Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Świat Rolnika 26-07-2021 14:03:27

Kim naprawdę jest Janusz Wojciechowski?

Janusz Wojciechowski

Pierwszego grudnia 2019 roku media w całej Europie podały informację, że Polak – Janusz Wojciechowski – rozpoczął kadencję na stanowisku unijnego komisarza do spraw rolnictwa. Politycy Prawa i Sprawiedliwości podnosili wówczas, że to niepowtarzalna szansa na rozwój krajowego sektora rolnego. Najważniejszym celem stawianym przed polską polityką rolną było wówczas zrównanie dopłat bezpośrednich. Dziś wiemy już, że racjonalizacja wydawania tych środków była tylko mrzonką i kolejną niezrealizowaną obietnicą PiS wobec rolników. Okazuje się jednak, że Prawo i Sprawiedliwość oraz Wojciechowski nie zawinili tylko na tym polu.

Janusz Wojciechowski, czyli ojciec Piątki dla zwierząt

Osoba bliska kierownictwu Prawa i Sprawiedliwości przekazała portalowi Świat Rolnika Info informację, która aktualizuje stan wiedzy na temat Piątki dla zwierząt, czyli – jak zgodnie twierdzi środowisko rolne – jednej z najgorszych ustaw dla polskiej wsi w historii.

Okazuje się bowiem, że to Janusz Wojciechowski – jak twierdzi nasz rozmówca – jako pierwszy odbywał z najważniejszymi osobami w PiS rozmowy, podczas których ustalono kształt dokumentu, którego posłem sprawozdawcą finalnie został dzisiejszy minister rolnictwa – Grzegorz Puda. To wówczas pierwszy raz realnie – nie tylko jako pomysły – paść miały także propozycje konkretnych rozwiązań względem likwidacji hodowli zwierząt futerkowych w Polsce.

To również podczas tych nieformalnych spotkań kolejny raz próbowano doprowadzić do likwidacji niezwykle rentownego sektora uboju zwierząt na potrzeby wspólnot religijnych. Już wówczas najważniejszym politykom PiS nie podobało się stanowisko, której w tej sprawie reprezentuje były już szef resortu rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Finalnie utracił on stanowisko właśnie na rzecz ministra Pudy, którego sami gospodarze znad Wisły określają mianem „ministra rolnictwa – nie rolników”.Wojciechowski foto

Historia pięknej przyjaźni

Janusz Wojciechowski przyjaciół znalazł jednak nie tylko w środowisku Prawa i Sprawiedliwości. Sojusz oparty na – najwyraźniej – ideologicznej wspólnocie połączył go także z grupami aktywistów antyhodowlanych. Jednym z nich jest prężnie działające w Polsce i na Ukrainie stowarzyszenie Otwarte Klatki. To na zaproszenie Janusza Wojciechowskiego i Eurogroup for Animals przedstawiciele Otwartych Klatek brali udział w debatach na temat dobrostanu zwierząt gospodarskich. Razem z Januszem Wojciechowskim aktywiści otwierali także wystawę w Europarlamencie, która poświęcona była hodowli zwierząt futerkowych i nawoływała do szybkiej likwidacji sektora. Nie tylko zresztą tego. Otwarte Klatki jesienią 2017 roku otrzymały grant w wysokości 0,5 mld USD przeznaczony na działania na rzecz walki o kury hodowane i zabijane na mięso. To jednak unijnemu komisarzowi najwyraźniej nie przeszkadza.

Co ciekawe Janusz Wojciechowski, w asyście choćby Krzysztofa Czabańskiego, wziął udział we wspomnianej wystawie, którą aktywnie wspierał także niemiecki polityk – Stefan Eck, znany z promowania ideologii socjalizmu oraz niemal niepochamowanego dostępu do aborcji. Sam europarlamentarzysta urodzony w Homburgu w południowozachodnich Niemczech, stał także na czele krajowych struktur Die Tierschutzpartei, czyli skrajnie lewicowej organizacji dążącej do likwidacji hodowli zwierzęcej.

Czytaj także: Szczepan Wójcik: Unijni i krajowi politycy idą ramię ramię z lewackimi organizacjami antyhodowlanymi

Niemiecka flanka

Wątek niemiecki jest tu istotny. Hodowle zwierząt futerkowych, które stały się osią konfliktów między rolnikami, a politykami PiS, są naturalnym utylizatorem ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego (uppz). Zgodnie z unijnym prawodawstwem, hodowcy drobiu czy przetwórcy rybni muszą zadbać o utylizację odpadów poprodukcyjnych, które nie nadają się do spożycia przez człowieka. Jest to kilkaset tysięcy ton surowca rocznie. Obecnie strumień środków płynie od hodowców zwierząt futerkowych do drobiarzy i sektora przetwórstwa rybnego. Hodowle skupują uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego, które służą do produkcji wysokobiałkowej karmy dla zwierząt futerkowych. Jest to rynek wart w szczytowych okresach nawet miliard złotych rocznie. Gdyby hodowle zwierząt futerkowych zniknęły z rolniczej mapy Polski, rolnicy byliby zmuszeni do przemysłowej utylizacji, czyli spalenia uppz.

Większość z firm utylizacyjnych obecnych na polskim rynku funkcjonuje jako spółki-córki Rethmann (kapitał niemiecki). Łącznie Niemcy mają dziś w swoich rękach ponad 90 procent tego rynku w naszym kraju. Szczególną rolę odgrywa firma Saria International GMBH. W państwach, w których likwidowane są hodowle zwierząt na futra, w niedługim czasie obserwowana jest ekspansja firm utylizacyjnych, co doprowadza do częściowej monopolizacji tych rynków. Tak stało się w Holandii, gdzie w 2012 roku Saria powiększyła swoje wpływy, zdobywając większościowy pakiet akcji firmy Teeuwissen, znacząco wzmacniając swoją pozycję na rynku utylizacyjnym w tym kraju. W 2012 roku rząd Holandii wprowadził zakaz hodowli zwierząt na futra. Zaraz po wejście w życie nowego prawa Saria połączyła się z Van Hessen, istotnie zwiększając swoje udziały w rynku i stając się największym zakładem utylizacyjnym w kraju. Saria działa także w Austrii, w Niemczech (zakaz hodowli zwierząt futerkowych wprowadzono tam w 2017 roku), oraz w Czechach (zakaz hodowli zwierząt futerkowych wprowadzono tam w 2017 roku). Wejście Sarii na te rynki zbiegło się w czasie z wprowadzeniem w tych krajach zakazu hodowli zwierząt futerkowych, czyli największego konkurenta spalarni odpadów pozwierzęcych. Od kilku lat Saria obecna jest także na polskim rynku.

Wyraźnie widoczne są działania firm utylizacyjnych, które próbują (poprzez NGO i think-thanki) wpływać na proces kształtowania prawodawstwa w Polsce w taki sposób, który jest korzystny dla prowadzonych przez nie interesów. Takie działania noszą znamiona wojny hybrydowej i gospodarczej. W filmie opublikowanym w 2014 r. ówczesna liderka Stowarzyszenia Otwarte Klatki (tego samego, które do debat zaprasza Janusz Wojciechowski), Dobrosława Gogłoza (z domu Karbowiak), przyznała, że jej organizacja obrała sobie za cel zniszczenie polskiego przemysłu futrzarskiego, a cały proces ma się dokonać we współpracy ze spółką Saria, której nazwa wprost pada w nagraniu (https://www.youtube.com/watch?v=XVd3rqdZoXo). W październiku 2018 Saria złożyła do UOKiK wniosek o przejęcie wyłącznej kontroli nad spółkami zajmującymi się przetwarzaniem ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego: Struga S.A., Kemos Sp. z o.o., Eko-Stok Sp. z.o.o.. UOKiK pozytywnie rozpatrzył wspomniany wniosek.

Czy Janusz Wojciechowski chce zniszczyć rolników?

Hodowla zwierzęca w Unii Europejskiej ucierpieć może także na forsowanej przez organizacje antyhodowlane inicjatywie Koniec Epoki Klatkowej. Jej celem ma być wprowadzenie na terenie Unii Europejskiej zakazu stosowania klatek w chowie i hodowli zwierząt. Byłby to największy cios wymierzony w unijny sektor hodowlany w całej historii jego istnienia. Rykoszetem zmiany, których chcą „ekolodzy”, uderzyłyby także w sektor produkcji roślinnej. Co ciekawe inicjatywę popiera unijny komisarz do spraw rolnictwa Janusz Wojciechowski.

Wprowadzenie regulacji proponowanych w inicjatywie spowodowałoby konieczność poniesienia olbrzymich kosztów dostosowania się gospodarstw w Polsce do takich wymogów. Proponowane zakazy wiążą się bowiem z koniecznością zmiany organizacji produkcji, zmiany wyposażenia budynków lub ich całkowitej przebudowy. Wszystkie te działania wymagają poniesienia znacznych nakładów finansowych, które przy obecnej opłacalności produkcji nie są możliwe do poniesienia przez rolników. Ograniczone są również możliwości wsparcia takich działań w ramach projektowanych Planów Strategicznych WPR. W związku z tym godna poparcia idea poprawy dobrostanu zwierząt może prowadzić do dalszego wycofywania się rolników z produkcji zwierzęcej (szczególnie małych i średnich gospodarstw nie dysponujących środkami na dostosowanie) i dalszą koncentrację tej produkcji.

Wprowadzenie zakazów w proponowanym zakresie może wpłynąć negatywnie na konkurencyjność europejskiego rolnictwa, które konkurować musi na globalnym rynku z produktami wytwarzanymi bez konieczności spełniania tak wysokich wymagań w zakresie dobrostanu zwierząt.

Środowiska rolne obawiają się, że potencjalny zakaz spowodowałby drastyczną podwyżkę cen żywności, która nieunikniona byłaby ze względu na ogromne podniesienie kosztów produkcji. Europejskie mięso przestałoby być konkurencyjne, czego niechybną konsekwencją będzie wzrost importu z krajów pozaunijnych. Tu powracają stare już demony takie jak zwiększający się eksport z terenów Ukrainy czy negocjowana przez Komisję Europejską umowa na linii UE-Mercosur. Te zagrożenia, w połączeniu z takimi inicjatywami jak Podatek od mięsa czy Europejski Zielony Ład, mogą postawić opłacalność europejskiej produkcji rolnej pod znakiem zapytania.

Co warte uwagi także branża produkcji roślinnej odczuje silnie zmiany rynkowe w sytuacji, gdy inicjatywa Koniec Epoki Klatkowej weszłaby w życie. Większość zbóż uprawianych w Unii Europejskiej przeznaczona jest do skarmiania zwierząt gospodarskich. Nieuniknioną konsekwencją wejścia w życie inicjatywy Koniec Epoki Klatkowej jest ograniczenie skali produkcji zwierzęcej. Co za tym idzie, sektor ten potrzebować będzie mniej surowca paszowego, co uniemożliwi zbyt wielu producentom branży roślinnej.

Już dziś wśród rolników da się słyszeć głosy nawołujące do zorganizowania kolejnej fali protestów, które w ubiegłym roku zalały europejskie miasta i główne szlaki komunikacyjne. Biorąc pod uwagę skalę zagrożenia dla sektora rolnego, decydenci powinni przygotować się na zdecydowany opór europejskich rolników, którzy tak licznie manifestowali przeciw obarczaniu ich winą za zmiany klimatyczne, czy – w Polsce – przeciw tak zwanej Piątce dla zwierząt.

Co ciekawe „walka o dobrostan” niejako połączyła Janusza Wojciechowskiego i skrajnie lewicową europosłankę Sylwię Spurek.

Niebezpieczna pozycja

Janusz Wojciechowski, będąc osobą wprost odpowiedzialną za przyszłość europejskiego rolnictwa, może stanowić realne zagrożenie dla stabilności ujnego rolnictwa. Sympatia, którą darzy on wiele działań organizacji antyhodwlanych, przekłada się na faktyczne wsparcie udzielane przez niego lansowanym przez aktywistów inicjatywom.

Rolnicy już dziś zapowiadają, że czas tolerowania zielonego kierunku kształtowania wspólnotowego ustroju rolnego przemija. Nastroje gospodarzy ilustrują choćby protesty, które w ostatnich latach odbywały się w największych europejskich miastach.

Fot. AR/ fot. 2 Claudio Centonze/European Union, 2021



Autor: Polska Agencja Prasowa 06-12-2021 15:37:32

Zgorzelski (PSL): Wynik potwierdza przywództwo Kosiniaka-Kamysza w partii

PSL w weekend wybrał nowe władze swojej partii. W kierownictwie znajdą się Władysław Kosiniak–Kamysz i wspierający go swoim doświadczeniem Waldemar Pawlak

Głosowanie na przewodniczącego Rady Naczelnej PSL odbyło się w dwóch turach. W pierwszej z nich delegaci oddawali swoje głosy na czterech kandydatów: byłego prezesa partii Waldemara Pawlaka, który otrzymał 251 głosów, wiceprezesa PSL Dariusza Klimczaka – 235 głosów, wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego, który otrzymał 224 głosy i posła Andrzeja Grzyba - 92 głosy.

Nowe władze Polskiego Stronnictwa Ludowego

Na prezesa został ponownie wybrany dotychczasowy prezes Władysław Kosiniak-Kamysz, a na przewodniczącego Rady Naczelnej były prezes Stronnictwa Waldemar Pawlak.

W drugiej turze na Pawlaka głos oddało 408 delegatów, a na Klimczaka 373. W głosowaniu udział wzięło 785 delegatów, w tym 4 głosy były nieważne.

Zgorzelski (PSL) pytany przez jak ocenia wygraną Pawlaka, powiedział, że wygrał najlepszy. "Nastrój mam optymistyczny, ponieważ w kierownictwie PSL będzie młody lider i wspierający go swoim doświadczeniem Waldemar Pawlak. To jest dobry tandem na trudne czasy" – ocenił wicemarszałek Sejmu.

Dopytywany, czy nie czuje porażki odparłPSL 20, że "absolutnie nie". "Sukces nigdy nie jest ostateczny. Porażka nigdy nie jest totalna. Liczy się tylko odwaga – powiedział Winston Churchill" – przypomniał Zgorzelski. Podziękował też wszystkim swoim wyborcom. "To było fajne doświadczenie. Wszystkim kontrkandydatom także dziękuję za możliwość rywalizacji" – powiedział wicemarszałek Sejmu.

PSL pod rządami Kosiniaka-Kamyszka i Pawlaka

Na pytanie, jak ocenia przyszłą współpracę Kosiniaka-Kamysza z Pawlakiem, Zgorzelski odpowiedział, że Rada Naczelna partii, to miejsce dla osób z dużym doświadczeniem. "Jarosław Kalinowski (poprzedni szef Rady PSL) był prezesem PSL, i Waldemar Pawlak był prezesem, więc z pewnością służenie doświadczeniem prezesowi – taką widzę rolę przewodniczącego Rady, jako takiej osoby numer dwa w partii" – podkreślił poseł ludowców.

Pytany, jak ocenia bardzo dobry wynik w wyborach na szefa PSL Kosiniaka-Kamysza, który na kongresie zdobył aż 742 głosy, Zgorzelski odparł, że ten wynik potwierdza przywództwo Kosiniaka-Kamysza w partii. "Tak wielkie poparcie kongresu daje mu duży mandat do rozbudowywania projektu politycznego Koalicji Polskiej" – przekonywał wicemarszałek Sejmu.

"Osobiście bardzo się cieszę, jako jego przyjaciel i wyborca, że za pracę w Polskim Stronnictwie Ludowym, zawsze jest dobra płaca" – dodał.

Czytaj również: Kosiniak-Kamysz: Mam więcej mocy, by prowadzić PSL

PAP/fot.twitter.com/nowePSL


Autor: Polska Agencja Prasowa 06-12-2021 10:48:50

Kołodziejczak (AgroUnia): Ceny żywności są wysokie przez marże korporacji

Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii, skrytykował ideę powołania do życia Narodowego Holdingu Spożywczego.

Narodowy Holding Spożywczy, którego powołanie zapowiedział rząd, to okłamywanie ludzi. Ceny w holdingu nie będą niższe, ponieważ jako spółka Skarbu Państwa będzie się musiał kierować zyskiem – powiedział lider Agrounii Michał Kołodziejczak. Jego zdaniem zawirowania cenowe na rynkach to także w znacznej mierze "zasługa" firm o zagranicznym kapitale. 

Kołodziejczak: Narodowy Holding Spożywczy to okłamywanie ludzi

"Holding spożywczy w tym układzie, o którym mówi (minister rolnictwa) Henryk Kowalczyk, to jest paranoja i okłamywanie ludzi, odbieranie im nadziei, że coś będzie lepiej" – powiedział w poniedziałek w Radiu Plus Kołodziejczak, komentując rosnące ceny produktów rolnych. "Nie mówmy o absurdalnych pomysłach, które nigdy nie będą zrealizowane" – skomentował zapowiedź utworzenia sieci tanich sklepów.michal kolodziejczak tusk

Według Kołodziejczaka powodem rosnących cen żywności są wysokie marże nakładane przez wielonarodowe korporacje i "polski kapitał, który działa na uprzywilejowanych" zasadach. "Supermarkety, pośrednicy kupują towary bardzo tanio i sprzedają bardzo drogo" – powiedział Kołodziejczak.

Dodał, że uderza to w rolników i konsumentów, "bo towary, które powinny być w przystępnych cenach, są sprzedawane jak dobra luksusowe". "Dojdzie do tego, że ludzie będą woleli kupić kilogram pomarańczy niż kilogram ziemniaków – czegoś, co powinno być sprzedawane w Polsce z normalna marżą, a nie przerośniętą" – powiedział. Zwrócił uwagę na raport ONZ sprzed sześciu lat, który przestrzegał, że "dostęp do żywności w Polsce będzie niedługo bardzo zagrożony przez oligopole".

Pytany, czy powołanie Polskiego Holdingu Spożywczego może zaradzić wzrostowi cen, odparł: "Nie i to nam pokazuje dzisiaj chociażby handel paliwem". Zauważył, że ceny na stacjach Orlenu nie są niższe niż na innych stacjach, w tym należących do wielonarodowych korporacji.

"W holdingu też nie będzie taniej, bo – jak mówią nasi ministrowie - istotą spółek Skarbu Państwa jest zarabianie; one muszą działać według zasad rynkowych. Ziemniaki muszą u nich kosztować 4 zł za kilogram, bo one musza zarabiać. To będzie tworzenie kolejnej spółki Skarbu Państwa" – powiedział.

Narodowy Holding Spożywczy jednak powstanie?

19 listopada wicepremierzy, ministrowie rolnictwa Henryk Kowalczyk i aktywów państwowych Jacek Sasin podpisali umowę o współpracy przy tworzeniu holdingu spożywczego. Ma on reprezentować interesy rolników, m.in. przeciwdziałając zmowom cenowym.

Budowę Polskiego Holdingu Spożywczego ma ułatwić uchwalona w listopadzie ustawa dotycząca przejęcia spółek rolnych przez resort aktywów państwowych. Holding ma być spółką zbudowaną na bazie Krajowej Spółki Cukrowej. W skład holdingu mają wejść m.in. takie spółki jak Małopolska Hodowla Roślin, Poznańska Hodowla Roślin, Kutnowska Hodowla Buraka Cukrowego, Pomorska-Mazurska Hodowla Ziemniaka, Hodowla Zwierząt i Nasiennictwa Roślin Polanowice i Kombinat Rolny Kietrz.

Czytaj także: Jan Krzysztof Ardanowski: Grzegorz Puda robił wszystko, by Narodowy Holding Spożywczy nie powstał


Autor: Polska Agencja Prasowa 06-12-2021 10:33:06

Rolnik z AgroUnii usłyszy wyrok za transparent „Tu mieszka zdrajca polskiej wsi”.

Już 10. grudnia rolnik z AgroUnii usłyszy wyrok za rzekome zniesławienie jednego z polityków PiS, który głosował za wejściem w życie tzw. Piątki dla zwierząt.

Sąd rejonowy w Ostródzie (woj. warmińsko-mazurskie) 10 grudnia ogłosi wyrok ws. rolnika z AgroUnii, który odpowiada za zniesławienie parlamentarzystów PiS. Zniesławienie to miało polegać na wywieszeniu na płotach parlamentarzystów banerów z napisem "Tu mieszka zdrajca polskiej wsi".

Rolnik z AgroUnii uderzył w Babalskiego

Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Elblągu sędzia Tomasz Koronowski poinformował PAP, że sąd w Ostródzie ogłosi wyrok 10 grudnia. Cały proces odbywał się z wyłączeniem jawności.piatka dla zwierzat blokady drog opole 2

Oskarżonym w sprawie jest lider AgroUnii spod Olsztyna, który protestując przeciwko tzw. "piątce Kaczyńskiego" w październiku 2020 roku wysypał obornik przed domem posła PiS Zbigniewa Babalskiego i senator PiS Bogusławy Orzechowskiej (oboje z Ostródy – red.). Za ten czyn rolnik został ukarany mandatami – po 500 zł za jedną posesję. Obie kary zapłacił.

Po kilku tygodniach od zdarzenia okazało się, że organy ścigania uznały, że banery wywieszone wówczas na płotach parlamentarzystów z napisem "Tu mieszka zdrajca polskiej wsi", zniesławiają parlamentarzystów. Rolnik został oskarżony, a sprawa trafiła do sądu w Ostródzie. Proces ruszył w sierpniu. Po wyjściu z pierwszej rozprawy lokalny lider Agrounii powiedział, że nie przyznał się do stawianych mu zarzutów.

Sąd przesłuchał w tej sprawie także parlamentarzystów z Ostródy. Z uwagi na niejawność procesu, nie odpowiadali oni na pytania o przebieg rozprawy.

Czytaj także: Lider Agrounii: nazywamy polityków, takimi jakimi oni są, czyli obibokami i łobuzami

 

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.