:00

Ardanowski: Protest rolników w Brukseli będzie iskrą do zmiany

Jan Krzysztof Ardanowski w rozmowie z portalem ŚwiatRolnika.info skomentował zbliżający się strajk rolników w Brukseli oraz poczynania Janusza Wojciechowskiego.

Przewodniczący Rady ds. Wsi i Rolnictwa przy Prezydencie RP przyznał, że protest rolników w Brukseli to najlepszy sposób, aby dać do myślenia Komisji Europejskiej ws. reformy rolnej. Zaznaczył również, że Zielony Ład jest projektem stricte ideologicznym, którego twarzą, obok Wiceprzewodniczącego KE Fransa Timmermansa, jest komisarz Wojciechowski. Zwrócił uwagę także na brak konsultacji Unii Europejskiej z rolnikami w kwestii Wspólnej Polityki Rolnej.

ŚwiatRolnika.info: Chcielibyśmy poruszyć kwestię zasadności brukselskiego strajku rolników. Czy rzeczywiście protest rolników jest zasadny i wymierzony bezpośrednio w Zielony Ład?

Jan Krzysztof Ardanowski: W Brukseli takiego wyrazistego protestu z wielu krajów Unii jeszcze nikt nie widział. To będzie wydarzenie, które powinno dać wiele do myślenia Komisji Europejskiej, a w szczególności komisarzowi Januszowi Wojciechowskiemu. Ja obserwuje reformy WPR od wielu lat. Znałem poprzednich komisarzy. Każdy z nich na forum KE, czy PE starał się wspierać rolników, najlepiej jak potrafił. Natomiast takiej różnicy opinii, takiego “rozjechania się” ocen planowanej polityki rolnej pomiędzy Komisją i reprezentującym ją Komisarzem, który jest twarzą Zielonego Ładu, a rolnikami, jak do tej pory jeszcze nie było. Rolnicy widzą, że Zielony Ład jest pomysłem politycznym, a sam komisarz Wojciechowski tego nie ukrywa. I tutaj pojawia się pytanie: jakie skutki przyniesie Zielony Ład? Na to pytanie rolnicy do tej pory nie poznali odpowiedzi. Bałamutne zapewnienia polskiego komisarza nic nie dają. Komisarz mówi o największej od 30 lat rewolucji rolnictwa. Czy takie zmiany można wprowadzać przymusem wobec krajów członkowskich i bez konsultacji z rolnikami? Przecież to rolnicy odczują skutki „reform” najbardziej. Podstawą protestu jest brak jakichkolwiek wiarygodnych analiz ze strony polityków unijnych. Postanowienia Zielonego Ładu uderzą w najmniejszych rolników Wspólnoty, których nie będzie stać na stosowanie rolnictwa precyzyjnego czy wdrażania nowatorskich systemów uprawy, czy ochrony roślin. Uderzają także w rolników towarowych, produkujących na rynek, bo będą musieli zmniejszyć produkcję w swoich gospodarstwach. Ponadto Zielony Ład jest elementem szerszej polityki lewicowej. Mówi się np. o ograniczeniach w spożyciu mięsa przez nałożenie wysokich podatków, o zakazach hodowli różnych grup zwierząt, np. krowa stała się synonimem szkodliwości dla klimatu, o obowiązkowym odłogowaniu części gruntów, pomimo głodu na świecie, itd. Nikt w KE się temu nie sprzeciwia. Głosy lewicy europejskiej nie znajdują zdecydowanego sprzeciwu, w tym sprzeciwu komisarza.ardanowski3 06.12.21

ŚwiatRolnika.info: Warto dodać, że we Włoszech, Holandii czy Irlandii są organizowane protesty rolników w związku z działaniami lewicowej polityki w tych krajach. Czy Pan Minister nie sądzi, że w rolnikach coś pękło i mają oni po prostu dosyć?

Jan Krzysztof Ardanowski: Tak, zgadzam się. W rolnikach coś pękło. Przestali ufać, że jest jakiś pomysł, który gwarantowałby europejskim rolnikom przetrwanie, nie mówiąc o godziwych dochodach, które zostały zapisane w Traktatach Rzymskich, jako uczciwe wynagradzanie rolnika za pracę. Ryzyka ponoszone przez rolników w tej chwili, np. koszty na uruchomienie produkcji rolnej czy koszty, które trzeba będzie ponieść w związku z Zielonym Ładem, są ogromne. Nie ma społecznych grup zawodowych, które poniosłyby takie ogromne ryzyka, jak rolnicy. Ponadto nikt nie rozmawia z nimi, tylko narzuca rozwiązania, które są nielogiczne i nie ma odważnych przedstawicieli wśród polityków europejskich, niestety także polskich, którzy wyjaśniliby rolnikom, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Martwi mnie jeszcze jedna rzecz. Byłem przekonany, że błędne założenia i decyzje lewicy europejskiej, których rolnicy się obawiają, są narzucane poszczególnym politykom, a oni muszą je po prostu realizować. Okazuje się jednak, o zgrozo, że komisarz Wojciechowski podkreśla mocno, iż to on sam jest pomysłodawcą Zielonego Ładu w części rolniczej i wierzy w ten projekt. Sęk w tym, że nie tylko sami rolnicy tak nie uważają. Również Wicepremier Kowalczyk stwierdził niedawno, że Zielony Ład zaszkodzi Polsce jak i Europie, tylko nie jest jasne, czy uderzy bardziej boleśnie w nas, czy inne kraje EU. Teraz pojawia się pytanie, na które nie ma odpowiedzi: Czy możemy wdrażać strategię Zielonego Ładu, wiedząc o tym – z analiz naukowców z całego świata – że jest ona po prostu niekorzystna?

ŚwiatRolnika.info: Wstępowaliśmy do Unii Europejskiej z zapewnieniem, że Unia nie będzie ingerowała w naszą politykę. Dzisiaj okazuje się, że ta sama UE ingeruje w dosłownie każdy aspekt życia np. w to czy wolno jeść mięso czy nie wolno jeść mięsa lub w państwową politykę rolną. Pańskim zdaniem to już przekroczenie ich kompetencji?

Jan Krzysztof Ardanowski: To są wyraźne znaki, pokazujące, w którym kierunku chce podążać Unia. Obszar decyzyjności urzędników brukselskich rozszerza się, a przecież oni nie pochodzą z wyboru przez Europejczyków i nie odpowiadają przed obywatelami Wspólnoty. Błąd istnieje w jeszcze jednej kwestii. Mianowicie Wspólna Polityka Rolna, która była podstawą integracji europejskiej od bardzo dawna, praktycznie od początku i stanowiła o sile naszego kontynentu. Dzięki jej rozwiązaniom, oczywiście modyfikowanym ze względu na wyzwania światowe, dzisiaj w Europie nie brakuje nam jedzenia, mamy dość dużą ilość gospodarstw i posiadamy najwyższe na świecie standardy produkcji żywnościowej. Nagle po czasie okazuje się, że ktoś z powodu bałamutnych pobudek ideologicznych chce to wszystko zaprzepaścić i pogrzebać europejskie rolnictwo, które odpowiada za mniej niż 1 proc. produkcji gazów cieplarnianych. To czysty absurd. Dlatego wierzę, że zbliżający się protest rolników będzie iskrą do tego, aby obudzić polityków w Brukseli.

Czytaj także: Ardanowski: Zielony Ład doprowadzi do masowych bankructw rolników

źródło:fot.TT, jardanowski,pixabay.com


Autor: Monika Faber 07-12-2021 14:30:00

KRIR apeluje do ministra rolnictwa o zmiany ws. hodowli ziemniaków

KRIR zwróciła się do MRIRW o wprowadzenie okresu przejściowego przepisów o dofinansowaniu kosztów ochrony roślin przed agrofagami kwarantannowymi ziemniaka.

Izba apeluje o zachowanie okresu przejściowego, wprowadzenie obowiązywania nowych przepisów od okresu wegetacyjnego 2022 i przeprowadzenie szerokiej akcji informującej o projektowanych zmianach, tak aby producenci ziemniaków mogli dostosować się do nowych przepisów.

KRIR proponuje zmiany ws. hodowli ziemniaków 

“Zaproponowana w projekcie rozporządzenia zmiana, dotycząca wykluczenia z możliwości otrzymania dotacji, w przypadku gdy bulwy ziemniaka uznane po badaniu PIORIN za porażone lub prawdopodobnie porażone przez bakterię Clvibacter sepedonicus lub Ralstonia solanacearum były uprawiane w miejscu produkcji uznanym wcześniej za porażone lub nawet prawdopodobnie porażone przez jedną z tych bakterii, budzi kontrowersje wśród rolników. Zgadzamy się, co do zasady, że rolnik, który świadomie sadzi ziemniaki na polu, gdzie wcześniej wykryto choroby kwarantannowe, nie powinien otrzymywać odszkodowania z budżetu państwa. Jednak sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana” – uzasadnia KRIR.

“Dlatego nowe przepisy w tym zakresie powinny obowiązywać od nowego sezonu uprawowego, a nie od 1 stycznia 2022 roku. Należy zapewnić producentom czas na dostosowanie się do nowej sytuacji i podjęcie decyzji o ewentualnej uprawie ziemniaków lub zaprzestaniu produkcji. Wejście w życie rozporządzenia z dniem 1.01.2022 r. dotknie producentów, którzy zebrali plony w 2021 roku i oczekują na wyniki badań laboratoryjnych, a nie byli poinformowani, o planowanej zmianie przepisów. Procedura badań jest wieloetapowa i długotrwała a wyniki mogą być dopiero po kilku miesiącach, co pozbawi tych producentów możliwości ubiegania się o dopłatę do zmiany przeznaczenia bulw wyprodukowanych jako sadzeniaki. Samorząd rolniczy zdecydowanie uważa, że prawo nie może działać wstecz” – dodaje Izba.

 Propozycja proporcjonalnej wypłaty dotacji 

“Nawiązując do wniosku Krajowej Rady KRIRskierowanego do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi o zwiększenie limitu środków przeznaczonych na wypłatę dotacji przedmiotowych na pokrycie kosztów zwalczania organizmów szkodliwych, w tym na utylizację ziemniaków zakażonych bakteriozą pierścieniową, samorząd rolniczy zwraca się ponownie o zapewnienie środków na wypłatę dotacji należnej w świetle obowiązujących przepisów dla producentów, którzy ponieśli straty w plonie zebranym w 2021 roku.
W związku z niedostatecznymi środkami finansowymi na ten cel w budżecie państwa w ostatnich latach, proponujemy rozważenie wprowadzenia mechanizmu proporcjonalnej wypłaty dotacji dla wszystkich poszkodowanych producentów, a nie jak dotychczas, kiedy dla części rolników brakuje środków i nie otrzymują pomocy, a ci którzy uzyskali wyniki badań laboratoryjnych wcześniej otrzymują dotację w pełnej wysokości” – informuje KRIR.

“Należy rozważyć czy wprowadzane zmiany, które mają zapobiec rozprzestrzenianiu się chorób nie będą zbyt restrykcyjne i nie doprowadzą do ograniczenia krajowej produkcji sadzeniaków, zapaści tego sektora i zwiększenia udziału w rynku producentów zagranicznych” – twierdzi KRIR.

Warto dodać, że ostatnim czasie Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych, wystąpił do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi po to, aby powstały zespoły do spraw problemów w rolnictwie. Zdaniem samorządu rolniczego istnieje konieczność wypracowania wspólnych stanowisk, które byłyby przygotowane przez przedstawicieli następujących grup: producent (rolnik) – przetwórca – sieci handlowe. 

Czytaj też: KRIR po stronie rolników w sprawie spółki “Ziarno”

krir.pl/fot.pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.