Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Portal rolniczy - porady dla rolnika - informacje agro
Kaptan twitter swiatrolnika.info youtube swiatrolnika.info
Autor: Emilia Gromczak 19-09-2021 18:05:15

Brukselka – mimo trudnej pogody w okresie wegetacyjnym, podaż rośnie

Brukselka

Brukselka nie jest popularna w Polsce, tak jak chociażby w Holandii czy Wielkiej Brytanii. W tym roku pogoda w okresie wegetacyjnym nie była łatwa dla producentów warzyw, również kapustnych. Mimo to z upływem tygodniu podaż brukselki rośnie i jej hurtowe ceny już na ten wzrost reaguję. Na polskim rynku świeżych warzyw krajowa brukselka jest dostępna od sierpnia.

Rośnie podaż brukselki

Listopad i grudzień, to okres, w którym popyt na brukselkę jest najwyższy. Również w Polsce, choć u nas to warzywo nie jest aż tak popularne, jak choćby w Holandii czy Wielkiej Brytanii.brukselka podaz Coraz więcej osób w Wielkiej Brytanii lubi brukselkę. Świadczy o tym fakt, że nadano jej miano ulubionego zielonego warzywa. Według ankiety przeprowadzonej przez Waitrose, brukselka plasuje się tuż przed brokułami. Jednak ani tam, ani w Polsce brukselka nie cieszy się wysokim zainteresowaniem konsumentów w lecie. Mimo to na polskim rynku świeżych warzyw krajowa brukselka jest dostępna od sierpnia.

W tym roku pogoda w okresie wegetacyjnym nie była łatwa dla producentów warzyw, również kapustnych. Mimo to z upływem tygodniu podaż brukselki rośnie i jej hurtowe ceny już na ten wzrost reaguję.  Sezon startował w sierpniu z cenami sprzedażowymi w hurcie na poziomie 8-10 zł/kg, teraz jest to 6-8 zł/kg, jest to spadek o około jedną piątą.

Brukselka – import w 2020 r. 

Wolumen importu brukselki do Polski w  2020 r. wyniósł 2407 t, a jego wartość osiągnęła poziom 7,0 mln zł. To znaczący wzrost w stosunku do poziomu importu z 2019 r. W 2019 r. do Polski sprowadzono 1080 t brukselki, za 3,4 mln zł. Średnia cena importowanej do Polski w 2020 r. brukselki wyniosła 2,91 zł/kg wobec poziomu 3,15 zł/kg w 2019 r. Brukselka króluje w dostawach z Holandii. Niezmiennie głównym jej dostawcą, w zasadzie jedynym liczącym się, pozostaje właśnie Holandia. 

Import z Holandii wzrósł między 2019 o 2020 r. z 1066 do 2347 t (97,5 % całego polskiego importu tego warzywa). 

Zobacz: Średni plon ziemniaków Aviko zanotował wzrost w tym roku!

fresh-market.pl/fot.pixabay.com 

Opublikował:
Emilia Gromczak
Author: Emilia Gromczak
O Autorze
Dziennikarz "Świata Rolnika BIZNES", swiatrolnika.info i tojesttorun.pl; praktykant Telewizji TRWAM, studentka Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, góralka ciałem i sercem
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora


Autor: Polska Agencja Prasowa 05-12-2021 10:59:30

Kopalnia Bielszowice – ratownicy uratowali uwięzionego górnika

Kopalnia Bielszowice to miejsce, w którym wczoraj doszło do wstrząsu. Ratownicy po północy dotarli do jednego z dwóch górników.

Rzecznik Polskiej Grupy Górniczej (PGG) Tomasz Głogowski przekazał, że ratownicy dotarli do jednego z dwóch górników, uwięzionych w sobotę rano po wstrząsie w kopalni Bielszowice. Mężczyzna jest przytomny, po wywiezieniu na powierzchnię trafił do szpitala. Z informacji wynika, że poszkodowany jest wydolny oddechowo i krążeniowo, nie ma obrażeń wewnętrznych, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Ratownicy uratowali jednego górnika

Ratownikom udało się najpierw zlokalizować lampy górników, potem nawiązano kontakt głosowy z jednym z nich. Około pół godziny po północy ratownicy dotarli do poszkodowanego. Po wydobyciu go ze zwałowiska rozpoczęli transportowanie rannego pod szyb. Po wywiezieniu na powierzchnię karetka zabrała go do szpitala św. Barbary w Sosnowcu.

"Pacjent jest w stanie ogólnym dobrym, trafił na diagnostykę na SOR, zrobiono mu wszystkie badania w zakresie diagnostyki obrazowej, po czym trafił na ortopedię w związku z raną szarpaną. Po krótkim zaopatrzeniu chirurgicznym teraz przebywa na oddziale ortopedii, gdzie jest poddawany dalszej diagnostyce" – powiedział rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu Tomasz Świerkot.

"Na ten moment pacjent jest wydolny krążeniowo i oddechowo, nie doznał żadnych urazów wewnętrznych. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo" – dodał Świerkot.

Nadal trwają poszukiwania drugiego górnika.

Kopalnia Bielszowice – wstrząsy kopalnia bielszowice akcja ratunkowa

Do wstrząsu w tzw. ruchu Bielszowice, części należącej do PGG kopalni Ruda w Rudzie Śląskiej, doszło w sobotę przed godz. 9. w rejonie jednej ze ścian, 780 metrów pod ziemią. Wskutek wstrząsu o magnitudzie ok. 2,5 doszło do obwału skał w wyrobisku na odcinku 50-60 m. Zostało tam uwięzionych dwóch pracowników. Akcja ratownicza rozpoczęła się ok. 9.30.

Najsilniejsze wstrząsy, spowodowane eksploatacją górniczą, związane są z wyrównaniem naprężeń w ziemi wywołanych kumulowaniem się wpływów prowadzenia wydobycia i naprężeń naturalnych. Występują głównie tam, gdzie są uskoki tektoniczne. W Polsce całość wydobycia rud miedzi i ok. 70 proc. wydobycia węgla kamiennego prowadzone jest w warunkach zagrożenia tąpnięciami, czyli podziemnymi wstrząsami. Jak wynika z danych Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach, w ubiegłym roku na obszarze działania polskich kopalń węgla kamiennego zaistniało 1578 wstrząsów zaliczonych do kategorii wysokoenergetycznych, wobec 1295 rok wcześniej (wzrost o blisko 22 proc.).

Czytaj: Wstrząs w kopalni Bielszowice. Trwa akcja ratownicza

fot.pixabay.com


Autor: Polska Agencja Prasowa 27-11-2021 16:00:15

GIS wydał ostrzeżenie dotyczące suplementów. Wykryto w nich tlenek etylenu

GIS wydał w ramach ostrzeżenia informację o wycofaniu partii suplementów firm DR Vita i Polski Lek.

Główny Inspektorat Sanitarny w ramach ostrzeżenia publicznego dotyczącego żywności poinformował w piątek o wycofaniu partii suplementów w związku z wykryciem tlenku etylenu w surowcu do ich produkcji. Chodzi o produkty firm: Dr Vita i Polski Lek.

GIS wycofuje suplementy firmy Dr Vita

GIS został poinformowany poprzez system wczesnego ostrzegania o niebezpiecznej żywności i paszach o wykryciu tlenku etylenu (wyrażonego jako suma 2-chloroetanolu i tlenku etylenu) w surowcu dostarczonym do odbiorcy w Polsce, który wykorzystano do produkcji określonych poniżej suplementów diety.

Tlenek etylenu jest substancją szkodliwą dla zdrowia, obecność tej substancji w żywności w Unii Europejskiej jest niedozwolona.

Chodzi o produkty:
- DR VITA Calcium z Vitaminą C o smaku malinowym - o numerach partii: 101161QY i 101181QY, o dacie minimalnej trwałości: 16.01.2023 r. i 18.01.2023 r.;
- DR VITA Multiwitamina + minerały - o numerach partii: 012021QY, 012022QY, 012023QY, o dacie minimalnej trwałości: 02.12.2022 r.

Producentem produktów jest firma DR VITA Sp. z o. o. z Olsztyna.

Spółka Dr Vita rozpoczęła proces wycofywania wyżej wymienionych partii suplementów diety. Wszyscy odbiorcy tej firmy zostali poinformowani o zaistniałej sytuacji i konieczności wycofania produktów z obrotu. Spółka poinformowała o możliwości odesłania kwestionowanych suplementów diety do siedziby firmy w celu utylizacji. Ponadto firma zamieści informacje o wycofaniu produktu na stronie internetowej. Organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej prowadzą postępowanie wyjaśniające w przedmiotowej sprawie.

GIS wycofuje suplementy firmy Polski Lek

GIS został poinformowany,gis także o wykryciu tlenku etylenu w takich produktach jak:
- Calcium Duo alergo z kwercetyną - o numerach partii: 012101QZ, 012102QZ, 012103QZ, 012111QZ, 012112QZ, 012113QZ, o dacie minimalnej trwałości: 10.12.2022 r. i 11.12.2022 r.;
- Calcium z Vitaminą C o smaku cytrynowym - o numerach partii: 012031QY, 012032QY, 012033QY, 012041QY, o dacie minimalnej trwałości: 03.12.2022 r. i 04.12.2022 r.;
- Calcium z Vitaminą C o smaku pomarańczowym - o numerach partii: 012043QZ, 012051QZ, 012052QZ, 012063QZ, 012071QZ, 012072QZ, o dacie minimalnej trwałości: 04.12.2022 r., 05.12.2022 r., 06.12.2022 r. i 07.12.2022 r.;
- Calcium z Vitaminą C o smaku poziomkowym - o numerach partii: 011281QZ, 011301QZ, 011302QZ, o dacie minimalnej trwałości: 28.11.2022 r. i 30.11.2022 r.;
- Plusssz 100 proc. Multiwitamina + minerały - o numerach partii: 101123QY, 101131QY, 101132QY, o dacie minimalnej trwałości: 12.01.2023 r. i 13.01.2023 r.;
- Plusssz Zizz tabletki musujące do ssania o smaku poziomkowym - o numerach partii: 012111Q3, 012112Q3, 012121Q3, o dacie minimalnej trwałości: 11.12.2022 r. i 12.12.2022 r.

Dystrybutorem produktów jest POLSKI LEK Sp. z o. o. w Wadowicach.

Firma Polski Lek po otrzymaniu informacji od organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej o niewłaściwej jakości jednej partii dostarczonego surowca, która została zgłoszona w ramach europejskiego systemu RASFF, podjęła natychmiastowe działania w zakresie wycofania wyżej wskazanych partii wyrobów gotowych wyprodukowanych z użyciem ww. partii surowca.
Organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej prowadzą postępowanie wyjaśniające w przedmiotowej sprawie. W związku z tą sytuacją wydały decyzje administracyjne nakazujące wycofanie z obrotu wyżej wskazanych partii produktów.

"Sytuacja związana z zanieczyszczeniem tlenkiem etylenu w zakresie składników mineralnych użytych w suplementach diety jest inna niż w przypadku składników roślinnych (np. mączka chleba świętojańskiego, czy ziarna sezamu). Jest niejednoznaczna i dlatego jest przedmiotem dyskusji na poziomie europejskim. W chwili obecnej, niezależnie od procesu wycofania wskazanych partii produktów z rynku, firma POLSKI LEK Sp. z o.o. będzie odwoływać się od tych decyzji" - poinformował producent.
GIS zaleca nie spożywanie partii wyrobów określonych w tym komunikacie.

Warto dodać, że niedawno również suplementy zanieczyszczone tlenkiem etylenu zostały wycofane. 

Czytaj też: GIS: Salmonella wykryta w filetach z piersi kurczaka

PAP/fot.pixabay


Autor: Polska Agencja Prasowa 27-11-2021 14:00:05

Mlekovita: odrzucono wniosek o mediacje ws. próby szantażu

Oskarżeni o próbę szantażu i wyłudzenia 4 mln zł od mleczarni Mlekovita nie zgodzili się podczas rozprawy w poznańskim sądzie okręgowym na skierowanie sprawy do mediacji.

Z takim wnioskiem wystąpił w czasie startu procesu oskarżyciel posiłkowy. Obrońcy oskarżonych podnieśli, że skierowanie sprawy do mediacji mogłyby przedłużyć proces.Adwokaci zaznaczyli jednocześnie, że ich klienci są gotowi do rozmów ze stroną poszkodowaną, jednak jak dotąd wnioskujący o mediacje nie przedstawili czego miałyby one dotyczyć.

Mlekovita szantażowana – sprawa toczy się od 2019 r.

Pod koniec sierpnia w Sądzie Okręgowym w Poznaniu rozpoczął się proces czterech osób oskarżonych o to, że w ramach grupy przestępczej próbowały wyłudzić od spółki mleczarskiej Mlekovita kwotę 4 mln zł, w zamian za niepublikowanie informacji nt. rzekomych nieprawidłowości w hurtowni firmy w Kościanie (woj. wielkopolskie). We wrześniu 2019 r., po zamieszczeniu w internecie filmu przedstawiającego rzekome przerabianie dat ważności w zakładzie właściciel mleczarni powiadomił prokuraturę o próbie szantażu.

Prokuratura Okręgowa w Poznaniu wszczęła postępowanie mające sprawdzić, czy w zakładzie rzeczywiście doszło do przerabiania dat ważności produktów mleczarskich i jednocześnie dotyczące próby szantażu. W kwietniu 2020 r. "wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego" śledczy umorzyli część postepowania dotyczącą antydatowania produktów.

W sprawie próby szantażu firmy oskarżono cztery osoby: prawnika Marcina O., byłego dziennikarza Pawła Mitera, i dwoje byłych już pracowników firmy mleczarskiej – Przemysława S. i Zuzannę C.-J.
Składający wyjaśnienia na pierwszej rozprawie oskarżeni nie przyznali się do winy. Marcin O. mówił, że wiosną 2019 r. zgłosił się do niego Przemysław S., który nagrał zapisy z monitoringu hurtowni w Kościanie mające pokazywać proceder antydatowania produktów. Kancelaria O. wystosowała pismo do kierownictwa firmy z prośbą o wyjaśnienie sprawy. Po dyscyplinarnym zwolnieniu Przemysława S. z pracy w hurtowni Marcin O. rozpoczął rozmowy z Mlekovitą na temat wypłaty odszkodowania za naruszenie dóbr osobistych za takie rozwiązanie umowy. Przemysław S. zapowiedział na rozprawie, że udostępni sądowi swoje nagrania. Pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego, czyli poszkodowanej spółdzielni mleczarskiej, złożyła z kolei wniosek o skierowanie sprawy do mediacji.

W toku mediacji może dojść do ugody między stornami, jednak nie kończy ona postępowania karnego. W sprawie z oskarżenia publicznego ugoda zawarta przed mediatorem jest dokumentem zawierającym zgodne deklaracje stron, co do sposobu zakończenia sprawy. Nie ma ona mocy prawnej, jednak sąd bierze pod uwagę treść ugody mediacyjnej przy rozstrzygnięciu sprawy.

Odrzucenie mediacji przez oskarżonych

Na piątkowej rozprawie sąd nie uwzględniłmlekovita wniosku o skierowanie sprawy do mediacji, gdyż nie zgodzili się na to oskarżeni. Ich obrońcy podnieśli, że mogłyby one przedłużyć proces. Adwokaci zaznaczyli jednocześnie, że ich klienci są gotowi do rozmów ze stroną poszkodowaną, jednak jak dotąd wnioskujący o mediacje nie przedstawili czego miałyby one dotyczyć.

Składający w piątek wyjaśnienia oskarżony były dziennikarz Paweł Miter nie przyznał się do winy. Wskazał, że na przełomie czerwca i lipca 2019 r. zgłosił się do niego jego znajomy z czasów studiów Marcin O., który chciał zainteresować go tematem rzekomego antydatowania produktów mleczarskich w hurtowni Mlekovita w Kościanie.

"Dla mnie na początku ten temat był mało wiarygodny, tzn. nie zakładałem, że tak potężna firma może dopuszczać się nieprawidłowości przy ingerencji w daty i etykiety" – przyznał oskarżony. Jak wyjaśnił, zainteresował się sprawą po tym, jak zobaczył część zapisów monitoringu hurtowni nagranych przez oskarżonego Przemysława S.

Jak opisał, na zaprezentowanym mu filmie brygadzistka Ewa K., najprawdopodobniej używając zmywacza do paznokci, miała zmazywać część informacji z etykiet produktów. Podkreślił, że zajął się tym tematem m.in. po konsultacjach z redaktorem naczelnym swojej gazety. "Natomiast przestrzegł mnie przed tym, abym uważał. Abym się nie dał w nic wmanewrować" – powiedział Miter.

Oskarżony zaznaczył, że próbując zweryfikować sprawę rzekomego antydatowania konsultował się m.in. z pracownikami sanepidu i inspekcji weterynaryjnej. "Mając wstępną wiedzę postanowiłem wysłać maila do Mlekovity" – powiedział.

Dodał, że w odpowiedzi na jego maila skontaktowała się z nim dyrektor spółki ds. marketingu. "I właściwie od razu w pierwszej rozmowie poinformowała mnie, że oczywiście sprawa jest poważna, i że będą podejmować wyjaśnienia, oraz żebym się wstrzymał, żebym czekał na ich odzew" – mówił w sądzie Miter. "Już w pierwszej rozmowie z panią S. padały sugestie, że jak to – gazeta o poglądach prawicowych interesuje się firmą tak patriotyczną, jaką jest Mlekovita" – podkreślił.

Miter zaznaczył, że pomimo wielu rozmów przedstawiciele spółki mleczarskiej nie odpowiedzieli na jego pytania w sposób adekwatny. W ocenie oskarżonego spółka "grała na czas" aby uzyskać zabezpieczenie sądowe w postaci zakazu publikowania informacji na temat rzekomych nieprawidłowości.

Oskarżony wskazał, że zgodnie z procedurami w przypadku np. uszkodzenia lub zalania etykiet muszą zostać sporządzone odpowiednie dokumenty i wnioski o wydanie nowych oznaczeń. Miter zaznaczył, że rzekomy proceder antydatowania nie dotyczył produktów kupowanych przez klientów w sklepach, tylko używanych przez branżę gastronomiczną, czy instytucje takie jak żłobki czy areszty śledcze. Podał przy tym przykład jednego z odbiorców, który miał po niższej cenie kupować produkty, którym kończyła się data ważności do spożycia.

Wyjaśnił, że widział film, na którym widać paletę z serami, których daty ważności zostały umieszczone niezgodnie z procedurą. "Zgodnie z prawem i wymogami daty muszą być w formacie: dzień, miesiąc, rok (…) na nagraniach widać, że te bloki serowe mają błędny format dat – zaczyna się od roku, miesiąca, kończył się na dniu" – przekonywał Miter.

Zeznania oskarżonego 

W swoich wyjaśnieniach wskazywał, że o sprawie rzekomych nieprawidłowości rozmawiał m.in. z rzecznikiem prasowym Głównego Inspektora Sanitarnego. Oskarżony stwierdził, że komunikował się również z rzecznikiem prasowym Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Michałem Smętkowskim. "Od początku informowałem prokuraturę" – podkreślił. Zaznaczył jednak, że "prokuratura nigdy się do nas nie zgłosiła po te informacje". Zasugerował również, że mianowanie ówczesnego rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Poznaniu na stanowisko szefa tej jednostki ma związek ze sprawą rzekomych nieprawidłowości w kościańskiej hurtowni.

Oskarżony wskazał, że rozmawiał także z byłym naczelnym "Gazety Finansowej", który doradzał mu jak poprowadzić temat rzekomych nieprawidłowości w spółce Mlekovita. Według relacji tego dziennikarza, prezes spółdzielni miał prosić o interwencję posła Grzegorza Brauna, który z kolei miał skontaktować się z szefem Mitera by odsunąć go od tematu.
"W tamtym czasie już się bałem, że redaktor naczelny powie mi “panie Pawle wycofujemy się z tego tematu, ponieważ coś jest nie tak" – mówił Miter. Dlatego, jak twierdził przed sądem, postanowił umieścić wpis na Twitterze dotyczący sprawy rzekomych nieprawidłowości.

Po tej publikacji do oskarżonego miał zgłosić się specjalista z branży mleczarskiej, który miał mu opowiedzieć o innych nieprawidłowościach, do jakich miało dochodzić w pozostałych zakładach firmy. Miał też poinformować oskarżonego, że brygadzistka Ewa K. to zaufana osoba prezesa przedsiębiorstwa, która została skierowana do Kościana "do zadań specjalnych".

Oskarżony przekonywał też sąd, że ma informacje, iż prezes spółdzielni chciał przekupić jego i oskarżonego Marcina O. jeszcze przed próbą szantażu, jakiej mieli dokonać.

Miter powiedział, że nie pamięta skąd miał numer do oskarżonej Zuzanny C.-J. Pytał ją o rzekomy proceder antydatowania. "Uważam, że pani Zuzanna z wszystkich osób, z którymi rozmawiałem o tej sprawie, jest najbardziej uczciwa i naprawdę chciała pomóc" – powiedział. Twierdził, że przyznała mu, iż w swojej siedmioletniej karierze najwyżej trzy razy wnioskowała o wszczęcie procedury wydania nowych etykiet po uszkodzeniu dat ważności.

Kto jest ofiarą?

Ocenił, że z jednej z nagranych rozmów pomiędzy Zuzanną C.-J. i oskarżonym Przemysławem S. wynika, iż wiedziała ona o procederze antydatowania etykiet, ale nie zdawała sobie sprawy z jego skali. W swoich wyjaśnieniach stwierdził, że Mlekovita nie utylizowała przeterminowanych produktów, tylko przekazywała je rolnikowi, który karmił nimi świnie.

Oskarżona o udzielenie rzekomym szantażystom pomocy Zuzanna C.-J. w swoich wcześniejszych wyjaśnieniach podkreśliła, że kontaktowała się z pozostałymi oskarżonymi na polecenie swoich przełożonych. W piątek składając wyjaśnienia zaznaczyła, że przekazała Marcinowi O. wewnętrzną instrukcję dotyczącą m.in. procedur wymiany etykiet by przekonał się, że "działania, które zostały zarejestrowane na filmie przez Przemysława S. nie stanowią żadnego potwierdzenia, iż dochodziło do rzekomego antydatowania".

Podkreśliła, że dokument był ogólnodostępny dla pracowników. Zaznaczyła, że z racji zajmowanego stanowiska poniosłaby konsekwencje ewentualnego potwierdzenia antydatowania produktów. Mówiła też, że w tamtym okresie obawiała się zwolnienia z pracy, "więc działanie wtedy na szkodę pracodawcy było nielogiczne".

Oceniła, że postawione jej zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej i działanie na szkodę pracodawcy są absurdalne. "Moje działania w interesie pracodawcy zostały bezwzględnie wykorzystane przeciwko mnie, tylko po to, aby móc postawić zarzuty Marcinowi O." – zaznaczyła.

Dodała, że dopiero z analizy akt sprawy dowiedziała się, iż w rozmowie pomiędzy Marcinem O. z prezesem spółdzielni została wskazana jako jedna z osób upoważnionych do przekazywania dokumentów, o czym nie została poinformowana. "Wtedy dotarło do mnie to, że Mlekovita próbuje zrobić ze mnie kozła ofiarnego" – powiedziała.

Oskarżona wskazała, że składając uzupełniające zeznania jako świadek przyznała, iż przekazała Marcinowi O. dokument dotyczący procedury zmiany etykiet. "Po tym przesłuchaniu również nie wyciągnięto wobec mnie żadnych konsekwencji służbowych” – zaznaczyła. Dodała, że oprócz policjantów CBŚP przy przesłuchaniu byli obecni przedstawiciele spółdzielni mleczarskiej.

Prokurator Łukasz Stanke z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu  zaprzeczył, by oskarżony proponował śledczym przekazanie informacji dotyczących rzekomego antydatowania produktów.

"To jest jego linia obrony. Nic takiego nie miało miejsca. To, że oskarżony składa zapytania i wywołuje prokuraturę do tablicy to nie jest jeszcze chęć współpracy" – zaznaczył prokurator.

Przypomnijmy, że pomimo kontrowersji Mlekovita cały czas się rozwija, a ostatnio otworzyła gigantyczne centrum logistyczne.

Czytaj też: Mlekovita zwycięzcą Rankingu Spółdzielni Mleczarskich PIM

 PAP/fot.wikipedia

BULT SMOGOWICZE

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.