Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Marzena Deresz 31-10-2017 16:02:50

Drogie masło i jaja – jest jedna poważna zaleta. Jaka?

jaja

– Dziś mamy do czynienia z sytuacją, w której państwa tradycyjnie pielęgnujące i wspierające patriotyzm ekonomiczny zwracają się do nas po podstawowe produkty, jakimi są jaja – dla swiatrolnika info mówi Prezes Instytutu Gospodarki Rolnej Szczepan Wójcik.

– Dziś mamy do czynienia z sytuacją, w której państwa tradycyjnie pielęgnujące i wspierające patriotyzm ekonomiczny zwracają się do nas po podstawowe produkty, jakimi są jaja – dla swiatrolnika info mówi Prezes Instytutu Gospodarki Rolnej Szczepan Wójcik.

Michał Jerzy Kowalczuk: Panie prezesie, w ostatnich tygodniach nawet główne wydania serwisów informacyjnych największych komercyjnych stacji pochyliły się nad zatrważającą ceną jajek i masła. O co chodzi?

Szczepan Wójcik: Zacznijmy od jaj. Po pierwsze, trzeba powiedzieć, że przed tym drastycznym skokiem cenowym jaja w Polsce były troszkę za tanie. Rolnicy wielokrotnie skarżyli się, że produkcja jest na granicy opłacalności. Dodatkowym elementem wyniszczającym tę branżę były nadużycia w kwestii tzw. eko-jaj. Szczyt niskich cen obserwowaliśmy jeszcze z początkiem lata tego roku. Tymczasem sytuacja uległa gwałtownej zmianie. Państwa, które dotychczas były unijnymi potentatami w produkcji jaj, czyi Włochy i Holandia, zostały zaatakowane przez ptasią grypę. Niemniej największy pogrom w unijnej produkcji jaj wywołało silne skażenie toksyczne, do którego doszło przez zastosowanie na fermach fipronilu służącego do zwalczania roztoczy wśród kur. Dotychczas skażenie zanotowano w 15 krajach członkowskich. Okazuje się, że nawet po drugiej stronie Odry bezpieczniej jest jeść jaja i mięso drobiowe z Polski. Ceny jaj wzrosły więc w całej Europie, a Polsce grożą niedobory, bo producentom po prostu bardziej się opłaca sprzedawać towar kontrahentom z Niemiec.

Jak temu przeciwdziałać?

Szczepan Wójcik: Wzrostowi cen nie da się przeciwdziałać przy użyciu prostych narzędzi. Możemy przede wszystkim apelować do pośredników o rozważenie minimalnego obniżenie marży, aby producentom można było oferować bardziej konkurencyjne ceny skupu. Ale oni przecież nie muszą posłuchać. Mają przecież święte prawo do dbania o własny biznes. Spodziewam się, że w najbliższych miesiącach będziemy obserwowali dalszy wzrost cen, a o stabilizacji i - kolejno - spadku cen będziemy mogli mówić po tym, jak 15 skażonych państw powróci do produkcji. Musimy jednak pamiętać, że w tej całej nieprzyjemnej dla portfeli Polaków sytuacji jest jedna poważna zaleta.

Jaka?

Szczepan Wójcik: Udało nam się chociaż czasowo wysunąć na pozycję europejskiego lidera w produkcji jaj i drobiu. Zawsze byliśmy w tym sektorze silni (może nieco bardziej w drobiu niż w jajach), ale przegonienie takiej Holandii wydawało się nierealne. Dziś mamy do czynienia z sytuacją, w której państwa tradycyjnie pielęgnujące i wspierające patriotyzm ekonomiczny zwracają się do nas po podstawowe produkty, jakimi są jaja. Możemy to wykorzystać i na dobre zagościć na stołach konsumentów większości państw członkowskich.

No tak, ale może Polacy chcieliby, aby państwo zastosowało jakieś nadzwyczajne środki interwencyjne?

Szczepan Wójcik: Z pewnością Polacy chcieliby płacić mniej. Nic w tym dziwnego. Jeżeli chodzi natomiast o narzędzia interwencyjne, to nie widzę wielu opcji. Wszelkie ograniczenia w swobodnym przepływie towarów w UE są zakazane, a wyjątki są przewidziane tylko w szczególnych i jasno opisanych w traktatach okolicznościach. Możemy oczywiście powołać się na np. porządek publiczny i nieco przyblokować wywóz jaj z Polski. Tylko wówczas narazimy się sprawy w Trybunale i na to, że nasze miejsce zajmą nasi sąsiedzi ze Wschodu. A jak raz wypadniemy z gry, to bardzo ciężko będzie do niej wrócić.

A co pan powie na temat równie drastycznego wzrostu cen masła?

Szczepan Wójcik: Powiem, że jako konsument jestem z tego powodu trochę zdenerwowany. Akurat w przypadku masła ceny w Polsce wzrosły nieco mniej niż te na zachodzie Europy. Tam możemy już mówić o stuprocentowych podwyżkach. Nie jest tajemnicą, że obecna cena masła jest pewną konsekwencją tego, co na przestrzeni ostatnich lat działo się na rynku mleka. Najpierw (w 2015 roku) mieliśmy zniesienie kwot mlecznych w UE, po czym nastąpiła nadprodukcja masła i spadek jego cen. Wielu producentów tego nie wytrzymało. Produkcję ograniczono i ceny znów zaczęły rosnąć. Do tego momentu wszystko zadziałało jak z definicji teorii podażowo-popytowej. Sęk w tym, że nadprodukcja masła sprawiła, iż w UE powstały potężne rezerwy odtłuszczonego mleka w proszku. Ta rezerwa sprawiła, że producenci chętniej od masła zaczęli produkować sery lub mleko pełnotłuste. Dziś produkujemy o wiele mniej masła, a chętnych na jego zakup przybywa. Przybywa ich w nieustającym tempie w Chinach. Ten kraj jest największym importerem produktów mlecznych i masła. Do tego dochodzi jeszcze - rzecz jasna - gra różnego rodzaju spekulantów, którzy celowo wykupywali duże partie towarów, aby teraz je sprzedawać z większym zyskiem.

Zatem co dalej z cenami?

Szczepan Wójcik: Wszystko wskazuje na to, że producenci zachęceni opłacalnością handlu masłem zwiększą produkcję, a równolegle zaobserwujemy spadek popytu. Może do tego dojść na przestrzeni najbliższego kwartału. Efektem będzie spadek cen. 

Opublikował:
Author: Marzena Deresz
O Autorze
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora


Autor: Monika Faber 07-12-2021 19:35:20

Anna Bryłka: Zielony Ład jest hamulcem polskiego eksportu i produkcji

Parlamentarny Zespół ds. Oceny Korzyści i Strat z Członkostwa Polski w Unii Europejskiej ocenił skutki, jakie dla polskiego rolnictwa przyniesie Zielony Ład.

Wnioski płynące z debaty Zespołu są przerażające, choć niestety nie zaskakujące. Przed Europejskim Zielonym Ładem ostrzegają również rolnicy i eksperci. Wskazują, że przyniesie on więcej strat, aniżeli korzyści. Wzrosną koszty produkcji żywności i jej ceny w sklepach, a Unia Europejska z eksportera zmieni się w importera żywności. Europę zaleje żywność gorszej jakości z krajów spoza Unii Europejskiej, gdzie nie ma tak wyśrubowanych norm na temat hodowli, upraw i produkcji. Czy takiej przyszłości chcemy dla nas, i naszych dzieci?

Zielony Ład to wyrok dla polskiego rolnictwa

Anna Bryłka z Konfederacji przedstawiła różnicę pomiędzy pojęciami bezpieczeństwa żywnościowego i bezpieczeństwa żywności, podkreślając wagę troski o zapewnienie obu. Zdaniem polityczki, Europejski Zielony Ład może zagrozić bezpieczeństwu żywnościowemu Polski.

,,Przyjęte przez Unię Europejską cele neutralności klimatycznej mogą, według ekspertów, doprowadzić do skutków odwrotnych od zamierzonych. Europejski Zielony Ład jest hamulcem polskiego eksportu i produkcji. Postulujemy wzmocnienie dyplomacji handlowej i szukanie nowych rynków zbytu dla polskich produktów. Widzimy również problem związany z decyzjami młodego pokolenia: czy młodzi przejmą po rodzicach gospodarstwa rolne? Walka o polskie rolnictwo jest walką o bezpieczeństwo żywnościowe Polski” – stwierdziła.

Bryłka wskazuje, że wzrost cen artykułów rolno-spożywczych spowoduje, że zwiększy się tani import żywności z krajów, gdzie nie są przestrzegane unijne standardy, a konsument, kierujący się głównie kryterium cenowym wybierze produkt tańszy i gorszej jakości.

W równie negatywny sposób na temat Zielonego Ładu wypowiadała się Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Wskutek wdrażania Zielonego Ładu produkcja rolnicza we wszystkich gałęziach ulegnie załamaniu, zmniejszą się dochody gospodarstw rolnych (alternatywne metody uprawy itd.). Drastycznie spadnie wydajność produkcji, a więc i wartość unijnego eksportu produktów rolnych.

,,Europejski Zielony Ład jest niedostosowany do rzeczywistości, a skutki jego wprowadzenia w życie w obszarze rolnictwa będą tragiczne. Jedna z niezależnych agend unijnych przeprowadziła badania, które jednoznacznie wskazują na druzgoczący, szkodliwy wpływ Europejskiego Zielonego Ładu, który objawi się m.in. ogromnym spadkiem dochodów rolników, licznymi bankructwami i potężnym wzrostem cen żywności” – stwierdziła.

Ucierpią nie tylko rolnicy, ale też konsumenci

Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, Zielony Lad Brylka Wojcik Przeworska podkreślił, że to konsument jest najważniejszym ogniwem łańcucha produkcji i to właśnie on poniesie największe skutki wprowadzenia Zielonego Ładu.

,,Konsumenci zapłacą podwójnie za wprowadzenie polityk Unii Europejskich, takich jak strategia ,,Od pola do stołu'' czy strategia bioróżnorodności, ponieważ albo będą płacili pieniędzmi za drogą i zdrową żywność europejską albo zdrowiem za jedzenie taniej, niezdrowej jedności spoza Europy” – dodał.

Głównym wątkiem podczas debaty była konkurencja rolnictwa europejskiego z rolnictwem z pozaunijnych krajów Europy Wschodniej oraz Ameryki Południowej. Według szacunków plony zbóż w UE spadną o 11% w wyniku mniejszego nawożenia i mniejszej ochrony roślin, a o 4% zmniejszy się areał upraw roślin zbożowych. Obecnie zbiory zbóż w UE kształtują się na poziomie 295 mln ton. EZŁ oznacza zmniejszenie produkcji o 44 mln ton.

Ponadto prawne regulacje handlu zagranicznego UE nie zawierają spójnych wymogów w kwestii realizowania przez eksporterów zasad zrównoważonego rolnictwa – krótko mówiąc KE nie wprowadza żadnych ograniczeń dla importu gorszej jakości i tańszej żywności spoza UE.

,,Unia doprowadzi do utraty rynków przez europejskich producentów. Ideologia obowiązująca w Unii Europejskiej zrównuje człowieka ze zwierzętami i prowadzi do groźnego pomieszania pojęć”

– dodał Wójcik.

Szczepan Wójcik opowiedział również o ogólnoeuropejskiej platformie rolników EUnitedAgri, która ma być nowym narzędziem walki o normalność i bezpieczeństwo żywnościowe.

Konfederacja powołała Parlamentarny Zespół ds. Oceny Korzyści i Strat z Członkostwa Polski w Unii Europejskiej pod koniec października. Zespół powołany został głównie po to, aby przeprowadzić analizę korzyści i strat z członkostwa Polski w UE, zastanowić się i przygotować analizę renegocjacji traktatów, a także omówić alternatywną współpracę gospodarczą w Europie.

,,Od kilku miesięcy obserwujemy wzmożoną debatę na temat obecności Polski w UE, debatę, która ma kształt polityczny i jest oparta przede wszystkim na emocjach, a nie na faktach i rzetelnych informacjach. Żadne środowisko parlamentarne nie zastanawia się nad tym, jak można byłoby inaczej współpracować w Europie” – powiedziała Anna Bryłka, sekretarz Ruchu Narodowego.

Czytaj też: Przeworska: Eksperci potwierdzają, że Zielony Ład nie będzie dobry dla rolników

portalspozywczy.pl/fot.tt,Anna Bryłka


Autor: Oliver Pochwat 07-12-2021 18:00:00

Ardanowski: Protest rolników w Brukseli będzie iskrą do zmiany

Jan Krzysztof Ardanowski w rozmowie z portalem ŚwiatRolnika.info skomentował zbliżający się strajk rolników w Brukseli oraz poczynania Janusza Wojciechowskiego.

Przewodniczący Rady ds. Wsi i Rolnictwa przy Prezydencie RP przyznał, że protest rolników w Brukseli to najlepszy sposób, aby dać do myślenia Komisji Europejskiej ws. reformy rolnej. Zaznaczył również, że Zielony Ład jest projektem stricte ideologicznym, którego twarzą, obok Wiceprzewodniczącego KE Fransa Timmermansa, jest komisarz Wojciechowski. Zwrócił uwagę także na brak konsultacji Unii Europejskiej z rolnikami w kwestii Wspólnej Polityki Rolnej.

ŚwiatRolnika.info: Chcielibyśmy poruszyć kwestię zasadności brukselskiego strajku rolników. Czy rzeczywiście protest rolników jest zasadny i wymierzony bezpośrednio w Zielony Ład?

Jan Krzysztof Ardanowski: W Brukseli takiego wyrazistego protestu z wielu krajów Unii jeszcze nikt nie widział. To będzie wydarzenie, które powinno dać wiele do myślenia Komisji Europejskiej, a w szczególności komisarzowi Januszowi Wojciechowskiemu. Ja obserwuje reformy WPR od wielu lat. Znałem poprzednich komisarzy. Każdy z nich na forum KE, czy PE starał się wspierać rolników, najlepiej jak potrafił. Natomiast takiej różnicy opinii, takiego “rozjechania się” ocen planowanej polityki rolnej pomiędzy Komisją i reprezentującym ją Komisarzem, który jest twarzą Zielonego Ładu, a rolnikami, jak do tej pory jeszcze nie było. Rolnicy widzą, że Zielony Ład jest pomysłem politycznym, a sam komisarz Wojciechowski tego nie ukrywa. I tutaj pojawia się pytanie: jakie skutki przyniesie Zielony Ład? Na to pytanie rolnicy do tej pory nie poznali odpowiedzi. Bałamutne zapewnienia polskiego komisarza nic nie dają. Komisarz mówi o największej od 30 lat rewolucji rolnictwa. Czy takie zmiany można wprowadzać przymusem wobec krajów członkowskich i bez konsultacji z rolnikami? Przecież to rolnicy odczują skutki „reform” najbardziej. Podstawą protestu jest brak jakichkolwiek wiarygodnych analiz ze strony polityków unijnych. Postanowienia Zielonego Ładu uderzą w najmniejszych rolników Wspólnoty, których nie będzie stać na stosowanie rolnictwa precyzyjnego czy wdrażania nowatorskich systemów uprawy, czy ochrony roślin. Uderzają także w rolników towarowych, produkujących na rynek, bo będą musieli zmniejszyć produkcję w swoich gospodarstwach. Ponadto Zielony Ład jest elementem szerszej polityki lewicowej. Mówi się np. o ograniczeniach w spożyciu mięsa przez nałożenie wysokich podatków, o zakazach hodowli różnych grup zwierząt, np. krowa stała się synonimem szkodliwości dla klimatu, o obowiązkowym odłogowaniu części gruntów, pomimo głodu na świecie, itd. Nikt w KE się temu nie sprzeciwia. Głosy lewicy europejskiej nie znajdują zdecydowanego sprzeciwu, w tym sprzeciwu komisarza.ardanowski3 06.12.21

ŚwiatRolnika.info: Warto dodać, że we Włoszech, Holandii czy Irlandii są organizowane protesty rolników w związku z działaniami lewicowej polityki w tych krajach. Czy Pan Minister nie sądzi, że w rolnikach coś pękło i mają oni po prostu dosyć?

Jan Krzysztof Ardanowski: Tak, zgadzam się. W rolnikach coś pękło. Przestali ufać, że jest jakiś pomysł, który gwarantowałby europejskim rolnikom przetrwanie, nie mówiąc o godziwych dochodach, które zostały zapisane w Traktatach Rzymskich, jako uczciwe wynagradzanie rolnika za pracę. Ryzyka ponoszone przez rolników w tej chwili, np. koszty na uruchomienie produkcji rolnej czy koszty, które trzeba będzie ponieść w związku z Zielonym Ładem, są ogromne. Nie ma społecznych grup zawodowych, które poniosłyby takie ogromne ryzyka, jak rolnicy. Ponadto nikt nie rozmawia z nimi, tylko narzuca rozwiązania, które są nielogiczne i nie ma odważnych przedstawicieli wśród polityków europejskich, niestety także polskich, którzy wyjaśniliby rolnikom, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Martwi mnie jeszcze jedna rzecz. Byłem przekonany, że błędne założenia i decyzje lewicy europejskiej, których rolnicy się obawiają, są narzucane poszczególnym politykom, a oni muszą je po prostu realizować. Okazuje się jednak, o zgrozo, że komisarz Wojciechowski podkreśla mocno, iż to on sam jest pomysłodawcą Zielonego Ładu w części rolniczej i wierzy w ten projekt. Sęk w tym, że nie tylko sami rolnicy tak nie uważają. Również Wicepremier Kowalczyk stwierdził niedawno, że Zielony Ład zaszkodzi Polsce jak i Europie, tylko nie jest jasne, czy uderzy bardziej boleśnie w nas, czy inne kraje EU. Teraz pojawia się pytanie, na które nie ma odpowiedzi: Czy możemy wdrażać strategię Zielonego Ładu, wiedząc o tym – z analiz naukowców z całego świata – że jest ona po prostu niekorzystna?

ŚwiatRolnika.info: Wstępowaliśmy do Unii Europejskiej z zapewnieniem, że Unia nie będzie ingerowała w naszą politykę. Dzisiaj okazuje się, że ta sama UE ingeruje w dosłownie każdy aspekt życia np. w to czy wolno jeść mięso czy nie wolno jeść mięsa lub w państwową politykę rolną. Pańskim zdaniem to już przekroczenie ich kompetencji?

Jan Krzysztof Ardanowski: To są wyraźne znaki, pokazujące, w którym kierunku chce podążać Unia. Obszar decyzyjności urzędników brukselskich rozszerza się, a przecież oni nie pochodzą z wyboru przez Europejczyków i nie odpowiadają przed obywatelami Wspólnoty. Błąd istnieje w jeszcze jednej kwestii. Mianowicie Wspólna Polityka Rolna, która była podstawą integracji europejskiej od bardzo dawna, praktycznie od początku i stanowiła o sile naszego kontynentu. Dzięki jej rozwiązaniom, oczywiście modyfikowanym ze względu na wyzwania światowe, dzisiaj w Europie nie brakuje nam jedzenia, mamy dość dużą ilość gospodarstw i posiadamy najwyższe na świecie standardy produkcji żywnościowej. Nagle po czasie okazuje się, że ktoś z powodu bałamutnych pobudek ideologicznych chce to wszystko zaprzepaścić i pogrzebać europejskie rolnictwo, które odpowiada za mniej niż 1 proc. produkcji gazów cieplarnianych. To czysty absurd. Dlatego wierzę, że zbliżający się protest rolników będzie iskrą do tego, aby obudzić polityków w Brukseli.

Czytaj także: Ardanowski: Zielony Ład doprowadzi do masowych bankructw rolników

źródło:fot.TT, jardanowski,pixabay.com


Autor: Monika Faber 07-12-2021 14:30:00

KRIR apeluje do ministra rolnictwa o zmiany ws. hodowli ziemniaków

KRIR zwróciła się do MRIRW o wprowadzenie okresu przejściowego przepisów o dofinansowaniu kosztów ochrony roślin przed agrofagami kwarantannowymi ziemniaka.

Izba apeluje o zachowanie okresu przejściowego, wprowadzenie obowiązywania nowych przepisów od okresu wegetacyjnego 2022 i przeprowadzenie szerokiej akcji informującej o projektowanych zmianach, tak aby producenci ziemniaków mogli dostosować się do nowych przepisów.

KRIR proponuje zmiany ws. hodowli ziemniaków 

“Zaproponowana w projekcie rozporządzenia zmiana, dotycząca wykluczenia z możliwości otrzymania dotacji, w przypadku gdy bulwy ziemniaka uznane po badaniu PIORIN za porażone lub prawdopodobnie porażone przez bakterię Clvibacter sepedonicus lub Ralstonia solanacearum były uprawiane w miejscu produkcji uznanym wcześniej za porażone lub nawet prawdopodobnie porażone przez jedną z tych bakterii, budzi kontrowersje wśród rolników. Zgadzamy się, co do zasady, że rolnik, który świadomie sadzi ziemniaki na polu, gdzie wcześniej wykryto choroby kwarantannowe, nie powinien otrzymywać odszkodowania z budżetu państwa. Jednak sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana” – uzasadnia KRIR.

“Dlatego nowe przepisy w tym zakresie powinny obowiązywać od nowego sezonu uprawowego, a nie od 1 stycznia 2022 roku. Należy zapewnić producentom czas na dostosowanie się do nowej sytuacji i podjęcie decyzji o ewentualnej uprawie ziemniaków lub zaprzestaniu produkcji. Wejście w życie rozporządzenia z dniem 1.01.2022 r. dotknie producentów, którzy zebrali plony w 2021 roku i oczekują na wyniki badań laboratoryjnych, a nie byli poinformowani, o planowanej zmianie przepisów. Procedura badań jest wieloetapowa i długotrwała a wyniki mogą być dopiero po kilku miesiącach, co pozbawi tych producentów możliwości ubiegania się o dopłatę do zmiany przeznaczenia bulw wyprodukowanych jako sadzeniaki. Samorząd rolniczy zdecydowanie uważa, że prawo nie może działać wstecz” – dodaje Izba.

 Propozycja proporcjonalnej wypłaty dotacji 

“Nawiązując do wniosku Krajowej Rady KRIRskierowanego do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi o zwiększenie limitu środków przeznaczonych na wypłatę dotacji przedmiotowych na pokrycie kosztów zwalczania organizmów szkodliwych, w tym na utylizację ziemniaków zakażonych bakteriozą pierścieniową, samorząd rolniczy zwraca się ponownie o zapewnienie środków na wypłatę dotacji należnej w świetle obowiązujących przepisów dla producentów, którzy ponieśli straty w plonie zebranym w 2021 roku.
W związku z niedostatecznymi środkami finansowymi na ten cel w budżecie państwa w ostatnich latach, proponujemy rozważenie wprowadzenia mechanizmu proporcjonalnej wypłaty dotacji dla wszystkich poszkodowanych producentów, a nie jak dotychczas, kiedy dla części rolników brakuje środków i nie otrzymują pomocy, a ci którzy uzyskali wyniki badań laboratoryjnych wcześniej otrzymują dotację w pełnej wysokości” – informuje KRIR.

“Należy rozważyć czy wprowadzane zmiany, które mają zapobiec rozprzestrzenianiu się chorób nie będą zbyt restrykcyjne i nie doprowadzą do ograniczenia krajowej produkcji sadzeniaków, zapaści tego sektora i zwiększenia udziału w rynku producentów zagranicznych” – twierdzi KRIR.

Warto dodać, że ostatnim czasie Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych, wystąpił do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi po to, aby powstały zespoły do spraw problemów w rolnictwie. Zdaniem samorządu rolniczego istnieje konieczność wypracowania wspólnych stanowisk, które byłyby przygotowane przez przedstawicieli następujących grup: producent (rolnik) – przetwórca – sieci handlowe. 

Czytaj też: KRIR po stronie rolników w sprawie spółki “Ziarno”

krir.pl/fot.pixabay

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.